Dwór Książęcy, Krzysztof Czuguł-Chan, 13.12.2017 r. o 11:28
Regenta odpowiedź na apele i oskarżenia

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Szanowna Sarmacjo,

nim ruszy na dobre sprawa w Trybunale Koronnym, kilka słów ode mnie, zarówno w kwestii wyjaśnienia, jak i samoobrony, bo wątpię, by ktoś w mojej obronie stanął, gdy jestem napiętnowany przez elity jako zabójca demokracji, stosujący metody PiSowskie, łamiący Konstytucję i powodujący poronienia na masową skalę.

W dniu abdykacji, choć miałem świadomość, że nastąpi, nie byłem przygotowany na nic. Gdy po spędzeniu kilku godzin na lekturze sarmackiej litery prawa wziąłęm się za opróżnienie tronu, stwierdziłem, że nie ma co tego odwlekać, bo rola Regenta nie bawi mnie wcale. Dostałem zgagi, sypiam co najmniej źle, gro ludzi męczy mnie drogami prywatnymi, a wiele osób wypowiada się o mnie co najmniej niepochlebnie. Pomyślałem, że okres przedświąteczny to dobra pora, by trwała kampania wyborcza, a po Świętach, po zadumie i wyciszeniu, podjąć tę ważną dla Sarmacji decyzję i mieć nowego Księcia od 1go stycznia.

Lecz nie tego zarzut się tyczy, bo przecież jakbym przesunął Postanowienie o zarządzeniu wyborów, a wybory odbyły się jak zaplanowano, to nie byłoby żadnego problemu. Sprawa nie byłaby w ogóle podnoszona, bo zaspokojone byłyby roszczenia osób zainteresowanych. Nie mogę jednak przesunąć ich ot tak, bo leży to w kompetencjach Książęcej Komisji Wyborczej, która nie jest jeszcze powołana.

Problemem jest to, w jaki sposób system określa aktywność. Nie robi robi tego na chwilę zarządzenia wyborów, a liczy 30 ostatnich dni (czyli np. w dniu 10 grudnia wiążąca jest aktywność za okres 10 listopada – 9 grudnia). Co czyni od początku swojego istnienia. Wiedzą powszechną jest, i nigdy nie powodowało sprzeciwu, to w jaki sposób działa ten mechanizm. Zatem przy zarządzaniu wyborów Księcia wykorzystane było to samo rozwiązanie.

Gdyby okazało się, że jest to niezgodne z prawem, to cóż, co najmniej ostatnie kilkanaście kadencji Sejmu, referendów, wyborów Kanclerzy i innych spraw głosowanych za pośrednictwem tego systemu stałoby się niezgodne z prawem.

Nie jestem prawnikiem. Cholera, nie jestem nawet studentem prawa. Ustawodawcy w Księstwie Sarmacji też, w znakomitej większości, nie są, jak i większość Sarmatów. Nie można zatem kategorycznie stwierdzić, że ustawodawca nie posłużyłby się niezgodnym z techniką prawodawczą określeniem, bo sarmackie prawo jest pełne rzeczy niezgodnych z techniką prawodawczą i tylko zdrowy rozsądek pozwala nam dryfować w tym morzu aktów prawnych.

Jedynym narzędziem, którym mogę się posługiwać jest mój chłopski rozum i logika. Dla mnie ostatnia środa, gdy mówię to w środę, nie dotyczy tej środy, która jest obecnie, a tej, która była bezpośrednio przed nią. Znamienne jest także objaśnienie pojęcia „ostatni” przez Słownik Języka Polskiego: najbliższy teraźniejszości spośród minionych. Minionych? Słownik znów podpowiada: przeszły, dawny lub poprzedni, ubiegły, zeszły. Można tak dalej analizować semantykę i każde kolejne objaśnienie coraz mocniej wskazuje, że nie jest dniem minionym dzień aktualnie trwający (a taką jednostkę jednoznacznie wskazuje ustawa). Zatem wysnuć można z tego, że 30 ostatnich dni, to 30 dni minionych.

Na tej też podstawie podjąłem decyzję odmowną, bo byłaby odstęptwem od obowiązującej dłuższy czas praktyki.

