Herold, Fryderyk von Hohenzollern, 01.06.2017 r. o 13:59
Pamiętniki baridajskie część I
Seria wydawnicza: Pamiętniki baridajskie

ju5zB133.png


Fare Aryon!

Drodzy Sarmaci, szanowni Baridajczycy. Wielkimi krokami zbliża się wielkie święto Królestwa Baridasu, mianowicie XV rocznicę powstania Baridasu. Zapewne władze Królestwa, Baridajczycy, oraz wszystkie osoby którym leży na sercu dobro Baridasu, przygotowało bądź przygotowują nie lada atrakcje z tej okazji. Również nie chce pozostać dłużny ojczyźnie, ludziom, którzy mi tak wiele dali, od których się uczyłem, a których podziwiałem, i dalej podziwiam. W związku z powyższym chciałbym się podzielić z wspólnotą baridajską, jak i całą społecznością sarmacką, pewnym prezentem. Darem będącym owocem mojej działalności w Królestwie Baridasu. Nie jest to żaden wysublimowany podarunek, ani jakiś oryginalny upominek, czy też ciekawy pomysł. Jest to coś co po prostu mogę wam zaoferować na chwilę obecną, coś co oddaje to co robiłem dla Baridasu. Rzecz jasna chodzi mi o pracę u podstaw, której wynikiem są tzw pamiętniki baridajskiej mego autorstwa. Nie wyróżniają się one niczym szczególnym, nie są zbytnio ciekawe. Jednak słowa tam zawarte są pewną narracją wedle której podążałem, i płyną one prosto z serca. Kartki tego pergaminu są zapisane, żywotem prostego Baridajczyka, obywatela, arystokraty, działacza samorządowego, mówiąc krótko Baridajskiego Patrioty - bo za takiego się uważam. Niech to będzie mój prezent dla was, dla ojczyzny, z okazji XV lecia! Niech to będzie mój skromny wkład w obchody baridajskiego święta. Mała cegiełka w budowie dobrobytu w Królestwie Baridasu. Liczę że uda mi się kontynuować pamiętniki baridajskie, jako cykl ukazujący się raz na kwartał. Natomiast wszystkich zainteresowanych co do oryginalnych stronnic pamiętników, zachęcam do odwiedzenia forum Królestwa Baridasu i zapoznania się z tym wątkiem.


Pamiętniki Baridajskie część I


9knj00jd.jpg


Rozdział I - Powrót z krainy umarłych.


6.stycznia 2017 r.

D
opiero co wróciłem z podróży świątecznej z Mandragoratu Wandystanu, gdzie byłem z okazji świąt wszystkich świeckich. Odbywałem również swoiste coroczne ćwiczenie siły umysłu i przekonań w obozie Engels III, który po raz kolejny ukazał mi siłę woli, i poglądów w które wierzę. Monrchofaszyzm, monarchizm nie umarł dopóki, po ziemi baridajskiej stąpa choć jeden monarchista. Urlop nie zapowiedziany był to, nawet służba dworska nie wiedziała o moim wyjeździe. Pewnie pomyśleli, że znów gdzieś zabalowałem na przedmieściach Ciuad de Brawo, opychając się kokainą i alkoholem w towarzystwie uroczych dziewek - nic z tych rzeczy jednak. Albo też pomyśleli że zaginąłem gdzieś na krańcach baridajskiej północy, będąc na łowach - bo trza wiedzieć lasy te obfite są w zwierzynę. Myśląc tak też byli w głębokim błędzie.

P

rzybywszy do zamku w Zollern w ogóle go nie poznałem. Zastałem zgliszcza, zrabowane mienie rodowe, służbę w opłakanym stanie, a przynajmniej jej część, gdyż reszta była martwa, bądź uciekał, lub przyłączyła się do złodziej którzy ograbili me domostwo. Z relacji mego starego wiernego majordomusa Álonsa, za napaść była odpowiedzialna jakaś Teutońska banda, przybrana w szlacheckie barwy. Nie dziwiło mnie to jakoś specjalnie. Nie od dziś wiadomo że mam, miałem i będę miał wrogów w każdej sarmackiej krainie, w szczególności zaś w Teutoni. Nie przejmuję się tym jednak, wiedząc iż " zemsta, najlepiej smakuje na zimono".


(-)Friedrich Wilhelm Nikolaus Karl mar. von Hohenzollern.

