Proszę nie gmerać przy Trybunale

Problematyka trybunalska rozpala umysły kandydatów na urzędy z wyboru. Gdy nie ma się pomysłu na to, co zmienić naprawdę by należało - weźmy politykę demograficzną czy promocję - sięgamy po to, z czym jest sporo radosnej dłubaniny. Choćby wszystko było okej.

Trybunał jest okej. Cieszy się dużym autorytetem, a jego Asesorzy szacunkiem. Dziala dobrze, daje społeczeństwu poczucie sprawiedliwości. Tymczasem wciąż przewijają się wśród kandydatów do parlamentu pomysły na rewizję jego funkcjonowania. Odbieranie uprawnień, tworzenie nowych ciał, tworzenie sądów samorządowych... W sytuacji, w której, przypomnijmy, Trybunał działa bardzo dobrze. Gmeranie dla samego gmerania.

Drodzy Panstwo Reformatorzy - reformujcie to, co nie działa. Przy Trybunale, z łaski swojej, nie gmerajcie.

Z przykrością zauważyłem, że swój udział w dziele zmian chce mieć również Marszałek Trybunału, składający wniosek o powiększenie jego składu. Motywacje wydają mi się zaskakujące, a konflikt interesów na tyle prawdopodobny, że uważam ten wniosek za niestosowny w tym akurat czasie. Pięcioosobowy Trybunał wystarczy; jeśli coś należy zmodyfikować, to sposób ustalania składów tak, by zapewnić całkowicie odmienny skład w obu instancjach.

Poniżej przeklejam moją odpowiedź na wniosek Pana Marszałka z forum wniosków w Pałacu Książęcym.

***



Wasza Ksiazeca Mosc,

Skladam wniosek dokladnie przeciwny, to jest - o utrzymanie liczebnosci Trybunalu na dotychczasowym poziomie. Argumenty Pana Marszalka nie polegaja na prawdzie, nie wydaja sie przekonujace, nadto - mozna podniesionym w nich problemom zaradzic inaczej, niz w drodze inflacji znaczenia stanowiska Asesora.

Odnoszac sie do poszczegolnych argumentow:

a/ Znaczne oblozenie, o jakim pisze Marszalek, to raptem 5 spraw. To nie jest duzo. Na dodatek, jest to sytuacja chwilowa; jeszcze kilka-kilkanascie dni temu spraw nie bylo wcale. Nie powinno sie reaktywnie zmieniac skladu organu konstytucyjnego tylko dlatego, ze przez tydzien-dwa bedzie musial pracowac wiecej, niz zwykle.

b/ Trybunal Koronny ma w spoleczenstwie duzy autorytet. Brak w sarmackiej historii wyrokow obrazajacych poczucie sprawiedliwosci, a Asesorzy ciesza sie szacunkiem i powaznie traktuja swoja prace. Brak zatem przeslanek sklaniajacych do przypuszczenia, ze osoby skladajace apelacje beda mialy "obnizone poczucie sprawiedliwosci", czy ze zlozenie apelacji bedzie bezsensowne tylko dlatego, ze czesc skladu bedzie sie pokrywala.

c/ Jesli jednak zalozyc, ze dla prawidlowego rozponania apelacji konieczne sa calkiem rozne sklady orzecznicze - ten poglad jestem w stanie podzielic - dzialaniem logicznym wydaje sie zlozenie pod obrady Sejmu poprawki do ustawy o postepowaniu przed Trybunalem, likwidujacej obecny system wyznaczania skladow, i zastapienia go systemem uwzgledniajacym mozliwosci Trybunalu.

Wasza Ksiazeca Mosc, zwiekszenie liczebnosci sadu liczacego KILKANASCIE PROCENT faktycznie aktywnych obywateli (nie mowie tu o statystykach, a o faktycznym uczestnictwie w zyciu publicznym) wydaje sie oczywistym absurdem. Za dwa tygodnie powiekszony sklad Trybunalu znow nie bedzie mial wiele do roboty. Inflacja spoleczna jest w Sarmacji realnym problemem; tu o zadne stanowisko nie trzeba sie starac, wszystko dostaje sie na tacy. Nie ma potrzeby, by inflacja dotknela takze Trybunal (choc i tu doszlo niedawno do obnizenia wymogow koniecznych do sprawowania urzedu).

