Karczmy wyłączenia żałobny komentarz

Jak zapewne już wszyscy zdążyli się zorientować - 16 lutego 2018 roku, o godzinie 21:37 [*] miało miejsce wyłączenie aplikacji Karczma Pod Rozbrykanym Kucykiem. W odpowiedzi na decyzję o wyłączeniu aplikacji Kanclerz wydał komunikat prasowy, w którym mija się znacząco z prawdą - co nie pozostanie bez odpowiedzi (ku pikom na wykresach aktywności).

W związku z wczorajszym komunikatem o wyłączeniu aplikacji w gmachu Sejmu złożono interpelację poselską, na którą postarał się odpowiedzieć pan Minister Finansów i Gospodarki. Przy czym należy zauważyć, że pan minister musiał się zatruć nieświeżą kiełbaską - co również nie pozostanie bez odpowiedzi.

Aplikacja Karczmy nie jest i nigdy nie była inicjatywą prywatną. Od samego początku (tj. od 13 grudnia 2016 roku) stanowiła własność Rady Ministrów i miała pełnić funkcję rozwijającą, a w perspektywie dłuższej również funkcję zastępczą, dla mechanizmu kantyn w DSG.

Zgodnie z trójstronną umową zawartą pomiędzy mną (autorem oprogramowania), ówczesnym Kanclerzem (JKM Robertem Fryderykiem) oraz NIA zasady funkcjonowania aplikacji były (i nadal są) następujące:
- NIA wystawi stosowne API dla operacji aplikacji na zdrowiu w DSG, z zastrzeżeniem, że API będzie działać tylko przy integracji z instytucją Rady Ministrów w DSG, a RM będzie właścicielem i zarządcą aplikacji;
- autor oprogramowania umożliwi łatwą konfigurowalność parametrów aplikacji, udostępni funkcje pozwalające na sprawowanie zarządu nad aplikacją przez RM, zapewni stałą obsługę informatyczną i techniczną aplikacji oraz zachowa swobodę w dalszym rozwoju aplikacji za zgodą i wiedzą RM;
- Rada Ministrów określi ceny zasiewu, uprawy i skupu plonów w aplikacji, samodzielnie będzie wprowadzać dania i ich atrybuty (cena i bonus do zdrowia) - czyli dokona zbilansowania aplikacji do możliwości finansowych.

Wraz z ówczesnym kanclerzem ustaliliśmy, że aplikacja zostanie uruchomiona na domyślnych, czysto intuicyjnych ustawieniach balansu, a po pewnym czasie jej działania RM dokona analizy finansów publicznej aplikacji stanowiącej własność rządu i przedstawi do wprowadzenia stosowne parametry. Niestety realia polityczne spowodowały, że krótko po tym ówczesna RM podała się do dymisji.

Kolejne rządy były informowane o potrzebie zbilansowania aplikacji, zgodnie z warunkami jej wykonania i implementacji. W swej historii aplikacja miała tylko raz formalnie desygnowanego zarządcę - panią minister von Witcher. Niemniej ani pani minister, ani żaden inny rząd ze swoich zobowiązań się nie wywiązał.

Nie wiem też dlaczego pan kanclerz w swoim komunikacie uogólnia rozmowy w sprawie aplikacji na mnie i panią minister von Witcher jako całość. Pani minister jest pomysłodawczynią aplikacji, konsultowała mechanikę i brała udział w pracach nad aplikacją jako tester - na tym polegało jej współautorstwo. Nigdy nie była ona jednak stroną w prowadzonych rozmowach i zawieranych umowach. Prawdą jest, że ze swojej strony zabiegałem o zachowanie autonomii rozwojowej nad aplikacją, ale też przypominałem o konieczności dokonania zbilansowania. Dość powiedzieć, że o wiele żywsze zainteresowanie aplikacją wykazywał ówczesny książę JKW Tomasz Ivo Hugo. Pan kanclerz raczej przyjął postawę odpychania od siebie kwestii aplikacji.

Ustalenia czynione z panią minister von Witcher nie specjalnie mnie interesują. Ona również posiadała wiedzę, że ja - bez znajomości finansów publicznych i planów budżetowych RM nie jestem fizycznie w stanie dokonać takiego zbilansowania.