8.stycznia 2017 r.

Z
ledwością udało mi się doprowadzić do użyteczności zamek Zollern, nie odbyło się to bez udziału ekipy remontowej z Starosarmacji, na którą poszły moje ostatnie liberty. Może dzisiejszej nocy, spokojnie się wyśpię w swym łoży. W czasie prac remontowych nie próżnowałem, od razu zapoznałem się z aktualną sytuacją w Baridasie, oraz ogarniającą nas rzeczywistością sarmacką. W pierwszej kolejności, postanowiłem nadrobić zaległości. Zebrałem odpowiednie informacje, usiadłem wygodnie w pracowni mieszczącej się w lewym skrzydle zamku. Złapałem za papier i inkaust, nalałem sobie szklanice wytwornej miodu pitnego, i wziąłem się za pracę. Po wielu żmudnych godzinach artykuł był gotowy, więc czym prędzej posłałem Alonsa do redakcji Herolda mieszczącej się w Almerze. Kolejnym moim krokiem było wystosowanie informacji urzędniczej w posłaniu baridajskim, o aktualnych sprawach Królestwa - co też niezwłocznie uczyniłem. Nadeszła pora obiadowa, trzeba był by coś wrzucić na ruszt, bo w brzuchu już burczało, gdzie kwasy żołądkowe dawały o sobie znać. Niestety me spiżarnie były ogołocone i puste. Dlatego też wysłałem moją służbę do mej kamienicy w Ciuad de Bravo, gdzie zostały mi jeszcze bony żywnościowe z czasów władania El Presidente. Rozkazałem im aby je wzięli, i zakupili tyle bananów, owoców morza w szczególności zaś krewetek ile się da, doskonała dieta mnie czeka. Myślę że do wieczora wrócą, podróżując Królewskimi Kolejami, tak aby przynajmniej spożyć kolację, bo wiadome picie na pusty żołądek nie służy.W momencie gdy już dopijałem drugą butelkę miodu specjalnie sprowadzonego z Teutoni. Uświadomiłem sobie że muszę napisać do JKW Piotra II Grzegorza list, mówiący o mojej dalszej gotowości do pracy na stanowisku pisarza królewskiego.


(-)Friedrich Wilhelm Nikolaus Karl mar. von Hohenzollern.

29 styczeń 2017 r.

D

ługi czas nic nie pisałem w zbiorze wspomnień. Stało się to głównie z powodu, że tak wiele dzieje się w Baridasie, jak i w całym Księstwie Sarmacji. Ustawy, dyskusje, inicjatywy obywatelskie to wszystko absorbuje czas, którego w mikronacjach zawsze jest mało. Nie ma nawet jak dobrze wypocząć, i dobrze się zrelaksować. Bo jak nie praca w centrali, to obowiązki wynikające z pełnionej funkcji w samorządzie. A człowiek po prostu chciałby też chwilę na chwilę odsapnąć, usiąść przy lampce wina i w pełnie delektować się jego smakiem. Może kiedyś przyjdzie taki dzień! Na dziś są jednak inne plany. Plany bardziej ambitne. W pierwszej kolejności muszę doprowadzić do ładu moje biuro w Almerze, gdzie z wszystkich stron Baridasu napływają informacje od śledczych dziennikarzy w terenie Dlatego też siedziba Herolda przypomina istny burdel, brakuje w niej jedynie kokainy z Ciuad de Bravo. Nie mogę zapomnieć odwiedzić szkółki parafialnej, gdyż dziś mam dyżur na stołówce jak co niedziele, gdzie będę wydawał posiłki ubogim Almeryczkom. Mam nadzieje że zaspokoją głód, i w niedługim czasie staną na nogi. Potem spotkanie z informatorem z kręgu Dworu Książęcego. Od czasów baridajskiego sierpnia, warto mieć oczy i uszy wszędzie, bo zmiany przychodzą nieoczekiwanie, Wiec warto wiedzieć zawczasu co piszczy w trawie, i być przygotowanym na wszystkie okoliczności.


(-)Friedrich Wilhelm Nikolaus Karl mar. von Hohenzollern.

04WgFE10.jpg


Rozdział II - Rodzina najważniejsza.

7 kwietnia 2017 r.