I ostatnia sprawa: uwazam, ze w tej sprawie Marszalek TK pozostaje w sytuacji konfliktu interesow. Wniosek Pana Marszalka pojawia sie w sytuacji, w ktorej jednym z kandydatow na stanowisko Asesora, przy liczbie kandydatow wyzszej o jeden w stosunku do liczby wolnych miejsc, jest Malzonka pana Marszalka. Chocby z tego powodu plany rozbudowy struktury Trybunalu dotyczace liczby miejsc asesorskich, powinien Pan Marszalek odlozyc na czas po wyborach Asesorow. Prezes sadu powinien byc poza wszelkim podejrzeniem o stronniczosc.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
4 390,00 lt
Ten artykuł lubią: Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło, Fryderyk von Hohenzollern, Otto von Spee-Asketil, David de Hoenhaim, Bartłomiej Czapka, Henryk Wespucci, Peter West.
Komentarze
Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło
Trybunał jest apolityczny i widać że chce się go mieszać w sprawy polityki i jako narzędzie polityczne. Przychylam się do prośby. Łapy precz od trybunału:/
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Nie do końca zrozumiano sens zmian w TK.

Poprawki które proponowałem w efekcie zwiększają niezależność prowincji i odciążają pracę TK. Przecież nikt nie pisze o walce z układem w TK, o wałkach i niesprawiedliwości, o nadzwyczajnej kaście. Argumenty więc chybione.

Jeżeli asesorowie będą mogli trochę lepiej zająć się własną prowincji i podstawowe sprawy karne czy cywilne rozstrzygać samodzielnie, gdzie wcześniej będą musieli uzyskać aprobatę swoich mieszkańców (bo wybór "swoich" asesorów będą przeprowadzali mieszkańcy prowincji), to przekłada się to tylko na jeszcze większy prestiż Trybunału, zwiększenie znaczenia asesora, odciążenie TK jako organu centralnego, usamodzielnienie prowincji i rozstrzyganie swoich spraw we własnym gronie. A w skali centralnej, gdzie będą rozstrzygane spory o zasięgu całej Sarmacji, wyrównanie liczby ATK względem każdej prowincji, jedynie zwiększa obiektywność TK.

Dalej, zauważmy, że nie mamy już Sejmu Wielkiego. Bądź co bądź miał on taką zaletę, że był bardziej pluralistyczny, a większość spraw opierała się na konsensusie i kompromisach. W demokracji bezpośredniej na pewno lepiej przeprowadzało się wybory Asesorów dla całości Sarmacji.

Ale wraca Sejm z wyborów = większe upolitycznienie = ta siła, która obecnie zdobędzie większość, może przepychać własnych kandydatów.

Dodatkowo, trzeba przestrzec przed jedną rzeczą — kreowaniem narracji o zamachu na Trybunał. Jest to bardzo niebezpieczne zjawisko, gdyż poprawki, które mają neutralne nacechowanie polityczne i które sprowadzają się do dyskusji, czy poprawi to i udrożni pracę TK czy nie, przedstawiane są jako zamach na trzecią władzę.

Można dyskutować czy są to zmiany potrzebne czy nie, czy warto się zająć czymś innym, czy sprawy w TK będą rozstrzygane szybciej czy wolniej, czy potrzebna jest większa niezależność prowincji czy nie i czy w efekcie zmiany przyniosą więcej szkody niż pożytku.

Ale apeluję o nie przestawianie dyskusji z toru merytorycznego, na tor polityczny, gdzie nie dyskutuje się o tym czy zmiany są dobre czy nie, tylko ukazywane jest to jako negowanie autorytetu Trybunału i sugerowanie tym samym zamachu na sądownictwo.

Spójrzmy na komentarz wyżej — już zaczyna się odzew nieświadomych i niedoświadczonych obywateli, którzy nie bardzo rozumieją sens i genezę zmian, ale połykają haczyk o "mieszaniu TK do polityki i wykorzystywaniu go jako narzędzie polityczne", gdzie końcową konkluzją jest "łapy precz od Trybunału".

Jest o tyle niebezpieczne, że jeżeli sprowadzimy dyskusję o TK do poziomu narracji o zamachach stanu, upolitycznianiu TK czy w ogóle do sytuacji z sądownictwem w realu i całymi cyrkami z tym związanymi, to efektem będzie drastyczny spadek prestiżu, zaufania i autorytetu Trybunału, a zwykły wybór Asesora będzie interpretowany pod kątem walki o władzę i wpływy — a przecież z tym chyba chce autor walczyć, czyż nie?

Chciałbym również zauważyć fakt, że takie zmiany jak np. przekazanie asesorom spraw dotyczącym ich prowincji, to nic innego niż postulaty przynajmniej części ATK.