Zależność aplikacji od RM była pełna i nie wiem skąd u pana kanclerza zdanie odmienne. W ramach autonomicznego zarządu infrastrukturalnego jako autor oprogramowania dokonałem kilku zmian silnikowych mających na celu naprawę kilku błędów oraz poprawiłem ogólną zasadę działania ogrodu (interfejs i skrypty). I to właśnie ogród stanowi główną przyczynę nierentowności aplikacji. Przy czym moduł ten został do aplikacji dodany na życzenie ówczesnej RM - by było bardziej, by żywność w karczmie nie brała się z powietrza. Więc istotnie - aplikacja jest publiczna tylko teoretycznie...

Pan Kanclerz pisze, że rząd nic nie robił, bo taka była wola autorów inicjatywy. Ponownie, nie wiem co było ustalane z panią minister von Witcher, ale wiem co było ustalane ze mną, jako stroną trójstronnej umowy o powstaniu aplikacji. Owe ustalenia są już wymienione powyżej, więc nie widzę potrzeby by się powtarzać.

W żadnym miejscu nie napisałem też, że decyzja o wyłączeniu aplikacji jest decyzją Rady Ministrów. Napisałem, że otrzymałem informację, że bilansu mam dokonać na własną rękę lub wyłączyć aplikację - bo generuje istotne koszty w budżecie (nota bene wiadome jest to od początku działania aplikacji, bo j/w). Wspominałem już, że jako autor oprogramowania nie dysponuję wiedzą, która dokonanie bilansu by mi umożliwiała - więc decyzja mogła zapaść tylko jedna.

Dodam na koniec, że w funkcjonalności aplikacji dokonałem tylko jednej zmiany "samowolnie", choć za wiedzą ówczesnej władzy, w kwestii ustalania cen za dania. Miało to miejsce po interwencji JO Czuguł-Chana, Radcy NIA, który zwrócił mi uwagę na to, że oddelegowani przez Radę Ministrów kucharze (osoby odpowiedzialne za dodawanie nowych dań) czynią tak kuriozalne rzeczy jak regeneracja 50% zdrowia za kilkanaście libertów. Od tamtego czasu cena dania była wprost proporcjonalna do bonusu zdrowia, a kucharz mógł wprowadzać jedynie tzw. czynnik korygujący.

Pragnę też uspokoić użytkowników aplikacji, że nie została ona usunięta, a wyłączona i w każdej chwili możliwy będzie start aplikacji ze stanem na dzień 16 lutego 2018 roku. Aplikacja nie zostanie jednak ponownie uruchomiona (chyba, że RM wyda wyraźną dyspozycję) do czasu rozwiązania przez RM kwestii jej finansowania (nie dla tego, że mam takie widzimisię, ale dlatego, że obrzydło mi branie odpowiedzialności za aspekty aplikacji, które nigdy do moich kompetencji nie należały).

Oczywiście jako autor oprogramowania pozostaję do dyspozycji pana kanclerza.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
6 712,00 lt
Ten artykuł lubią: Cudzoziemiec, Albert Fryderyk Wittenberg-Sobayski, Tomasz Ivo Hugo, Marceli z Ossolińskich Bordoński, Helwetyk Romański, Cudzoziemiec 1, Bartłomiej Czapka.
Komentarze
Roland Heach-Romański
Uzupełniająco do wypowiedzi pana Ministra FiG w gmachu Sejmu - bilansu można dokonać na dwa sposoby:
- ustawiając racjonalne parametry już działającej mechaniki finansowania (co miało być wykonane już dawno temu, ale jakoś się kolejnym RM nie złożyło);
- wprowadzając całkowicie nowy mechanizm finansowania (kwestia opracowania modelu przez RM, tak by jej pasowała i implementacji - stosunkowo prostej i szybkiej).
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Mnie zastanawia jedno. Z jednej strony "aplikacja stanowiła własność Rady Ministrów", a z drugiej strony została wyłączona bez żadnych uzgodnień z Radą Ministrów, o czym właściwe resorty dowiedziały się z gazet.

Każdy inteligenty człowiek odkryje zatem, że w ocenie twórcy umowa trójstronna, na którą się powołuje stanowi swego rodzaju societas leonina, w którym to układzie Rada jest wspólnikiem, który ma tylko płacić straty, a decyzje i prestiż przynależne są twórcy.

