Dwór Książęcy, Tomasz Ivo Hugo, 27.10.2017 r. o 23:16
Tajemnice Pałacu Książęcego cz. V

I część
II część
III część
IV część
KONKURS nr 1 na przetłumaczenie tekstu


G
dy już byli wystarczająco blisko siebie, Podkomorzy zaczął krzyczeć:
- Wasza książęca mość, panie marszałku, szybko do pałacu!
- Co się stało? – spytał w odpowiedzi Książę.

Zanim Podkomorzy zdążył odpowiedzieć zeszli się wszyscy w jednym miejscu.
- Straszne rzeczy, wasza książęca mość – odpowiedział zdyszany Podkomorzy.
- Co się stało? – spytał ponownie, tym razem z naciskiem, Książę.
- Wybuch w tunelach pod pałacem.
- Coo?! – głośno krzyknęli władca i Marszałek.
- Przybysz się wysadził? – spytał, a może stwierdził nawet, Marszałek.

Książę spojrzał na Marszałka ze zdziwieniem i przerażeniem, ale zanim zdążył coś powiedzieć, Podkomorzy wyjaśnił:
- Nie, nie, nie wysadził… Poniekąd.
- Jak to „poniekąd”? – spytał, a może stwierdził nawet, Marszałek.
Jak można się wysadzić, nie wysadzić PONIEKĄD?
- Już tłumaczę, ale może udajmy się w stronę pałacu?
- Oczywiście, panie podkomorzy – zgodził się Książę. – Proszę tylko odetchnąć, bo od tego mówienia nie miał Pan kiedy.
- Dziękuję – odparł Podkomorzy i na chwilę nastała cisza. – Dobrze, wasza książęca mość, jestem gotowy. Możemy już iść.
- No to chodźmy – ruszyli wszyscy w stronę Pałacu, a Książę zwrócił się do Podkomorzego – proszę opowiadać.
- Nie wiedziałem wówczas z jakiego powodu, ale w pałacu nastąpiło dziwne poruszenie. Próbowałem odnaleźć pana marszałka, a potem waszą książęcą mość, ale nie udało mi się. Ktoś mi powiedział potem, że poszliście na tyły ogrodu, więc po całym zdarzeniu udałem się tam. Czy może mi książę powiedzieć skąd to poruszenie?
- Oczywiście, zapewne nawet ten wybuch jest tego konsekwencją, ale proszę najpierw nam opowiedzieć o wybuchu.
- No więc, gdy nie mogłem odnaleźć waszej książęcej mości, udałem się tam, gdzie było najwięcej osób. Odnalazłem kapitana gwardii, który formował mały oddział, jak się potem okazało saperów. Przy nim był jakiś tajemniczy jegomość, o którym nie udało mi się nic dowiedzieć.
- Szlag, czemu on nie poczekał? – retorycznie spytał zdenerwowany Książę.
- Ale skąd mógł wiedzieć? – wtrącił się z pytaniem Marszałek.
- Od zawsze miał fotograficzną pamięć – odpowiedział Książę. – To jeden z powodów jego błyskotliwej kariery w wojsku. Podobnie jak my, znał mapę tuneli dotychczas znanych, a gdy spojrzał na mapę przybysza i już mógł szukać wyjścia.
- Mapę przybysza? – zdziwił się Podkomorzy.

Książę opowiedział Podkomorzemu o spotkaniu z przybyszem i jego mapie.
- Chciałem prosić pana podkomorzego, żeby dbał o jego bezpieczeństwo – dodał Książę. – Ale także, żeby miał pan na niego oko gdyby cokolwiek kombinował.
- No to obawiam się, że oba te obowiązki już ze mnie spadły.
- Jak to?! – Książę aż przystanął na chwilę.
- Po kolei, jeśli wolno, wasza książęca mość.
- Oczywiście, proszę.
- Gdy spytałem dowódcę gwardii co się dzieje, skąd ten rwetes, odpowiedział mi tylko, że pod pałacem są ukryte tunele i że trzeba je odszukać. Oczywiście powiedziałem, że muszę tam iść, bo odpowiadam za bezpieczeństwo księcia, pałacu. Generał jedynie wzruszył ramionami, a na pytanie o tajemniczą postać, odparł tylko, że to gość waszej książęcej mości. Poszukiwania trwały około pół godziny – kilka miejsc okazało się być litą skałą, a inne, choć wybiliśmy otwory, były jedynie ślepymi i pustymi pomieszczeniami. Ale przynajmniej mamy kolejne miejsca na przechowywanie. Wreszcie, gdy znaleźliśmy pomieszczenie, które okazało się czymś więcej, niż komnatą, dowódca gwardii puścił przodem dwóch saperów. Tajemniczy gość powiedział, że poczuwa się w obowiązku, żeby iść pierwszy albo przynajmniej za tymi saperami. Generał, choć niechętnie, zgodził się. Saperzy rozmontowali dwie mechaniczne pułapki, jednak gdy je pakowali, przybysz postąpił parę kroków dalej i uruchomił pułapkę, jak się okazało – wybuchową. Szczęście w nieszczęściu, że była na tyle stara, że większych szkód nie poczyniła. Gość waszej książęcej mości stracił przytomność, ale na ciele ma jedynie zadrapania i mocno zbitą głowę, bez stwierdzonego wstrząśnienia mózgu. Saperom nic się nie stało, tunel też wygląda na nienaruszony.
- To dobrze, że aż takiej tragedii nie ma – podsumował zdenerwowany Książe. – Jednak od teraz żadnego wchodzenia tam bez pozwolenia inżynierów. Jeden z nich niedługo do nas przybędzie.
- Rozumiem – odpowiedział Podkomorzy. – Jak tylko dotrzemy do pałacu, przekażę rozkaz.
- Dziękuję. Jednak proszę też nas zaprowadzić na miejsce zdarzenia.
- Oczywiście, wasza książęca mość.