Co do przykładów z nieistniejącego reala, to np. zwołując zgromadzenie członków stowarzyszenia liczy się 30 dni bez dnia zgromadzenia, który w mojej ocenie, z punktu widzenia Sarmacji, omawianej sprawy, jest analogiczny do zarządzenia wyborów.

Podobnie jest z wydawaniem decyzji przez urzędy. Urząd wydając decyzję daje termin do ustosunkowania się z pominięciem dnia wydania, będącym zdarzeniem prawnym. Jak wskazuje Kodeks Cywilny (art. 111, paragrafy 1 i 2), a także Kodeks postępowania administracyjnego (art. 57, paragraf 1).
Co prawda u nas dzieje się to wstecz, ale nastąpiło zdarzenie prawne - moje postanowienie, więc tego dnia pod uwagę brać się nie powinno.

Nie mnie jednak rozstrzygać, co jest słuszne. To domena Trybunału Koronnego. Będzie tak, jak postanowi. Zdaję się całkowicie na jego osąd w tej sprawie.

Łączę wyrazy,
Regent
czch.png
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
16 704,00 lt
Ten artykuł lubią: Ignacy Urban de Ruth, Vladimir ik Lihtenštán, Timan Demollari, Daniel Chojnacki, Paviel Gustolúpulo, Tomasz Ivo Hugo, Leszek de Ruth, Henryk Leszczyński, Albert Felimi-Liderski, Andrzej Fryderyk, Marceli z Ossolińskich Bordoński, Viktor Toghon at Atera, Yennefer von Witcher, Albert Jan Maat von Hippogriff, John Rasmusen, Daniel January von Tauer-Krak, Julian Fer at Atera, Avril von Levengothon, Tomasz Habsburg, Henryk Wespucci.
Komentarze
Daniel Chojnacki
Niezależnie od tego jakie stanowisko zajmie TK jestem pewien że Regent działał w dobrej wierze, na pewno nie w celu pokrzywdzenia kogokolwiek.
Odpowiedz Permalink
Daniel Chojnacki
To uczucie kiedy sprawdzisz na fonie kto zasercował i samemu sercujesz swój własny komentarz...
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
JAK JUŻ ZOSTANĘ KSIĘCIEM, TO PRZYNAJMNIEJ RAZ NA PRZYNAJMNIEJ JEDEN DZIEŃ POWOŁAM DIUKA SENATORA NA REGENTA. GAULEITER KAKULSKI - WASZ POWAŻNY DOJRZAŁY ŚWIEŻY POMYSŁOWY KANDYDAT NA KSIĘCIA.
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
@chojnas zawsze.
Odpowiedz Permalink
Daniel Chojnacki
@LCdR Są błędy których cofnąć się nie da...
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Chyba, że się abdykuje.. Ups :D
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
"Nie mnie jednak rozstrzygać, co jest słuszne. To domena Trybunału Koronnego. " — no i to jest właśnie kluczowe zdanie, na które powoływano się wcześniej.

Przy zamykaniu wątków z pytaniami od obywateli, czy powoływaniu się na opinie prawne kolegi z koła poselskiego, można było odnieść wrażenie że zapomina się o poprawnym trybie rozpatrywania wątpliwości.

Mam wrażenie, że gdyby nie samodzielne skierowanie sprawy do TK przez pokrzywdzonych, nadal brnęlibyśmy w kierunku udawania, że problemu nie ma i zamiatania tego pod dywan.

Tak samo jak Regent, tak i osoby które obudziły się ze swoimi wątpliwościami, też przecież działają w dobrej wierze. Nowego kandydata w elekcji nie będzie, a o sprawiedliwość "walczą" przecież nie mityczne słupy czy miśki, ale jak słusznie zauważono, na przykład jeden z książąt-seniorów, którego ciężko posądzać o hucpę i chęć ugrania czegoś.

