Arped-Friedman — program elekcyjny

241dLo4S.jpg


D
rodzy Bracia i Siostry,



jak zapowiedziałem wcześniej, chciałbym w tym artykule pokrótce przedstawić główne plany i kierunki jakie planuję obrać jako Książę Sarmacji. Każdy punkt opatrzony jest krótką informacją na dany temat, a całość po kolei będę rozwijał w dalszych wydaniach.

Przyjąłem ten sposób przedstawienia swoich planów, z uwagi na odgłosy skarg że piszę zbyt długie teksty. O ile grono pasjonatów ścian tekstu jest u nas poważne, to równie liczną społeczność stanowią osoby, które z dystansem podchodzą do tej formy prezentacji treści. Dlatego jednak postaram się ograniczyć liczbę słów, kiedy nie jest to niezbędne.



Czym chcę się zająć jako dzierżawca książęcej mitry?


  • System gospodarczy — na początek z grubej rury. Kontrkandydaci skreślili ten aspekt całkowicie, głoszą, że każdy kto go obiecuje jest kłamcą, a sam system jest niemożliwy do opracowania i skutecznego wdrożenia.

    My jednak pokazujemy, że są to tezy fałszywe. Że można, i trzeba się starać. Nie tak dawno przecież sam zostałem wplątany w dyskusję, gdzie wprost dawano mi do zrozumienia, że nie mam prawa poruszać kwestii istnienia SG, skoro nad nim nie pracuję, a jedynie niepotrzebnie się odzywam i narzekam. Że powinienem się uciszyć i nie wtrącać.

    Wczoraj jednak, kiedy mój ukochany stryj przedstawił opracowywany od dawna projekt systemu HUGO, otworzyliśmy skutecznie oczy niedowiarkom. Pokazaliśmy, że zamiast wchodzenia w niepotrzebne dyskusje, wolimy po prostu wziąć się za robotę.

    Jest to nasz atut i tym sposobem spośród wszystkich kandydatów, to nasz komitet ma coś, co jest ewenementem pośród pozostałych zgłoszeń w elekcji. A to dopiero początek, gdyż jako Książę, projekt, nad którym w przytłaczającej większości w pocie czoła, po nocach i z wielkim zaangażowaniem pisał mój stryj, wicehrabia Kakulski, może zyskać dodatkowy booster i nowe możliwości.

    Nie prosimy o zbyt wiele — jedynie o możliwość dalszego działania i docenienie naszych trudów. To Wy posiadacie konewkę, którą możecie podlać to kiełkujące ziarenko. Nie warto spisywać tego projektu na obumarcie.


  • Reforma Konstytucji i udrożnienie systemu wymiaru sprawiedliwości — bardzo się cieszę, że mój punkt widzenia co do koniecznych zmian w ustawie zasadniczej, nie dość że zyskał aprobatę władz — gdyż debatę zorganizował uprzedni Książę — to poszło to wszystko o krok dalej, i o potrzebie reform mówią dziś w zasadzie wszyscy.

    Jako główny inicjator zmian, chciałbym wreszcie ruszyć coś więcej, niż tylko samą debatę. Potrzeba na nowo rozdzielić kompetencje pomiędzy naszymi urzędami, doprecyzować niejasne często prerogatywy i uprawnienia. Wykreślić sprzeczne ze sobą normy prawne i dostosować prawo do rzeczywistości.

    To samo tyczy się nieszczęsnego Kodeksu postępowania przed TK, który o ile jest znaczącym postępem w porównaniu do ogromu KPSu, to jednak nadal potrzebuje znacznych szlifów.

    Posiadając doświadczenie jako asesor i Marszałek TK, opierając się na uwagach i zdaniu moich następców w Trybunale, chciałbym przeprowadzić drastyczną reformę naszego prawa i obrać inny kurs w jego stanowieniu, niż było to dotychczas.