I najważniejsze — jak każda tego typu zmiana — reforma TK będzie konsultowana z asesorami, prowincjami i obywatelami. Więc nie ma powodów do obaw czy paniki, bo chco robić zamachy stanu — gdzie jak się okazuje, koniec końców Rząd po tych poprawkach (jak i jakikolwiek inny organ, w tym Sejm) — będą mieli jeszcze mniejszy wpływ na Trybunał, jego obsadę i forsowane wyroki.

No bo jeżeli partia X wygra wybory, a któremuś asesorowi akurat kończy się kadencja i startuje na następną, to taka partia ma olbrzymi wręcz wpływ na skuteczne naciskanie asesora, który akurat prowadzi sprawę w którą osoby z partii X są zaangażowane. Całość sprowadza się więc do zwiększenia niezawisłości asesorów, a nie zmniejszenia.
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
Całość sprowadza się, obawiam się, do proponowania czegokolwiek w jakiejkolwiek dziedzinie, która nie wymaga rzeczywiscie ciezkiej i kreatywnej pracy - jak wspomniana przeze mnie i najwazniejsza dla kraju polityka promocyjno-demograficzna.

Kandydaci na rozne urzedy chwytaja sie wiec mozliwosci zglaszania poprawek w dziedzinach rozmaitych, chocby i dzialajacych sprawnie, zeby pokazac, ze COS robia. Otoz my nie potrzebujemy czegokolwiek, potrzebujemy zmian w pewnych konkretnych, ŹLE funkcjonujacych sferach.

Trybunal Koronny funkcjonuje DOBRZE. Nie potrzebuje wiec zadnych zmian poza kosmetycznymi - slusznie Marszalek zasugerowal, ze nalezy wyeliminowac mozliwosc pokrywania sie skladow w roznych instancjach, i ja mam nawet poprawke, ktora osobiscie, lub za posrednictwem kolegow poslow chce zlozyc ASAP.

Inne zmiany nie sa potrzebne wcale. Sarmacja jest panstwem unitarnym i potrzebuje centralnego organu sądowego. Nie ma potrzeby osłabiania rdzenia państwa poprzez powolywanie osobnych organow prowincjonalnych. Autonomia w kraju kilkudziesiecioosobowym jest po prostu niepotrzebna, zwlaszcza wobec atrofii prowincji.

Co do uwag o politycznosci wyborow, wybory kwalifikowana wiekszoscia wymuszaja konsensus, no i tez sa dobrze sprawdzonym rozwiazaniem. Ktore dziala. Wiec nie wymaga reform.

Raz jeszcze: panowie reformatorzy, zajmijcie sie sprawami problematycznymi. Jako zatroskany obywatel sugerowalbym zaczac od promocji i demografii.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Przede wszystkim — przecież ani nie przedstawiliśmy szczegółów zmian, ani nawet nie rozpoczęliśmy procesu ustawodawczego w tej sprawie — łącznie z wysłuchaniami publicznymi.

Kto powiedział, że nie będziemy się zajmować promocją i populacją? Gdzie napisałem, że TK ma największy priorytet i na nim skupiamy całą energię?

Kwestia zmiany w TK to najwcześniej druga połowa kadencji, póki co głównym celem jest sprawa narracyjno-fabularna i kwestie społeczne.

Dwa, oficjalnie państwo może być i unitarne, w praktyce różnie bywa z postrzeganiem swojego statusu w Sarmacji przez niektóre prowincje. Politykę poszerzania autonomii i liberalizmu w tej kwestii przyjąłem już w poprzedniej kadencji, z tym szedłem do wyborów i taki właśnie program ostatecznie został zaaprobowany przy urnach.

Jako zatroskanemu obywatelowi mogę powiedzieć, że takich obywateli jest znacznie więcej i ich też muszę mieć na uwadze.

Dalej, nie zgodzę się z tezą o robieniu czegokolwiek, żeby przykryć nierobienie niczego. Po pierwsze, wolałbym nie robić nic niż marnować czas na pozory, po drugie, nie wiem dlaczego miałbym w ramach zasłony przed jakąś pracą… podejmować jeszcze cięższą i bardziej skomplikowaną. Przecież to nie ma sensu.

