Głos Pusty, Konrad Jakub Arped-Friedman, 27.05.2019 r. o 14:30
Sejm do kosza? I bardzo k… dobrze.
Seria wydawnicza: Prywatne poletko wydawcy

Pojawiły się różne komentarze, w różnych miejscach, które są obiekcjami wobec rozwiązania Sejmu. Czuję się w obowiązku wyjaśnić kilka rzeczy.

Bardzo dobrze się stało, że Sejm wyleciał. Tak naprawdę, kwestionowanie tego świadczy o głębokiej niewiedzy dotyczącej fundamentów działania kraju i wiedzy o państwie. Jeżeli ktoś nie rozumie bądź nie wie, czemu tak się stało, tudzież pisze że to źle — powinien się zastanowić nad sensem dalszej zabawy w politykę.

Mamy system parlamentarno-gabinetowy. To nie czasy Sejmu Wielkiego lub bezpośredniego wyboru Kanclerza. Na Sejmie spoczywa konstytucyjny obowiązek wyboru rządu. Jest to jego główne i najważniejsze zadanie.

Co się jednak dzieje, kiedy parlament tego nie zrobi? W każdym cywilizowanym państwie istnieje mechanizm racjonalizacji systemu, który umożliwia rozwiązanie takiego Sejmu. Patrz: Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Brak udzielenia wotum zaufania dla Rady Ministrów, w trzech krokach, powoduje skrócenie kadencji Sejmu przez Prezydenta.

Co się dzieje w Sarmacji kiedy rząd podaje się do dymisji lub nie ma większości? Zostaje rozwiązany. Dlatego owszem, opróżnianie mandatów poselskich tylko dlatego że posłowie nie potrafią wybrać następcy kanclerza, to nie tylko możliwość, ale i obowiązek. Bo to jest ich podstawowa obecnie funkcja. Pisanie, że posłowi uniemożliwiono dalszą pracę (o jakiej pracy w ogóle mówimy, jak nie dzieje się nic?) bo nie może skutecznie powołać rządu, to samolubność i nieodpowiedzialność posła. Żeby to się jeszcze coś działo, to ten argument nie byłby do końca koślawy — ale jest.

Opcje były dwie — rezygnuję z urzędu, a Sejm wybiera następcę. Dwóch posłów opozycyjnych zadeklarowało, że nie chce przejmować fotela. Posłowie bloku rządzącego — też nie chcą. Siłą rzeczy, byłby to więc kandydat z zewnątrz. Pozbawiony a) stabilnego oparcia w Sejmie b) planu na kadencję (bo kandydat siłą rzeczy nie byłby przygotowany), c) mandatu społecznego (nie na niego głosowano pośrednio w wyborach do Sejmu).

Jest też opcja druga — rozwiązanie parlamentu i umożliwienie następcy otwarcia z czystą kartą. Ze społeczną legitymacją i mandatem, z programem, z poparciem. I do czasu wybrania następcy, zachowujemy rząd dalej pełniący obowiązki i administrujący krajem.

Nie bardzo jestem w stanie pojąć te fochy, bo poseł utracił mandat. Utracił, bo nie spełnia obowiązku nałożonego na niego konstytucją i mandatem wyborczym. Nie po to wyborcy głosują na posłów, żeby sobie siedzieli i pierdzieli w stołek, tylko żeby robili to, co im nakazuje prawo. Sejm był impotentem i nie robił niczego, a do tego, nie spełniał nawet planu minimum - nie mógł skutecznie wybrać Kanclerza. Dlatego wyleciał, bo zawiódł. Abstrahując od tego, że zawiódł i rząd - no ale z tego właśnie powodu podaje się do dymisji, nie płacze jak niektórzy posłowie, że łolaboga nie dali nam posiedzieć i nic nie robić, chlip chlip.

Władza to odpowiedzialność. Posłowie, którzy nie potrafią wybrać najważniejszego po Księciu organu w państwie, nie robią zupełnie niczego w Sejmie, a mimo to — chcieliby nadal mieć mandaty — to posłowie nieodpowiedzialni. Nie da się tutaj przedłożyć nad to osobistych ambicji i chęci dalszego piastowania mandatu.

Po to są takie mechanizmy w Konstytucji, żeby uniemożliwiały wybuchy kryzysów rządowych. Jeżeli poseł stwierdza, że to nie jest żaden argument, to taki poseł nie ma podstawowych informacji z WOSu z gimnazjum.