    Znamienitą większość przepisów trzeba po prostu wyrzucić do kosza. Mamy za mało swobody, a za dużo niepotrzebnych regulacji które tylko ograniczają zakres możliwości. Praktycznie każda nowa sprawa w TK, nie będąca kolejnym pozwem o pomówienie, ujawnia coraz to nowe buble w prawie. Dziennik Praw trzeba odchudzić, a prawo musi stać się przystępniejsze. Póki co, powoduje kłopoty zarówno dla starszych mieszkańców, jak i przede wszystkim, dla nowych obywateli.


  • Polityka demograficzna — jak pisałem ostatnio, Książę powinien zająć się kwestią długofalowego planowania o znaczeniu strategicznym. Zapewnienie dopływu nowych mieszkańców, to nie jest czynność jednorazowa, a tym bardziej nie jest wynikiem prostej operacji. Należy opracować pewną strategię i spójny plan, mając na uwadze nasze potrzeby i realne możliwości. Zapewnić koordynację między innymi urzędami centralnymi oraz prowincjami.

    Plan ten powinien być realizowany w sposób ciągły, i być niezależny od zmieniającej się co jakiś czas sytuacji politycznej, tj. zmian w Rządzie czy w Sejmie. Dlatego Książę jest tutaj najwłaściwszym organem który zapewnia niezbędną harmonizację i drożność strategii.

    Sęk w tym, że kampania promocyjna to paradoksalnie rzecz najłatwiejsza. Przy obecnych możliwościach, skuteczne sprowadzenie nowych użytkowników, czy mówiąc bardziej profesjonalnie, przeprowadzenie skutecznej akcji marketingowej to małe piwo w porównaniu do drugiego etapu. Trzeba jakoś tutaj ludzi zatrzymać.

    Marketing marketingiem, ale trzeba pod-szlifować sam produkt. Żeby nikt nie wyrzucił go do kosza po tygodniu, a chociaż trochę się nim zainteresował.

    I tutaj należy skutecznie zrealizować pozostałe punkty programu — wykończyć system gospodarczy, zapewnić odpowiednią edukację i pomoc w poznawaniu naszego świata, ogarnąć odpychające prawo. Tylko skoordynowane działanie i odpowiednie ułożenie naszych priorytetów, mając na uwadze realne możliwości, może przynieść jakiekolwiek skutki. Zostawienie tego w kwestii zmieniającej się co jakiś czas kursów politycznych, to opcja której “owoce” zbieramy cały czas — drzewo nadal straszy pustymi gałęziami.


  • Fabuła, narracja, kultura i sztuka — tym chciałem się zająć jeszcze jako Kanclerz. Wyjść nie mogło, bo to zbyt techniczny i polityczny urząd żeby skutecznie móc zrealizować plan — no chyba, że w zupełności chce się poświęcić politykę i rządzenie państwem. W sytuacji priorytetu w postaci skutecznej transformacji ustroju Sejmu (co się udało w stu procentach), musiałem te zbyt ambitne plany odłożyć na bok.

    Teraz jednak jest najlepszy moment, żeby do tego wrócić. Książę nie tyle może się zajmować tymi sprawami, co wręcz powinien. Coś tam potrafię naskrobać w prasie, cosik zagrać na jednym instrumencie bądź dwóch, z rysunku też wcale kiepski nigdy nie byłem. I wiem, że nie tylko ja tak mam, więc promować i organizować ciekawe eventy w tych dziedzinach, chciałbym ile sił wystarczy.[font]


  • Załatwienie kwestii nieszczęsnego Rozporządzenia o ochronie danych osobowych — tutaj zbyt wiele filozofii przedstawiać nie trzeba. Potrzebny jest ktoś, kto zorganizuje odpowiednich ludzi którzy się na tym znają — bo takie osoby mamy przecież w Sarmacji. Ktoś musi ponosić za to bezpośrednią odpowiedzialność i poręczyć własną głową. Lubię mieć topór w okolicach szyi, więc przyjęcie nowego powodu dla którego miałbym go mieć przy ciele, nie jest większym problemem. A ileż sprawia radości!