No i rzecz taka, że niektórzy nie widzą sensu zmian, natomiast inni wprost się ich domagają. Nie mogę w ten sposób hierarchizować zdania obywateli, że skoro WKW mówi że jemu pasuje i jest dobrze, to znaczy że jest to tak pewne i oczywiste, że postulaty reszty mogę od razu skreślić i wyrzucić do kosza. "Inne zmiany nie sa potrzebne wcale." to prywatna opinia, a nie dogmat. Skoro jedna grupa społeczna twierdzi, że są potrzebne zmiany, a druga że nie, to w obowiązku Rządu jest jednak wysłuchać obu stron i przeprowadzić konsultacje. Mogę napisać, że skoro WKW twierdzi że nie są potrzebne zmiany, to ich nie robimy. Ale tak samo mogę napisać do WKW, że inni twierdzą iż zmiany są konieczne, więc je przeprowadzimy na pewno. Oba podejścia są nieuczciwe i wcale nie pro obywatelskie, ale wręcz przeciwnie. Normalną praktyką jest wysłuchanie obu stron.

Ot, zapisaliśmy, wpisaliśmy do programu, w przyszłości się nad tym pochylimy. Ale naprawdę, w sytuacji w której nie ruszyło nic, pisanie że jest to zasłona dymna, że za dużo nad tym siedzimy, że marnujemy czas, to trochę falstart.

Marszałek TK przedstawił swój wniosek dotyczący czegoś innego, ale nie rozumiem jaki sens jest dołączanie do tego krytyki czegoś, co na dobrą sprawę nie zostało nawet przyjęte przez Rząd i progres w tej sprawie wynosi równe zero.
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
1) Trybunał Koronny działa sprawnie. I zgadzam się, że obłożenie Trybunału jest skokowe. Niemniej należy zauważyć jedną rzecz - przepisy KppTK wprost określają liczebności składów orzekających i dają jasną dyrektywę odnośnie wyznaczania składów apelacyjnych (choć funkcjonuje klauzula asekuracyjna). Niemniej w sytuacji uzasadnionego wniosku o zmianę składu, urlopu asesora (a nie daj Wando dwóch na raz) następuje swoisty paraliż. Wolę mieć jednego asesora więcej na takie wypadki niż przewlekać sprawy o kilka tygodni (a było takich sytuacji bez liku).

2) Jeżeli w sprawie apelacyjnej w 3/4 orzeka ten sam skład co w pierwszej instancji, a apelant nie wykaże jakichkolwiek nowych dowodów lub okoliczności w sprawie, trudno nie przyjąć w założenie, że 3/4 składu zdanie swe podtrzyma, a 1/4 zostanie przegłosowana. W takiej sytuacji apelacja jest bezcelowa i tego poczucia bezcelowości chcę uniknąć.

3) WKW nie czytuje plotkarskiego bruku. Jakby czytywał to by wiedział, że z kandydatką von Witcher jestem po rozwodzie. Nie ukrywam jednak, że wniosek złożony w takim, a nie innym terminie wynika ze swoistej zagrywki. Mianowicie, skoro się WKW zgłosił, a ja potrzebuję jednego asesora więcej, to złe by było, by was nie złapać w sidła temidy.

4) Sam Trybunał Koronny w istocie nie wymaga większej przebudowy. Takiej przebudowy wymaga KppTK. Rozmowy z JKM od czasu do czasu prowadzimy w tej sprawie. Smuci mnie jednak, że zarzucacie mi PSLowstwo. Smuci.

Całkiem zaś prywatnie już pisząc, zasadniczo jest mi lotto czy TK będzie liczył 6, 7 czy 3 asesorów. Będziemy pracować na tym co będziemy mieli. Z formalnego punktu widzenia do apelacji mogę wyznaczyć taki sam skład co do pierwszej instancji, jeśli nie będzie innej możliwości. Mogę też z uśmiechem uwalać uzasadnione, podkreślam UZASADNIONE, wnioski o zmianę składu z powodu braku asesora na zastępstwo. Me biurokratyczne sumienie nie ma z tym problemów. Zdiagnozowałem pewną potrzebę, zdiagnozowałem pewien problem i złożyłem stosowny wniosek. To czy JKM go odrzuci ani mnie grzeje, ani ziębi. Temida będzie pracować normalnie. A czy społeczeństwu to się spodoba - no cóż.
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
Na szybko - niczego nikomu nie zarzucam, a juz na pewno nie PSL-ostwa. Zauwazam konflikt interesow, ktore to spostrzezenie teraz wycofuje, bo jak slusznie Marszalek zauwaza - nei czytuje brukowcow.

Uwagi o obsadzie sa oczywiscie zasadne, ale ja po prostu uwazam ze lepiej to rozwiazac w drodze poprawki do ustawy. Ktora pragne zglosic, dlatego zlozylem wniosek o wejscie w sklad Sejmu.
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
gmeru, gmeru, gmeru... ja tam nie wiem jak samochód jeździ i się nie sypię to nie trzeba go naprawiać, proste jak całki.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.