Roland Heach: Program cz. 1 - programy ponadpolityczne i oferta dla nowych

WSTĘP

Moi mili, jako że termin składania kandydatur minął, a KKW została powołana można by rzec, że oficjalnie rozpoczęła się kampania wyborcza. Jest to czas, w którym chcę skupić się na przedstawieniu wam mojej propozycji programowej - moich celów, które chcę zrealizować jeśli zechcecie oddać na mnie głos pierwszej preferencji w nadchodzącym głosowaniu. Swoje postulaty podzieliłem na trzy części, które będą publikowane począwszy od dzisiaj przez kolejne dni. W komentarzach pod artykułami programowymi pozostaję do dyspozycji was wszystkich. Nie bójcie się pytać, nie bójcie się krytykować!

PROJEKTY PONADPOLITYCZNE

Dotychczas zdecydowana większość aktywności mieszkańców i obywateli Księstwa Sarmacji skupia się na zadaniach i celach samorządowych. Nie ma w tym niczego złego. Czasami pojawiają się głosy, że samorządność i terytorialne rozdrobnienie sprawia, że poszkodowane tym jest życie ogólnosarmackie, życie w tzw. centrali. Ale rozważmy dlaczego o wiele chętniej chcemy udzielać się w naszych małych Ojczyznach? Każdy z regionów Księstwa ma niepowtarzalny, unikalny klimat. Monarchofaszyzm baridajski, monarchofaszyzm starosarmacki, ostateczna krucjata w Sclavinii czy szeroko rozumiany teutonizm to idee wokół których skupia się życie mieszkańców. Na tych ideach budowana jest narracja, wydarzenia, aktywność, a nierzadko również cele polityczne. Samorządy mają swoją tożsamość. Dziś łatwo przychodzi nam odpowiedź na pytanie co to znaczy być Teutończykiem, Sclavińczykiem, Starosarmatą lub Baridajczykiem. A co oznacza być Sarmatą? Złośliwi by powiedzieli, że to przecież Starosarmaci są w istocie Sarmatami. Starosarmacja jest bowiem bezpośrednim kontynuatorem Terytorium Koronnego – Sarmacji sprzed dołączenia do Rzeczpospolitej kolejnych podmiotów. Ja jednak uważam, że przez te wszystkie lata Starosarmacja stała się bardziej regionem niż rdzeniem i nie ma nic zdrożnego by stawiać ją na równi z innymi samorządami.

Odpowiedzią na małe zainteresowanie losami Korony na płaszczyźnie ponadregionalnej jest w moim odczuciu brak wyznaczonych jasno celów ponadpolitycznych i wynikających z nich tożsamości i potrzeby pracy dla dobra ogólnego.

Dlatego jako kandydat do tronu Księstwa Sarmacji chciałbym zainicjować, realizować i koordynować kilka rozłożonych w czasie projektów, których wszyscy potrzebujemy jak powietrza, a których realizacja często przerasta kolejne rządy – choćby z powodu trzymiesięcznej kadencji. Proponuję, byśmy skupili się na początku na następujących celach:

Opracowanie i realizacja mechanizmu wdrażania nowych mieszkańców oraz koncepcji polityki promocyjnej - wbrew powszechnej opinii w Sarmacji co miesiąc rejestruje się kilkunastoosobowa grupa ludzi. Jak słusznie zauważył w jednym z tematów na forum czcigodny Wojciech Hergemon to co najbardziej w Sarmacji kuleje to mechanizm wdrażania nowych mieszkańców. Mamy bardzo niewielki odsetek osób rejestrujących się, które w jakimkolwiek stopniu uczestniczą w życiu naszego państwa. Nasza zabawa dla kogoś kto pojawia się w Księstwie, a z mikronacjami nie miał nigdy do czynienia jest „nieogarniana”. Brakuje nam miejsca, w którym zebrane by były podstawowe informacje o Księstwie, mikronacjach, prowincjach i możliwościach podjęcia aktywności. Owszem mamy poradniki, ale to zbyt mało. Wspólnymi siłami powinniśmy opracować serwis bezpośrednio stanowiący część DSG, który w prosty, przejrzysty sposób zgromadzi kompleksowe treści przydatne dla nowej osoby. Swoisty „must know” nowego mieszkańca. Co powinien zawierać? Według mnie opis tego czym jest Sarmacja, jakimi mechanizmami się rządzi, jak wygląda ustrój Księstwa, jak korzystać z systemu DSG, co można w Sarmacji robić (na konkretnych przykładach) oraz swoisty przewodnik po prowincjach. Kolejnym etapem powinna być promocja. Mam wiedzę, że prześwietna Yennefer von Witcher w swoim czasie negocjowała możliwość promocji na You Tubie. Polegać by to miało na poświęceniu całego odcinka naszej zabawie na jednym z bardziej oglądanych kanałów. Uważam, że jak najbardziej warto ten trud wykorzystać i poważnie rozważyć taką opcję promocji, bo okazać się może niezwykle skuteczną. Należy też ponownie zaktywizować nasze fanpejdże w mediach społecznościowych.