Jeżeli chodzi o mój apel, to jak pisałem, nie rozsądzam kto ma rację. Ale skoro są uzasadnione wątpliwości, to warto się tym jednak zająć. Niechże i JKW diuka-Regenta interpretacja będzie słuszna, ale kiedy udajemy że sprawy nie ma i zamykamy wątki "bo mamy rację na pewno" i jedynym potwierdzeniem tego jest… w zasadzie nic, to tylko czekać na powtórkę z sierpnia w imię tego, że książę jest nielegalnie na urzędzie - abstrahując od tego, że jest inaczej.

A jak nie sierpnia, to cyrki z nieprawidłowym rozwiązaniem Sejmu Wielkiego, gdzie też przecież jedna osoba powiedziała że ma rację, i tyle jej wystarczyło. Nie można mieć pretensji o to, że ktoś na to zwraca uwagę.
Odpowiedz Permalink
Marceli z Ossolińskich Bordoński
Tak sobie czytam i czytam i... nie rozumiem. Ani tego larum ani tych personalnych na urząd Regenta.

Sarmacja to przecież umowa - umawiamy się na jakieś określone prawem zasady i reguły. W tej konkretnej sytuacji jest to wymóg aktywności, czyli doceniamy tych, którzy są i na tę aktywność pracują. Dobra wiara i wątpliwości nie powinny stanowić okoliczności dla podważania autorytetu i uczciwości działania kogokolwiek.

Swoją drogą to takie troche smutne, że w przypadku osób o tak wysokiej randze społecznej jeden (!) dzień przynosi takie skutki...
Odpowiedz Permalink
Marceli z Ossolińskich Bordoński
*personalnych ataków
Odpowiedz Permalink
Yennefer von Witcher
Wasza Książęca Wysokość Regencie,

Ja już to wczoraj tłumaczyłam pod apelem do Was, mówiłam niemalże to samo co wy, jedynie własnymi słowami i logiką, zapatrując się na powyższą sprawę. Zdanie wasze popieram,

Z wyrazami estymy,
(-)Y.v.W
Odpowiedz Permalink
Albert Jan Maat von Hippogriff
@Gauleiter Twojej kandydatury i tak nigdy nie wezmę na poważnie
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
@AlbertJanMaat A TO BŁĄD PANIE KOLEGO!
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
@AlbertJanMaat Szkoda, bo - mimo że zgłoszona dla beki - jest jedną z najlepszych kandydatur.
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
NAJLEPSZY KANDYD@
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
IGNACY URBAN DE RUTH - JEDYNA OSOBA, NA KTÓRĄ MÓGŁBYM PRZENIEŚĆ POPARCIE MOICH ZWOLENNIKÓW. JA JESTEM POWAŻNYM DOJRZAŁYD ŚWIEŻYM POMYSŁOWYM KANDYDATEM NA KSIĘCIA, A IGNACY URBAN DE RUTH BYŁBY NADTO PRZYSTOJNY.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Yenn Więc bardzo mi przykro, że nie może hrabina rozszyfrować prostego przekazu, jaki postulowałem w apelu.

Jest strona która się procesuje i twierdzi, że ona ma rację. Jest strona Regenta i jego otoczenia która twierdzi, że racja jest po ich stronie.

I jestem ja, który wychodzi z założenia, że jakkolwiek sprawy nie rozsądzi Trybunał, albo będzie problem z legalnością wyborów (i wszystkich wyborów na kilka lat do tyłu!), albo nowy Książę na dzień dobry otrzyma łatkę pochodzącego z nielegalnych wyborów i sama elekcja się przedłuży i trzeba będzie zaczynać od zera. I dlatego lepiej takiej sytuacji uniknąć, i niech spasują OBIE strony.

Niestety zarówna hrabina, jak i niestety Regent, w odpowiedzi na propozycję wyjścia z tej patowej sytuacji, nadal brnie w narrację "nie ustąpimy, bo to MY mamy rację!". Więc jeszcze raz powtórzę - nie wiem kto ją ma, i proponuję tego nie sprawdzać.

Jeden, jedyny minus mojego rozwiązania, to że przy okazji te słownie 3 osoby się załapią na listę głosujących na nowo. No ale tutaj też stosujecie logikę w postaci "odmrożę sobie uszy - na złość babci". I dlatego jak już powiedziano, lepiej kręcić aferę nadal i dalej pogłębiać kryzys, w imię dania pstryczka w nos tym trzem "miśkom/słupom/trupom".

