Co było, a tego nie ma

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Ostatni Bastion Teutonizmu od bardzo dawna już nic nie opublikował, więc postanowiłem się wpisać w ogólny nurt pisania o aktywności, a dokładniej jej braku. Ujęcie natomiast będzie inne, bo postaram się ograniczyć podaż krytyki obecnego stanu rzeczy i dobrych rad, a w miejsce tego – cofnąć się w czasie o jakieś 10 lat i napisać o tym, co w tedy było i mi się podobało, a teraz tego nie ma.

Byłem wtedy o 10 lat młodszy. Głupotą by było tego punktu nie uwzględnić. Wiadomo, że jak człowiek jest młody to mu się wszystko bardziej podoba. Do tego wirtual był jeszcze dla mnie w miarę nowy i coś mogło mnie zaskoczyć.

Była gospodarka. Nie taka, że się na siłę obraca pieniędzmi, tylko taka, że ludzie sami chcieli. Oczywiście Syriusz miał wiele wad, ale działał. O tym dlaczego upadł można by napisać całą publikację naukową – ale jako, że zrobiłem to już kilka lat temu – czuję się z tego obowiązku zwolniony. Natomiast można było sobie kupić np. kamienicę w Grodzisku i mieć.

Prawie wszystko było chałupnicze i niescentralizowane. Przedsiębiorstwa, prasa itd. Niektóre gazety to nawet był zwykły html, Brama Sarmacka (tak się nazywała państwowa gazeta) również jakoś mega profesjonalnie nie wyglądała. Nawet Banki były 3 (i to akurat nie chałupnicze). Na każdym kroku człowiek miał wybór.

Trwała rywalizacja między prowincjami, których było multum. Liczyło się wszystko – kto ma więcej aktywnych mieszkańców, kto więcej nowych, kto więcej pieniędzy itd. (może akce typu odbudowa odnowią ten nurt? Sam czuję się w obowiązku walczyć o chwałę Teutonii w odbudowie pałacu reżymu ;) ). Każda prowincja miała swój unikatowy charakter. Czasami jakaś znikała, ale pojawiała się nowa.

W polityce wiecznie coś się działo, a stołków było mniej niż chętnych. Cały czas były jakieś spory, ciągle tworzyły się i upadały nowe partie. Do Sejmu mieli kłopot dostać się nawet rozsądni i poważani kandydaci. O bycie ministrem prosili potencjalni kandydaci, a nie Kanclerz.

Aktywność nowych katalizowały prowincje. Jak kogoś interesowało morze, to robiło się go latarnikiem, jak pogoda – meteorologiem. Dostawał gośc dział na forum, wytyczne i spokojnie robił sobie to, na co miał ochotę, ucząc się przy okazji Księstwa.

Tytuły były elitarne. Ten punkt wynikał oczywiście z tego, że państwo było młode, więc i mało kto dorobił się porządnego tytułu. Arystokracji to ogólnie było mało. Diuków mogło być nawet mniej niż teraz Książąt Seniorów.

Oczywiście powyższa lista jest wybiórcza i pisana z perspektywy dzisiaj. I w sumie trudno szukać jakiegoś sensownego celu tego artykułu, ale czułem potrzebę jego napisania i to musi czytelnikowi wystarczyć.
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Tomasz Ivo Hugo, Cudzoziemiec, Król Patryk I Labacki.
Serduszka
17 181,00 lt
Ten artykuł lubią: Kuba Hogh-Sedrovski, Vladimir ik Lihtenštán, Leszek de Ruth, Aaron Ramsey, Andrzej Fryderyk, Tomasz Ivo Hugo, Cudzoziemiec, John Rasmusen, Albert Felimi-Liderski, Laurẽt Gedeon I, Orjon Surma, Siergiusz Asketil, Adam Jerzy Piastowski, Timan Demollari, David de Hoenhaim, Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło, Sorcha Raven, Roland Heach-Romański, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Jan Magov-Zaorski, Bartłomiej Czapka, Król Patryk I Labacki, Akrypa Rabotowicz von Primisz, Michał Pséftis, Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, Tomasz Habsburg, Sereus von Ahabejż.
Komentarze
Vladimir ik Lihtenštán
Wspominki zawsze spoko.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Przeminęło z wiatrem!
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Tak bardzo prawda. Smuteczek.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
W tym szczególnym dniu chcę tylko powiedzieć, a właściwie przypomnieć, że i tak wszyscy umrzemy.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Problem jest też chyba taki, przynajmniej moim zdaniem, że coraz bardziej zmierzamy w stronę takiego modelu państwowości jak jest np. w Cipro. Czyli, że jest państwo, są nawet jakieś przepisy, systemy itd., ale ogólnie każdy robi sobie luźne happeningi i rozwija własne pomysły, a samych struktur państwowych nikt nie chce, i jak już ktoś się czymś zajmie to z przymusu, albo żeby jakąś drakę nakręcić.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
A czy to źle? Może to po prostu naturalny kierunek rozwoju i nie pozostaje nic innego, jak się z tym pogodzić.
Odpowiedz Permalink
Michał Pséftis
Było ciasto, a już nie ma. Kurde.
Odpowiedz Permalink
Król Patryk I Labacki
Wszystko się zmienia choć nie zawsze na lepsze.
Bardzo chętnie wróciłbym do tych czasów.
Permalink
John Rasmusen
Cytuję:
Wszystko wokół się zmienia... Nawet ty...