Pomijam już, że skoro twórca inicjatywy, znający ją doskonale, sam nie wie jak dobrać parametry, żeby zachować grywalność, a nie generować nadmiernych strat - to być może po prostu nie da się tego w żaden sposób zrobić.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Co do mechanizmu finansowania - temat Karczmy wypłynął wczoraj (a może przedwczoraj) i wczoraj doszło do jej samowolnego wyłączenia. Skoro magiczne bilansowanie jest tak proste, że powinienem był to zrobić od ręki, to czemu twórca tego nie zrobił z poprzednimi rządami przez rok?
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Nie została wyłączona bez uzgodnień z RM. Wedle mojej wiedzy RM poprzez osobę pani minister von Witcher przekazała mi jasne instrukcje. Ja tam nie wiem jak u was w gabinecie jest z komunikacją i (wobec powyższego) kto i kogo nie zrozumiał.

Rada Ministrów jest wspólnikiem w ujęciu realnego prawa autorskiego. Przypominam, że aplikację wykonałem w ramach części praktycznej pracy inżynierskiej.

Twórca aplikacji jest w stanie ją "zzerować" od ręki. Przy czym twórca aplikacji nie posiada wiedzy odnośnie do oczekiwań RM (czy aplikacja ma zarabiać, ale być najzwyczajniej w świecie nieatrakcyjna; czy ma się zerować, ale dawać bardzo niewielkie zyski uczestnikom i przez to być mało atrakcyjna czy też ma generować pewne określone straty, ale dawać atrakcyjne profity uczestnikom, a przez to stanowić element machiny redystrybucji środków publicznych).
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Nie zrobił, bo kolejne rządy nie chciały podjąć tematu.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Bardzo proszę o przesłanie decyzji o wyłączeniu przekazanej przez Ministra Kultury jaką zarządzający inicjatywą otrzymał. Wyjaśnimy wtedy wewnątrz RM o co chodzi.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Nie prześlę, gdyż nie ma czego przesyłać. W czasie rozmowy przy kolacji pani minister przekazała mi, że pan kanclerz napisał, że mam albo wykonać dobór parametrów tak by się bilansowała aplikacja, albo ją czasowo wyłączyć. No więc jak wyżej.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Rozumiem, tak czysto hipotetycznie, że jakby Pani Minister w czasie rozmowy przy kolacji przekazała, że przykładowo Pan Kanclerz napisał, że składa wniosek o sprawę ustrojową, to wszczęto by postępowanie ustrojowe, wyznaczono skład i wydano wyrok?
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Zaraz, zaraz. Czy Rada Ministrów została oskarżona i posądzona o postawienie ultimatum, z powodu rozmowy przy kolacji z Minister Kultury?

Ta sprawa coraz bardziej brzmi dla mnie jak jakieś nieporozumienie wykonane pod wpływem emocji, które próbowane jest wykorzystać do celów politycznych przeciwko Kanclerzowi i Ministrowi Finansów.

A to wszystko dzieje się ze szkodą dla Karczmy. I Sarmacji.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Ja nie widzę różnicy między informacją via PK, FB, SMS, a rozmową oko w oko. Jakby pan minister zauważył - jest subtelna różnica między drogą formalną, a nieformalną w komunikacji. Jakoś do tej pory RM nie widziała potrzeby wymiany stanowisk, oczekiwań i uwag w drodze notyfikacji.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Cytuję:
Napisałem, że otrzymałem informację, że bilansu mam dokonać na własną rękę lub wyłączyć aplikację

Jest to informacja całkowicie nieprawdziwa. I właściwie o to rozbija się sedno problemu.

Należy oddzielić od siebie dwie sprawy - nierentowność aplikacji oraz kwestie jej wyłączenia. O ile można się przerzucać odpowiedzialnością kto stoi za tym, że karczma przynosiła straty, to całość rozbija się o to, kto zdecydował o zamknięciu aplikacji. I o to jest cały szum.

A tutaj cały czas zaznaczam — Rada Ministrów nie ma z tym nic wspólnego.

Co do odpowiedzialności za Karczmę, rozmawiałem ze współautorką, a ta zapewniała mnie, że konslutuje wszystko w szerszym gronie autorów. Z informacji jakie wtedy otrzymałem wynikało, że jest osobą kompetentną do wypowiadania się w imieniu całego zespołu autorów. I dlatego jeżeli dogadaliśmy się, że Rząd nie ingeruje w Karczmę, uważałem to za umowę z całością składu autorów.

