Agencja Rozwoju Grodziska, Patryk Vindsor, 21.07.2017 r. o 22:57
Wyprawa na Pustynię Sahsarmacką (część 2)

Budzimy się o świcie. Po otwarciu powiek przed oczyma rozpościera się piękny widok. Zachmurzone niebo, typowa pogoda jak dla Sarmacji. Lubi zaskakiwać. Pakujemy się i ruszamy w drogę by zdążyć przed falą gorącego powietrza.

8742tnSi.jpg

Już po kilku chwilach marszu dostrzegamy w dali kolejnego przedstawiciela pustynnej fauny. Moim zdaniem to zwierze z gatunku kozic.

CyMS3355.jpg

Staruszka którą spotkaliśmy na pustyni poprzedniego dnia podarowała nam sporządzoną przez siebie kopię odręcznej mapy. Zaznaczone były tam dwa punkty które szczególnie nas zainteresowały. Pierwsze z nich to wioska lokalnych nomadów, mieszkańców tutejszej pustyni którzy znają zakamarki tych terenów. Drugie to prawdopodobnie obiekt wodny oznaczony jako "Błękitne oko". Kilka godzin maszerujemy, przed południem przerwa na posiłek i po fali upału ruszamy dalej. Nagle naszym oczom ukazał się pierwszy cel naszej podróży. Na zdjęciu wioska nomadów.

G8kXWutL.jpg

Dotarliśmy do pierwszego celu. Nomadowie okazali się bardzo przyjaznymi ludźmi, mówili w naszym języku ze swoim dialektem. Mimo to można się było bez problemu dogadać. Przedstawiliśmy się, poinformowaliśmy skąd jesteśmy i zostawiliśmy podarunki. Dowiedzieliśmy się, iż mieszkańcy trudnią się handlem artefaktów z pustyni oraz w niewielkim stopniu rolnictwem i hodowlą wielbłądów. Dla wędrowców, jakich niestety jest mało, oferują się jako przewodnicy po terenie. Stwierdziliśmy z grupą, że skorzystamy z ich usług przewodnickich. Chcieliśmy wyruszyć jeszcze tego samego dnia. Nomadowie czym szybciej zasiodłali zwierzęta i ruszyliśmy w dalsza drogę. Poniżej fotografia nomadów już przy przygotowanych wielbłądach do drogi.

y98nJxH7.jpg

Jedna z nomadzkich kobiet mieszkająca w wiosce:

F9pFiTv4.jpg

Zwarci i gotowi ruszamy w dalszą drogę, tym razem na wielbłądach. Polegamy na mapie oraz wiedzy naszych przewodników. Oczywiście przed wyruszeniem przeszliśmy krótki kurs jazdy na tych zwierzętach. Co tu mówić, warto było.

2jQXHk48.jpg

Nagle dostrzegamy w oddali niezwykłe zjawisko. Stary sarmacki garbus tutaj na pustyni! Skąd się wziął, do kogo należał? Nie wiadomo. Jak zapytaliśmy nomadów to otrzymaliśmy ciekawą historię. Ponoć właścicielem był jeden ze szlachciców z Grodziska. Przez lata parał się czarną magią. Niegdyś założył się ze złym duchem o coś, nie wiadomo co. Niestety zakład przegrał a duch ten robiąc na złość przetransportował w sposób magiczny jego samochód.

H215BLH5.jpg

Gdzieniegdzie dostrzegamy skalne wytwory charakterystyczne dla pustynnego krajobrazu. Poniżej zdjęcie "skalnego kwiatu pustyni". Szybkie wyjaśnienie jak takie skalniaki powstają. Otóż niesione wiatrem drobne cząsteczki piasku szlifują kamień u spodu. Górna część jest albo wcale albo mało szlifowana ze względu na niewielką siłę nośną wiatru który nie może porywać drobinek zbyt wysoko.

hE9Egj3V.jpg

Kolejny pustynny zabytek. Docieramy do wzniesienia wykonanego z miękkiej skały. Wewnątrz głównej ściany zostały wydrążone przed laty pieczary. W ich wnętrzu mieszkali pustelnicy. Z opowieści naszych przewodników dowiedzieliśmy się, że stanowili indywidualną grupę religijną. Niestety nie mamy czasu na zwiedzenie tych grot. Nie wiadomo kto lub co tam się teraz znajduje. Ruszamy dalej.

bFgEWi41.jpg

Nareszcie drugi ciel naszej podróży. Pól dnia zajęła nam droga od wioski beduinów. Ale warto było! Piękny widok. Jezioro pośród pustyni ze skalna wyspą, monolitem w samy środku. Okazuje się, że niewielkie części pustyni są nawodnione a źródła wybijają właśnie z tego miejsca. Miejsce warte zbadania pod względem zarówno geologii jak i składu wody i ewentualnie żyjących zwierząt wodnych.

VTXeS25N.jpg

Stanąć tak nad krawędzią. Niezapomniany i zapierający dech widok.

D7mBWmO3.jpg

Po dniu pełnym wrażeń, przy ognisku, wśród towarzystwa nomadów udajemy się na wieczorną kolację. Rozmowy trwają do późna, po czym kładziemy się spać. Zachód słońca na pustyni budzi ciekawe odczucia.

59O55XdC.jpg


Ciąg dalszy w kolejnym artykule.


NrA6EI87.png

Serduszka
7 654,00 lt
Ten artykuł lubią: Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Thimoteus ik Hohentsolern, Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło, Bartłomiej Czapka, Dominik Vulpis, Fryderyk von Hohenzollern, Paviel Gustolúpulo, Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek, Tomasz Ivo Hugo, David de Hoenhaim.
Komentarze
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Nie ma wody na pustyni... GJ!:)
Odpowiedz Permalink
Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło
Czy organizują safari?
Odpowiedz Permalink
Patryk Vindsor
Pewnie, safari po pustyni z imprezą w wiosce nomadów :)
Odpowiedz Permalink
Kuba Hogh-Sedrovski
Interesujący artykuł.;)
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek
Świetna robota. Co do gatunku, prawdopodobnie kozica pustynna, ale równie dobrze może być to gellonka. Nie mogę powiedzieć dokładnie bo ciężko...
Odpowiedz Permalink
Michał Pséftis
Świetnie! To chyba gdzieś w okolicy Grodziska?
Odpowiedz Permalink
Patryk Vindsor
Tak, to jakieś kilka godzin od Grodziska :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.