A dla mnie sprawa jest prosta - trudno, niech się załapią jeszcze raz - ale ile ryzyka z kolejnym kryzysem i niepotrzebnymi kłótniami o pietruszkę przy okazji od siebie oddalimy to nasze, i kompromis jest korzystniejszy z d e c y d o w a n i e.

Przykro, że o ile jedna strona chce odpuścić i wycofać pozwy, druga musi postawić na swoim tylko po to, żeby na końcu móc krzyknąć "a nie mówiliśmy?!"

Trupy to dopiero będą, jak nikt nie pójdzie po rozum do głowy i każdy wytoczy ciężkie działa. Jedno działo, w postaci Trybunału już stoi i czeka na zapłon prochu. Wchodzę z krzyżem pomiędzy obie strony i nawołuję do popukania się w czoło i pójścia każdy w swoją stronę. Najlepszy dowód na bezsens tego całego cyrku to fakt, że więcej emocji i ponad 60 komentarzy w prasie dotyczy nie programu kandydatów, ale czy 30 dni liczymy łącznie z obecnym czy nie. Przecież to jest absurd, który proponuję zakończyć.
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Cytuję:
Najlepszy dowód na bezsens tego całego cyrku to fakt, że więcej emocji i ponad 60 komentarzy w prasie dotyczy nie programu kandydatów, ale czy 30 dni liczymy łącznie z obecnym czy nie.

WŁAŚNIE! TRZYDZIEŚCI-SRYDZIEŚCI. SWIERZAKI KURKA!
Odpowiedz Permalink
John Rasmusen
@KonradFriedman
Cytuję:
Najlepszy dowód na bezsens tego całego cyrku to fakt, że więcej emocji i ponad 60 komentarzy w prasie dotyczy nie programu kandydatów, ale czy 30 dni liczymy łącznie z obecnym czy nie.

I weź tu kurna z takimi stosuj kaledarzyk małżeński...
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
Cytuję:
Podobnie jest z wydawaniem decyzji przez urzędy. Urząd wydając decyzję daje termin do ustosunkowania się z pominięciem dnia wydania, będącym zdarzeniem prawnym. Jak wskazuje Kodeks Cywilny (art. 111, paragrafy 1 i 2), a także Kodeks postępowania administracyjnego (art. 57, paragraf 1).
Co prawda u nas dzieje się to wstecz, ale nastąpiło zdarzenie prawne - moje postanowienie, więc tego dnia pod uwagę brać się nie powinno.

Tyle tylko, że przepis mówi o zdarzeniu będącym początkiem terminu.

A - nieco się wyzłośliwiając - nie może być początkiem terminu zdarzenie, będące zdarzeniem późniejszym, niż zakładany koniec terminu (który w tym przypadku), boiem po osi czasu można poruszać się tylko w jedną stronę, zgodnie z jego upływem. Chyba, że jest WKW Regent tachionem, co wydaje mi się mało prawdopodobne, bo przybywając z przyszłości zdawałby sobie WKW Regent sprawę z tego, jakie jego decyzja mogłaby przynieść konsekwencje.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Wasza Książęca Wysokość Regencie,

jako i ja się pod apelem podpisałem, chciałbym kilka słów dodać i wyjaśnić w pewnym stopniu moje stanowisko.

Przede wszystkim – chcę zapewnić, iż wielokrotnie w rozmowach z innymi podkreślałem mój szacunek do Waszej osoby, zaangażowania i Waszej moralności. Jestem przekonany, że podjęte działania były w dobrej wierze.

Podpisałem się jednak pod apelem, gdyż wierzę, iż zarówno jego autor, jak i wielu z jego popleczników uważa, że powstała sytuacja jest niezręczna, a jej skutki mogą być wyjątkowo niesprzyjające. Dlatego też uznałem, że propozycja W. Cz. Wicehrabiego Konrada Jakuba Arpeda-Friedmana jest jak najbardziej słuszna.