Jeżeli wchodzi na to, że współautor nie ma pełnomocnictwa do reprezentowania swojego dzieła, a Rada Ministrów (gdzie jak się udowadnia - była właścicielem) nie ma uprawnień do delegowania swoich kompetencji o szczebel niżej, to dla mnie jest to koniec rozmowy. Wychodzi na to, że Rząd może zrobić z Karczmą co tylko chce, ale jeżeli zdecyduje o takim a nie innym rozwiązaniu problemu, to wtedy taka decyzja nie ma żadnej mocy. Jest to nad wyraz dziwne. Podobnie jak to, że współautorstwo nie uprawnia do współdecydowania i współodpowiedzialności za projekt. Skoro nie autorzy, to kto jest uprawniony do reprezentowania aplikacji? Skoro jeżeli jeden rząd może ustalić warunki współpracy, to dlaczego kolejny nie może zrobić tego samego na nowo?

To jak pisałem kwestia samej rentowności Karczmy, bo problemem jest nagłe wyłączenie aplikacji i sugerowanie, że była to decyzja Rządu. A to jest oczywista nieprawda, co jak podkreślałem, mogę udowodnić poprzez publikację rozmów w takcie obrad RM.

Rząd Karczmy nie wyłączał ani nie zdecydował o tym fakcie. Nawet jeżeli przyjąć, że Minister Kultury przekazała wprowadzającą w błąd informację, to z zarządzenia w sprawie organizacji RM jasno wynika, że taka informacja nie ma żadnej mocy. Podobnie jak postanowienie MFiG o wydaniu znaczka, albo decyzja MEN o zmianie kwot Programu Pracy Społecznej.

Czyli nie dość, że żadnej dedycja nie było, to nawet jeżeli by jakaś istniała, nie miałaby żadnej mocy wiążącej.

Jak pisałem i podkreślam cały czas — za wyłączenie aplikacji Rząd nie odpowiada ani połową procenta.
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Cała ta zabawa w głuchy telefon z kimś, kto bez pełnomocnictwa przekazał luźne spostrzeżenia kogoś innego komuś jeszcze innemu jako pewnik i decyzję rządu, na co ten ktoś jeszcze inny podjął rzeczone działania i w związku z tym wszyscy okopują się na stanowiskach zdradzonych o świcie, przypomniała mi przedni dowcip.

Spotyka się dwóch leciwych znajomych.
- Przyjacielu, nawet nie wiesz jak ta starość daje mi się we znaki. Ciągle o wszystkim zapominam!
- Musisz pójść do mojego lekarza. Przepisał mi takie proszki i teraz wszystko pamiętam! Jak on się nazywał... Słuchaj, kojarzysz tego greckiego pieśniarza?
- Homera?
- Tak, Homera! I on jest autorem takiego dzieła...
- Odysei.
- Nie, tego drugiego.
- Iliady.
- Tak! I tam był taki król...
- Agamemnon.
- Nie, ten drugi!
- Priam.
- No, Priam. I on miał syna...
- Hektora.
- Nie, tego drugiego!
- Parysa.
- Tak, Parysa. I ten Parys porwał kiedyś taką kobietę...
- Helenę.
- No właśnie, Helenę. HELENA, JAK SIĘ TEN LEKARZ NAZYWA?!
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
To nie jest informacja nieprawdziwa. To jest informacja niepełna, bo jak wynika ze stanowiska RM taka dyspozycja była pisana, z tym że jak rozumiem nie była głosowana/zatwierdzona/ostateczna.

Całość nie rozbija się o to kto wyłączył - bo od początku jest podawana informacja, że to ja zadecydowałem tak, a nie inaczej, a powody tej decyzji zostały podane. Szum jest o to, że RM (każda kolejna od 13/12/16) miała wykonać jedną rzecz, a teraz się mnie informuje, że albo ja to wykonam, albo wyłączać.

Od początku działania aplikacji jest też jasne kto jest stronami w komunikacji - ja, RM i NIA. To, że pan kanclerz uważał coś innego to czynnik ode mnie niezależny.

