Smok z Nakielnicy...
Seria wydawnicza: Wywiady

kKf7l1wT.png
...czyli wywiad z Johnem Rasmusenem

Dzisiaj w naszym studiu witamy Wicehrabiego Johna Rasmusena, pana w Nakielnicy i twórcę bezkonkurencyjnej marki specjalizującej się tworzeniem komiksów czyli piSMOKa.


Witam serdecznie.


Uszanowanko Panie Redaktorze

Prawdopodobnie spodziewał pan się tego pytania, ale jak zaczęła się przygoda wicehrabiego z Księstwem Sarmacji?

Od artykułu na Onecie o polskich mikronacjach. Dokładnie kiedy on się ukazał, nie pamiętam - strzelam, że jakoś w październiku 2011 r. Poczytałem, popatrzyłem na Królestwo Dreamlandu, popatrzyłem na Księstwo Sarmacji i zarejestrowałem się w "kaesach". I to było tyle z mojej strony na początku. Przedstawiłem się i więcej nic. Aktywność dopiero w lutym 2012 r. zaczęła się z mojej strony pojawiać.

Obecnie mieszka wielmożny w Ferze. To był pierwszy ostateczny wybór?

Wbrew trendom, katastrofom, to praktycznie od samego początku, aż do teraz mieszkam w Ferze. Czemu Fer? Nie wiem, chyba mnie historia z feniksem przekonała i tak zostało. Raz mialem drobną przerwę, kiedy to przeprowadziłem się do Grodziska - z miesiąc czy dwa tam mieszkałem. Powód czysto materialny - przez niekatywność burmistrza Feru zboża nie mogłem w mieście sprzedać.

A w Grodzisku podobało się wielmożnemu? Czy wolał szybko uciec?

Grodzisk to było miejsce zastępcze. Po prostu - na bezrybiu i rak ryba. Lub jak kto woli - tonący brzytwy się chwyta. Dlatego trudno mi stwierdzić, czy podobało się, czy też nie. Po prostu - zamieszkałem i tyle. A potem, jak tylko się dało, wróciłem do Feru.

Jest wicehrabia znany wszem i wobec jako twórca piSMOKa. Jak to się zaczęło? Czy komiksy były pierwszym pomysłem?

Zaczęło się od wystawienia przez obecnego Hetmana, Jacka von Horna, na licytacji Austriackiego Świata. Jako, że uciułałem trochę pieniędzy, postawiłem wszystko i tak nabyłem gazetę. Wpierw miała to być zwykła gazeta - piSMOK przez analogię do pismaka i moich umiejętności dziennikarskich. Napisałem nawet artykuł "powitalny" i... znowu była cisza. Komiksy jakoś same się pojawiły. Najpierw nabazgrałem coś w paincie i opublikowałem. Miało być raz, ale potem przyszedł trend na Minecrafta, a historyjki z sarmackiego serwera były łatwiejsze do narysowania, niż do opowiedzenia. Powstawały więc kolejne komiksy. W końcu stwierdziłem, że chyba wstrzeliłem się w jakąś niszę na rynku Księstwa, to zostanę przy komiksach.

Ile wydał wielmożny, aby założyć PiSMOKa?

2502 lt. Wtedy założenie (o ile pamięć mi nie szwankuje) wynosiło 5 tys. Zmiana nazwy jeszcze była bezpłatna, więc udało mi się, biednemu świeżakowi, zaoszczędzić.

Faktycznje udało się zaoszczędzić. A czym dla WP są komiksy?
Czy poza Księstwem publikuje je wielmożny gdzieś jeszcze? Jeżeli tak to gdzie?


W "rysowanie" komiksów wszelkich bawię się od... hmm... nie licząc bazgrołów w zeszytach kolegów, od gimnazjum. Wtedy zaczeliśmy wraz z kolegą robić komiksy z życia szkoły. Potem przeszliśmy na gimpa, udało nam się nawet zająć 3 miejscie w konkursie CEO (Centrum Edukacji Obywatelskiej). Potem poszedłem do technikum i jakoś przestałem rysować. Do komiksów wróciłem dopiero po przyjściu do Księstwa. A aktualnie robiłem (gdyż koniec studiów tuż tuż) rysunki do periodyka wydziałowego. A jak nadarzy się jakaś okazja, to czasem wrzucę jakiś komiks na temat włodarzy mojego grajdołka - tutaj oczywiście trzeba było iść z duchem czasu i wykorzystać Facebook i Instagram.

