Konrad J. Arped-Friedman — prezentacja na wybory Kanclerza

loX468Bi.png


Wielce Szanowni Państwo,

mam zaszczyt oficjalnie przedstawić krótki tekst stanowiący materiał propagandowy w nadchodzących wyborach na urząd Kanclerza III kadencji
.

Dlaczego startuję? Powody są dwa. Bo mam masę pomysłów i się do tego nadaję, a także, co ważniejsze — wreszcie mam czas żeby to udowodnić w pełni.
Nie będzie niczym odkrywczym jeżeli napiszę, że dotychczasowa kadencja polegała na lekkim przeczekaniu czy była spowodowana brakiem innych kandydatów. Tym właśnie należy tłumaczyć głównie te argumenty, które przemawiają przeciw mojej kandydaturze. Real w okresie studenckiej sesji jest nieubłagany, a biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, że w wyborach na II kadencję Kanclerza nie specjalnie pchałem się na to stanowisko, siłą rzeczy trzeba wziąć poprawkę na ewentualną aktywność.

Teraz jednak nadchodzą wakacje, co oznacza duży zakres wolnego czasu, a dodatkowo — startuję będąc w pełni tego świadom i obiecując 100% angażowania — gdzie uprzednim razem uczciwie uprzedziłem, że nie zawsze tak będzie.

Skąd ta pewność? Bo wreszcie znalazło się odpowiednio rozbudowane zaplecze polityczne. Ludzie więc są, a właśnie ich brakowało mi ostatnio. Paradoksem jest to, że większość osób które startują obecnie w wyborach — i to zarówno po mojej stronie, jak i u konkurencji — dostało propozycję współpracy jeszcze przed rozpoczęciem mojej kadencji. Część zgodziła się dopiero teraz, część idzie osobną drogą. Pewne osoby z którymi współpracuję, mogą wydawać się kontrowersyjne. Czy tak jest? Owszem. Czy zdaję sobie z tego sprawę. Jak najbardziej! Pytanie więc, skąd taka współpraca? Powód jest prosty i części osób już o tym pisałem.


o41g4yh8.png


Jedno z oczekiwań jakie pojawiło się względem Rządu, to animacja życia społecznego w Sarmacji. Ciężko się z tym nie zgodzić, jednak ja mam na to trochę odmienne podejście. Zamiast robić gry i zabawy, można to załatwić na inny sposób. Jaki? No właśnie taki, w jaki zrobiłem to ostatnio.

Wystarczy czasami zaprzęgnąć do współpracy tylko jedną osobę, żeby w ramach odzewu powstała zupełnie nowa partia i kontrkandydat w wyborach! Nikt chyba nie powie, że nie urozmaiciło to naszej sceny politycznej i że nie mamy wreszcie ciekawszych wyborów. Pod tym względem, uważam, że to był jak najbardziej słuszny krok, o czym mogą się Państwo przekonywać właśnie w tym momencie.


Jeżeli chodzi o program wyborczy, to z częścią mogli się już Państwo zapoznać przy okazji publikacji artykułu przez stronnictwo .STARODAWNA. Jest to połączenie nowych pomysłów z moją dotychczasową praktyką. O tym, że postulowane przez nas idee są słuszne, może świadczyć fakt, że część… została przyjęta przez konkurencję! Podejście do kwestii fabularnych, do samorządów czy do NIA lub kwestia listy nowych, to nic innego niż program z którym startowałem 4 miesiące temu. Część zdążyłem już ruszyć, część została na kolejną kadencję. O mocno populistycznych, a często nawet śmiesznych tekstach jak „nie będziemy robić polityki” pozwolę sobie nie zabierać zdania, bo pisanie o nierobieniu polityki budując stronnictwo polityczne i startując na urzędy polityczne, można odczytywać albo wybitną wręcz naiwność, albo zapowiedź nierobienia niczego.

Część zadań Kanclerza to kwestie fabularno-narracyjne, które owszem, były zaniedbywane (a dlaczego, pisałem wyżej). Jednak znamienity kawałek to już stety, niestety polityka. Jeżeli o tę część chodzi, to spisałem się jak najbardziej dobrze.


o41g4yh8.png


Warto nadmienić, że poza czysto kanclerskimi rzeczami, oprócz tego mam swój udział również w kreowaniu polityki zagranicznej, będąc ambasadorem w Królestwie Dreamlandu. I właśnie łącząc te dwa stanowiska, pokazałem się z dobrej strony jeżeli chodzi o umiejętność radzenia sobie w sytuacjach nadzwyczajnych, kryzysowych czy ogólnie rzecz ujmując w takich, w których trzeba ruszyć głową. Czy to w kwestii gaszenia napięcia jakie nieopatrznie wybuchło pomiędzy Sarmacją i Dreamlandem, gdzie mało kto wie, ale… prawie doszło do wojny pomiędzy oboma krajami! To samo z kwestią ostatniego paraliżu, czy to najpierw wokół Trybunału Koronnego, a niedawno z Sejmem Wielkim. To właśnie moja ustawa została dziś podpisana przez Jego Książęcą Mość i to właśnie ja miałem okazję do pokierowania głównymi pracami mającymi na celu płynne przejście z jednego ustroju do drugiego. Jesteśmy również w trakcie negocjacji międzynarodowych z pewnym państwem, w wyniku czego możemy w istotny sposób podnieść nas prestiż i znaczenie na arenie międzynarodowej, ale o czym nie mogę chwilowo więcej napisać.

