K. J. A-F. — a może jednak też?

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Szanowni Państwo,

W
tę sobotnią noc, chciałbym podzielić się z Wami pewną, ważną informacją.

W nadchodzącej elekcji mamy już praktycznie całkowicie zarysowane grono kandydatów. Kampania — mimo pewnych tarć w Trybunale — powoli się rozwija, pojawiły się pierwsze materiały propagandowe, pytania od społeczeństwa, a nawet zalążki sondaży.

Każda z prowincji ma na dzień dzisiejszy “swojego” kandydata, a czasami nawet dwóch. W Baridasie jest mały niedostatek, który postanowiłem zapełnić.

Nie może być tak, że żaden Arped nie powalczy o mitrę książęcą, a to tym bardziej, że przecież w pakiecie dostaje jeszcze jeden artefakt — koronę króla Baridasu. Jest to dla wszystkich Baridajczyków rzecz szczególna, a pozostawienie walki o losów własnego kraju komuś obcemu, nie jest dobre chociażby z czysto symbolicznego punktu widzenia.

I tutaj zapewne większość czytelników już podłapała, o jaką hecę może chodzić w niniejszym artykule. Nie pozostaje mi nic innego niż ogłosić, że zostałem skutecznie namówiony do spróbowania sił w walce o sarmacki i baridajski tron.



l9v69OoN.jpg



P
owodów mojego startu jest kilka, a nawet trochę więcej. Z tych mniej ważnych, na pewno zwyczajna chęć wzięcia udziału w historycznym wydarzeniu. Elekcja książęca, to nie byle wybory do parlamentu, które to odbywają się dość często. To, co odbywa się w ostatnich dniach, na pewno przejdzie do historii mikronacji, a nasze wybory z zaciekawieniem obserwuje rzesza mieszkańców całego v-Świata.



S
ame grono kandydatów na tron jest niezwykle elitarne. Na pewno będzie to pozytywne doświadczenie, mogąc powalczyć z tak znaczącymi postaciami dla całego Pollinu. Bo nie ma w tym żadnej przesady, że naszych kandydatów zna każdy szanujący się mieszkaniec większości mikronacji w nieistniejącej Polsce. Lubię wyzwania i skoki na głęboką wodę, więc frajda będzie na pewno duża. Walka, jaka mam nadzieje się wywiążę, powinna dostarczyć zabawy nam wszystkim. A o to przecież chodzi w idei mikronacji.

Wiem też na pewno, że moje zgłoszenie chociaż trochę zamiesza w obowiązującym układzie sił. Jest to też jeden z powodów, dla których start ogłaszam możliwie jak najpóźniej. Kiedy nie spodziewamy się na tym etapie walki żadnych większych ruchów na planszy, dostawienie jeszcze jednej figury na szachownicy na pewno spowoduje małą konsternację. A jak pewnie już niektórzy zdążyli zauważyć, lubię wchodzić “z buta”, mając banana na twarzy i patrząc na zdziwione miny reszty.



S
ą jednak i ważniejsze powody mojego startu. Poza czysto prywatnymi intencjami jakie opisałem wyżej, do elekcji skłoniła mnie obserwacja ostatnich wydarzeń, a zwłaszcza wymagań i życzeń co do kolejnego księcia. I myślę, że zdecydowaną większość tych wymagań spełniam oraz wpisuje się w trend o jakim wszyscy ostatnio myślimy.

Bo spełniam warunek optymalnej równowagi pomiędzy wiekiem (zarówno sarmackim, a realowym), z niezbędnym doświadczeniem i dotychczasową karierą sarmacką. Kilka dni temu trzecia sarmatnica (gdzie realnie w KS spędziłem dopiero 2 lata). Wiek w RL praktycznie wpisujący się w ostatnie postulaty - jedynie 2 lata więcej niż przedstawione optimum. Rocznik iście błękitnokrwisty — taki sam, jak JKM Karoliny Aleksandry, królowej Dreamlandu.

Z drugiej zaś strony, w Sarmacji zdążyłem pełnić praktycznie wszystkie ważne urzędy publiczne, jako głowa każdej z władz. Marszałek Trybunału Koronnego, Kanclerz, oraz p.o. Marszałka Sejmu. Jestem więc wystarczająco młody, ale i “sprawdzony” w Sarmacji.



M
oże niektórych niepokoić kwestia zbyt luźnego podejścia do pełnienia obowiązków, a to podczas mojej drugiej kadencji jako szef rządu. Z tym, że obowiązki książęce to zupełnie inna para kaloszy i specyfika, w porównaniu do bardzo technicznego urzędu Kanclerza. Na tronie potrzeba osoby umiejętnie organizującej pracę pozostałych osób, kogoś, kto zapewni długoterminowe planowanie i realizację założeń.