I RM ma pełnął własność nad karczmą. Pan kanclerz ma status administratora. Może swobodnie o karczmie decydować, wyznaczać pracowników itd. Zresztą do tej pory takich zarzutów nie było, a wszystkie decyzje RM były wdrażane bezzwłocznie.

Kolejny rząd może ustalić nowe warunki. Skąd wniosek, że nie może? Czy nowy rząd próbował?

I proszę nie pisać, że problemem jest podawanie informacji, że to RM jest winna wyłączenia. Ze strony RM dostałem tylko informację, że mam wybrać albo A albo B. Tyle. Dlaczego retoryka RM jest nastawiona na odwracanie kota ogonem? Nie moja sprawa.

W ramach gestu dobrej woli chcę powiedzieć, że aplikacja została włączona, a ja zmodyfikowałem stosowne parametry tak, że na ogrodzie dziennie można maksymalnie zarobić ok. 160lt, przy czym zwiększono wymagany poziom postaci, co powinno przełożyć się na redukcję kosztów dla budżetu o ok 70%.
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Cytuję:
Szum jest o to, że RM (każda kolejna od 13/12/16) miała wykonać jedną rzecz, a teraz się mnie informuje, że albo ja to wykonam, albo wyłączać.

Ale właśnie o to chodzi, że się nie informuje. RM nie przekazała Tobie informacji o wyłączeniu karczmy. Dostałeś nieautoryzowany "cynk" od osoby bez uprawnień, bez pełnomocnictwa, bez mocy sprawczej w przedmiotowej sprawie. Nie zapytałeś nikogo posiadającego kompetencje.

Powiedzmy sobie szczerze - sprawa jest rozdmuchana i zamiast zareagować ścieżką "kurna, sorry, źle zrozumiałem i mnie poniosło" poszedłeś w opcję opowiadania o krzywdach rzeczywistych i urojonych.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Ja za komunikację wewnątrz RM nie odpowiadam. To już niech RM rozwiązuje sama ze sobą.
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Ależ kwestia komunikacji wewnątrz RM nie jest problemem dominującym (tzn. to jest pewien problem, ale na innym poziomie i innego typu). Problemem jest to, że pozyskałeś informację "przy kolacji" z nieuprawomocnionego, nieautoryzowanego źródła (czyli domyślnie uznajemy, że nie dostałeś tej informacji od RM, bo MK nie reprezentuje RM w przedmiotowej sprawie, tak jak Poseł Zombiakov nie reprezentuje sił porządkowych Sejmu a ja - jako członek Rady przy JKM z tytułu bycia marszałkiem - nie reprezentuję Dworu w temacie nadań), a działania podjąłeś takie, jakbyś dostał urzędowy papier. Rada Ministrów nie poinformowała Ciebie w żaden sposób o jakichkolwiek zmianach w funkcjonowaniu Karczmy i kropka.

Poniosło Cię z lekka i próbujesz zrzucić odpowiedzialność za wybuch zbędnej gównoburzy na Radę Ministrów. Tu by wystarczyło "o jejku, nieporozumienie, sorry" i byłoby po temacie.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@ZdrajcaNarodu no ale to nie jest wytłumaczenie, że skoro RM taką propozycję obgadywała, to znaczy że tak trzeba robić. Jak zauważony wyżej - gdybyśmy obgadywali złożenie pisma do TK, to rano otworzono by rozprawę i wydano wyrok?

Skoro nie było jednoznacznej decyzji, to nie ma tematu. Co to w ogóle za argumenty, że ktoś coś wspominał = musiałem tak zrobić.
Cytuję:
Ze strony RM dostałem tylko informację, że mam wybrać albo A albo B. Tyle. Dlaczego retoryka RM jest nastawiona na odwracanie kota ogonem?

W takim razie proszę pokazać tę dyspozycję, bo to wbrew temu co się twierdzi, wcale nie jest informacja niepełna, tylko nadal nieprawdziwa.

Tak jak pisałem, publikuję pełny zapis rozmów Rady Ministrów na dzień 16 lutego, kiedy to rzekomo dyspozycja miała być wydana przez Rząd:


Numer 1

D4eQLR3k.png


Numer 2

cH61lP5l.png


Numer 3

qXgMlBqd.png

Proszę mi wskazać, gdzie Rada Ministrów wydała jasną dyspozycję zamknięcia Karczmy. Nikt tego nie zrobi, bo tego zwyczajnie nie było.