  • Polityka zagraniczna i wojsko — chociaż prawdą jest, że jedno i drugie jakichś praktycznych korzyści nie przynosi, ani nie powoduje niesamowitych wrażeń, to jednak odpowiednio użyte narzędzia mogą nieco uatrakcyjnić nasz poczciwy żywot. I znów, chciałem z KSZ na czele przeprowadzić kampanię fabularną, ale jako szef Rządu nie mam odpowiednich zabawek. Teraz można to w końcu ruszyć. Podobnie jak polityka zagraniczna. Można i wzmocnić rywalizację, rzucić rękawicę i w taki czy inny sposób rozgrywać sąsiadów, jak i są o dziwo takie dziedziny, w których współpracować się da.

    Gospodarczo, militarnie czy naukowo może i nie bardzo. Ale w niektórych aspektach można zacieśniać współpracę bądź prowadzić realizację. Polityka demograficzna może i lepiej by się układała nam wszystkim, gdyby spróbować ją realizować nawet nie na szczeblu centralnym, co międzynarodowym. Skoordynowana akcja większej rzeszy ludzi niż nasz tylko kraj, być może odniosłaby większe sukcesy niż samodzielne działanie.

    Tak samo z systemami gospodarczymi. Pewne integrację i współzależności mogą dać wymierne korzyści. Jeszcze pół roku temu, pisałem system który pozwalałby na wymianę walut czy w ogóle szerzej spoglądał na kwestie gospodarcze — w ujęciu globalnym i międzynarodowym. Jako Kanclerz, wstępnie nawiązałem kontakt z osobami decyzyjnymi w sprawach gospodarczo-finansowych za granicą. I okazało się, że niektóre pomysły są nie tylko warte, ale i możliwe realizacji. Jeżeli chcemy budować nowe mikronacyjne ONZ, zawierać traktaty dla samego zawierania umów, czy inne postulowane od dawna formy współpracy tego typu, to lepiej dać sobie spokój. Ale oprócz tego, są pewne dziedziny w których ta polityka zagraniczna ma sens, tylko nie zawsze je dostrzegamy bądź dostrzegać nie chcemy. Na przykład właśnie wspomniane wspólne działania mające na rzecz przypływ mikronautów z zewnątrz.


P
owyższe punkty, to czyste “to do”, z konkretnymi zadaniami z których można się rozliczać i śledzić postęp wykonania. Co do samej filozofii panowania i stylu prowadzenia Sarmacji, to część już przedstawiłem ostatnio, a pozostały tekst ukaże się wkrótce. Dlatego nie wspominałem nic o kontaktach z samorządami, predyspozycjami do pełnienia urzędów, czy innymi powodami dla którymi warto się zastanowić nad oddaniem głosu na moją skromną i irytującą osobę.

Chętnie napisałbym coś stricte o sobie, ale jak wspomniałem na początku, długie teksty drażnią wrażliwe oczka niektórych Sarmatów. Dlatego na razie, to tyle.



Pozdrawiam

K. J. Arped-Friedman



Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
10 052,00 lt
Ten artykuł lubią: Kristian Arped, Gauleiter Kakulski, Ignacy Urban de Ruth, Andrzej Fryderyk, Guedes de Lima, Markus Arped, Vladimir ik Lihtenštán, Adam Jerzy Piastowski, Peter West.
Komentarze
Roland Heach-Romański
K.J.A.-F.
Kontrkandydaci skreślili ten aspekt całkowicie, głoszą, że każdy kto go obiecuje jest kłamcą, a sam system jest niemożliwy do opracowania i skutecznego wdrożenia.
R.H.-R.
System gospodarczy – coraz częściej spotykam osoby, które w świecie realnym mają coś wspólnego z informatyką i szeroko rozumianym programowaniem. Wiemy, że NIA nie da nam systemu gospodarczego z prawdziwego zdarzenia. Taki system to nie w kaszę dmuchać i nie ma się co dziwić, że to zbyt duży ciężar pracy dla dwóch osób. Ale jeśliby nad takim systemem pracowało po stronie technicznego wykonania takich osób 4-5? Gdyby ich zadaniem było implementowanie racjonalnych pomysłów i propozycji osób, które co prawda na programowaniu nie znają się kompletnie, ale już na mechanizmach gospodarczych i rynkowych tak? W takiej formule system gospodarczy jest jak najbardziej możliwy do stworzenia. Skoro wszyscy go oczekujemy i pragniemy, dlaczego wszyscy nie mamy nad nim pracować?

