Wedla, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, 22.02.2019 r. o 17:56
Wedla podróżników #1 czyli podróż z przewodnikiem

Wedla to nie tylko wspaniała historia pełna barwnych wybawców narodu, zdrajców, wojen i niepodległości. To również kraina zabytków, pięknych miejsc i kultury. Dlatego też dzisiaj chciałbym was wszystkich zabrać do podróży po cudownej Baronii Wedla, gdzie będę waszym przewodnikiem. Oczywiście proszę pamiętać, aby nie zgubić się po drodze oraz słuchać słów przewodnika, które mogą czasami uratować was od zguby.

qo2ZHOY2.jpg

Pierwszym miejscem, które odwiedzimy będzie Zamek Lenny w Wedli. Piękna monumentalna budowla, powstała na przełomie XII i XIII wieku w stylu romańskim, obecnie zdecydowanie piękniejsza, odmalowana rezydencja bardziej kojarzy się ze stylem neoromańskim. Zamek nie bez powodu wygląda na taki, który wiele przeżył. W trakcie swojego życia przeżył trzęsienia ziemi, najazdy Teutończyków i ogromną burzę. W ostatecznej postaci twierdza powstała dopiero w pierwszej połowie XX wieku, jednakże nadal nawiązuje do tradycji romańskich, posiadając grube mury. Wnętrze mimo to całkowicie odchodzi od tego, co jest na zewnątrz. W środku znajdziemy bogate zdobienia, którymi mogą się pochwalić tylko nieliczni właściciele ziemscy. Nawiązują one do kultury i wzornictwa baroku. Piękne mieniące się żyrandole to tylko jeden z elementów, którymi zamek może nas zadziwić. Co tam zamek! – kiedy można o nim mówić jak o pałacu, którego nie powstydziłby się nawet Książę Sarmacji!

Zamek Lenny w Wedli nie jest jednak jedynie zabytkiem, który można podziwiać. Do dzisiaj jest on siedzibą włodarza baronii Wedla, którym obecnie jest Alfred Fabian von Tehen-Dżek. Nie jest to również pusty budynek, gdyż niezwykle często goszczone są w nim znamienite osoby, jak również organizowane są bale. Jak wiemy, jeszcze w tym roku odbędzie się zabawa. Za chwilę wejdziemy do środka, jednak przed tym chciałbym bardzo poprosić o włączenie w telefonach komórkowych trybu samolotowego oraz wyłączenia fleszy. Na samym początku wita nas dosyć obszerny ganek, w którym można było zostawić rzeczy. My oczywiście nie będziemy tego robić i przejdziemy dalej, gdzie odzienie wierzchnie odbierze od nas pani Grażyna. Można również zostawić wartościowe rzeczy, gdyż w szatni nic nie zginie. Wszystko jest pod bacznym okiem strażników.

Za chwilę przejdziemy do pierwszych sal. Są to te, które zostały dobudowane do pałacu na początku XVI wieku. Drobny pokój, który obecnie widzicie, to komnata dla przybyszów.
ekS2LpxC.jpg

Oczywiście nie jest to, ani pokój sypialniany, ani też sala audiencyjna. W tym miejscu oczekujący na rozmowę mogą poczekać, aż zostaną przez swojego suwerena przyjęci. Jest to głównie sala dla mniej zamożnych osób, dla tych bogatszych i wyższego stanu społecznego zostały przygotowane specjalne pokoje. Oczywiście zanim do nich dojdziemy, odwiedzimy również jadalnię, w której organizowane są uczty. Wbrew pozorom, dopiero w sąsiedniej komnacie organizowane są bale. Goście tańczą w oddzielnej Sali, co oczywiście jest logiczne.
R40R0MSR.jpg

Tak jak mówiłem, za chwilę dojdziemy również do komnaty dla oczekujących wyższego stanu społecznego. Zamiast ławy i krzeseł znajdziemy tutaj wygodny fotel oraz szafkę z książkami. Umieszczenie ksiąg w takich salach jest nieprzypadkowe. Są one przeznaczone dla gości, którzy mogą przeczytać najwybitniejsze dzieła literatury wedlańskiej oraz baridajskiej. Na stołach często leżą również aktualne wydania dzienników i tygodników wydawanych w Wedli.