Szkoda tylko, że skoro Rada Ministrów ma "pełnął własność nad karczmą" to ignoruje się jasne dyspozycje które wydaje. Bo nie rozumiem, dlaczego rok rozmów z wicehrabiną von Witcher w których to prosiłem żeby przekazała autorowi żeby zajął się tą kwestią nie daje żadnych efektów (chociaż są to właśnie "jasne dyspozycje"), ale jakieś postrzępione informacje wspomniane przy okazji jakiejś rozmowy w realu, docierają tak prędko i tak bezpośrednio, że z przeciągu kilku godzin Karczmę się wyłączą?

Czyli bezpośrednie polecenia giną i nie docierają, a wtedy wicehrabina nie jest kompetentną osobą do ich przekazywania, ale urywki tekstów docierają bardzo dobrze, a wicehrabina nagle jest kompetentną osobą do wpływania na politykę karczmy?

Jak wynika z logów na fb, dnia 1 kwietnia 2016 roku ustaliłem z wicehrabiną, że Rząd nie będzie ingerował w Karczmę i że autorzy będą mieli pełną swobodę. Chciałem wtedy pójść na rękę i nie być upierdliwy, odsuwając autorów od ich dzieła i wchodzić z buciorami w nie moje zabawki. Ja tego strasznie nie lubię kiedy ktoś tak robi mi, jako prezes GPW również tego nie lubiliśmy z właścicielem Giełdy. Myślałem więc, że takie podejście będzie uczciwe, kiedy zostawimy dziecko ich rodzicom. Jak się okazuje, jednak nie.

Wychodzi na to, że kiedy komuś pasuje, to wtedy wicehrabina jest odpowiednią osobą do przekazywania informacji i można działać podpierając się plotkami, ale kiedy jest inaczej, to wicehrabina jest powietrzem i nawet jasne polecenia są zbywane. A skoro Rada Ministrów ma pełnię władzy nad Karczmą, to chyba polecenie powinno być bezwzględnie zrealizowane, czyż nie?

To nie jest błąd w komunikacji wewnątrz Rządu. Wicehrabina pisała, że nie tyle streszczała rozmowę, co przekazywała toczka w toczkę to co napisałem. A jeżeli tak, to ktoś ma problemy z rozumieniem tekstu, a nie z komunikacją. Na dowód czego przedstawiłem zrzuty ekranu z rozmowy, którą jak mniemam autorzy czytali przed decyzją o zamknięciu.

Nie wiem tylko czy ta cała akcja i wytłumaczenia to efekt emocji i nerwów, czy wyraz złej woli. Cały czas przyjmuję pierwszy scenariusz. Po prostu ktoś jest zbyt narwany i działa pod wpływem emocji, bo jak udowadniałem, Rada Ministrów ani razu nie wydała żadnej dyspozycji, a jak się okazuje, przy wyłączaniu Karczmy bazowano na tym, co pisano wewnątrz korespondencji rządowej. A jak widać, tam też nic nie ma o jakichś poleceniach wyłączenia. Dlatego tłumaczenie "dostałem polecenie albo A albo B" to całkowita nieprawda.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Każdy ma prawo do swojej oceny.
Odpowiedz Permalink
Yennefer von Witcher
Skoro Kanclerz, to i ja może zarzuce kilkoma cytatami samego pana kanclerza oraz pana ministra Hergemona.

xqGmi1D0.png

h7e7359J.png

zHXnAmp8.png

DCuSIMJZ.png

Chyba, że coś źle zrozumiałam. Ale tu, z wypowiedzi kanclerza jasno wynika, że my, czyli twórcy mamy coś z karczmą zrobić.
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Cytuję:
Chyba, że coś źle zrozumiałam. Ale tu, z wypowiedzi kanclerza jasno wynika, że my, czyli twórcy mamy coś z karczmą zrobić.

I dlatego ją z hukiem zamknęliście obwiniając o to Radę Ministrów i oskarżając Radę Ministrów o POLECENIE zamknięcia...?
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
I. To ja może by było łatwiej znaleźć. Wyłączenie nastąpiło po przekazaniu tych dwóch wiadomości:

1)
bdjzBzP9.png

2)
CjA6N0ZU.png

Przy czym informację tę wczoraj dostałem ustnie "przy kolacji", a "na piśmie" dzisiaj, po monicie od pana kanclerza, że korespondencja jest urzędowa i może być publikowana.