Dlaczego? :(
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@ZdrajcaNarodu 1) Artykuł pisałem zanim pojawił się Twój. Data publikacji jest tylko trochę późniejsza.

2) Bądź co bądź, i tak stoimy o krok, a nawet 10 kroków przed resztą — bo po prostu ten system już mamy. Nieskończony, ale jednak działający.

W porównaniu do reszty kandydatów — nie mówię tutaj o Tobie — jest to krok milowy w stosunku do obiecania zaledwie debaty na ten temat czy poszukaniu gotowych ludzi do jego opracowania.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Oczywiście rozumiem. Cieszy mnie też, że w końcu Twojemu stryjowi udaje się projekt sfinalizować, bo jeśli mnie pamięć nie myli to miał już kilka podejść. Po prostu chciałem tę sprawę sprostować.

Pomysłowi gorąco kibicuję i tak jak pisałem w korespondencji prywatnej - gdyby trzeba było pomóc, jestem chętny.

Korzystając jednak z okazji - myśleliście już czy, a jeśli tak to w jakim stopniu - HUGO będzie zintegrowany z DSG i koncepcjami rozwojowymi NIA (tu: np. interaktywne miasta)?
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
@ZdrajcaNarodu - myślę że zacytowany przez Ciebie fragnent (własnego) programu jest niemożliwy do osiągnięcia. Pytanie, które stawiasz na końcu akapitu choć w założeniu retoryczne, wymagałoby jednak odpowiedzi właściwego organu.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
@MAP dlaczego sądzisz, że jest niemożliwy do osiągnięcia? Więcej wiary w Naród :)
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Nie przypisywałbym sobie, tak pochopnie, ojcostwa nad dyskusją o Konstytucji. Pozdrawiam.
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
@ZdrajcaNarodu - to nie tak, że nie wierzę w Naród. Zupełnie przeciwnie. Nie wierzę w NIA i ich gotowość do otwarcia się na głos i pomoc tegoż Narodu (gdyż sam, w różnym natężeniu, próbuję, z naciskiem na "próbuję", rozmawiać z NIA na ten temat, zasadniczo od momentu uruchomienia DSG).
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Cytuję:
Skoro wszyscy go oczekujemy i pragniemy, dlaczego wszyscy nie mamy nad nim pracować?

Dlatego, że rozmowy o potencjalnym SG to w 99% pierdololo dla pierdololo. Przez ostatni rok rozmawiałem z DZIESIĘCIOMA osobami, które "tworzą system gospodarczy", osiem z nich składało deklaracje, że "już dużo napisane", z czego cztery prosiły mnie o konsultacje ekonomiczne w celu wyważenia "prawie gotowego" systemu. Nic z tego nie powstało, już rzygam dyskusjami o tym, "jaki ma być nasz system gospodarczy", rzygam priwami o treści "słyszałem od X-a, że Y powiedział, że Zet wie, że coś piszesz, KONIECZNIE musisz poczekać na MÓJ SYSTEM GOSPODARCZY, bo KONIECZNIE musisz się DO MNIE dostosować, czekam na OFERTĘ współpracy. ODEZWIJ SIĘ DO MNIE za miesiąc, wtedy BĘDZIE WSZYSTKO GOTOWE, hehe POLANSUJESZ się na MOJEJ PRACY".

