Dwór Książęcy, Tomasz Ivo Hugo, 29.10.2017 r. o 22:27
Tajemnice Pałacu Książęcego cz. VII Katastrofa!

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
I część
II część
III część
IV część
V część
VI część
KONKURS nr 1 na przetłumaczenie tekstu
KONKURS nr 2 na przetłumaczenie tekstu
KONKURS nr 3 na przetłumaczenie tekstu


K
siążę i Marszałek dotarli na miejsce katastrofy. Jeszcze zanim tam dotarli, zauważyli unoszący się w powietrzu pył, który gęstniał w miarę, jak się zbliżali. W końcu przybrał niemal postać mgły. Na miejscu dość szybko zauważyli Podkomorzego, który już organizował akcję ratowniczą. Ustawiono namiot do opatrywania rannych. Najlżej ranni byli odsyłani do domów, ciężej ranni byli przenoszeni do kolejnego namiotu, gdzie oczekiwali na transport do szpitala. Kolejny namiot był przeznaczony na sprzęt i jako miejsce odpoczynku dla pracujących przy odgruzowywaniu. Już nawet zostało wyznaczone miejsce na materiały budowlane, mające służyć do odbudowy.
- Panie podkomorzy – zawołał Książę. – Co tutaj się stało? Czy ktoś jest ranny?
- Wasza książęca mość, nie powinien książę tutaj przebywać – Podkomorzy przerażeniem zareagował na widok władcy.
- Dobrze, już dobrze, panie podkomorzy. A gdzie niby mam być, jak nie przy ludziach i to z mojego pałacu?
- Tak jest, wasza książęca mość.
- To co z moimi pytaniami?
- Obawiam się, że zawaliło się całe wschodnie skrzydło pałacu.
- O diuku i senacie! – Książę i Marszałek krzyknęli równocześnie z przerażenia.
- Nie wiemy jeszcze co było przyczyną, ale obstawiam, że nowo odkryte tunele mogły zostać naruszone.
- No jakżeby inaczej – zniesmaczony podsumował Marszałek.
- Niedobrze, ale pałac da się odbudować – wtrącił się Książę. – Co z ludźmi? Ranni?... Ktoś... nie przeżył?
- Obawiam się, że odpowiedź na to pytanie będzie się aktualizować jeszcze długi czas. Ranni wciąż się pojawiają w namiocie – wskazał na przeznaczony do tego namiot. – Niektórych przynoszą, inni sami przychodzą. A nawet, jak ktoś nie został ranny, to potrzebuje wody – tyle pyłu. Co do martwych, jeszcze żadnego ciała nie znaleźliśmy. I miejmy nadzieję, że nie znajdziemy. Jednak jeszcze dużo czasu minie zanim będziemy mogli ustalić zaginionych. Wciąż ktoś przychodzi. Gdy już opanujemy w miarę sytuację, jeśli da się w tym przypadku mówić o jakimkolwiek opanowaniu, wtedy zacznę ustalać nazwiska osób, o których nie ma żadnych wieści.
- Rozumiem. I dziękuję panie podkanclerzy za tak szybką reakcję i pomoc. Czy potrzebuje pan jeszcze jakiejś pomocy – ludzi, sprzętu?
- Na razie nie, wojsko doskonale zareagowało i dzięki dowódcy gwardii jest ustanowiony sprawny ciąg dowodzenia. Jedynie...
- Tak, panie podkomorzy?
- Gdyby mógł wasza książęca mość lub pan marszałek zorganizować pomoc dla najciężej rannych. Nie mamy tutaj ani odpowiednich ludzi, ani środków, żeby się nimi zająć.
- Oczywiście, spróbuję porozumieć się z Teutońską Akademią Medyczną, może Instytut Zdrowia już jest na tyle zorganizowany... Z pewnością coś poradzimy. O to proszę się nie martwić – zapewnił Książę. – Czy do tuneli jest jakiś dostęp?
- Nie sądzę, wasza książęca mość – odparł zrezygnowany Podkomorzy. – Zresztą jeszcze tam chyba nikt nie dotarł do piwnic.
- I długo raczej nie dotrze – usłyszeli głos zza pleców, był to Wicehrabia Kakulski.
- Gau! Dzięki senacie! – uradował się na widok przyjaciela Książę. – Nic ci nie jest?
- Nie, wasza książęca mość, nic mi nie jest.