28qUtRlv.jpg

Teraz przejdziemy do głównej sali zamku. Jest to sala przemówień oraz konferencji. To właśnie tutaj władca baronii przemawia do swoich poddanych, tutaj również gromadzi się elita Wedli w celu debatowania nad ważnymi sprawami. Oczywiście, wszystkie debaty odbywają się pod czujnym okiem suwerena ziem, który dba o to, aby wszystkim żyło się dostatnie. Nie bez powodu wicehrabiego von Tehen-Dżeka nazywa się najlepszym władcą Wedli, jakiego miała w historii.
gLZMBPs0.jpg

Poza mównicą jest tutaj również scena. Jeżeli już państwo zauważyli, coś się kroi. Doskonale zatem państwo to zwęszyli! Nie bez powodu prosiłem o włączenie trybu samolotowego. Proszę usiąść na widowni. Bliżej! Proszę się nie bać. Pana z tyłu też zapraszamy do przodu. No dalej, nalegam. Niech się pan nie opiera. Pana koleżanka również. Za chwilę będą państwo świadkami krótkiego przedstawienia teatru kukiełkowego, pod nazwą „Pożar kaplicy”, który stara się odwzorować tragedię z 1287 r, kiedy spłonęło całe miasto.

Na koniec zajrzymy jeszcze do Sali Audiencyjnej, gdzie gospodarz tych ziem przyjmuje swoich gości. Oczywiście, wszędzie czai się purpura, a do władcy tych ziem ma podejście jedynie straż. Wszystkich słucha on za balustrady, która chroni go przed zamachami. Strażnicy również nie są wystarczającą ochroną, tym bardziej, że wicehrabia von Tehen-Dżek jest fanatykiem średniowiecza i zamiast broni palnej strażnicy dzierżą buzdygany, wraz z pełną zbroją. Oczywiście, w trakcie służby na dworze mogą chodzić bez hełmów.

ybwM2vuh.jpg

To już koniec naszej wizyty w zamku, jednak nie koniec zwiedzania. Proszę zgłosić się do pani Grażynki po kurtki i za chwilę wyruszymy dalej. Mam nadzieję, że macie czapki, bo zerwał się straszny wiatr. Liczę tylko, że nie będzie padało! Za chwilę przejdziemy do kaplicy, której pożar niedawno mieli państwo zaszczyt podziwiać na przedstawieniu kukiełkowym.

Obecnie nie wygląda ona już tak, jak za czasów swojej świetności w XII wieku, jednakże nadal nie jest ona brzydka.
Fb2EDQSF.jpg

Odbudowana na przełomie XVI i XVII w kaplica nawiązuje do stylu gotyckiego. Któż by się spodziewał, że w czasach największego rozwoju oświecenia w Baridasie, ktokolwiek rozpocznie budowę w tak starym i niemodnym na tamte czasy stylu. Strzeliste wieże podkreślają monumentalność obiektu sakralnego. Kapica mimo swojego wieku i stanu zabytkowego nadal jest w użytku. Msze odbywają się o ósmej, dwunastej oraz siedemnastej, a odprawia je niezastąpiony ksiądz Grzegorz. Cóż, za chwilę właśnie odbędzie się msza, więc nie zajrzymy do środka. Nie będziemy zabierać miejsca tłumnie przychodzącym wierzącym. Oczywiście, nie jest to kaplica chrześcijańska, a uruska, wyznawcy Urusa byli bardzo silną grupą religijną już w XIV wieku, a ich pozycja rosła przez setki lat, czego właśnie dowodem jest powstanie tej kaplicy.

Musimy teraz kawałek przejść, ponieważ teraz konieczny będzie przejazd. Nasza wycieczka powoli zmierza ku końcowi, jednak najpierw odwiedzimy jeszcze koszary w Tehen. Dlatego też czeka nas niemal godzinna podróż do tego miasteczka. Dlatego też może opowiem o historii Tehen. Ta mała rolnicza osada prawie przez cały czas leżała na terenie Wedli. Od powstania miasta w XI wieku, osada ciągle rozrastała się demograficznie, zapewniając ciągłość linii władców. Większość małżonek historycznych władców Wedli pochodzi właśnie z tego grodu. Nie bez powodu również powstały tam koszary. Wojsko budowane przez Piotra at Aterę w połowie XIV wieku było rekrutowane szczególnie licznie właśnie tam. Nie dość tego, że Tehen cyklicznie przechodziło przeludnienie, to chłopcy tam wyrastający byli silni i szybko dojrzewali. Nie gardzili wysiłkiem fizycznym i tylko nieliczni wyrastali na szczególnie wyedukowanych, jednakże gdy takowy młodzieniec się pojawił, to był on szczególnie piastowany przez władców Wedli. Otrzymywał on automatycznie miejsce w Akademii Wedlowskiej, gdzie mógł bez problemu rozwijać swoją wiedzę.

O! Autokar się zatrzymał, więc będziemy mogli zwiedzić koszary. Oprócz rekrutacji odbywały się tutaj również szkolenia, natomiast zabytkowy sprzęt przetrwał próbę wieku. Budynek który ukazuje się właśnie państwa oczom to garnizon w którym odbywały się odpisy rekrutów, badania ciała, czyli wagi i wzrostu, jak również wydawano posiłki.