W
tym momencie właśnie weszli do pałacu. Podkomorzy poprowadził Księcia do wejścia do tuneli. Marszałek w tym czasie udał się, żeby sprawdzić zdrowie dworzan, w jakim stanie jest pałac. No i oczywiście ogłosić konkurs na tłumaczenie odnalezionego dokumentu.

Książę i Podkomorzy doszli wąskim korytarzem do schodów prowadzących do pałacowych piwnic. Na dole był taki hałas, że władca zapewne by sobie poradził z odnalezieniem dowódcy gwardii i saperów bez pomocy. Ze względów bezpieczeństwa jednak Książę nie mógł zostawać sam, więc poszli obaj. Przeszli obok wydających silną woń wiszących na hakach porcji suszonego mięsa, później skręcili w alejkę serów, które zaatakowały ich nozdrza feerią zapachów. Aż kilka razy, to jeden, to drugi kichnął. Potem znów skręcili, tym razem w aleję win – zarówno w beczkach (robione na miejscu) jak i w butelkach (sprowadzane). Wreszcie ich oczom ukazała się grupka saperów i dowódca gwardii. Wszyscy patrzyli się w otwór w ścianie. Książę i Podkomorzy ze zdziwieniem spojrzeli po sobie, a ten pierwszy pytał:
- Panowie, czego tam wypatrujecie? Stąd kolejnych pułapek nie dojrzycie. Zresztą zabraniam wchodzenia do tunelu bez pozwolenia inżynierów. Jeden z nich niedługo do nas przybędzie.

Na dźwięk słów Księcia wszyscy się odwrócili, rozstąpili i skłonili przed Księciem. Tylko dowódca gwardii pozostał po środku, również się kłaniając odpowiedział:
- Wasza książęca mość, nie, patrzymy za szeregowym, któremu udało się coś dziwnego wypatrzyć i po to poszedł.
- Do jasnej cholery! – Książę wrzasnął tak, że pozostali żołnierze lekko się skulili. – Mało wam rannych? Szeregowy – krzyknął w stronę otworu – proszę natychmiast wracać!
- Już idę – dobiegł ich stłumiony głos, a po chwili w otworze pojawił się żołnierz.
- Co wy sobie szeregowy wyobrażacie? Mało wam tragedii? Przecież te ściany mogą być naruszone! Co wyście sobie myśleli? Po jaką cholerę się tak narażacie?
- Wasza książęca mość... - niepewnie odezwali się zarówno szeregowy, jak i dowódca gwardii.
- Mi tu nie waszoksiążęcomościujcie! – Książę wciąż był zdenerwowany lekkomyślnością żołnierza.
- Ale...
- Żadnych ale! Są na to procedury przecież.

Wszyscy, łącznie z dowódcą, zwiesili głowy. Natomiast szeregowy niepewnie wyciągnął w stronę Księcia rękę, w której trzymał skórzany pojemnik w kształcie walca.
- Co to jest? – spytał już spokojniej, choć wciąż zdenerwowany, Książę.
- To to dojrzałem i po to poszedłem.
- Ech – westchnął Książę i wziął z ręki szeregowego pojemnik.

Książę ostrożnie, mimo protestów Podkomorzego i dowódcy gwardii, otworzył pojemnik i oczom wszystkich ukazał się papierowy zwój. Książę, wciąż zachowując ostrożność, rozwinął.
- Znów staroteutoński – powiedział cicho, jakby do siebie, po czym szybko zwinął dokument i schował z powrotem do pojemnika, po czym zwrócił się do szeregowego: – No ok, nic się wam nie stało, a i znalezisko powiedzmy, że warte ryzyka.
- Dziękuję wasza książęca mość – odparł żołnierz wciąż wbijając wzrok w ziemie.
- Proszę wypłacić szeregowemu dodatkową dniówkę – tym razem zwrócił się do dowódcy gwardii. – Jednak proszę już więcej na takie rzeczy nie pozwalać, bo nawet znalezienia w taki sposób złota czy szlachetnych kamieni już nie nagrodzę.
- Tak jest, wasza książęca mość – odpowiedział wyprężony i salutujący dowódca gwardii.
- A teraz proszę wszystkich o wyjście i zaczekanie na inżyniera – zwrócił się do wszystkich Książę i sam udał się do wyjścia.

KONKURS nr 2 na przetłumaczenie tekstu
A9m0C84y.png
KONKURS nr 2 na przetłumaczenie tekstu
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Laurẽt Gedeon I, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser.
Serduszka
4 500,00 lt
Ten artykuł lubią: Laurẽt Gedeon I, Vladimir ik Lihtenštán, Henryk Wespucci, Torkan Ingawaar, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Tomasz Habsburg, David de Hoenhaim.
Komentarze
Ten artykuł oczekuje na pierwszy komentarz.

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.