Park Stołeczny, Laars Bleed Norwind, 27.12.2011 r. o 03:57
Kroniki Pirackie II

24 grudnia 2011
Żelazne kraty w kubryku stanowiły poważną przeszkodę, nie dało się ich wyważyć, ani w sensownym tempie przepiłować. Najsłabszy punkt stanowiła kłódka. Kiedy załoga opuściła statek i wszystkie głosy umilkły. Kapitan i niestrudzony pirat zarazem z cholewki wyciąga nóż i szybko przystępuje do otwierania kłódki. Po paru godzinach przed świtem pod pokładem zaskrzypiało i ciężkie żelazne drzwi otworzyły się. Kapitan postanowił udać się do pobliskiej karczmy i zrobić swoim marynarzom niemiłą niespodziankę. Wszedł do karczmy, lecz marynarze zajęci przednim rumem i kobietami niezwrócili na niespodziewanego gościa uwagi.
- Szkocką! - zamówił swój ulubiony napój kapitan
- Toż to musi być jakaś ważna osobistość, że szkocką sobie życzy. - zagadał jeden z obecnych marynarzy
- Tak jestem kapitanem.
- To witam w zacnym gronie kapitańskim, ponieważ od dzisiaj i ja pełnię sobię tę rolę.
Kapitan szybko podłożył nóż pod gardło zuchwalca.
- Widzę szybko się już tytułujesz Kruchy Zębie!
Marynarze dopiero teraz poznali swojego kapitana, przerażeni przecierali oczy ze zdumienia. Silny trunek powodował, że ledwo stali na nogach a i obraz mieli mocno zamazany. Prowodyr buntu został natychmiastowo związany a załoga wróciła chwiejnie na statek, by wytrzeźwieć do rana. Fortuna obrała kurs ku Teutońskim brzegom. Na cel obrała sobie statek Kedara via Margończyka. Buntownik i marynarz Kruchy Ząb został rzucony na pożarcie krwiożerczym teutońskim rekinom. Kapitan nie przestraszył się zapewnień Namiestnika Królestwa Teutonii, że zostanie powieszony. Zaatakował statek Kedara, lecz abordaż nie przyniósł szczególnych łupów ponieważ załoga broniła się dzielnie. Z pobliskiego portu w Eldoracie nadpłynęła fregata Michaela von Lichtensteina. Kule świszczały, w powietrzu unosił się zapach prochu. Rozpętało się istne piekło. Zacięta walka między Iwanem a Fortuną rozgorzała. Obie załogi próbowały wedrzeć się na statek przeciwnika i zdobyć obecny na nim skarb. Pierwszy udany abordaż przeprowadzili piraci. Wdarli się oni również do kajuty Liechtensteina uprowadziwszy go i większość z jego ekwipunku. W drodze powrotnej jednak kapitan Abel został postrzelony i pochwycony przez rozwścieczonych Teutonów. Dostał się do niewoli nieprzyjaciela. Rozpoczęły się pertraktację. Piraci w swoich rękach mieli Namiestnika Teutonii jednak kapitan był im bliski. Ustalono, że piraci oddadzą zagrabiony ładunek z nawiązką co wyniosło 25.000 gorszy oraz Puklerz i Kolczugę samego Liechtensteina. W posiadaniu Abla pozostała znakomicie wykonana Zbroja Szlachecka.

25 grudnia 2011
Załoga popłynęła do miasta Margon by sprzedać swój skarb i zarazem rozbojem zagrabić majątek pana Xi. Z miasta płynąc półwiatrem skierowała Fortunę ponownie do brzegów Ciuad de Bravo, by eksploatować i grabić tamtejsze kopalnie. Ahoj! Na horyzoncie okręt “Liberte”! Kurs na północ! Sternik ostrzyć! Okręt został dopadnięty w zatoce, ledwo co wypłynął z portu. Ze strony Fortuny parę salw z Czaszkogrzmotu poczyniło poważne szkody w jednostce wroga. Ponad połowa statku była zdemolowana. Liberte nie mógł odpowiedzieć żelaztwem ponieważ proch zamókł im na statku podczas ostatniej ulewy. Zdruzgotany skierował się do portu. Piraci nie dali jednak za wygraną podążyli za nim i ostatecznie wygrali i rozgromili Markusa Iwanowicza w pojedynku na suchym lądzie. Korzystając z linii kolejowych podróżują teraz do kopalni by napełnić kieszenie diamentami. Po drodze piracka wyprawa napotkała ponownie na swej drodze magnata Jakuba Bakonyi. Nie wprawieni marynarze w walce na lądzie przegrali walkę i kapitan Abel poraz kolejny stracił miecz Wandy oraz swoją wspaniałą armatę Czaszkogrzmota.

armata.jpg

26 grudnia 2011
W porcie kapitan Abel musiał poczynić pewne wydatki kwotą ponad 30.000 libertów kupił nową armatę. Nazwał ją Czaszkogrzmot II. Fortuna pojawiła się po raz kolejny na morzu, obrała kurs na GiS i halsując pod wiatr pruła do Feru. W trakcie wypływania z portu piraci spostrzegli szybko płynący w ich stronę okręt. Z oddali widać było powiewającą flagę Teutonii. Michael von Liechtenstein zbliżał się nieubłaganie. Nie było już możliwości ucieczki. Sprzyjający wiatr pchał statek wroga prosto na Fortunę. Pierwsze salwy strzaskały pokład i uszkodziły Czaszkogrzmot II co uniemożliwiło ostrzeliwać wroga. Teutońcscy marynarze żądni krwi wdarli się na pokład chcieli pomścić swoją ostatnią stratę. Zbroji Szlacheckiej jednak nieznaleźli, zabrali jednak Czaszkogrzmot II. Kapitan Abel został postawiony przed oblicze samego Liechtensteina i nikt nie wie o czym rozmawiają!? Czy po kolejnej utracie piraci podniosą się ponownie? Jakie warunki postawi Liechtenstein? I czy Abel wyrwie się z jego szponów?
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Nikt jeszcze nie lubi tego artykułu.
Komentarze
Teodozjusz Azoramath-Arped
Fajnie. I pozdrowienie dla niehonorowego pirata Kefasa. :d
Odpowiedz Permalink
Piotr III Łukasz
Nie chce mi się czytać, ale tantiemy się należą :-)
Odpowiedz Permalink
Laars Bleed Norwind
złe podejście oooo złe
Permalink
Yupeng Beijin-Zhao
Fooch.
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
kawał dobrej roboty, to się powinno cenić!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.