08fDxawb.jpg

W tym również miejscu nowi żołnierze spali oraz oddawali się rozkoszy cielesnej. Pokoje oczywiście zobaczymy później, najpierw jednak chciałbym pokazać wam plac treningowy. Ale mamy dzisiaj szczęście! Właśnie odbywa się trening. Proszę spojrzeć na tych dwóch mężczyzn.

5ui5d7Ek.jpg

Wbrew pozorom nie pojedynkują się oni, a robią coś na wzór przeciągania liny. Dodatkowo muszą utrzymać ciężkie tarcze. Oczywiście, jest to jedynie trening siłowy. Na poligonie nadal nawiązuje się do tradycji, która jest w całej baronii bardzo ważna. Opuśćmy zatem już ten plac, bo pogoda powoli zaczyna niedopisywać. Chyba na horyzoncie widzę już czarne chmury. Wejść musimy gęsiego, po dosyć ciasnych schodach.
6xHXe8OS.jpg

Nie ukrywam, to co ujrzą państwo na górze może zaskoczyć. Proszę na górę. Po kolei. Człowieku! Nie pchaj się, spokojnie też wejdziesz. Czy słyszałem pisk? Czy jakaś pani już doszła? Proszę tylko nie mdleć! No tak, czy już wszyscy są? To dobrze. Myślałem, że będzie gorzej, dawno mnie tu w sumie nie było. Oczywiście odmalowane wnętrze pierwszego pokoju.

N0Za21ME.jpg

W takich właśnie warunkach żyją szykujący się żołnierze. Nie mogę pokazać niestety większości sal, jednak jest jedna, do której przepustkę uzyskaliśmy. Ale możemy tam tylko zerknąć. Stoi tam pełne uzbrojenie wojsk reprezentacyjnych.

Zp1ce9G9.jpg

W takich „mundurach” nasi dzielni wojownicy reprezentują się na uroczystościach lennych. No ale cóż. Można zrobić zdjęcie, tylko proszę bez flesza. Za chwilę wyjdziemy i wrócimy do Wedli, gdzie będą już państwo wolni. Polecam oczywiście również zakupy w naszym mieście oraz zostawienie kilku libertów na dalszy rozwój.

Proszę wsiadać, jeżeli ktoś zostanie, to czeka piesza wędrówka. No chyba, że ktoś jest z Tehen. Zanim wrócimy, chciałbym jeszcze wspomnieć, że władca Wedli, wicehrabia von Tehen-Dżek, pochodzi właśnie z tego grodu. Wyrastał już od samego młodzieńca jako wyedukowana osoba. Jego edukacje sponsorował poprzedni lennik, którego niestety imienia nigdy nie dane było poznać. Nie był on idealnym władcą, ale Wedlę zostawił w całkiem dobrym stanie. Jego marszałek, Urszulin sprawował władzę w jego imieniu, niestety nie wydał on imienia swego pana. Obecnie przeszedł już na emeryturę, jednak nadal zamieszkuje, dzięki hojności pana Alfreda na zamku lennym. No cóż, dojechaliśmy do Wedli. Mam nadzieję, że podobała się wam dzisiejsza przygoda i zapraszam na kolejne. Życzę wszystkim miłego dnia i zapraszam na kolejne podróże po Wedli!
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Jan Sapieha, Laurẽt Gedeon I, Rihanna Aureliuš-Sedrovski.
Serduszka
7 218,00 lt
Ten artykuł lubią: Januš Allan von Hippogriff, Sorcha Raven, Januszek von Hippogriff-Pałasz, Jan Sapieha, Laurẽt Gedeon I, Mateusz Quadina, Król Patryk I Labacki, Julian Fer at Atera, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini.
Komentarze
Otto von Spee-Asketil
Powinni wprowadzić na YT obowiązkowy test na IQ przed uploadowaniem każdego filmiku, z banem dla każdego, kto nie przekroczy 50 punktów.
Odpowiedz Permalink
Januszek von Hippogriff-Pałasz
Wedle ciekawe miejsce. Może kiedyś się tam pojawię? :-)
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
@OvS filmik specjalnie jest przygotowany nieprofesjonalnie i beznadziejnie :D
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Cytuję:
r filmik specjalnie jest przygotowany nieprofesjonalnie i beznadziejnie :D
Cytuję:
@AFvTD w sumie to liczy się dystans do otoczenia i samego siebie, a tak w ogóle to świetny opis lenna. Liczę na dalsze opisy, a poza tym chętnie zajrzę na kawę ;)
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Ciekawa wycieczka. Kiedy kolejna? :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.