- Wicehrabia dowodzi jedną z grup ratunkowych – wtrącił Podkomorzy.
- Świetnie. Jak wygląda sytuacja w terenie?
- Chaos i zniszczenie – krótko skwitował Wicehrabia. – Mnóstwo rannych, w większości służba. Ze wschodniego skrzydła niemal nic nie zostało.
- Tak, pan podkomorzy już nam to przekazał. Ale wspomniałeś coś o tunelach.
- Udało mi się dotrzeć do wejścia do piwnic, zawalone. Udałem się też do obu wejść, przez które można wejść bez wchodzenia do pałacu. Niestety też zawalone i dalej niż na krok nie wejdziemy.
- Rozumiem – zamyślił się Książę. – Jak będziemy odbudowywać, to spróbujemy odgruzować wejścia.
- Całkiem możliwe, że tylko na kilka kroków korytarze są zawalone – przyznał Wicehrabia Kakulski. – Póki co, wszystko wskazuje na to, że te gruzy to jednak resztki ścian pałacu, a nie sufity.
- Jest jeszcze jedna sprawa, wasza książęca mość – wtrącił się Podkomorzy.
- Tak, panie podkomorzy?
- Nasz tajemniczy przybysz...
- Proszę to wykrztusić z siebie, panie podkomorzy! – niecierpliwił się Książę.
- Nie chciałem waszej książęcej mości wcześniej tym niepokoić, ponieważ sądziłem, że go odnajdziemy. Ale w tej sytuacji, to wygląda zbyt podejrzane. Jego zniknięcie zauważyliśmy wczoraj wieczorem. Jednak nie zniknął wcześniej niż po obiedzie, na którym go moi ludzie widzieli.
- Hm, rzeczywiście podejrzane – zamyślił się Książę. – Tym bardziej, że nie pojawił się w obliczu katastrofy. Ale nie przesądzajmy wszystkiego, możliwe, że jest poza pałacem, może zginął. Trzeba też jednak przygotować się na to, że to on za tym stoi.
- Co z nim robimy? – spytał Podkomorzy.
- Nie możemy teraz się na tym skupiać, są ważniejsze sprawy. Proszę wysłać na poszukiwania jedną, góra dwie osoby, najlepsze w swoim fachu.
- Oczywiście, wasza książęca mość.
- Teraz skupmy się na niesieniu pomocy ludziom i odbudowie zamku. Najwięcej osób proszę skierować do tego pierwszego zadania. Nikt nie może pozostać bez pomocy! Nikt! Jednak pałac to symbol Sarmacji, księcia. Nie możemy pozwolić, żeby jego gruzy straszyły i źle wpływały na Sarmatki i Sarmatów. Musimy postarać się go odbudować w miarę możliwości.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Laurẽt Gedeon I.
Serduszka
10 213,00 lt
Ten artykuł lubią: Torkan Ingawaar, Andrzej Fryderyk, Robert Fryderyk, Laurẽt Gedeon I, Marceli z Ossolińskich Bordoński, Tomasz Habsburg, Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener, Albert Felimi-Liderski, Julian Fer at Atera, Orjon von Thorn-Surma, Gauleiter Kakulski, Yennefer von Witcher, Jan Grimknur, Vladimir ik Lihtenštán, Sorcha Raven, David de Hoenhaim, Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Komentarze
Sorcha Raven
Szeptunka-2-Sila-Zlorzeczenia-2014.jpg

Spokojnie Wasza Książęca Mość ja już częścią osób się zajmuję.
Odpowiedz Permalink
Marceli z Ossolińskich Bordoński
Zaginął mój stetoskop, ale poradzimy sobie!
Odpowiedz Permalink
Marceli z Ossolińskich Bordoński
9846844_tent.png

Pierwsze diagnozy za nami, teraz lepimy plastry i generalnie - pomagamy. :-)
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Cytuję:
Nie wiemy jeszcze co było przyczyną

Tak jak pisałem, Diego i Juan są w drodze, powinni już lądować w Grodzisku. Przed piratami nic się nie ukryje!
Cytuję:
Nasz tajemniczy przybysz... [...] sądziłem, że go odnajdziemy.

Myślę, że jeśli WKM zechce oddać tę sprawę moim ludziom, uwiną się szybciej niż pan podkomorzy ;)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.