Czy któryś z komiksow, które stworzył wielmożny lubi pan bardziej niż inne?

Chyba nie ma takich, którę lubię, czy nie lubię - oczywiście do pewnych sentyment jest. Komiks do CEO - bo dostaliśmy nagrodę w konkursie ogólnopolskim, komiksy szkolne - bo przez to byliśmy na ustach całej gimbazy, a prawie nikt nie wiedział kto je tworzy. Z Sarmackich miło wspominam "Zjazd łódzki" (niestety już niedostępny, bo pliki zaginęły), bo byłem wtedy na zjeździe, komiks powstał "pod wpływem" na serwetkach w knajpie -"Ja nie dam rady na żywo rysować?".

Czyli jeden z komiksów powstał na serwetkach? Tego bym się nie spodziewał. W takim razie lubi wicehrabia w wolnych chwilach wyjąć kredki lub ołówek i porysować na żywo?

Ostatnio coraz rzadziej, ale tak - same rysowanie czasem męczy (zwłaszcza jak świetny pomysł z przed 5 minut przestaje się takim wydawać), ale za to kolorowanie - zarąbiście odstresowuje.

PiSMOK nie jest jedynym wydawca komiksów. Co pan sądzi o konkurencji?
Czy ma wielmożny jakieś rady dla tych, ktorzy próbują się z komiksami borykać?


A to jest jakaś konkurecja? Hehehehe...A tak poważnie - konkurencja nie jest zła. Przynajmniej człowiek w zadufanie nie wpadnie. Co do rad... Nie czuję się jakimś wielkim specjalistą od komiksów, żeby udawać mentora dla innych. Co można powiedzieć - nie bać się rysować, nawet byle jak (wystarczy spojrzeć na mnie). I niestety - zadbać o jakość. Jeśli z trudem idzie odczytać "dymki", to nawet najlepszy rysunek, najlepszy żart - posypie się. Oczywiście - można robić potem za translator w komentarzach, ale wtedy to czar już prysł. Sam miałem w Sarmacji parę takich wtop, ale człowiek na czymś uczyć się musi, nawet na błędach.

W każdym razie powinien wielmożny robić za wzór do naśladowania dla innych, którzy chcą tworzyć komiksy.
Lecz poza piSMOKiem, kilka miesięcy temu, powstała Nakielnica. Co było motywacja?


Motycja prozaiczna - mieć kilka lat tytuł i nie mieć lenna - przecież to obciach. Po drugie - chyba chciałem zabłysnąć czymś nowym. Tutaj akurat studia historyczne się przydały... i wieś, w której mieszka narzeczona.

A skąd pomysł na Natana zwanego Nykielem? I dlaczego akurat Nakielnica? Czy ma to związek z realem?

No właśnie jak wspomniałem ma - Nakielnica realnie istnieje (powiat Zgierski, gmina Aleksandrów Łodzki dla dociekliwych). Oczywiście w nieco innym wydaniu, niż to przedstawiam w Historii Nakielnicy, ale istnieje. Czemu akurat ta osada? Bo jestem nieco leniwym, a stąd mam sporo zdjęć, które powinny się pojawić w kolejnych częściach historii. Natan zwany Nykielem - postać całkowicie fikcyjna (chyba, zawsze może się jakieś źródło znaleźć). Oczywiście można znaleźć w całej Historii sporo nawiązań do odpowiednio przerobionych prawdziwych wydarzeń.

Historia Nakielnicy, jest, była i będzie interesującą i z wyczekiwaniem czekamy na kontynuację. Wiemy że będą zdjęcia ale czy może wielmożny zdradzić jakieś szczegóły?

Żeby za dużo niezdradzać podam słowa klucze: Wandejczycy, PGR, dużo wódki i Straż Pożarna. Więcej zdradzić nie mogę, bo primo nie warto spoilerować, bo mi serduszka uciekną, secundo pełnej historii nie ma jeszcze - mam tylko notatki/kalendarium, wokół którego dopiero będę budował kolejne części.