Opracowanie wspólnej mapy, najlepiej wielotematycznej – geografia na poziomie centralnym praktycznie nie istnieje, a kwestia ta zaniedbywana jest od dawien dawna. Jakiś czas temu powstała inicjatywa PIK, która ten stan rzeczy miała zmienić. Jak to zwykle u nas bywa sprawa rozbiła się o klify szczegółów i ucichła. Chciałbym ten pomysł reaktywować przy pełnej współpracy samorządów. Zacząć powinniśmy od tego by to w prowincjach opracowane zostały mapy tematyczne zgodne z ideami i potrzebami lokalnych społeczności. Gdy będą już one gotowe, centralny ośrodek kartograficzny na ich podstawie powinien opracować spójną, jednolitą i powszechnie uznawaną mapę Księstwa Sarmacji. Treści na tej mapie chciałbym przedstawić w technologii warstwowej – tak by możliwa była ich edycja i by tak powstałe opracowania kartograficzne były funkcjonalne, a nie jedynie poglądowe.

Opracowanie wspólnej historii przedinternetowej – każda prowincja w większym lub mniejszym stopniu dba lub dbała na przestrzeni dziejów by spisywać swoją historię (tak tę prawdziwą jak i fabularną). Od czasu do czasu pojawiają się koncepcje by opracować wspólną historię przedinternetową dla prowincji. Rozszerzmy to na całą Sarmację dając solidny fundament do budowania narracji powszechnej. Wierzę, że w śród nas jest grupa ludzi, która chciałaby się tym zająć. Nie ciekawi was kto wzniósł w dawnych czasach Grodzisk? Jak układały się relacje pomiędzy Baridajczykami, a Loardczykami zanim ci ostatni weszli w skład Teutonii? A może skąd na wyspie sarmackiej wzięli się Sclavińczycy? Mnie bardzo.

Opracowanie spójnej koncepcji narracyjnej dla Korony – narracja w samorządach jest silna i bazuje na ideach, o których już wspominałem wyżej. Na szczeblu centralnym powinniśmy postawić na narrację nawiązującą do monarchii stanowej. Otoczka wokół monarchy i dworu, powrót do dworskiej etykiety, wykorzystanie potencjału drzemiącego w stanach szlacheckim i arystokratycznym, a ostatecznie na narracji rodowej i wpływach rodzin. Spójna narracja to także mieszanie się idei regionalnych. Walka ze smokiem, pomoc dla Feru, powszechna mobilizacja w Sclavinii czy odbudowa Pałacu Książęcego to były wydarzenia o wielkim potencjale narracyjnym. Musimy takie potencjały wykorzystywać, budować na nich, a odnogi narracyjnej rzeki będą pojawiały się samoistnie. Warto też kontynuować inicjatywę Tygodnia z Lennem.

Opracowanie celów polityki zagranicznej i dróg ich realizacji - jest w Sarmacji grono osób, które chciałby zwiększenia roli polityki zagranicznej. Chcą te osoby bawić się w dyplomację, chcą zbliżenia międzymikronacyjnego. Powinniśmy tym osobom pozwolić na kreowanie polityki zagranicznej. Jeśli przez to chcą się realizować, jeśli z tym wiążą swoją aktywność w Księstwie, to czemu nie? Realizację tego projektu chciałbym zacząć od zorganizowania w Grodzisku szczytu głów państw polskiego świata wirtualnego, którego celem byłoby ustalenie czy istnieje wola i potrzeba wskrzeszenia struktur instytucji międzynarodowych, a jeśli tak to w jakich dziedzinach i płaszczyznach działalności wirtualnej. Nie oszukujmy się bowiem – bez woli partnerów zagranicznych prowadzenie polityki zagranicznej nie będzie możliwe, choćbyśmy nie wiem jak tego pragnęli i oczekiwali.

