Quo vadis Starosarmacjo?

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
ea24X7wB.png

Zbliża się koniec trzeciej kadencji moich rządów w Starosarmacji, kadencji ostatniej. Nie zamierzam ubiegać się o kolejną reelekcję. Będzie to jednak prawdopodobnie nie tylko koniec mojej bytności na stołku Namiestnika, ale też okresu, w którym stołek ten okupowali Tropicańczycy. Myślę, że ostatnie półtorej roku można określić jako "okres tropicański", gdyż zdaje mi się, że niemal wszystko, co działo się w Starosarmacji, dotykało w jakimś stopniu także tej wyspy. Już samo to świadczy bez wątpienia o sukcesie działalności JO Paviela Gustúlopulo, który to właśnie podniósł z popiołów Tropicanę.

Nie było to jednak jedyne osiągnięcie jego dziewięciomiesięcznych rządów. Za niemal równie znaczące należy uznać reformy prawa podatkowego i kwestii odznaczeń prowincjonalnych. Choć podatki w ostatnim czasie wzbudzały u wielu osób kontrowersje, osobiście uważam, że obowiązujący dekret diuka Gustúlopulo jest bardzo czytelny i zapewnia spore dochody prowincji, jednocześnie niezbyt obciążając aktywnych w niej obywateli, a zachęcając do powrotu emigrantów (choć niestety skłania też czasem do całkowitego odcięcia się od Starosarmacji). Do tego dorobku można dodać uregulowanie granic ze Sclavinią, kolejny z wielu etapów integracji z tym samorządem. Tak więc, choć w ostatniej kadencji diuka realioza już dawała o sobie znać, jestem skłonny stwierdzić, że to, jak wygląda dziś Starosarmacja, w dużej części zostało zaprojektowane w Puncie.

Mój okres rządów trudno mi oceniać obiektywnie, zdaje mi się jednak słuszne stwierdzenie, że był on, przynajmniej częściowo, partycypowaniem w sukcesach poprzednika. O ile chyba nieco lepiej działała bieżąca administracja (Paviel narobił pod koniec zaległości w poborze podatków), to jednak w tej i innych sferach polityki kierowałem się konsekwentnie doktryną Nikity Panina, by rządzić poprzez cudze pomysły i pracę. Tak więc główne projekty ostatnich miesięcy - nieco aktualnie podupadły, lecz długo napędzający aktywność Zyriusz to dzieło JO Zombiakova, korekty ustrojowe z ostatnich sejmików były w dużej mierze autorstwa diuka Czuguł-Chana, z propozycją przystąpienia Starosarmacji do SEG wystąpił pierwszy JKW Helwetyk. Jednocześnie niemal zawsze w ciągu tych dziewięciu miesięcy udawało mi się znaleźć osoby chętne do pomocy w administrowaniu samorządem, szczególnie na polu finansów oraz propagandy.
Wniosek? Choć być może na pierwszy rzut oka tego nie widać, mimo postępującego kryzysu aktywności Starosarmacja nadal opiera się mocno na działalności obywateli i przyjaciół z innych prowincji. Nawet jeśli Namiestnik skupia się głównie na zarządzaniu, to jest w stanie znaleźć współpracowników, którzy ogarną inne obszary życia prowincji i to konstatacja, moim zdaniem, bardzo pocieszająca.

Sam, obok właśnie zarządzania, skupiałem się na kontynuacji polityki poprzednika, czyli rozwijaniu idei dzielnic i dalszej sanacji prowincji. W pierwszym punkcie osiągnięcia są niewielkie. Choć na plus można zapisać obecną kondycję Tropicany, która, nawet jeśli przypomina prywatny folwark niżej podpisanego (co notabene jest całkowicie zgodne z jej ustrojem i narracją), to jednak posiada jeszcze conajmniej dwóch obywateli, którzy są co prawda zrealiozowani, ale częściej lub rzadziej się wypowiadają i na pewno obserwują życie dzielnicy. Niestety, nie udało się pchnąć projektu dalej. Reaktywacja Gellonii na tę chwilę okazuje się być nieudana, inne potencjalne dzielnice nawet nie zarysowały się na horyzoncie.

Nieco lepiej wyglądał wspomniany proces sanacji. Choć poprzednik odwalił już gros roboty i nie musiałem się martwić o podatki czy odznaczenia, to jednak dołożyłem też swoją cegiełkę. Jest nią uproszczenie prawa wspierającego finansowo aktywność. Choć ta reforma nie wywołała nagłej lawiny wniosków o dotacje, to jednak parę się pojawiło. Z kolei wsparcie aktywności nie jest już tylko teoretyczne, ale faktyczne i, dzięki pomocy władz sclavińskich, częściowo zautomatyzowane.
Ostatnio zainicjowałem też reorganizację mocno podupadłej federacji piłkarskiej. Choć zapewne nie uda się przeprowadzić odpowiednich zmian za tej kadencji, mam nadzieję, że dojdą one ostatecznie do skutku.