Można krytykować wyjście z partyzanta i wybranie czasu, ale na pewno nie samego faktu, że Sejm został rozwiązany. Poszedł do kosza? No i bardzo k… dobrze.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
6 697,00 lt
Ten artykuł lubią: Januszek von Hippogriff-Pałasz, Piotr III Łukasz, Marceli z Ossolińskich Bordoński, Januš Allan von Hippogriff, Gustaw Fryderyk von Hippogriff, Guedes de Lima, Henryk Leszczyński, Filip Powietrzny, Defloriusz Dyman Wander.
Komentarze
Andrzej Fryderyk
Nie mam zamiaru wypowiadać się, czy Sejm rozwiązano słusznie czy nie. Nie zamierzam też oceniać czy obecny stan prawny jest słuszny, czy też nie.

Mnie jako obywatelowi nie podoba mi się coś, co określiłbym mianem „buty”. Jakkolwiek słuszne bądź nie są poglądy Waszej Królewskiej Mości, tak zwracanie się wobec byłych już posłów z taką wyższością, urągając na wykształceniu jest po prostu… Nie w porządku.

O ile rozumiem wypowiedzi tego rodzaju w formie satyrycznej, powyższa raczej nią nie jest. I choć WKM spotyka się z różnego rodzaju atakami na swoją osobę, mimo wszystko oczekiwałbym, że swą opinie wyrazi w nieco bardziej… Dyplomatyczny sposób.
Odpowiedz Permalink
Piotr Paweł I
Świetnie napisane, widać odpowiedzialnego polityka, który troszczy się o państwo. Nie zamierzam wchodzić w dalsze dyskusje, bo to nie ma sensu, powiem tylko w skrócie.
Kiedy Kanclerz złożył dymisję? Nie wiem, może ja nie dostrzegłem, bo nie widzę? Gdzie jest ta dymisja?
Kiedy ktoś proponował mi urząd Kanclerza? Kto? Nie wiem, może tak cicho to mówił, że nie usłyszałem?
Gdzie Książę lub Kanclerz zainicjowali debatę w sprawie przyszłości Rządu? Może jakoś w kuluarach, bo nie w sali sejmowej.
Naprawdę, proszę nie zwalać na mnie, że strzelam jakieś fochy. Wywalacie Sejm do śmieci i jeszcze zwalacie na posłów. Tak, to my jesteśmy winni, że Wam się demokracja nie podoba - łatwiej rozwiązać Sejm niż próbować rozmów, negocjacji, porozumienia. No to rozwiązujcie. Będzie łatwiej.
A może w ogóle Sejm zlikwidować? Będzie jeszcze lepiej. Prościej. Skuteczniej. Tylko nie wiem dla kogo ta zabawa - dla dwóch czy trzech osób, które będą się nawzajem mianować i dymisjonować. W sumie - czemu się dziwić? Sarmacja nie jest inna niż real dokoła.
Bawcie się tak dalej.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Chciało się podać do dymisji to trzeba się było podać do dymisji. Sejm by może wybrał nowy rząd, albo by nie wybrał i się rozwiązał. Ale to była sprawa Sejmu. Tym bardziej, że w Sejmie toczyła się debata o samorozwiązaniu i Wysoka Izba uznała, że jeszcze nie czas na to.

Chciałoby się aż rozpocząć agitację za bojkotem wyborów. By nikt nie kandydował. Bo i po co kandydować do instytucji, która może zostać zlikwidowana dla widzimisię władzy wykonawczej, która w ogóle nie powinna mieć w Sejmie nic do powiedzenia, bo to nie jej poletko w trójpolówce.
Odpowiedz Permalink
Piotr Paweł I
@ZdrajcaNarodu Dokładnie.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@ZdrajcaNarodu jeden rabin powie tak, drugi nie. Nie mamy ścisłej separacji władz tylko model parmalentarno-gabinetowy z przewagą rządu w pewnych sprawach - więc niby czemu rząd nie powinien mieć nic do powiedzenia w takich sprawach? "Nie powinno mieć" czegoś to taka sama opinia jak każda inna, na pewno nie stwierdzenie ex cathedra jak Wasze. Nie bardzo rozumiem czemu takie rozwiązanie ma być lepsze, bo wprowadzono je w USA. No a w Zjednoczonym Królestwie jest zupełnie inaczej, i? Przecież był już czas bezpośredniego wyboru kanclerza, gdzie ten pseudoamerykański model był testowany. Wtedy owszem, nie powinno być takich możliwości. No ale wrócono do poprzedniego.

I nie, nie była to sprawa stricte Sejmu.

Może porozmawiamy o bojkocie wyborów z racji impotencji posłów? Dla mnie to temat całkiem ciekawszy.