Opracowanie uniwersalnych zasad legislacji i przegląd istniejącego już prawa – bez wątpienia zagadnienie ważne, ale zdaję sobie sprawę, że dla wąskiego grona pasjonatów, osób które najzwyczajniej w świecie lubią zajmować się prawem, jego interpretacją, tworzeniem i poprawianiem. Sarmacki system prawny jest poszatkowany. Zdarzają się miejsca i przepisy, które są mało precyzyjne, które się wzajemnie pokrywają i zbyt często rodzą poważne kryzysy organów władzy. Należy to naprawić i należy dokończyć proces modernizacji konstytucji. Owszem prawo nie czyni aktywności, ale w konwencji mikronacji stanowi kodeks zasad w oparciu o które się bawimy.

System gospodarczy – coraz częściej spotykam osoby, które w świecie realnym mają coś wspólnego z informatyką i szeroko rozumianym programowaniem. Wiemy, że NIA nie da nam systemu gospodarczego z prawdziwego zdarzenia. Taki system to nie w kaszę dmuchać i nie ma się co dziwić, że to zbyt duży ciężar pracy dla dwóch osób. Ale jeśliby nad takim systemem pracowało po stronie technicznego wykonania takich osób 4-5? Gdyby ich zadaniem było implementowanie racjonalnych pomysłów i propozycji osób, które co prawda na programowaniu nie znają się kompletnie, ale już na mechanizmach gospodarczych i rynkowych tak? W takiej formule system gospodarczy jest jak najbardziej możliwy do stworzenia. Skoro wszyscy go oczekujemy i pragniemy, dlaczego wszyscy nie mamy nad nim pracować?

A jak te projekty wcielać w życie? Uważam, że należy to rozwiązać w oparciu o sprawdzone metody zarządzania czasem i zasobami. Przede wszystkim chciałbym możliwie szeroko zainteresować do udziału w pracach nad takimi przedsięwzięciami. Bazując na umiejętnościach i preferencjach uczestników należałoby następnie racjonalnie rozdzielić zadania - najlepiej na dwu/trzyosobowe zespoły i określić jakieś racjonalne (w odniesieniu do dostępności czasowej uczestników) terminy graniczne (ale nie bezwzględnie nie do przekroczenia - nie jesteśmy korporacją). W takim modelu pracy szanse powodzenia i finalizacji zadań byłyby największe.

OFERTA DLA NOWYCH MIESZKAŃCÓW

W Sarmacji często mamy do czynienia z sytuacją, że ciężko znaleźć osoby chętne do pracy na stanowiskach w administracji centralnej. Z jednej strony samorządom zarzuca się, że potencjał nowych mieszkańców zagarniają dla siebie, z drugiej strony nieustannie od kandydatów na urzędy centralne oczekuje się pewnej dozy doświadczenia i profesjonalizmu. Chciałbym wdrożyć w Sarmacji system staży tak by nowe osoby mogły zaznajomić się z różnymi posadami centralnymi i nabrać nieco doświadczenia przy osobach zaznajomionych z tematem. Dlaczego w gmachu Sejmu marszałkowie nie mieliby mieć możliwości zatrudniać asystentów. Dlaczego w składach orzekających w Trybunale Koronnym nie mieliby zasiadać ławnicy, który mogliby obserwować jak wygląda praca asesora? Dlaczego na dworze książęcym czy w Radzie Ministrów nie miałoby być sekretarzy, którzy poznawaliby na czym polega praca w tego typu instytucjach. Wielu nowych ma taki problem, że chciałoby zająć się tego typu aktywnościami, ale obawiają się czy sobie poradzą, czy stanowisko ich nie przerośnie i czy ich kandydatura nie zostanie odrzucona właśnie przez brak doświadczenia. Dajmy nowym okazję się uczyć.