Z różnych kryzysów i „kryzysików”, gdzie potrzebna była reakcja zdecydowana i przemyślana, zdałem więc egzamin i poradziłem sobie. Sęk w tym, że nie o wszystkim zdążyłem napisać czy wspomnieć. Kadencja była mało medialna, ale działo się naprawdę sporo. Kiedy już coś robiłem, robiłem to z pełnym zaangażowaniem i poświęcając absolutnie kawał czasu, co wnikliwi obserwatorzy mogli zauważyć. Zdarzają się nawet dość często sytuacje, w których mogę pomóc po cichu szeregowym obywatelom.


Dostaję co jakiś czas wiadomości z prośbą o pomoc, gdzie o ile nie są to postawy roszczeniowe, pomagam w wolnej chwili. Czy to przeprowadzając darmowe konsultacje prawne, czy wykonując dość konkretną robotę. Ostatnio przykładowo w pewien sposób pomogłem pisać stronę www na potrzeby nowo powstającej inicjatywy. Każdy, kto potrzebował mojej pomocy, dostawał ją w granicach moich możliwości i czasu. Bardzo się z tego cieszę i jestem z tego dumny, że zdarzały się sytuacje, w których ludzie zwracali się bezpośrednio do mnie, niejako stawiając mnie w roli autorytetu czy swego ombudsmana.

Jedyny minus w tym, że nie zwykłem się tym chwalić. Stąd kadencja mało medialna. Jeżeli jednak stawiane są publiczne zarzuty o braku zaangażowania, to może wreszcie czas przyznać, że poświęciłem Sarmacji o wiele więcej czasu niż mogło by się wydawać?

Jeżeli chodzi więc o predyspozycje i cechy oraz umiejętności, jakie powinien mieć dobry Kanclerz, to powiem nieskromnie, że nadaję się do tego bardzo dobrze. Problemem był brak ludzi chętnych do pomocy oraz zbyt wymagający real. Jeżeli jednak wreszcie mogę się uporać z tymi dwoma rzeczami, to naprawdę jestem pewien, że następna kadencja zostanie należycie doceniona i przyniesie bardziej wymierne korzyści dla nas wszystkich.


o41g4yh8.png


Kanclerz wystawiony jest na dużą dawkę stresu i masę sytuacji, w których musi zachować zimną krew i móc postawić się rzeszy ludzi. Z tym radzę sobie wyśmienicie, o czym wiedzą osoby, z którymi miałem okazję współpracować. Nie wiem czy to samo można powiedzieć o kontrkandydacie, skoro jak dotąd nie dostałem odzewu w kwestii przeprowadzenia debaty przedwyborczej na IRC. Można to tłumaczyć na różne sposoby. Jednak jak dla mnie, sprawa jest prosta — przeciwnik nie dysponuje na tyle dużymi zdolnościami i umiejętnościami do tego, żeby stanąć do pojedynku. Jak więc można przewodzić Państwu, będąc narażonym na czteromiesięczne bicie i presję ze strony innych — w tym zza granicy — nie dając sobie rady nawet w zwyczajnej debacie? W mojej ocenie, nie świadczy to najlepiej i stanowi poważny minus.

Ostatnie sondaże teoretycznie nie są optymistyczne. W praktyce — jak to z nimi bywa, każdy wie. W ostatnich, listopadowych, różnica pomiędzy prognozami a rzeczywistym moim wynikiem, wynosiła ponad 20 punktów procentowych, co dobitnie pokazuje wagę tychże badań. Tym bardziej, że nie jest niczym dziwnym, że osoby biorące w nich udział nie do końca rzetelnie do nich podchodzą.

Jeżeli więc o to chodzi, to jestem spokojny o swoje szanse. Sytuacja jest 50:50 i wygra ten kandydat, który zaangażuje się mocniej w kampanię.