Przyjęliśmy taki a nie inny model działania państwa, gdzie parlament może zostać rozwiązany autorytarną decyzją rządu, gdzie jest to mechanizmem zabezpieczającym przed obstrukcją władzy wykonawczej. Pytaniem nie jest więc to, czy dobrze że się z niego korzysta czy nie — tylko czy taki model brytyjski nam odpowiada, gdzie istnieje model gabinetowo-parlamentarny i Premier mógł w dowolnej chwili Izbę Gmin rozwiązać. Jeżeli nie, to już macie Państwo pierwszy punkt programu na nowe wybory — wprowadzić ścisłą separację władz i ponowny wybór kanclerza w wyborach powszechnych. Dopóki jednak tego nie ma (i nie ma propozycji zmian) to domniemywać należy, że jednak większość woli model obecny.

Odpowiadając na pytania pozostałe:

1) gdzie dymisja? Tutaj: http://prawo.sarmacja.org/akt,10936.html Nowy Sejm ma tydzień na wybór następcy. Obecny rząd jest więc w stanie, jakbyśmy to powiedzieli nawiązując do konstytucji RP - "dalej pełniącym obowiązki do czasu powołania nowej Rady Ministrów". Sam kanclerz zaś to taki p.o. Kanclerza.

2) Gdzie debata w sprawie przyszłości rządu? Ponownie spytam - był ktoś chętny na wolną posadę? Jeżeli nie, to nie bardzo mamy o czym rozmawiać.

3) Gdzie demokracja? Demokracja polega na tym, że obywatele wybierają swoje władze w postaci Sejmu i kanclerza, a kampania sejmowa de facto jest kampanią na fotel kanclerza. Po rezygnacji, ludzie mają prawo wybrać swoje władze od nowa, łącznie z nowym Sejmem. Nie mamy demokracji bezpośredniej tylko pośrednią. W takim modelu Sejm idzie do kosza razem z rządem. Tak po prostu jest, a czemu - tłumaczyła pani na WOSie.

4) Pragnę zauważyć, że wobec braku rozpisania nowych wborów doprowadzilibyśmy do sytuacji w której zrobilibyśmy zabawę "dla dwóch czy trzech osób, które będą się nawzajem mianować i dymisjonować" - czyli Sejmu który pozostał u władzy.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Rząd nie powinien mieć nic do powiedzenia w sprawach legislatywy, bo jest egzekutywą, a trójpolówka ma to do siebie, że miedze są ugorowane i nie do naruszenia. Albo jak byś wolał wprost - bo taki mam pogląd i go głoszę.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@ZdrajcaNarodu czyli opinia vs opinia, bez jednoznacznego dowodzenia, że coś jest empirycznie lepsze od drugiego.

Jedna osoba działa na postawie opinii swojej, inna - na podstawie swojej. Ja działałem na swojej, a jednoznacznych argumentów dlaczego powinno być inaczej - nie widzę.

Zachęcam w takim razie do startu w wyborach z programem zmian. Dopóki tych zmian nie ma, nie można się czepiać kogoś że korzysta z narzędzi, które dostał i które są przewidziane dokładnie do takich sytuacji, do jakich wykorzystane zostały. Albo inaczej - czepiać się można, ale na pewno nie w narracji, że łolaboga dyktatura, zamach stanu, KONS TY TUC JA, jak to niektórzy.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Swoją drogą, jeżeli Sejm się obudził dopiero jak go rozwiązano, to tym bardziej uważam, że podjęto dobrą decyzję. Postanowienie Księcia to tutaj li tylko wystawienie aktu zgonu, nie żadne mordowanie żywego. Poseł przejawiający pierwsze aktywności kilka tygodni po wyborach, w proteście czemu już nie ma Sejmu, to trochę jednak beka.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@anglov bo piłem piwo, a po alkoholu zawsze jestem agresywny i zrzedliwy. Na szczęście już nie będę miał okazji do pisania jako Kanclerz.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Ależ ja się nie czepiam, że skorzystaliście z uprawnień i zgodnie z literą prawa. Wyrażam tylko swoją opinię na ten temat. Niemniej, skoro już chcesz podyskutować na argumenty, uważam, co następuje:

1) jak wynika z definicji władza ustawodawcza jest od stanowienia prawa, a władza wykonawcza jest od wykonywania prawa. W idealnym modelu tak powinno być. Stronnictwa są wybierane do Sejmu (czy szerzej parlamentu) po to by realizować swój program. To tam powinno się tworzyć prawo. Parlament jako twórca prawa powinien powoływać organy do owego prawa wykonywania. U nas, zważywszy na demografię, jest to niemożliwe, ale idealnym by było, gdyby władza wykonawcza nie była wyłaniana z członków Parlamentu. By nie posiadała mandatów i prawa inicjatywy ustawodawczej, by to się nie przenikało i by parlament był ciałem konstruktywnym, a nie maszynką do mielenia paragrafów - to podpowiada logika.