W stosunku do nowych mieszkańców chciałbym również zachować system nagradzania ich postępów stworzony przez JKW Tomasza Ivona Hugona – mowa tu o orderze wschodzącej gwiazdy.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Serduszka
4 382,00 lt
Ten artykuł lubią: Szymon de Canterville, Yennefer von Witcher, Andrzej Fryderyk, Guedes de Lima, Vladimir ik Lihtenštán, Adam Jerzy Piastowski, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Komentarze
Adam Jerzy Piastowski
Dziwię się, że nikt tego nie skomentował przez całą dobę... Bardzo dobrze napisane, plan bardzo ambitny i widać zarys większej wizji na rządzenie. GJ!
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Komentuję z dużym opóźnieniem, ale dopiero dzisiaj zdołałem prześledzić dokładniej kampanię wyborczą.
Cytuję:
Opracowanie wspólnej historii przedinternetowej
Bardzo ciekawy i szczególnie interesujący mnie pomysł. Mamy co prawda "Historiae Sarmaticae", ale z całym szacunkiem dla ogromnej pracy, jaką musieli włożyć w jej napisanie autorzy, historię przedinternetową KS moim zdaniem należy opisać od nowa. Tu nasuwa się pytanie jak hrabia wyobraża sobie realizację tego projektu? Miałby się tym zająć jakiś specjalny organ przy Księciu, złożony z szefów i członków historycznych instytutów poszczególnych samorządów?
I druga kwestia, historia w oparciu o istniejące materiały, czy też wymyślamy wszystko od początku? Prawdę mówiąc, mając dorobek kilku artykułów nt. Tropicany nie chciałbym żeby to wszystko poszło do kosza, a jest przecież wiele osób, które napisały o wiele więcej niż ja. Z drugiej strony zgromadzenie namnożonych przez lata opracowań teutońskich, baridajskich, trzyczaszkowskich, gellońskich, tropicańskich, wandejskich etc., etc. może zająć naprawdę sporo czasu i projekt może upaść zanim się na dobre zacznie.
W historii przedinternetowej drzemie jednak potencjał wykorzystywany chyba tylko przez Teutonię i jej zredagowanie dla całego Księstwa może bardzo pomóc w realizacji punktu następnego powyższego programu, czyli koncepcji narracyjnej dla KS.
Cytuję:
Warto też kontynuować inicjatywę Tygodnia z Lennem.
Pełne poparcie, ja sam ze Starą Przystanią nie zdążyłem się załapać na ostatni Tydzień z Lennem i żałuję.
Cytuję:
Nie oszukujmy się bowiem – bez woli partnerów zagranicznych prowadzenie polityki zagranicznej nie będzie możliwe, choćbyśmy nie wiem jak tego pragnęli i oczekiwali.
Tutaj bym polemizował. Nie wiem do końca jak hrabia rozumie "wolę partnerów zagranicznych". Jeżeli tą "wolą" ma być chęć tworzenia instytucji międzynarodowych, to nie zgodzę się, ponieważ w okresie aneksji Awary polityka zagraniczna rozruszała się mocno nie tylko w Sarmacji, a żadne takie instytucje przecież nie istniały. Tak samo nie myślę aby taką "wolą partnerów" była chęć współpracy konkretnie z Księstwem - tu znowu powraca casus Awary, rozkręciło to raczej naszych wrogów niż przyjaciół. Myślę, że za taką "wolę" należy po prostu uznać wrażliwość na to co się dzieje w innych mikronacjach i narracyjną czy też tradycyjną przyjaźń i wrogość między poszczególnymi państwami. Wbrew pozorom, mimo że aktualnie dyplomacja wydaje się dosyć martwa, to w stosunkach międzynarodowych drzemie duży potencjał wzajemnych powiązań. Np. śledząc jakiś czas temu forum A-W zauważyłem, że wyrażane tam opinie nt. Dreamlandu są w większości bardzo zbieżne z tymi, jakie pojawiają się u nas. Widać więc silną podstawę do wzajemnego sojuszu, w celu np. obrony naszych praw do Awary (przepraszam za ciągłe przywoływanie tej ostatniej, ale jakoś wydaje mi się nadal głównym tematem w polityce zagranicznej, mimo że aneksja miała miejsce stosunkowo dawno).

Uff, popełniłem ścianę tekstu. Mam nadzieję, że hrabia Roland zechce ją przeczytać choć pobieżnie ;)
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
@RemigiuszL

1) Wszystkie projekty w/w chcę realizować w ramach zespołów składających się z osób chcących w danym projekcie uczestniczyć. Z niewolnika nie ma pracownika. Siłą rzeczy liczę i wydaje mi się to naturalnym, że najbardziej zainteresowani udziałem będą ci, którzy już teraz zajmują się historią na płaszczyźnie regionalnej.

2) Po przez wolę partnerów mam na myśli ich chęć do współudziału w tworzeniu PZ na jakiejkolwiek płaszczyźnie. W przeciwieństwie do świata realnego u nas PZ nie jest wymuszana w żaden sposób. Zależy od dobrej woli. Co z tego, że jako Sarmacja będziemy chcieli prowadzić jakąkolwiek PZ, jeśli jej potencjalni odbiorcy nie będą nią zainteresowani. Bo to tak jakbym ja przyszedł do wicehrabiego i powiedział, że chcę się bawić w chowanego, a wicehrabia powiedział mi, że nie ma ochoty się bawić, a ja na siłę schował bym wicehrabiego w bagażniku auta. Uważam zatem, że naturalnym jest by najpierw w gronie przywódców państw wirtualnych ustalić czy w ogóle jest wola prowadzenia PZ, a następnie określać należy ewentualne cele takiej polityki.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.