Biorąc pod uwagę, że dotychczas komunikacja w sprawie aplikacji odbywała się zawsze nieformalnie, uznano j/w.

II. Pierwszy monit o "zrobieniu czegoś z karczmą" (tu: wykonanie za RM jej części roboty przy implementowaniu aplikacji) spotkało się z odpowiedzią, że to jest zadanie RM, a ja nie mam wiedzy by je wykonać. Kolejne istotnie były ignorowane, gdyż umowa została zawarta. Trzeba też zauważyć, że pozostałe polecenia RM były wykonywane bezzwłocznie i zgodnie z umową zawartą z RM JKM Roberta Fryderyka.

III.
Cytuję:
A jak widać, tam też nic nie ma o jakichś poleceniach wyłączenia. Dlatego tłumaczenie "dostałem polecenie albo A albo B" to całkowita nieprawda.
No widać. Patrz: pkt I.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
A... to z ciekawości pytanie... na podstawie których obecnych przepisów RM rozważa drukowanie libertów?
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Parę słów, nie jako Minister, lecz jako tzw. sektor prywatny, który też zapewnia rozrywkę dużej liczbie Sarmatów i jeszcze musi za to Radzie Ministrów płacić i łazić po trybunałach, bo zdaniem części decydentów płaci za mało.

Z wypowiedzi Kanclerza wynika dość jasno, że albo coś z tym zrobią twórcy, albo interes przejmie Rada Ministrów. To chyba dość naturalne, że w sytuacji, w której Minister Kultury podnosi raban, że nie ma pieniędzy na kulturę - to dąży się do ograniczenia strat. I tak samo naturalne, że w pierwszej kolejności powinni to zrobić autorzy. A jeżeli nie chcą, to co - zlikwidować pensje, byleby to działało?

Dzisiaj jakoś nagle się ogarnęło i ograniczyło koszty ponoć o 70%. Gdyby finansowanie było takie jak w innych inicjatywach - stało by się tak od razu, bo nikt swoich pieniędzy nie dokłada. A że pomysł prywatny, a pieniądze państwowe, czyli niczyje - to zamiast dodać dwa do dwóch lepiej oskarżyć cały świat.

W związku z interpelacją niewątpliwie policzone zostanie ile to kosztowało RM.
Będzie można porównać z dotacjami dla innych inicjatyw i z podatkami,
jakie inne inicjatywy płacą na rzecz RM. Oczywiste, że jak się zrobi grę,
w której rozdaje się pieniądze za samo klikanie, to będzie masa użytkowników.
Jeżeli natomiast twórca boi się, że jak spadnie dochodowość to nie będzie zainteresowanych - to może problem jest gdzie indziej.

Nie jest wielką tajemnicą, że część klientów Giełdy wtapia sukcesywnie pieniądze. Inwestuje do bani i traci. Owszem, część się zniechęciła, ale nie muszę sypać państwową kasą, żeby ludzie się w Giełdę bawili. Przez półtorej roku Giełda skonsumowała koło 150.000 lt, z czego koło 100.000 zapłaciła podatku dla RM. Wy przez rok wydawaliście te podatki. Z mojej inicjatywy i z innych inicjatyw. Rozumiem, że Karczma jest tak szczególna, że wszyscy inni mają się nie wtrącać i płacić podatki, żeby mogła działać.

Tyle krótkiej wypowiedzi sektora prywatnego, który traci na nieuczciwej konkurencji z inicjatywami finansowanymi przez radę.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
@RCA Obecnie nie ma takich przepisów. Dziwię się, że JKM tego nie wie.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
@kaxiu ależ ja wiem doskonale. Ale żywo dyskutujecie o możliwości, która nie istnieje, to chciałem zapytać jak to widzicie.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
To jest aplikacja RM, więc o co cho? Umowa zawarta z RM była taka: ja koduję, wy ustalacie ceny, NIA wystawia API. Ja zakodowałem, NIA wystawiła API, RM cen nie ustaliła. To kto tu powinien pluć sobie w brodę?