Należałoby w tym artykule dojść do ogólnej konkluzji, czy okres tropicański uczynił Starosarmację lepszą, niż była przed nim. Trudno mi to oceniać, do prowincji wróciłem tuż przed objęciem władzy przez Paviela, po dłuższym okresie realiozy. Przez to mam porównanie jedynie z GiSem. Są to jednak, że względu na duży odstęp czasu, trudno porównywalne sprawy. Zdaje się, że GiS funkcjonował lepiej, lecz, jak sądzę, głównie dzięki aktywności osób, których obecnie w Starosarmacji brakuje. Cierpiał jednak na mocny problem braku tożsamości, gdyż ideę Ciepłego i Puchatego trudno za tożsamość uważać. Dziś, choć narracja monarchofaszystowsko-tropicańska jest słabo wykorzystywana, to jednak w razie potrzeby można się w każdej chwili do niej odwołać. Z kolei problem aktywności dotyka teraz wszystkie samorządy i Starosarmacja na ich tle nie wypada wcale najgorzej.

aB89jc87.jpg
Namiestnik w czasie otwarcia obrad Sejmiku


Na koniec chciałbym zadać tytułowe pytanie. Co dalej z naszą prowincją? Można tu rozważyć dwa główne scenariusze. Pierwszy dotyka nieco przemilczanej w tym artykule, a przecież kluczowej dla ostatnich miesięcy postępującej integracji ze Sclavinią. Widać ją niemal wszędzie. Dochodzi do niej w obszarze wspólnych regulacji geograficznych, adaptacji parasystemów gospodarczych (Starosarmacja przystąpiła do SEG, Sclavinia korzysta ostatnio z podstawowych założeń Zyriusza). Przywódcy obu prowincji blisko ze sobą współpracowali także w sferze centralnej, za przykład można podać wspólne stanowisko naszych samorządów wobec projektów federacji, czy kwestii opodatkowania miast.

Wobec tak wielu oznak wspólnoty i przyjaźni pojawiają się głosy, aby dać im wyraźne odzwierciedlenie poprzez zjednoczenie obu samorządów. Poprzednie próby zakończyły się niepowodzeniem, tym razem mamy jednak doczynienia z mocną inicjatywą sclavińskich, a nie jak poprzednio, starosarmackich władz. Możliwe więc, że w tym pomyśle należy upatrywać przyszłości Starosarmacji. Jednak przed zjednoczeniem należy koniecznie określić, czy nowy związek ma być unią, fuzją, czy czymś innym, oraz jaki miałby być powstały nowy twór. Sądzę, że zastąpienie po prostu GiSu SiSem nie rokuje dobrze i będzie to tylko łatwy do rozczłonkowania zlepek dwóch idei (albo dwóch bezidei). Warto więc znaleźć jakiś pierwiastek jednoczący, który scali obie społeczności w jedną wspólnotę.

Oczywiście, zjednoczenie ze Sclavinią wcale nie musi dojść do skutku, może też nie zyskać poparcia nowego Namiestnika. W takim wypadku Starosarmacja stanie po raz kolejny przed dylematem wyboru tożsamości (choć ktoś złośliwy mógłby stwierdzić, że tożsamością Starosarmacji jest właśnie tożsamości poszukiwanie). Dominującą podczas moich rządów, lecz nie porywającą zbytnio innych narrację tropicańsko-kontrrewolucyjną zabieram ze sobą na wyspę i do Sejmu, tak więc nowy Namiestnik będzie musiał znaleźć inny kontekst kulturowy. Monarchofaszyzm, choć zawiera w sobie sprawującą się nieźle koncepcję ustroju (którą moim zdaniem należy zachować bez większych zmian) średnio sprawdza się jako narracja. Choć były całkiem obiecujące próby wykorzystania jego potencjału, to jednak nie powiodły się. Oczywiście nie oznacza to, że nie ma sensu spróbować jeszcze raz, podejrzewam jednak, że większość obywateli oczekuje nowej formuły. Widzę tu dwie opcje. Jedna - powrót do narracji staropolskiej, obecnej kiedyś w Gellonii, a także częściowo w okresie tuż po GiSie, z którego odziedziczyliśmy Sejmik. Taka narracja, choć niezbyt oryginalna, ma jedną dużą zaletę - nie trzeba nic wymyślać, wystarczy tylko czerpać garściami z realnej historii. Narracji tej też sprzyja wspomniane nazewnictwo (Sejmik, Sejmik Ekstraordynaryjny), a także nazwa naszego narodu - Sarmaci.
Drugą, być może ciekawszą, możliwością jest zrobienie ze Starosarmacji prowincji teokratycznej, pod władzą Kościoła Diuczej Wiary. Ten projekt ma jedną, w mej opinii dużą zaletę - wysokie prawdopodobieństwo pojawienia się kontrnarracji (laickiej, konkurencyjnej religii, herezji), co byłoby idealnym środkiem napędzania aktywności.