Pisałem swego czasu skrypt quasi systemu gospodarczego, z tym, że rozgrywanego fabularnie, na Forum. Niestety, real uniemożliwił dalszą pracę. Byłoby mi bardzo miło, jeżeli mógłbym dokończyć to, co zacząłem. Bo pewne plany były naprawdę ambitne i przynoszące nam wymierne korzyści.


o41g4yh8.png


Biorąc pod uwagę to wszystko co przedstawiłem, myślę, że jestem dobrym, o ile nie bardzo dobrym kandydatem na Kanclerza. Na Kanclerza z prawdziwego zdarzenia, a nie takiego kompromisowego z powodu braku kandydatów, jak do tej pory. Wystarczy odrobinę zaufania i zrozumienia co do powodów obecnego stanu rzeczy — albo raczej jego braku. Mamy szansę na zwycięstwo, więc będę o to walczył.



Z tradycyjnymi i kanclerskimi pozdrowieniami

Konrad J. Arped-Friedman


EDYCJA


Skoro, jak się okazało, kontrkandydat jednak zadeklarował wzięcie udziału w debacie, to nie pozostaje mi nic innego niż ucieszyć się z tego powodu i o tym poinformować. Myślę, że w najbliższym czasie ustalimy szczegóły i poinformujemy Państwa o wszystkim.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
6 359,00 lt
Ten artykuł lubią: Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Robert Fryderyk, Julian Fer at Atera, Kristian Arped, Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło, Siergiusz Asketil, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Joanna Izabela, Vladimir ik Lihtenštán.
Komentarze
Paviel Gustolúpulo
Aby było wszystko w jednym miejscu dodam ponownie swoj komentarz to wersji pierwotnej. Co do kwestii debaty na IRC - temat był prowadzony z Pana Przedstawicielem, diukiem Torpedem. W poniedziałek, o godzinie 19:41 na serwisie Facebook (w grupie dedykowanej debacie, w której jest Pan Torped oraz potencjalny moderator) zapytałem kiedy w końcu odbędzie się debata - bez odezwu. Musicie Panowie poprawić komunikację.
Odpowiedz Permalink
Robert Fryderyk
Mikołaj w ostatnich dniach miał ograniczony dostęp do sieci i telefonu. Zaważyły realne przeszkody, które już ustąpiły. Tak, że jeśli winić realne powody za pewne trudności w zabawie wirtualnej... no to przemilczymy. Warto jednak docenić, iż Konrad poprawił i wyedytował informację. Usilne błyskanie "wcześniejszym" komentarzem to trochę takie usilne szukanie uwagi. Ale rozumiemy. Dziękujemy, i czekamy na wskazanie terminu debaty.
Odpowiedz Permalink
Paviel Gustolúpulo
Ależ ja tylko wyjaśniłem powod pojawienia się edita :) I doceniam, to piękny gest z jego strony. Człowiek o złotym sercu!
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@rybczak Ludzki pan.
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
@rybczak, troszkę się czepiasz. Na moje pytania do waszego programu nie odpowiedziałeś do dzisiaj :)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Co do sondaży, to jednak nie zagłosowało aż tak dużo osób, więc różnie może być. Są tacy, którzy aktywność ograniczają tylko do wyborów, referendów i nawet w sondażach nie biorą udziału. Co prawda to raczej będą osoby posiadające 1 głos, ale i tak, jak Hrabia von Thorn wyliczył - w sondażu wzięło udział niecałe 40% głosów. A jedynki to raptem 41 głosów (po dodaniu najnowszego obywatela), czyli 15%. Zostało więc jeszcze 45%, aktywnych osób, o których można z wysokim prawdopodobieństwem powiedzieć, że wezmą udział w głosowaniu. W ostatnich wyborach nie wzięło udziału 5 osób aktywnych, w poprzednich 4 osoby. Co prawda w wyborach do Sejmu nawet 10 aktywnych osób nie brało udziału, ale to może świadczyć o tym, że ludzie chętniej biorą udział w głosowaniu na konkretne osoby, na kanclerza...

Co do spraw merytorycznych, to nie będę oceniał, ponieważ nawet sercami nie włączam się w kampanię (serca postów zgłoszeniowych dotyczą samego faktu, że ktoś się zgłosił :) ). Może potem jeszcze zadam jakieś pytania.

Ale byłbym nieuczciwy, gdybym nie napisał, że dobrze mi się z Panem Kanclerzem współpracuje.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Chyba coś z tymi głosami przesadziłem, bo Hrabia von Thorn chyba nie napisał czy były "jedynki" wśród biorących udział w sondażu, ale i tak 109/22 to średnia prawie 5 głosów, więc nie sądzę, żeby było tam wiele takich osób.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
Cytuję:
Jesteśmy również w trakcie negocjacji międzynarodowych z pewnym państwem, w wyniku czego możemy w istotny sposób podnieść nas prestiż i znaczenie na arenie międzynarodowej

meh, chyba sarmacki prestiż nie wymaga podnoszenia?
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@leszcz Pompujemy ile wlezie, do oporu!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.