I

le to już czasu minęło, od mojego ostatniego wpisu w pamiętniku. Na Wandę, Armina i Majora Bravo ależ byłem zajęty,aż tak że brakło czasu na kontynuowanie dzienników. Czas leci nie ubłagalnie niczym strumieni wody lecące z kranu. W Baridasie od stycznia wiele się działo, w końcu aktywność wróciła na normalne tory, zyskaliśmy nowych obywateli,i wygląda na to że wszystko posuwa się w dobrym kierunku. Co prawda dochodzą głosy za Wielkiego Muru że Scholandia uzurpuje sobie prawa do Awary, ach ci szkoliny kiedy się w końcu nauczą że nie zadziera się z Baridajczykami. Trzeba im chyba będzie udzielić kolejnej lekcji dobrego wychowania, aby nie sięgali po cudze, bo mogą stracić rękę, a w najgorszym wypadku życie. Choć na całym pollinie, nie wielu pozostało rdzennych scholandczyków, to jednak jest siła której nie można lekceważyć. Zwłaszcza tych wendyjskich przebierańców, naturalizowanych szkolinów, to oni są tak naprawdę groźni i nieobliczalni. Będzie trzeba pomyśleć nad jakimiś środkami zaradczymi.

P

ostanowiłem wykorzystać chwilę wolnego i wybrać się do domostwa mego syna w Sclavinii. Droga w okolice Eldoratu była nie przyjemna, tamtejsza infrastruktura drogowa nie należy do najprzyjemniejszych do podróżowania. W czasie podróży miałem sporo czasu na rozmyślanie. W tej chwili nie ukrywam że najbardziej absorbują mnie reforma Herolda, do której ciężko mi się wziąć, tak aby był widoczny jakiś efekt. Nic będzie trzeba wziąć się w garść, i zabrać się za pracę. Drugą rzeczą jaka mi przechodzi przez myśli, to postawa mego syna. Co prawda to jeszcze młokos, jednak mógłby nabrać nie co więcej ogłady. Nie wiem , nie wiem naprawdę co zrobić, aby zwracał się z większym szacunkiem do zasłużonych Sarmatek i Sarmatów. Może męska rozmowa w cztery oczy przy szklanicy wina coś pomoże. Przecież po alkoholu człowiek jest najbardziej szczery, choć z drugiej strony lubi również fantazjować. Cóż zobaczymy co przyniesie te spotkanie, jestem pozytywnej myśli.


(-)Friedrich Wilhelm Nikolaus Karl mar. von Hohenzollern.

21 kwietnia 2017 r.

T
o już kolejne dwa tygodnie od ostatniego wpisu, co raz częściej zaniedbuje swój pamiętniczek. Nie dlatego że nic się nie dzieje, ale przez to że dzieje się tego za wiele, i jestem zawalony pracą w Baridasie, Narodowej Partii Baridasu, jak i też realnie. Człowiek chciałby też odpocząć ale czasu nie ma, a ktoś robić przecież musi. Silniejsze jest tu poczucie obowiązku i odpowiedzialności za wspólnotę niż własne potrzeby - jednak i na to przyjdzie czas.

O
statnie tygodnie w Księstwie Sarmacji, jak i w Królestwie Baridasu były mocno absorbujące. Wydarzenie za wydarzeniem goniło, dyskusja za dyskusja, niczym na wyścigu rydwanów w starożytności. Dobrze jednak jest że tak się dzieje. Ponieważ pokazuje to że jeszcze nie nastąpił czas upadku mikronacji. W każdym razie na aktywność nie ma co narzekać, oczywiście większość ludzi chciała by aby była ona większa, jednak niekiedy i wykwintnym jedzeniem idzie się przejść. Warto się cieszyć z tego co się ma i to doceniać, zamiast stale narzekać jak to jest źle.