Proszę jednak, by ani apel, ani głosy poparcia pod nim, nie były traktowane przez WKW Regenta odbierane osobiście. Po prostu prosimy o rozważenie tego, co z niego wynika.

Dodatkowo też apeluję do wszystkich Sarmatów – nie wieszajmy psów na Regencie! Nie zakładajcie, ani nie sugerujcie nacechowania politycznego tej decyzji. Nie róbcie zarzutów jednemu z najbardziej zasłużonych Sarmatów, szczerze oddanemu Sarmacji, że działa przeciwko niej. To po prostu nie wypada.

Rozmawiajmy. Rozwiążmy problem wspólnie.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Właśnie przez wzgląd na takie sytuacje zawsze byłem zwolennikiem przepisów być może dłuższych w brzmieniu, ale szczegółowych i precyzyjnych, a nie ogólnych. Mowa oczywiście o warunkach wirtualnych. Problem liczenia terminów nie jest nowum, a jeśli ktoś obserwował ostatnie zmiany w przepisach obowiązujących w Konsulacie Sclavinii ten zauważy, że jestem wielkim fanem dopisywania w takich przypadkach magicznej formuły "od dnia następującego po (...)", która tego typu niejasności skutecznie morduje w zarodku.
Odpowiedz Permalink
Paviel Gustolúpulo
@KonradFriedman załóżmy, że Regent przyjmuje wnioski o poprawienie załącznika przyznając tym samym się do tego, że załącznik został sporządzony źle (skoro trzeba go poprawiać...). Wszyscy doskonale wiedzą, że załącznik na tych samych zasadach był generowany w ostatnich wyborach (do Sejmu, Kanclerza). Odbywa się Elekcja, wygrywa kandydat A. I WTEM. Pojawia się pozew do TK o unieważnienie wyborów z powodu oddania głosu przez osoby do tego nieuprawnione (te dopisane po wnioskach). I co wtedy? Albo jeszcze inaczej - ktoś postanowi zaskarżyć wszystkie wybory wstecz skoro załączniki były sporządzane źle (do czego Korona w osobie Regenta się przyznała). Czy i wtedy decyzja TK nie pozostawi smrodu? Jak odwołają wybory - źle. Jak zostawią tak jak było - powiedzą, że ustalone i mandat do sprawowania władzy będzie zachwiany. Jak dla mnie nie ważne kto ma rację - niech TK wyda wyrok na temat analizy prawnej całej sytuacji i później postępujmy w zgodzie z nią.
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Oddanie głosu przez osobę nieuprawnioną nie jest samo w sobie rzeczą, której koniecznym skutkiem jest unieważnienie wyborów. W realu też nie unieważnia się wyborów, gdy ktoś sztuk jeden wyniesie kartę z lokalu.
Odpowiedz Permalink
Paviel Gustolúpulo
Ale jest możliwe. Tak samo jak teraz możliwe jest uchylenie decyzji Regenta lub jej podtrzymanie. Na dwoje babka wróżyła.
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Jest to równie adekwatne w tej sytuacji co mówienie, że gdyby przydać Księciu - powiedzmy - prawo powoływania admina jakiegoś podforum, to JEST MOŻLIWE, że za jakiś czas Książę będzie uzurpował sobie prawo do nadzoru nad prefekturą. Albo że jeżeli doda się opłatę za coś tam, to JEST MOŻLIWE, że jest to wstęp do wprowadzenia opłat za wszystko.

Straszenie rewizją wyników przeszłych wyborów jest po prostu szalenie nieuczciwe, bo ryzyka takiego w zasadzie nie ma. Musiałyby się znaleźć:
a) zainteresowane strony
b) mocny materiał dowodzący, że skład Sejmu zmienił się pod wpływem kwestionowanego naliczania aktywności
c) jebnięty skład sędziowski

I są to warunki łączne oraz konieczne.
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
Nie mówiąc o tym, że mieliśmy w względnie świeżych czasach dwukrotnie do czynienia z wpływaniem na wynik wyborów przez osoby mające dostęp do ich bieżących wyników I NAWET TO (mimo iż były to okoliczności o wadze znacznie cięższej niż sposób naliczania aktywności) nie doprowadziło do powtórzenia wyborów.