Nawet nie chodzi o to, że trzeba usiąść na dupie i pisać. Nie, trzeba SIEDZIEĆ na dupie i pisać, teraz, nie "po elekcji", nie "po zainicjowanej dyskusji". "Usiądźmy i pomyślmy" to takie same "i tak nigdy tego nie zrobimy" jak otwieranie na FC kolejnej dyskusji o wymarzonym SG.
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Cytuję:
Przez ostatni rok rozmawiałem z DZIESIĘCIOMA osobami, które "tworzą system gospodarczy"

Przepraszam, z dziewięcioma. Jedna tylko szukała frajera, który napisze system gospodarczy pod cudze nazwisko.
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Trzeci komć, przepraszam. Powyższe komentarze dotyczą oczywiście kwestii systemu gospodarczego, nie elekcji. Podobało mi się podejście TIH do mojej, a potem naszej pracy, które można streścić do "pisz, inni też piszą, ale tym się nie przejmuj, najwyżej wygra najlepsza propozycja, mnie się podoba, pracuj dalej, jakby co pytaj o pomoc".
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Ale ja postuluję coś innego niż "kolejną debatę o SG". Ja postuluję wyjść z koncepcją SG, ustalić mechanikę i ekonomię w gronie osób, które mają o tym pojęcie (by system po czasie był grywalny), zebrać kilku wykonawców i NAPISAĆ go. Ale uważam, że powinien być taki system spójny z DSG.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Gauleiter nie przepraszaj za ilość komentarzy — mam z tego tantiemy.
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
Dopóki uwagi dotyczące funkcjonowania DSG lub braków w tym funkcjonowaniu będą traktowane jako przytyk w stosunku do autorów DSG, dopóty nie ma szans na realizację Twojego postulatu.

I jeszcze odnośnie tego co napisał Konrad - "chcesz mieć wpływ na system - naucz się". Wziąłem sobie tę radę zasłyszaną w czasie prac przed uruchomieniem DSG (dokładnie po tym, jak jako kompletny wówczas laik nie byłem w stanie ogarnąć funkcjonowania jakiegoś programu - kojarzy mi się że był to NetBeans ale głowy nie dam sobie uciąć). Od tamtego czasu skończyłem w realu - podyplomówkę z prawa nowoczesnych technologii, podyplomówkę z technologii internetu (kierunek z głównym naciskiem na projektowanie systemów), nauczyłem się programować.

W efekcie, przy kolejnej próbie rozmów usłyszałem: "PO CO". Jak widać (np. po profilowym ;) ) mój zapał znacząco ostygł.

To trochę tak, jakby powiedzieć:
- chcesz mieć wpływ na prawo i ustrój - skończ prawo,
- chcesz pracować dla administracji rządowej - skończ administrację
- chcesz zajmować się nowymi mieszkańcami - najlepiej gdybyś był po kierunku psychologicznym.

Czy tylko mnie razi ta dysproporcja w traktowaniu różnych "profesji" w KS?
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
Jeszcze dodam tylko, odnosząc się do ostatniego komentarza Rolanda. Spójność z DSG - owszem. Musimy sobie tylko uświadomić, że sam Działający System Gospodarczy wymaga - w mojej ocenie przebudowy systemu publikacji (tak, o tym też rozmawiałem z NIA). W przeciwnym wypadku klikactwo w systemie/systemach gospodarczych nie przełoży się na wyniki aktywności.
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
@ZdrajcaNarodu czyli mówimy o tym samym. To serio nic osobistego, ale "usiąść w gronie ekspertów, wymyślić model i ZACZĄĆ PISAĆ" to to samo, co mamy, czyli punkt zero, obrady, które doprowadzą do wniosku "ma być elastyczny, ale wytyczony w konkretnym kierunku, wolnorynkowy, ale sterowany, zależny od decyzji użytkowników, ale bez skłonności do występowania patologii, siaki, ale owaki". Jak dobrze pójdzie, to ktoś powtórzy po raz tysiąc piąty, że powinny być wprowadzone opłaty za magazynowanie, żeby nikt nie chomikował dóbr i że państwo-system ma być playmakerem. Modelu ekonometrycznego nie dostaniesz, bo nikt go w ciemno nie napisze (albo napisze, ale na takim poziomie ogólności, że będzie bezużyteczny).

Nasze podejście jest taka, by przedstawić propozycję i o niej dyskutować, a nie dyskutować w celu wypracowania propozycji, bo skończy się - jak wyżej - pierdololo dla samego pierdololo. Stąd być może błędem było puszczanie mapy w takiej wersji, bo teraz - zamiast pisać - dyskutuję.