2) z powyższego w żadnym razie nie wynika zależność "rząd rezygnuje (rząd powołany przez posłów) więc rozwiązujemy parlament (powołany przez Naród w wyborach) bo szef rządu nie będzie miał większości. Logika podpowiada, że dymisja i tak powinna być obwarowana koniecznością sprawowania urzędu do czasu desygnowania następcy, choćby ze względu na zachowanie ciągłości władzy. Prawdę powiedziawszy nie mam pojęcia jak to jest rozwiązane obecnie w Sarmacji.

3) również samorozwiązanie Sejmu, w warunkach normalnego trójpodziału władzy nie powinno pociągać za sobą rozwiązania rządu. To ideowo, przedmiotowo i podmiotowo powinny być ciała całkowicie odrębne od siebie, całkowicie niezależne kompetencyjnie. Ponownie, ze względu na ciągłość władzy. Przecież TK nie wylatuje w kosmos mimo, że wybierany jest przez Sejm.

4) dopiero nieudolność parlamentu w powołaniu rządu powinna dawać możliwość rozwiązania organu władzy ustawodawczej pewnej instytucji nadrzędnej, nie tyle nadzorującej co arbitrażującej konfliktom między władzami. Tu jest przestrzeń dla głowy państwa.

- uprzedzając, tak ten model nie ma prawa się sprawdzić w Sarmacji 2k19. Tak, gęgam dla gęgania. Kto mi zabroni?
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@ZdrajcaNarodu a ja się przerzucac argumentami nie zamierzam, bo... po to odchodzę, żeby nie musieć ;) W sensie - życie polityczne idzie dalej, niech więc politycy dyskutują, zmieniają i idą z tym do wyborów. Ja dzialalem w modelu obecnym to i podejmowalem decyzje na podstawie modelu obecnego. Jak będzie w przyszłości - to już nie moja głowa będzie o tym decydowała.

Zachęcam jeszcze raz do otwarcia dyskursu w tej materii. Najlepiej - już w ramach nowego składu Sejmu.
Odpowiedz Permalink
Piotr Paweł I
Miałem nic już nie pisać, ale...

1) gdzie dymisja? Tutaj: http://prawo.sarmacja.org/akt,10936.html

I to jest dopiero żart. Gruby żart!!!!

Sejm został rozwiązany, bo nie mógł wyłonić rządu. Ale nie mógł wyłonić rządu, bo rząd podał się do dymisji dopiero w efekcie rozwiązania Sejmu!

Naprawdę, z przykrością stwierdzam, że zarówno JKMość, jak i Kanclerz (świeżo zdymisjonowani), chyba napatrzyli się zanadto na przykre, antydemokratyczne przykłady ze świata realnego. Zacytowałbym słynne słowa Józefa Piłsudskiego o prowadzaniu kur, ale nie uczynię tego, żebym nie został oskarżony z art. 44 KS... ale to znany cytat jest, więc nawet chyba nie muszę ;)
Odpowiedz Permalink
Piotr Paweł I
(oczywiście Kanclerz świeżo zdymisjonowany, Książę trwa nadal...)
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Cytuję:
Zacytowałbym słynne słowa Józefa Piłsudskiego o prowadzaniu kur
Cytowanie Piłsudskiego w obronie mechanizmów demokratycznych <3
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Jak ktoś nie rozumie podstawowych mechanizmów konstytucyjnych, to jak widać nie tylko spał na wosie, ale faktycznie nadaje się tyko do prowadzenia kur szczać zamiast piastować mandat poselski.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Nie wiem też kto jest na tyle nieogarniety żeby się spodziewać, że w debacie w sejmie będziemy dyskutowali o takich sprawach zamiast w kuluarach. Była większość sejmowa które wybrała rząd, i ta większość która wygrała wybory, postanowiła oddać władze, pozbawiając się swoich mandatów i rozpisać nowe wybory dla nowego rządu. Tak działa demokracja, że pojedynczy poseł nie ma tutaj zbyt wiele do gadania.