Stąd pytanie Czy i wtedy decyzja TK nie pozostawi smrodu? jest po prostu nieuczciwą formą wywierania presji na TK, bo nie, nie zostawi, bowiem projektowane skutki ewentualnego uznania skargi Księcia-Seniora i Diuka-Senatora są projekcjami absurdu.
Odpowiedz Permalink
Paviel Gustolúpulo
@Gauleiter Pisząc o smrodzie nawiązywałem do wypowiedzi Konrada: "I jestem ja, który wychodzi z założenia, że jakkolwiek sprawy nie rozsądzi Trybunał, albo będzie problem z legalnością wyborów (i wszystkich wyborów na kilka lat do tyłu!), albo nowy Książę na dzień dobry otrzyma łatkę pochodzącego z nielegalnych wyborów (...)"
Odpowiedz Permalink
Paviel Gustolúpulo
A decyzja TK mnie ani grzeje ani ziębi. Jaka będzie taka będzie.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@rybczak " załóżmy, że Regent przyjmuje wnioski o poprawienie załącznika przyznając tym samym się do tego, że załącznik został sporządzony źle (skoro trzeba go poprawiać...). "

Ale ja nie o tym pisałem, tylko o przesunięciu/rozpisaniu wyborów na nowo. KKW ma możliwość podejmowania decyzji w działaniach nadzwyczajnych - i z tego już korzystała w podobnych kwestiach - patrz, uchylenie postanowienia o wyborach kiedy okazało się, że SW działa nadal.

Więc robimy to i teraz, rozpisując wybory na nowo. Lista z czynnym prawem się nie zmieni - bo podlega zmianom cały czas. Siły głosu też nie, bo kto miał wrócić to wrócił. Nie ma kto być poszkodowanym w wyborach, działamy według starej interpretacji, nie ma kto i czego skarżyć do TK. A już po wyborach, idzie wniosek do TK o wykładnię przepisu - bez rozdrabniania się na ważność wyborów.

Przypominam, że jest kwas z powodu kandydata/kandydatów, którzy nie zostali dopuszczeni do startowania -> zrobiła się burza przed TK. Zostaną dopuszczeni ponownie (chociaż nie skorzystają z okazji według zapewnień) -> poszkodowanych nie ma -> sprawy w TK też nie.

A lista z prawem czynnym i tak się nie zmienia. Na ten moment, przecież mogą dojść sprawy nie tylko o interpretację 30 dni, ale i o niedopuszczenie do wyborów, czyli delikt popełniony przez Regenta. I to jest ewentualne istotne wypaczenie wyborów, bo ten kandydat mógł potencjalnie wygrać. Natomiast zmiany na liście wyborców rzędu głosów ważonych o liczbie powiedzmy 2, to jest pierdoła i nikt tego podważać nie będzie, a już na pewno nie TK (skoro nie unieważnił sprawy w której ja podglądałem wyniki, to takiej pierdoły tym bardziej nie uzna).

To są dwa zupełnie inne kalibry spraw. I weźmy pod uwagę czynnik społeczny, czyli dalsze kroczenie w kierunku podziałów i konfliktów. A tak, jedna strona odpuszcza zarządzenie i pisze je jeszcze raz, druga odpuszcza własne ambicje do startu oraz pozew w TK. IMO to właśnie ta strona przeciwna poświęca tutaj więcej.
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
@Paviel, smrodu narobił głównie Regent. Nie samym zarządzeniem wyborów - bo można się pomylić. Przed złożeniem wniosku do TK próbowałem skontaktować się z Regentem kanałami prywatnymi, żeby wyjaśnić sytuację. Bez odpowiedzi.

Złożyłem wniosek o dopisanie - uzyskałem odpowiedź tak butną, że godną korespondencji Pana Zbyszka z Brukselą (i jeszcze ta maniera zamykania wnioskow niezwlocznie po rozpatrzeniu, tak że spadają z głównej. Stąd też wniosek. Dla zasad. Mówimy o naruszeniu wolności obywatelskiej.

Fakt, że coś było zawsze, nie oznacza że jest słuszne.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.