Przypowieść o podłych baronetach o spoconych dłoniach
Seria wydawnicza: Pisma Kościoła

rWnt15Uy.png
uvP72Dui.png
[1] Owego dnia udał się Prorok ku pobliskiej karczmie, aby zbawiennym działaniem produktów miejscowych gorzelni otworzyć trzecie oko i poszerzyć ścieżkę Powagi. Uczniom swym zapowiedział, że powróci nie później niż o brzasku.

[2] Brzask jednak przebrzmiał, słońce omiotło cały widnokrąg, miejsca ustępując miesiącowi, a Prorok nie wrócił w skromne progi swej pustelni.

[3] Coraz większa zgryzota trapiła uczniów, którzy poczęli zgrzytać zębami ku rozpaczy diuka Anzelma, późniejszego patrona dentystów, ortodontów i implantologów na karcie podatkowej.

[4] Kiedy umiłowani Prorokowi niszczyli płytkę nazębną, znalazła się w pustelni grupa baronetów, którzy na wieść o nieobecności swego opiekuna i nauczyciela, poczęła zacierać ręce.

[5] Oto baronetowie owi poczęli rozdzielać pomiędzy siebie doczesny dobytek Proroka, mówiąc że nie należy go pozostawiać bez nadzoru. Rozdysponowali wszystek ruchomości, inwentarz żywy, nie zapomnieli nawet o odsetkach z rachunków bankowych i zaliczkach na poczet zakontraktowanych odczytów na uczelniach Grodziska i Czarnolasu.

[6]
Tak baronetowie zacierali ręce, że aż im się spotły.

[7] A na widok tego umiłowani Prorokowi uczniowie w dwójnasób niszczyli zgryz, nie mając sił ni nadziei, by kres położyć niecnym występkom baronetów.

[8] I wtedy, gdy baronetowie poczęli dystrybuować pomiędzy siebie zawartość barku, w drzwiach pojawił się Prorok.

[9]
Rozpierzchli się baronetowie w popłochu po wszystek pokojach pustelni, a jeden zatrzasnął się nawet w wychodku.

[10] Przystąpili do Proroka jego umiłowani uczniowie i w płacz.

[11] Następnie smutek ustąpił gniewowi.

[12] Rzekł tedy najmilszy z umiłowanych uczeń: „Panie, oto niegodziwcy ci dzielili skórę na Proroku, a teraz kryją się po wychodkach, jako i kryli się, kiedy tyś wsparcia i pomocy w żmudnej pracy potrzebował. Czyż Powaga nie nakazuje przykładnie ich ukarać?”.

[13] Prorok uśmiechnął się tedy i pokręcił głową. „Dajcie mi najpierw wody i polopiryny, bom ostro zapił”.

[14] Kiedy elektrolity wypełniły jego trzewia, a ogromna maszyna hucząca w jego Poważnej głowie zwolniła obroty, rzekł Prorok. „Zaprawdę powiadam wam, Poważnymi są i miłemi mi wasz smutek, troska i postępowanie. Oto nie ukarzę tych podłych baronetów, bo to marne robaki. Niech tedy pełzają po świecie, bo wiele więcej czynić nie potrafią. Ale Senatu Wiecznego nie dostąpią”. △
rWnt15Uy.png
Dotacje
5 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Marceli z Ossolińskich Bordoński, Krzysztof Czuguł-Chan.
Serduszka
11 100,00 lt
Ten artykuł lubią: Marceli z Ossolińskich Bordoński, Mateusz Quadina, Ivan Darvish, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Erik Otton von Hohenburg, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Gustaw Fryderyk von Hippogriff, Krzysztof Czuguł-Chan, Tadeusz von Hippogriff-Brus, Król Patryk I Labacki, Szymon Grański.
Komentarze
Szymon Grański
Po prostu piękne.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.