Jakoś tak mi się skojarzyło ;)
Odpowiedz Permalink
Król Patryk I Labacki
@JohnRasmusen
Ciekawe skojarzenie i cały tekst można dopasować do mikronacji :)
Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Kiedyś zawsze było lepiej, fajniej, ciekawiej. My byliśmy inni. Syriusza wiele osób z nostalgią wspomina, choć pojawiają się nieliczne głosy, że był kompletnie niegrywalny. Ludzie, którzy wtedy tworzyli Sarmację, jej systemy, dzisiaj są w innym miejscu życiowym - ukończyli studia, poszli "na swoje", nawet założyli rodziny. Zmieniły się priorytety. A niektórzy nowi zarażają się nostalgią tego, co było i oczekują, że to się "samo zrobi", ewentualnie ci wyżej wspomniani na powrót zaczną się Sarmacją zajmować w takim stopniu, jak kiedyś. A tych "dinozaurów" już coraz mniej. Kiedy zauważyliście, że nasz Ojciec-Założyciel stracił obywatelstwo? Pierwszy raz!
Kiedyś więcej osób miało więcej czasu na tworzenie. Dzisiaj... niektórzy z nich dochodzą do wniosku, że przecież to nie ma sensu, nic z tego nie mają; tak, przeprowadziłem trochę takich rozmów. I zmieniają się też proporcje dawania i oczekiwania. Ale to nie jest krytyka, ot stwierdzenie faktu - wiele osób już nie ma tyle czasu na dawanie siebie, więc raczej oczekuje "czegoś" wchodząc na Sarmację.
Myślę, że nie zapominając o przeszłości, powinniśmy się jednak oderwać oderwać bardziej. Bo co innego pamiętać o tym, co było, a co innego żyć przeszłością i oczekwiać, że wciąż tak będzie. Oczywiście to nie jest odpowiedź na artykuł, raczej jego wynik, ciąg dalszy, jeśli mogę sobie na to pozwolić
Odpowiedz Permalink
Król Patryk I Labacki
@Hugo
JKM ma rację że kiedyś więcej osób miało więcej czasu na tworzenie, ale zawsze byli "nowi" którzy zastępowali "tych wypalonych" i kontynuowali lub jeszcze rozbudowywali rozpoczęte dzieło.Oczywistą sprawą jest zmiana pokoleń tak jak w realu (który podobno nie istnieje).
W chwili obecnej nowi chcą mieć już teraz natychmiast jak w jakiś grach on line, a tak się po prostu nie da.
Pamiętajmy że historia zatacza koło czy to nam się podoba czy nie i na pewno będzie lepiej w v świecie :)
Permalink
Incisive
W pas się kłaniam szanownym Sarmatom.
Tak siedzę sobie na budowie drogi T1 i słucham, jak to lepiej drzewiej bywało. Bo syriusz był, bo młodzi byliście, bo gospodarka pieniędzmi obracała, bo dom ktoś miał, bo prowincje były, polityków od groma, i tytułów wam brakuje...
Lecz na moje kaprawe oko jednak niewiele się zmieniło. Oprócz nastawienia.
Księstwo jest? -Jest.
Prowincje są? -Są.
My jesteśmy? -Jesteśmy.
Polityka jest? -Jest. I ta ręczę głową, że i nas przeżyje.
Syriusz może zdechł, ale za nim to akurat nie tęsknię.
Jedyne, czego nie ma, to zapału takiego jak onegdaj. Lecz jego nie brakuje z powodu wypalenia, lecz przyzwyczajenia, że wszystko podane zostanie na tacy. Łatwiej gdy wszystko dostaje się gotowe, a nie trzeba to dopiero własnymi rękami zrobić.
Chcecie domów? A czy ktoś ruszył tylną część ciała, i o takowy się wogule starał????
Stary żebrak miał kilka domów. Owszem. Zawaliły się, bo jak legendy głoszą w świecie realnym istnieje amba, tak w Księstwie niejaki "Przepad" grasował kilkakrotnie. Ja na Przepad zganiać nie będę. Sam domy budowałem, więc i zawalić się miały prawo. Ale z tego co widzę, to jednak parę znajomych budynków pozostało. Następny też murowany postawię, co by Przepad zęby sobie połamał.
Nie jeden raz Księstwo podupadało... Stary żebrak pamięta przewroty, zastoje, jak i nawet zaginięcia. Lecz jak widać ciągle żyjemy. A to wszak najważniejsze.
Owszem. To co było jest ważne. Lecz jak widzę dziedzice domu Von Thorn kustoszami się stali, i dobrze sobie z tą funkcją radzą.
A co będzie? Wróżki na etacie nie mamy. Wszystko w naszych rękach. Lecz skoro nowi mieszkańcy już wypaleni przychodzą, to dobrze nie wróży.
Nie płaczmy nad rozlanym mlekiem, ni nad Wandą, który wiecznie żywy. Jako i ja gdy Biblioteka Unisławowska w ruinę popadła po prostu schody zmieńcie, by było gdzie puszkę pogiętą postawić, i przestańcie biadolić. To moje kompetencje, a nie kwiatu narodu.
By morale poprawić, proponuję wstać, i posłuchać.
https://www.youtube.com/watch?v=CUDnzbGCr_c
Niechaj żyje Księstwo Sarmacji. Z nami, lub bez nas...

Z wyrazami szacunku,
jedyny żebrak Księstwa Sarmacji:
Incisive
Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Co było, a tego nie ma, co jest a nigdy nie było, nigdy go nie ma ale zawsze nadejdzie ? Aż mi się ultra tryb załączył.
Odpowiedz Permalink
Michał Pséftis
Co będzie, a go nie było, a co jest, a go nie będzie? Prawdziwie kręgołamna myśl.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.