Można się jednak zapytać - przecież wszystkie te trzy pomysły nie są nowe, były wałkowane przez ostatnie dwa Sejmiki, dlaczego ich nie wprowadziłem w życie? No cóż, przede wszystkim uważam, że narzucana odgórnie narracja ma mierne szanse powodzenia. Próby renesansu monarchofaszyzmu tylko to potwierdziły. Propozycje przejścia na narrację staropolską nie spotkały się z entuzjazmem, dlatego je porzuciłem. Z kolei pomysł z oddaniem władzy kultowi Powagi, mający chyba największe poparcie, wymagałby jakiegoś ruchu że strony hierarchów KDW. Teokracja wprowadzana przez władze świeckie byłaby absurdem.

W mej opinii rozstrzygnięcie powyższego dylematu powinno być głównym zadaniem rozpoczętego Sejmiku.

Już zupełnie na koniec pragnę podziękować wszystkim, na których pomoc mogłem liczyć w ciągu tych dziewięciu miesięcy: Pavielowi, JKW Tomaszowi Ivonowi Hugonowi, JKW Helwetykowi, Krzysztofowi Czuguł-Chanowi, Prokrustowi Zombiakovowi, Ignacemu, JKM Robertowi Fryderykowi, Janowi Zaorskiemu, Peterowi Westowi, Alfredowi von Tehen-Dżekowi, Henrykowi Leszczyńskiemu, Michałowi Lisewiczowi, Orjonowi i wszystkim innym, o których teraz nie pamiętam.

¡Arriba Sarmatia Antigua!
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Ignacy Urban de Ruth, Tomasz Ivo Hugo, Michał Franciszek Lubomirski-Lisewicz.
Serduszka
8 866,00 lt
Ten artykuł lubią: Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Severin von Verwaltung, Krzysztof Czuguł-Chan, Michael Wolferine, Stanisław Mostowicki, Andrzej Fryderyk, Ignacy Urban de Ruth, Tomasz Ivo Hugo, Simon Peter Liberi, Henryk Leszczyński, Helwetyk Romański, Zbyszko Gustolúpulo.
Komentarze
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
A może jednak jeszcze jedna kadencja :D
Odpowiedz Permalink
Michael Wolferine
Monarchosocjalizm incoming. Szkoda.
Odpowiedz Permalink
Severin von Verwaltung
Oby do przodu zmierzała.
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Kadencje superowe, przemyślenia bardzo sensowne - znakomity tekst; tylko z tym liczeniem na mnie to pojechałeś Pan grubo! xD
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
@ignac Bardziej chodziło mi o pokazanie, że narracja monarchofaszyzmu jest do ocalenia, jeśli się komuś zechce. A diuk przecież zapowiadał, że nie jest pewny swej systematyczności, więc trudno mi mieć jakieś pretensje ;)
Odpowiedz Permalink
Simon Peter Liberi
Bez wątpienia jest jeszcze w Starosarmacji wiele do zrobienia, ale śledząc trochę wyściubiając nos zza gazety mogę przyznać - kawał dobrej roboty.
Myślę, że następca powinien przede wszystkim skupić się współpracy międzyprowincjonalnej napędzającej obopólną aktywność. Wszelkie moje zaznaczenia tu i ówdzie o małych poprawkach na stronie i w dzienniku praw również wymagają akcji, ale są one do powyższego jednak drugorzędne.

Quo vadis? Do przodu.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
@SLiberi
Cytuję:
Quo vadis? Do przodu.
Wieńczące artykuł "arriba" znaczy właśnie "naprzód" ;)
Odpowiedz Permalink
Mateusz von Thorn-Chojnacki
Cóż, zza murów mojego lenna wszystko wygląda dobrze ;)
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
@suchy Jakby diuk zza tych murów wyszedł, byłoby jeszcze lepiej ;)
Odpowiedz Permalink
Mateusz von Thorn-Chojnacki
Kiedy one od zewnątrz wyglądają tak ładnie... ;p
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.