Brak fajerwerków ostatnim czasy ma tę niewątpliwą zaletę, że mój szczyt aktywności i boom zapału dopiero przede mną. Nie miałem okazji wypalić się, przeżyć najlepszych sarmackich lat, odwalić tyle roboty, że teraz nie ma szans na chociażby zbliżenie się do poprzedniego zapału. A to jest przecież choroba która nas wszystkich trawi. Wtórność, zmęczenie, opad sił i chęci. Sarmacki kryzys wieku średniego mam dopiero przed sobą. Nie miałem okazji pokazać się tak na sto procent. I to uważam za mój wielki atut. Okres, w którym mogę być dojną krową aktywności sarmackiej, to punkt na skali czasu, do którego dopiero zmierzam.

Jestem swego rodzaju nierozpakowaną bombonierką. Choć jestem znany, nikt jeszcze nie wie czego spodziewać się po otwarciu opakowania. Dreszcz ekscytacji przy próbie zaglądnięcia do środka, to coś co na pewno jest moją mocną stroną.



fzN9VF2I.jpg



J
ak na razie, kampania przebiega dość wtórnie. Dla mnie prawdziwym kuriozum jest aż do bólu podążanie utartymi schematami. O pewnym kandydacie — o którym wszyscy pewnie wiemy, ale dla zasady nie będę posługiwał się nazwiskiem — kilka dni temu postawiłem zakład. Otóż strzelałem, będąc niemal pewnym swego, że lada moment czeka nas aż do bólu wtórny schemat — ładna infografika + kołczowe hasło + własne zdjęcie. Te same, które przewija się przy okazji każdych wyborów, które jest swego rodzaju zapaleniem pierwszej świecy adwentowej. Nie ma wyborów bez niego, a kiedy się pojawi, to znaczy że kampania już się rozpoczęła.

Czy naprawdę takiej Sarmacji chcemy? Wiek i doświadczenie to rzecz bardzo ważna, ale idzie za tym rutyna i brak miejsca na coś nowego. Każdy kandydat to Sarmata z wieloletnim doświadczeniem. Jednak ma to bardzo duży minus — skoro jeden czy drugi był od dawna przymierzany na fotel książęcy, to co tak właściwie daje nam taki wybór? Nic, jest to coś naturalnego i tak oczekiwanego, że ciężko potem dziwić się brakom zmian. I myślę, że tutaj właśnie idealnie wpisuje się w niszę i mam coś, czego nie ma żaden kandydat. Nieprzewidywalność i element zaskoczenia. Każdy może sobie wyobrazić, jak może wyglądać Sarmacja pod panowaniem każdego z kandydatów. Ale czy ktoś może przewidzieć jak będzie wyglądać moje panowanie? Czy jesteśmy gotowi na małe zamieszanie i odkrywanie Sarmacji na nowo? Obserwując coś zupełnie innego, niż do bólu utarte schematy i praktycznie pewność co do stylu i sposobu rządzenia państwem? Skoro chcemy zmian, to dlaczego nie zmieniamy niczego ani nikogo?



M
yślę, że w tym jest mój największy atut. Jestem na tyle znany, wstępnie przetestowany i dotarty, że nikt nie zignoruje mojej kandydatury. Z drugiej strony wciąż mam w ręku atut w postaci pewnej tajemniczości. Starsi Sarmaci, niedawno powracający czy prawdziwi tytani którzy budowali naszą ojczyznę od zera, na pewno nie wiedzą o mnie zbyt wiele. Może coś słyszeli, może coś kojarzą, ale nic konkretnego powiedzieć nie mogą. W moim przypadku, punkt na osi doświadczenie/wiedza o kandydacie — nimb tajemnicy i rozłożenie kandydata na czynniki pierwsze, leży chyba najbardziej optymalnie w porównaniu do reszty kandydatów.



W
iększość zna jednak moje uosobienie. Jestem hucpiarzem i intrygantem, więc o nudę martwić się nie można. Nie mam osobowości ciepłych klusek, nie jestem do bólu miły i wchodzący każdemu w wiadomą część ciała. Jednocześnie poziom buty jest ograniczony w rozsądny sposób. Na pewno nie jestem nijakim człowiekiem bez charakteru i osobowości. Książę powinien być trochę cyniczny i mieć chociaż kawałek kija w żopie, jednocześnie wtedy kiedy można i trzeba, móc go wyciągnąć i wesoło pomachać przed wszystkimi. Wzbudzać respekt i szacunek, pokazując gdzie jest pewna granica spoufalania się, jednocześnie nie może żyć w izolacji, pod kloszem, patrząc na każdego z góry.

Trzeba mieć wszystkiego po trochu z każdego księcia. I z JKW Piotra II Grzegorza, jak i z JKW Tomasza Ivo Hugo. Trochę zamordyzmu, trochę pokory, dystansu, cynizmu, dobroci, ugodowości i pogodności. Książę, to osoba która stoi na czele nas wszystkich. Więc powinien mieć w sobie coś z każdego.



M
am jasny pogląd na rolę księcia w naszym ustroju. Znam i angażowałem się w rozwiązywanie większości problemów Sarmacji.