Poza karczmą mam na koncie inne projekty informatyczne - prywatne i samorządowe. Skamlę o pieniądze publiczne? Nie. I gdyby karczma była prywatna to też by nie było skamlania o pieniądze. W sumie nie ma. Sprawa rozbija się o to, że ktoś tu ewidentnie nie zaznajomił się z warunkami stworzenia aplikacji karczmy, od roku z przerwami odpychał od siebie problem. A umowy nie zawierałem z Robertem von Thornem, tylko Radą Ministrów Roberta von Thorna.

Jeśli jego następcom taka umowa nie odpowiadała, można było renegocjować. Tego nie uczyniono. Mnie jest zasadniczo lotto czy aplikacja karczmy będzie działać czy nie. Napisana została jako projekt inżynierski - przekazana została Księstwu i w swoim założeniu nigdy nie miała "na siebie zarabiać".

Nie podoba mi się stawianie tez, że to jest moja inicjatywa prywatna (i do tego uprzywilejowana) albo że jest to inicjatywa sclavińska.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@ZdrajcaNarodu no i gdzie tam jasne polecenia dla autorów? Cały czas wszystko potwierdza moją tezę - pisałem co może się stać, jeżeli problemu nie rozwiążemy/rozwiążecie stanrdowymi metodami. Czytaj: nadal będziemy bazowali na statusie quo, mimo jasnego polecenia uregulowania tej kwestii.

Nie przypominam sobie żeby w odbiorach wiadomości był autor aplikacji, więc nie rozumiem jak można sugerować, że to było to owe urzędowe pismo które nakazywało zamknąć karczmę. Dlatego jak pisałem - nadal nie widać. nic.

Cały czas będę się podpierał tym przykładem, który jasno pokazuje jak pokrętne i nielogiczne jest takie tłumaczenie - gdybyśmy dyskutowali wewnątrz Rządu o tym, że trzeba złożyć wniosek do TK, rano Trybunał otworzyłby postępowanie i wydał wyrok? I byłoby to na zasadzie "dostałem polecenie A albo B"?

Korespondencja wewnętrzna która lokalizuje problem i kreśli możliwe scenariusze do realizacji w przyszłości, i to na wypadek sprawdzenia się czarnego scenariusza braku reakcji, to nie jest wydanie polecenia dla osoby, która nie była odbiorcą wiadomości.

To może pójdźmy dalej - w toku dyskusji, już po zamknięciu karczmy, pisałem że trzeba będzie odwołać ministra ze stanowiska - rozumiem że jest to wystarczająca podstawa do tego, że książę zrobił to na własną rękę, bo ktoś mu nielegalnie przemycił zrzuty ekranu i pokazał przed spaniem?

Na skrinach które wrzucono widać, jak minister finansów pisze ze najwyżej nie dostaniemy pensji. Czyli już można składać zawiadomienie do prefektury ze niedopelnia ustawowego obowiązku ich rozliczania?

Naprawdę, ta droga argumentacji to droga donikąd, a im więcej przecieków z obrad rządu, tym o dziwo mocniej widać, że nie macie racji.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
A za chęci kredytowania się środkami należnymi Dworowi to już można iść do TK? Czy poczekać troszkę? :)
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@ZdrajcaNarodu no i zmieniano umowę. Problem w tym, że stawia się teraz argument, że współautor aplikacji nie jest właściwą stroną do reprezentowania tejże aplikacji.

No to jeżeli tylko główny kierownik instytucji bądź głowa danego ciała ma takie uprawnienia, to nie wiem jakim cudem mogliście podążać za poleceniami Minister Kultury.

Współautor aplikacji nie jest kompetentny do ustalenia szczegółów funkcjonowania aplikacji, ale Minister Kultury jest kompetentny do wydawania dyspozycji jej zamknięcia?
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Słowem wszystko jasne. Zatem odmeldowuję się.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
@RCA JKM nie jest tajemnicą, że na reformę systemu pieniężno-fiskalnego jest większość sejmowa. I nie chodzi tylko o partię Kanclerza i NOT, ale również i o innych posłów. Program NOT też nie jest tajemnicą. Nie mamy obowiązku nadal łatać zastanego systemu, możemy wymyślić inny. Ani pierwszy, ani drugi, ani ostatni w historii gospodarki Księstwa.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
@kaxiu oczywiście. Z niecierpliwością będę obserwował dalsze działania.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.