S
wego czasu przymierzałem się do odbudowy lenna, swego zamku w Zollern, oraz restauracji rodu. Jednak jakoś nie mam tyle siły w sobie, aby to w tej chwili uczynić. Nie oznacza to że spocznę na laurach, wręcz przeciwnie małymi krokami będę wcielał wcześniej nakreślony plan, bo przecież nie od razu Rzym zbudowano. Będąc przy temacie rodziny, ciekawe co wyjdzie w związku z sprawą mego syna w TK. Jego szansę na wygraną są mizerne patrząc przez pryzmat materiału dowodowego, jednak przebieg całego procesu, oraz nieetyczne i moralnie naganne wnioski strony pozywającej jakie przeszły, zwłaszcza te w kwestii powołania na świadka byłej pełnomocnik oskarżonego - dają dużo do myślenia. Zwłaszcza w materii ogromnych luk prawnych w prawodawstwie sarmackim, prędzej czy później będzie trzeba coś z tym uczynić - gdyż tak się nie godzi. Przez chwilę zastanawiałem się nawet nad powrotem na ławy poselskie, jednak zdecydowanie jest na to za wcześnie, a dwa wpierw należy zająć się Baridasem. W każdym razie rozpocząłem już przygotowania paczek więziennych dla syna, składających się z z marynowanych krewetek, musów bananowych, steków z bawołów baridajskich, i ogromnej ilości kokainy i almerskiego tytoniu, tak aby młody był w posiadaniu waluty więziennej, który z pewnością umili i ułatwi mu pobyt w grodziskowym zakładzie penitencjarnym. Nie mniej wciąż żywię nadzieję, że wyrok będzie łagodny i skończy się na zawiasach.


(-)Friedrich Wilhelm Nikolaus Karl mar. von Hohenzollern.

26 kwietnia 2017 r.

J

ak te dni przeleciały, człowiek ani zdążył się obejrzeć za siebie, a tu nowa dyskusja, temat, narracja, artykuł w dsg, czy też debata w centrali. Jak na mikronacje w Księstwie Sarmacji, w Baridasie, aktywność jest zachwycająca. Patrząc zwłaszcza przez pryzmat czasu, jaki człowiek może poświęcić na państwa wirtualne. Takie drobne rzeczy jak posty, komentarze, ćwierki stanowią o sile naszego państwa jak i samorządu. A jest tego ogrom że człowiek ledwo ogarnia.

M

inęło raptem 5 dni od ostatniego wpisu. a kłopotu już piętrzą się po sufit. Zamknęli mego w gorącej wodzie kąpanego syna do grodziskowej bastylii, może dzięki odsiadce czegoś się w końcu nauczy. Nie mniej zmusiło mnie to do odwiedzenia ziem Starosarmacji i Książęcego Miasta Grodzisk. Nostalgia się odezwała, ponieważ niegdyś to właśnie w Grodzisku stawiałem swoje pierwsze kroki, i zawsze czułem więź z stolicą Księstwa Sarmacji. Miałem jedynie nadziej że dawne kontakty nie wygasły, i lokalni urzędnicy pamiętają mą skromną osobę - bo w zasadzie udałem się tam z konkretną misją, Mianowicie zapewnić swemu synowi bezpieczeństwo oraz godne i humanitarne warunki odsiadki. Ponieważ dotarły do mnie wieści ze Srebrnego Rogu że Poważany Kawaler Hergemon planuje zamach na Tymoteusza, a wiadomym jest że ma on chody w TK i centralnej administracji państwowej. Dlatego też udałem się do starego naczelnika Władzia, wypiłem z nim parę kielichów starki, i doszedłem do porozumienia w sprawie zapewnienia ochrony Tymoteusza. Dodatkowo odwiedziłem Obulusa gellońskiego więźnia, stałego rezydenta grodziskowej bastylii. Siedział tam chyba od początku dziejów Sarmacji, za to tylko że ośmielił się rzucić pomidorem w portret JKW Piotra Mikołaja w czasach absolutnych, jego skazanie miało być przykładem w imię zasad monarchofaszyzmu, W każdym razie jego też udało mi się przekonać aby zaopiekował się moim synem, i uchronił go przed teutońskimi zbirami. Wiadomym przecież Gellon Teutońcom nie popuści. Z czystym sumieniem mogłem się udać z powrotem do dworku w Zollern.


(-)Friedrich Wilhelm Nikolaus Karl mar. von Hohenzollern.

5 maja 2017 r.

P

rzeleciał ten tydzień w mig, niczym sarmackie F - 16, patrolujące bezpieczeństwo strefy powietrznej Awary Południowej. W Królestwie Baridasu, jak i w Księstwie Sarmacji wiele się działo, a ja jak zwykle byłem zajęty pracą. Mogło by się wydawać że taka samorządowa posadka Pisarza Dworu to przysłowiowa bułka z masłem. Nic z tych rzeczy, trzeba być cały czas czujnym, i obserwować oraz notować aktualne wydarzenia, aby nie być potem w tyle. A tych wydarzeń z dnia na dzień przybywa. Początek maja był łaskawy dla Baridasu, można było zauważyć bum aktywnościowy w kraju korony, mnogość dyskusji i postów na forum, oraz szereg publikacji w Heroldzie. Serce od razu przyśpieszyło, natomiast w wewnątrz człowiek poczuł radość, że w końcu widać efekty pracy u podstaw.

