Dwór Książęcy, Tomasz Ivo Hugo, 26.10.2017 r. o 22:07
Tajemnice Pałacu Książęcego cz. IV

I część
II część
III część
KONKURS na przetłumaczenie tekstu

A
rchitekt poszedł przodem i prowadził dwójkę gości do jednego z bloków. Gdy podeszli bliżej, zauważyli, że wygląda on niczym blok litej skały - żadnych drzwi, okien, nawet otworów. Gospodarz podszedł do ściany i wcisnął kawałek ściany, który okazał się przyciskiem. Wcześniej niezauważalne drzwi wsuneły się bezszelestnie w ścianę. Widząc zdziwione miny przybyszów, powiedział:
- Przyciski są prawie niewidoczne. Prawie. Są tak oznaczone, że ktoś nieświadomy tego, nie zauważy nic.
- Sprytnie - uśmiechnął się Książę.
- Zapraszam za mną - zachęcił, także gestem, Architekt do wejścia przez otwór.

Weszli do pomieszczenia wysokiego na około 3 metry, wielkości średniej komnaty. Wyglądało jak jaskinia. Książę zapytał:
- Co to za zapach? Jeszcze nie wszystko wyschło? Mówił pan, że już gotowe.
- A tak, to nasz pomysł, nasza chluba - odparł Architekt. - Materiał budowlany, który może wydzielać zapach starych budynków, wilgotnych pomieszczeń. Używamy go także przy odbudowie zabytków. Turyści w zasadzie nie są w stanie odróżnić tego, co zrekonstruowane od starych elementów.
- Ciekawe, ciekawe - z podziwem pokiwał głową Książę. - To może zwiedźmy kilka komnat?
- Oczywście, chodźmy - zgodził się Architekt.

Gdy weszli do następnej komnaty, ujrzeli ogromnego sfinksa. Książę i Marszałek cofnęli się o dwa kroki, a Architekt nawet nie drgnął. Jakby spodziewał się, nie tylko sfinksa, ale i reakcji gości. Uspokoił ich więc:
- To tylko hologram. To jest sfinks, który będzie zadawał pytania, które nam książę podesłał.
- No, no, imponujące - znów zachwycony odezwał się Książę. - Wygląda, jak żywy.
- A co jak gracz się zorientuje albo przypadkiem na niego wejdzie i przejdzie przez ten hologram? - wtrącił Marszałek.
- Słuszna uwaga, panie marszałku - odparł Architekt w ogóle niezbity z tropu. - Proszę spróbować - zachęcił Marszałka.

Marszałek podszedł do sfinksa i spróbował dotknąć go ręką, ta przeszyła tylko powietrze w miejscu hologramu. Spojrzał na Architekta pytająco. Gospodarz labiryntu wyciągnął małe pudełko zza pasa, nacisnął kilka przycisków, przekręcił gałkę i zwrócił się do Marszałka:
- Proszę spróbować teraz.

Marszałek machnął ręką, spodziewając się, że ta znowu przeleci przez hologram. Jednak ku zdumieniu jego i Księcia, ręka się zatrzymała. Ani drgnęła dalej.
- Jak to? - osłupiał Marszałek.
- Pola siłowe - z satysfakcją odpowiedział Architekt. - Mogę tak sterować mocą, że hologram będzie mógł odpychać gracza. Gracz natomiast będzie miał w ubiorze zamontowane urządzenia, które będą powodwać u niego wrażenie odniesionych ran, gdy źle odpowie, a sfinks strzeli w niego piorunami. Podobnie w walce z innymi potworami.
- Niesamowite - stwierdził wciąż pełen podziwu Książę. - Ale... sam labirynt wydaje mi się dziwnie mały.
- A tak, słuszna uwaga, wasza książęca mość jest spostrzegawczy. Każdy labirynt w rzeczywistości składa się z kilkunastu komnat, które się przesuwają. Raz zaplanowane będą się tak przesuwać, że zachowają wprowadzony układ. To też daje możliwość, którą odrzucił książę...
- Tak, i nie wracajmy już do tego.
- Oczywiście, wasza książęca mość.
- A teraz porozmawiajmy o kolejnej sprawie, która nas tutaj przywiodła. Czy możemy gdzieś spokojnie usiąść.
- Myślę, że moja przyczepa będzie najodpowiedniejsza. Zapraszam panów za mną.