Słowa klucze same w sobie dają dużo możliwości interpretacji. Zostawmy domysły czytelnikom. Czy jest w Nakielnicy coś co warto zwiedzić? Czy zamierza wielmożny takie atrakcje rozwijać?

I to nie mało. Po skończeniu Historii, zamierzam zabrać się za opisy interesujących miejsc. Właśnie po to między innymi będą potrzebne współczesne zdjęcia. Z tych których już się pojawiły, to przecież mamy browar, dworek, staw z wyspą na nim, mamy urokliwą rzekę Bzdurę. Jeszcze parę się znajdzie - nie chcę wszystkich zdradzać oczywiście, a i nie wiem czy coś do głowy mi jeszcze w trakcie tworzenia nie wpadnie.

Ok. Myślał pan może nad założeniem rodu? Wkoncu ktoś będzie musiał odziedziczyć dorobek wicehrabiego.

Zawsze może mój ojciec to odziedziczyć. Chociaż nie wiem, czy sam diuk von Levengothon jeszcze o tym pamięta, że kiedyś mnie adoptował. Nie myślałem jakoś nigdy nad zakładaniem rodu. Nie wiem czemu, ale ten aspekt Księstwa nigdy mnie nie pociągał.

A gdyby miał pan zaczynać z czystą kartą, zmieniłby wielmożny coś w swoim mikronacyjnym żywocie?

Tak naprawdę nie mam czego się wstydzić, żeby coś zmieniać. Gdybym zaczął od nowa, pewnie i tak skończyłoby się na rysowaniu. Może bym tylko wcześniej postarał się o lenno.

No i jesteśmy już na finishu. Ostatnie pytanie, co WP sądzi o obecnej sytuacji w Księstwie?

Najbardziej boli odejście kilku osób, które "witały mnie" w Księstwie, które pompowały aktywność w Księstwie, a co za tym idzie - chcąc nie chcąc, stanowiły trzon historyjek w piSMOKu. Politycznie - tutaj ciężko powiedzieć. Jest jak jest. Zabrzmię jak dinozaur - ale nowe rozwiązania ustrojowe niezbyt mi pasują. Sejm z wyboru wydawał mi się bardziej ciekawszy chociażby. Nie chcę też wyjść na ignoranta, bo sporo czasu mnie nie było, więc nie wiem jak to działało wtedy. Naprawdę trudno mi ocenić sytuację w Księstwie. Może dlatego, że spory polityczne mnie obchodzą tylko jak do komiksu się nadają. Zawsze można walnąć frazesem - kiedyś było lepiej. Tylko nie każdy to kiedyś tak dobrze wspomina, tylko nie zawsze łatwo powiedzieć czemu było lepiej.

No niestety. Nie zawsze jest wesoło. Jest pan swiatelkiem dla radości Sarmackiej.
Dziękuję serdecznie wielmoznemu za udzielenie wywiadu. Bylo mi niezmiernie miło z wicehrabią rozmawiać, i żałuję że musimy już kończyć.


Mi również było miło. Dawno żadnego wywiadu nie udzielałem, zawsze jakaś odskocznia. Mam nadzieję, że jeszcze przy jakieś okazji uda nam się porozmawiać.
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Fryderyk von Hohenzollern, John Rasmusen, Tomasz Ivo Hugo.
Serduszka
7 362,00 lt
Ten artykuł lubią: Fryderyk von Hohenzollern, Thimoteus ik Hohentsolern, Roland Heach-Romański, John Rasmusen, Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło, Henryk Wespucci, Guedes de Lima, Yupeng Beijin-Zhao, Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, Arcadio Norbert dal Deliart-Wissener, Tomasz Ivo Hugo.
Komentarze
Guedes de Lima
Wywiad dobra rzecz. Zawsze ciekawie poczytać co inni mają do powiedzenia.
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Sporo tych wywiadów ostatnio... ale to dobrze :) jest co czytać GJ!
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek
Mój pierwszy i pewnie ostatni xD
Odpowiedz Permalink
John Rasmusen
@Jihymed a czemuż to?
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek
Bo mi słabo wychodzą i nie mam takiej osoby z którą chciałbym przeprowadzić wywiad. (To musi być moja wewnętrzna chęć i wola do osoby z którą mam przeprowadzić wywiad żeby wyszedł.)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.