Zmiany w konstytucji? To ja inicjowałem dyskusje, zanim w ogóle zostało to uznane za jeden z punktów postulowanych zmian. System gospodarczy? Jego założenia opracowywałem już ponad rok temu, a jeszcze nie tak dawno temu, zacząłem pisać. Najpierw notatki, potem kod. Miałem swój udział w każdej tej dziedzinie, która dziś jest stawiana na czele listy do zrobienia.

Nie tak dawno temu sam miałem okazję kierować pracami Rządu, więc nadal mam i wiedzę, i ciągłość jeżeli chodzi o znajomość obecnego stanu państwa od środka. Część z tej wiedzy i pracy jaką wykonywałem, to właśnie obowiązki które leżą w gestii Księcia, jak na przykład kwestia polityki zagranicznej. Jeszcze prawie miesiąc temu byłem Sekretarzem stanu ds. dyplomacji na Dworze Książęcym, gdzie mogłem wesprzeć pracę Jego Książęcej Mości. A że współpraca z JKM wykraczała często poza kompetencje i zadania Kanclerza, o czym sam raczył wspomnień przy okazji mojego odejścia, to koniec końców spośród wszystkich kandydatów nie dość, że nie odbiegam doświadczeniem w tej materii, to mam najświeższe spojrzenie na robotę czysto książęcą.


Jestem przekonany, że mogę skutecznie zamieszać w trwającej elekcji. Że mimo wszystko moje szanse nie są małe i próbować warto. Do tej pory ryzyko które podejmowałem się opłacało, nawet z przegranych wyborów potrafiłem wynieść wymierne korzyści. O zwycięstwo walczyć będzie trudno, ale się postaram. Na pewno w zasięgu jest miejsce na podium



N
a razie to wszystko co chciałem napisać. Szczegóły dotyczące konkretnego programu już wkrótce, póki co chciałem skupić się na samym ogłoszeniu mojego startu. Liczę, że Sarmacja wreszcie jest przygotowana na boom i podjęcie nieszablonowej, bezprecedensowej decyzji. Że elekcja nie będzie jedynie małym przemeblowaniem, podczas którego wpisujemy się w program betonowania i obsadzania urzędów publicznych starymi wyjadaczami, którymi wszyscy znamy na wylot i moglibyśmy ich program czy specyfikę rządów wyrecytować z pamięci, będąc obudzonymi w środku nocy. Że wreszcie nastąpi kapitalne przewietrzenie naszego państwa, remont generalny i przekazanie zaufania tym, którzy naprawdę mogą sporo zamieszać w naszej rzeczywistości. Okazaj jest najlepsza od dawna, a kolejna może się prędko nie powtórzyć.

Przy okazji proszę o podpisy poparcia pod kandydaturą: KLIK!

Na koniec, tradycyjnie fajny kawałek do przesłuchania. Tym razem dla odmiany, coś po słowacku.




Z elekcyjnymi pozdrowieniami

K. J. v-hr. A-F.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
10 122,00 lt
Ten artykuł lubią: Laurẽt Gedeon I, Kristian Arped, Albert Jan Maat von Hippogriff, Andrzej Fryderyk, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Gauleiter Kakulski, Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Viktor Toghon at Atera, Gniewosz Sforski, Tomasz Ivo Hugo, Bartłomiej Czapka, Sorcha Raven, Guedes de Lima, Julian Fer at Atera, Michał Pséftis, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Laurẽt Gedeon I
Życzę powodzenia.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Człowiek kiedyś pijał z kolegą kandydatem w kantynie trybunalskiej. Kto by pomyślał, że przyjdzie też pić pod lokalem KKW!
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Cytuję:
Nie może być tak, że żaden Arped nie powalczy o mitrę książęcą, a to tym bardziej, że przecież w pakiecie dostaje jeszcze jeden artefakt — koronę króla Baridasu.

Z TEGO SAMEGO ZAŁOŻENIA WYSZEDŁEM, GDY STARTOWAŁEM W WYBORACH. MIŁO, ŻE JE JUŻ DRUGI ARPED!
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
... STARTUJE!
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Gauleiter słowo klucz - "nie powalczy". Jak na razie robi to tylko jeden z nas X)
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
@KonradFriedman NO NIESTETY, ALE ROZKRĘCISZ SIĘ, MŁODY, ROZKRĘCISZ.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Wolałem tamtą facjatę - jakaś taka bardziej mężostanowa była. No ale w sumie kogo byście obalali znajdując się na szczycie...
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
@Hugo WIDAĆ, ŻE WKW NUDNE ŻYCIE W SARMACJI PROWADZIŁ. PYTANIE NIE POWINNO BRZMIEĆ "KOGO?", TYLKO "Z KIM?" OBALAĆ!
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
@Gauleiter z kim, to ja i Kandydat już dobrze wiemy
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Cytuję:
Jestem swego rodzaju nierozpakowaną bombonierką
Trufla w czekoladzie bym chciał wyciągnąć, bo to mój ulubiony.. Uda mi się?
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@AJCartonwhisky zagłosuj, a się przekonasz :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.