Mnie akurat praca NIA dużo ułatwiła, z całą masą rzeczy nie muszę się pierdolić jak kotka za pomocą młotka, tylko używam integracji, która mnie wystarcza. No ale z drugiej strony moje potrzeby integracyjne nie są aż tak rozbuchane.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Zlewałem to i zlewałem, ale nie wytrzymam. Weź, kurwa, @MAP, nie kłam tak ordynarnie, bo to aż boli. Wkręciłeś sobie (kolejny raz) jakąś chorą schizę odnośnie tego, jak wszyscy są przeciwko Tobie i Twoim rewolucyjnym pomysłom, więc zaczynasz płakać wszystkim po privach, a potem wysrywać publicznie żale. Idealnie odpowiada Ci rola cierpiętnika, bo możesz skończyć na gadaniu i chuja zrobić.

Po pierwsze - jak ktoś mi pisze, że napisze nowy system, bo DSG jest chujowe i nie odpowiada potrzebom, to tak, dla mnie to jest splunięcie mi w twarz i mam święte prawo się oburzyć. Piszę tę pierdoloną Sarmację kilka lat, a Ty przychodzisz i mówisz "wyjebać do śmieci, napiszę w pythonie, bo skończyłem kurs, a jak nie weźmiecie, to dam Dreamlandowi". No kurwa!

Po drugie, NIA już dawno przestało walczyć. Kiedyś może i się szamotaliśmy, ale teraz? No ale argument "złe NIA" zawsze dobry.

Po trzecie, jak rozmawialiśmy o Twoich pomysłach na zmiany w systemie publikacji, gdy byłem u Ciebie w gościnie, to mówiłem jasno i wyraźnie, że da się to zrobić niewielkim nakładem kosztów w ramach obecnego systemu, choć w formie lekko uproszczonej, przynajmniej na początku.

Po czwarte, jak zacząłeś pisać o pisaniu nowego systemu i żebym Ci pomógł zrobić UI, to szybciej pójdzie, to się wkurwiłem, tak, ale napisałem, że Sarmacja nie ma czasu i sił na czekanie, by za pół roku znaleźć się w tym samym punkcie, w którym jest, ale w innej technologii. Potrzebne jest coś tu i teraz, więc zasugerowałem nawet pisanie SG i pomoc przy tym, no ale nie, Jaśnie Oświecony już się obraził, że kłody pod nogi, złe NIA nie wzięło do ust nabrzmiałego od pocierania kutasa i skwapliwie nie wzięło się do pracy.

Weź się zastanów nad sobą. To się w pale nie mieści, co odprawiasz.

Zniechęciłeś już tyle osób do Sarmacji swoimi gierkami, podsrywaniem i wszystkim innym, a teraz udało Ci się kolejną, gratki. Tak trzymaj, będziesz super Księciem.

Dobranoc. Wrażliwych przepraszam za przekleństwa, Konrada, że odbywa się to tutaj, ale są pewne limesy.
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
Ja, przyznaję się szczerze - w chwili silnego zdenerwowania w gronie Ojców Kościoła powiedziałem, że DSG jest "do dupy". Za co przeprosiłem, i przepraszam jeszcze raz publicznie. Nie kwestionuję umiejętności ani rzemiosła NIA. W tym DSG przebija Złotą Wolność.

Proponuję słuchać, czytając dalej.


Natomiast Złota Wolność biła DSG przełożeniem wejść/aktywność. w 2011-2012 Złota Wolność była wystarczająca. To był początek dekady, facebooki, instagramy i inne były już oswojone, ale nadal świeże. Książę zostanie wybrany prawdopodobnie dopiero w 2018 roku. Teraz facebook to codzienność, #instagramy #selfie, ćwittery, pinteresty, bankowość elektroniczna i wiele innych - to nasza codzienność. Naszym WOW nie jest już dłużej to że jesteśmy w internetach i mamy strony. Jesteśmy jednym z wielu bytów w Internecie i jak każdy byt na tej nędznej planecie walczymy o przetrwanie. W naszym przypadku kryterium powodzenia jest zyskanie uwagi użytkowników. Teraz - najwyraźniej nie mamy czym jej pozyskać. 17000 osób które zarejestrowało się w KS i po piętnastu latach istnienia - garstka obywateli - to mówi samo za siebie (i trochę zajeżdża Leblandią).