Z
awrócili i wyszli z labiryntu. Architekt jeszcze tylko wcisnął przycisk, żeby zamknąć drzwi do budynku i poszli w kierunku przyczepy, która stała niedaleko. Była sporej wielkości, a w środku wyglądała tak, że nie było poznać, że to tylko przyczepa kempingowa. Pełne umeblowanie, kilka pomieszczeń, wysokość ponad 2 metry, na tyle przestrzenna, że dwie osoby mogły obok siebie przejść bez problemu. Usiedli na kanapie okalającej z trzech stron prostokątny stół. Książę wyciągnął mapę i rozłożył ją przed Architektem.
- Hm, na co patrzymy? - spytał bez entuzjazmu Architekt.
- To jest mapa tuneli pod pałacem książęcym - odpowiedział Marszałek.
- Proszę sobie ze mnie nie żartować - spojrzał na gości ze zdziwieniem Architekt.
- No cóż, podobno - odpowiedział Książę. - Otrzymaliśmy ją od tajemniczego przybysza, wraz z dokumentem sporządzonym w staroteutońskim.
- Znamy z księciem rozkład tuneli - wtrącił się Marszałek. - Mapa znana nam, wpisuje się w tę, którą widzi pan przed sobą.
- Interesujące - zamyślił się Architekt, a po chwili spytał - Co wasza książęca mość oczekuje ode mnie?
- Pomocy budowlanej w odkrywaniu tych tuneli.
- Rozumiem. A co z pułapkami?
- Oczywiście, tego się spodziewamy w pierwszej kolejności. W odkrywaniu tuneli, jeśli je w ogóle znajdziemy, pomoże panu dowódca gwardii.
- Och, wspaniale, najlepsi saperzy.
- Zgadza się.
- To kiedy zaczynamy?
- Jak najszybciej, ale w pierwszej kolejności labirynty. Tunele tak długo były przed nami ukryte, że mogą jeszcze poczekać.
- Rozumiem, wasza książęca mość. To nie będzie problem. Labirynty już są wszystkie zbudowane. Pozostało kilka testów technicznych w środku. Potwory, ubiór gracza, prawidłowe przesuwanie się komnat.
- No to wspaniale - klasnął w dłonie z zadowolenia Książę. - Proszę dać mi znać, jak będzie pan gotowy, a my do tego czasu postaramy się znaleźć choć wejście. A jak nie będzie zbyt niebezpiecznie, to może kawałek zdążymy odkryć.
- Absolutnie nie zgadzam się, wasza książęca mość - zaoponował stanowczo Architekt. Widząc zdziwione miny gości, szybko dodał - Tylko wprawny budowlaniec będzie potrafił ocenić bezpieczeństwo takich pomieszczeń. W końcu nic o nich nie wiemy.
- Racja - skwitował Marszałek. - Czy może nam pan architekt przysłać kogoś do pomocy?
- Nie inaczej, taki miałem zamiar.
- Dobrze - powiedział Książę. - Proszę go przysłać już teraz. My tymczasem wracamy do pałacu. Dziękuję za pokazanie nam swojej pracy. Zaprawdę jest imponująca.
- Dziękuję, wasza książęca mość. Cała przyjemność po mojej stronie.


A
rchitekt i Marszałek szybko wstali przed Księciem, a ten pierwszy otworzył drzwi gościom. Wyszedł za nimi i pożegnali się - Architekt wrócił do przyczepy, a Książę i Marszałek udali się w kierunku furtki.
- Co pan marszałek myśli o labiryntach? - spytał po drodze Książę.
- Imponujące. Wciąż nie mogę otrząsnąć się ze zdumienia i nawet lekkiego przerażenia po zetknięciu się ze sfinksem.
- Tak, nawet na mnie zrobiło to wrażenie, choć stałem tylko z boku i obserwowałem.

Doszli do furtki, a gdy tylko ją przekroczyli, zobaczyli przechadzającego się niecierpliwie po ogrodzie Podkomorzego. Książę i Marszałek spojrzeli zdziwieni po sobie, a ten pierwszy spytał:
- Kiedy pan marszałek zdążył go wezwać?
- Nie zdążyłem - odpowiedział Marszałek. - Przecież cały czas jestem z waszą książęcą mością. Nawet ze swoimi podwładnymi nie zamieniłem słowa.
- Czyli coś się stało.

Przyspieszyli kroku, a Podkomorzy, gdy ich tylko zobaczył, ruszył równie szybko w ich stronę.

KONKURS na przetłumaczenie tekstu
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Paviel Gustolúpulo, Krzysztof Czuguł-Chan.
Serduszka
6 000,00 lt
Ten artykuł lubią: Laurẽt Gedeon I, Marceli z Ossolińskich Bordoński, Paviel Gustolúpulo, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Sorcha Raven, Vladimir ik Lihtenštán, Henryk Wespucci, Tomasz Habsburg, David de Hoenhaim.
Komentarze
Ten artykuł oczekuje na pierwszy komentarz.

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.