M

ój w gorącej wodzie kąpany syn, ten który nie potrafi trzymać języka za zębami, i mówi to co mu ślina na język przyniesie - odsiaduje wyrok. Raz na tydzień przesyłam mu paczki, wraz z więzienną walutą. Cały czas prowadzę korespondencję z naczelnikiem wiezienia panem Władziem mym starym znajomkiem, który na bieżąco monitoruje zachowanie mojego syna. Z listów wynika że Tymoteusz sprawuje się w miarę dobrze, nie szuka zaczepek, oraz stosuje się do panujących reguł. Mam nadzieje że dzięki pobytowi w sarmackiej bastylii w końcu pójdzie po rozum do głowy.

M

ajówka, o to był piękny czas w którym w końcu wypocząłem przy grillu i piwku. W między czasie nawet zdążyłem skrobnąć serię narracji pod tytułem Almerski Klub Dżentelmenów. Wymagało to nie lada wysiłku, ponieważ trzeba było wpaść na jakiś koncept i go opisać, a następnie kontynuować, a Sarmaci, zwłaszcza zaś Baridajczycy dobrze wiedzą że szybko się nudzę tego typu historyjkami, co oznacza że najczęściej je porzucam i dalej nie kontynuuje. W tym przypadku było inaczej, doprowadziłem do końca historię od A do Z. Jednak żeby nie było tak wesoło i kolorowo, to coś rzec jasna musiało mi poplątać szyki i wprowadzić w zły nastrój, a przynajmniej w stan emocjonalny smutku, rozgoryczenia i gniewu. Mówię mianowicie o artykule autorstwa Wielmożnego Wicehrabiego von Thorna w której to publikacji stawia on znak równości między nacjonalizmem realowym a baridajskim nacjonalizmie. W samym tekście zaś porównuje Narodową Partię Baridasu do polskiego Odrodzenia Narodowo Radykalnego, co w mej opinii jest podłą manipulacją. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest że zachowanie Wielmożnego Wicehrabiego, które dawno temu przewidziałem. W momencie rozpoczęcia dyskusji na forum Baridajskim bodajże 9 marca o baridajskim nacjonalizmie, w pierwszym poście przewidziałem jego zachowanie, tok myślenia, i logiką jaką się posłuży aby przekonać społeczeństwo do swoich racji. Pocieszającym może być fakt że w toku dyskusji wyszła na jaw hipokryzja Wielmożnego Wicehrabiego, oraz wypunktowano słabość jego argumentów. Nie mniej jednak niesmak pozostał.


(-)Friedrich Wilhelm Nikolaus Karl mar. von Hohenzollern.


Ciąg dalszy nastąpi....


Dziennikarz Herolda,
(-)Frideric mar. et Hohensollern.


Ap7HPjqj.png
Dotacje
2 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Tomasz Ivo Hugo, Guedes de Lima, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Julian Fer at Atera.
Serduszka
8 140,00 lt
Ten artykuł lubią: Tomasz Ivo Hugo, Guedes de Lima, Yennefer von Witcher, Henryk Wespucci, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Mikołaj Torped, Julian Fer at Atera, Roland Heach-Romański, Thimoteus ik Hohentsolern.
Komentarze
Guedes de Lima
Ogrom pracy, wielki szacunek!
Odpowiedz Permalink
Laurencjusz Ma Hi at Atera
Królestwo Baridasu szykuje obchody, ale w chwili obecnej niczego wiecej oficjalnie nie mogę potwierdzić, a przyparty do Wielkiego Muru czasem mogę i zaprzeczyć

PS: Bardzo ciekawe pamiętniki. Z niecierpliwością czekam na wincej :)
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Świetne. Mam nadzieję, że ciąg dalszy już wkrótce. Z chęcią poczytał bym coś więcej o tym więźniu Obulusie :)
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Prześwietny Hrabio at Atera, kolejna część jest planowana najszybciej za trzy miesiące. Choć może nie co wcześniej się ukazać, nie wykluczam tego, wszystko zależy od intensywności moich wpisów, i czasu jaki będę mógł temu projektowi poświęcić.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.