Nie twierdzę też, że mamy stawiać na super nowe mega ekstra technologie, których nikt nie zna i nie będzie miał czasu poznać. Działajmy na tych zasobach, które mamy, korzystając przy tym ze sprawdzonych wzorów dostosowanych do naszych potrzeb (fejsbuki, instagramy, ćwittery...) Może powinniśmy podyskutować o częściowym upublicznieniu (albo przyznawania dostępów) do kodu DSG? MAMY przecież zasoby, żeby chronić realowe prawa autorskie tworców.

Wszystkie aktualne problemy Sarmacji mają źródła u jej natury - istniejemy w internetach. Żeby rozwiązywać te problemy trzeba rozmawiać. Od tego jest rozmowa. od tego ona jest. Od tego jest ona.
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
Dodam tylko, że komentarz zacząłem pisać, zanim wypowiedział się JKW Regent.
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
Odniosę się jedynie do tego fragmentu:

"Po trzecie, jak rozmawialiśmy o Twoich pomysłach na zmiany w systemie publikacji, gdy byłem u Ciebie w gościnie, to mówiłem jasno i wyraźnie, że da się to zrobić niewielkim nakładem kosztów w ramach obecnego systemu, choć w formie lekko uproszczonej, przynajmniej na początku."

Pamiętam ze rozmawialiśmy o tym, że przygotowujesz nowy layout stony, zastanawiasz się co gdzie poukładać. Zdążyliśmy wymienić dosłniwe dwa zdania na temat systemu publikacji. I rzeczywiście, padło stwierdzenie, że byłoby to możliwe. I na tym rozmowa się skończyła. Nie odebrałem tego w taki sposób, w jaki przedstawia WKWysokość.

Naprawdę, nie chciałbym uciekać się do sięgania do prywatnych rozmów w tej dyskusji.
Odpowiedz Permalink
Peter West
Niedawno ustąpił Pan ze stanowiska Kanclerza z powodu braku czasu (co naturalnie zrozumiale).
Ale jak chcę Pan sprawowadz władze jako Książę z brakiem czasu?
Naturalnie życzę powodzenia i jak najbardziej popieram start ale trochę mnie to nurtuje ;)
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
I ostatnie już naprawdę na dziś słowo.

Jak bezdennie durnym trzeba być, żeby uważać że przez myśl przeszedł mi start w takich okolicznościach.

Einstein-262x222.jpg
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@peterwest nie tyle z braku czasu, co braku dalszej chęci po przecież 8 miesiącach kanclerzowania + ze 4 aktywnego działania w polityce (wybory, Marszałek TK itd.)

Wypocząłem po rezygnacji, na nowo skompletowałem ludzi, a do tego że rola Księcia to trochę inne obowiązki niż Kanclerza, zdecydowałem się spróbować sił.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
@KonradFriedman "na nowo skompletowałem ludzi" - kogo? Kogo zaliczacie do grona najbliższych współpracowników w przypadku wyboru na księcia?
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Vladimir oczywiście te osoby, z którymi współpracowałem do tej pory. Na pewno Kristian Arped, powracający Markus Arped, piszący SG Kakulski. Wszystko zależy od tego, jak uda się nam ułożyć z resztą, ale nie przewiduję pogromów na tych stanowiskach, gdzie Książę ma możliwość ich obsadzania bądź wpływania na ostateczną obsadę.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
@KonradFriedman I jak rozumiem, te osoby będą najbliższymi doradcami Kandydata w przypadku wygranej?
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Vladimir doradzam się osób kompetentnych w danych dziedzinach, w zależności od problemu. Albo jest to TK i jego Marszałek, albo (do niedawna) Książę, NIA, samorządowcy i tak dalej.

Natomiast co do doradców stricte osobistych, to Markus i Fifak to byli, są i będą nimi odkąd zacząłem na poważnie bawić się w politykę. Wiadomo, rodzina i te sprawy.