Naprawę polecam książki od wosu albo jakieś opracowania politologiczne. Można mnie jebac za taki tupet, ale ilez można dyskutować o czymś, nie mając o tym pojęcia?
Odpowiedz Permalink
Piotr III Łukasz
Próżnoś repliki się spodziewał... Co prawda to do endeka, ale skoro Piłsudski broni demokracji...
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Dużo tego piwa pijecie.
Odpowiedz Permalink
Piotr Paweł I
Na takim poziomie to ja dyskutować nie zamierzam.
Jak widzę WKMości się ten poziom podoba, bo ani się dziwi, ani oburza. Gratuluję. Sami się wybierajcie, sami sobie wyłaniajcie rząd, sami się nawzajem wyzywajcie i obrażajcie. Powodzenia.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Dziękuję i pozdrawiam.
Odpowiedz Permalink
Piotr III Łukasz
Ja również.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
A tak poważniej — ileż można trzymać fason, skro lecą na kogoś bezpodstawne oskarżenia, wynikające z nikłej wiedzy na temat pewnych zjawisk?

Powtórzę po raz ostatni dla zasady — zastosowane procedury (nie licząc kwestii strzelenia z partyzanta) są odpowiednie, właściwe i przewidziane do tego typu sytuacji, a mechanizmy które mamy w konstytucji, są standardowymi zasadami prawa konstytucyjnego, jak nie w Polsce, tak zagranicą.

Czy w Wielkiej Brytanii wobec tego nie ma demokracji? Gdzie jeszcze, gdzie nie istnieje ścisła separacja władz i mamy system parlamentarno-gabinetowy, tudzież gabinetowo-parlamentarny, takie praktyki nie są stosowane?

Powołam się też na taki sam argument co wcześniej — Sejm się wysypał po całości, jak zauważono na ćwirku - gdyby go nie rozwiązano, dzisiaj mandat utraciłby kolejny poseł, z racji braku aktywności. Niektórzy posłowie w ogóle odmawiają złożenia ślubowania, a Sejm nie robi zupełnie nic. Do tego, była jasno zarysowana większość rządowa, która postanowiła podać się do dymisji w trybie rozszerzonym, tj. posłowie wespół z rządem.

Nie jest moją winą, że pan (były już) poseł nie miał siły przebicia i stanowił mniejszość, która nie miała większego wpływu na to, co się dzieje u szczytu władzy. Tak działa właśnie demokracja, że decyduje większość, nie mniejszość i pojedyncze osoby.

Co do jeszcze praktyki batożenia mnie za rozwiązanie Sejmu, to przypomnę, że ja go nie rozwiązywałem, tylko książę. Nie było to nawet na mój wniosek, bo konstytucja stanowi iż odbywa się to jedynie za porozumieniem z Kanclerzem. Zaproponowałem dwie opcje, tj. dymisję osobistą i rozwiązanie Sejmu. Potwierdziłem też, że moje ugrupowanie nie ma nic przeciwko rozwiązaniu Sejmu i że jeżeli taki wariant zostanie wybrany, to proszę moje stanowisko uważać jako właśnie porozumienie się z JKM.

Jakkolwiek wariant ten polecałem, tak nie byłem tutaj osobą decyzyjną. Karcenie mnie za wybranie chwili rozwiązania oraz tego, że w ogóle do tego doszło, proszę przekierować z mojej osoby, bo jestem osobą niewłaściwą do bicia.

I tutaj znowu niestety będę musiał uczynić przytyk do poziomu pewnej wiedzy — Konstytucja nie jest tajna, tylko dostępna publicznie, więc myślałem, że kto jak kto, ale poseł na Sejm powinien ją znać. Dlatego nie tłumaczyłem takich oczywistości jak to, kto i dlaczego rozwiązuje Sejm. Jak widać, popełniłem błąd zakładając, że posłowie konstytucję znają.

To wszystko co mam do powiedzenia w tej sprawie. Nie pozostawałem bierny na przytyki i insynuacje, odpowiadając tym samym. Ale ileż może dziad mówić do obrazu? Nie pozostaje mi tutaj nic innego, niż faktycznie odesłać do podręcznika prawa konstytucyjnego lub przynajmniej tego do WOSu, bez tego dyskusja jest bezprzedmiotowa i opiera się na oskarżeniach, które są bezzasadne.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Aż wziąłem specjalnie i poszukałem na stronce o WOSie.

S5K5NKMe.jpg

Niestety, nie mamy instytucji skrócenia kadencji, jest tylko rozwiązanie, ale sens jest ten sam. Nikt też nie ma chyba wątpliwości co do niezdolności byłego Sejmu do wyboru nowego rządu. Poniekąd ścieżka postępowania jest całkiem podobna jak w Realu.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Realu w to nie mieszajmy, bo jeszcze kibicom Barcelony będzie przykro
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Hugo tylko Wisełka.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.