Na pewno żadnego Senatu czy rady doradczej organizował nie będę, bo to dla mnie strata czasu i sztuka dla sztuki. Powoływanie organów gdzie liczba ich członków stanowi istotny procent całej populacji, tylko po to żeby doradzali jak ogarniać resztę, to trochę śmieszna rzecz i w naszych warunkach niepotrzebna. Na tym szczeblu złożoności Sarmacji, większość można ogarnąć samemu, mieć te dwie zaufane osoby do pomocy, a pozostałych doradców szukać ad hoc, w zależności od problemu.

Albo się jest ogarniętym człowiekiem który wie czego chce, co ma robić i jak to zrobić, a wtedy przyjmuje się moje podejście, albo się błądzi bez celu i wybiera kogoś, kto na dzień dobry twierdzi że musi sobie kilka osób szukać do analizowania każdej pierdoły. Dla mnie obietnica powołania organu doradczego, tak w ciemno i bez konkretnego celu czy obszaru kompetencji to wyraz własnego nieogarstwa. Rozumiem takie NIA, gdzie cele i zasady działania są jasne, i rzeczywiście robią konkretną robotę. Ale doradzanie stricte polityczne to IMO przesada.

Jak piszę ustawę i chcę się dowiedzieć czegoś albo skonsultować, to idę z tym do asesorów i Marszałka, zawsze można na nich liczyć. Czasami uderzam do byłych Kanclerzy czy innych doświadczonych Sarmatów, ale żadnego Senatu za mojego panowania nie będzie. Jedyna wymierna korzyść z jego istnienia, to że będzie miejsce do nabijania sobie prestiżu i zapewne dojenia kasy z budżetu.

Paradoksalnie, organ doradczy przyda się do wszystkiego, tylko nie do doradzania.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Źle zadałem pytanie - będą mieć największy wpływ na decyzje podejmowane przez Kandydata?
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Vladimir decyzje podejmuję ja, biorąc pod uwagę różne czynniki, w zależności od problemu. Przykładowo, co ważniejsza ustawa to schemat opinia Rządu -> opinia TK -> konsultacja z JKM -> konsultacja z organem którego dotyczy -> konsultacje społeczne. W każdych innych tego typu sprawach przyjmuję schemat podobny.

Ale co do samego wpływu na mnie i moje zdanie, to jak pisałem, liczę się ze zdaniem ojca i brata oraz zawsze staram się wziąć ich opinie pod uwagę.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Skoro wspominasz o tym, że niektórzy zarzucają Ci ściany tekstu nie do przebrnięcia, to jeszcze dorzucę ściany tekstu nie do przebrnięcia w komentarzach... zrobiłbyś także coś z tym, a będzie uzdrowiona dusza twoja.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
@KonradFriedman Czyli Kandydat oferuje nam oligarchię Arpedów?
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Vladimir skąd ten wniosek? Nigdzie tego nie pisałem, ani nie sugerowałem.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
@KonradFriedman Po prostu nie za bardzo ufam Arpedom.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Vladimir 8 miesięcy mi doradzali kiedy byłem Kanclerzem, i nikomu nic się nie stało. A tym bardziej nie ma się czego bać, że przecież sami sobie nie będziemy robili abdykacji albo wojny :)
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
@KonradFriedman A kto tam was wie.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Vladimir zapominacie, że rodzina Arpedów to coś więcej niż Markus i Kristian. To dziadek Mikołaj, stryjek Kakulski, drugi ojciec Ignacy, jeszcze Ivan dochodzi i wielu innych wspaniałych Baridajczyków i Sarmatów. Nie ma się nas co obawiać.

Z drugiej strony, hucpy i intrygi dostarczają aktywność i narracje, więc wcale nie jest tak źle. Każdy może na nas skorzystać.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
@KonradFriedman Cóż, w tym gronie chyba najbardziej ufałbym Ignacemu.
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
@Vladimir ło, dziękuję! :)
Odpowiedz Permalink
Peter West
O matko ;)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.