Eldoradzkie Metro cz. 3

...Podbiegają do miejsca w którym zauważyli ruch. To mały chłopiec mówi Monika

Monika
Nie bój się chłopczyku. Chodź do mnie, nic ci już nie grozi.
Jak ci na imię?

Szymon - odpowiada ze szlochem.

Monika
Ładne imię. Jesteś sam?

Szymon
Tak. Babcia miała mnie odebrać z dworca. Rodzice mnie wysłali do niej na wakacje. Sami nie mogli jechać bo pracują.

Monika
Spokojnie. Jakoś damy sobie radę i wyjdziemy z tej sytuacji.
A ile masz lat Szymonie?

Szymon
Osiem i jestem głodny.

Monika
Mi także zaczyna burczeć w brzuchu. Musimy coś znaleźć do jedzenia.

Lolek.
Zgadza się. Musimy się dostać do najbliższej stacji. Mogą tam być jakieś automaty oraz woda.

Idziemy już jakiś czas. Czujemy jakbyśmy szli godzinami. To chyba przez to że jesteśmy obolali i zmęczeni.

Szymon.ak
Widzę jakieś światło!

Lolek.
Masz rację. Chodźmy. Tylko zastanawia mnie skąd šwiatło, skoro cała sieć elektryczną padła. To chyba ogień bo światło nie jest równe, tylko się chwieje. Może ktoś potrzebuje pomocy. Pośpieszny się.

Idziemy szybkim krokiem, bynajmniej tak nam się wydaje i w końcu docieramy. To pozostałości po stacji. O jest ognisko a przy nim sędziwy starzec.

Lolek.
Witam. Czy możemy się ogrzać?

Dozorca
Oczywiście. Proszę bardzo. Cieszę się że kogoś widzę. Myślałem że sam zostałem na tym świecie.

Lolek
Czy da się wtedy wyjść? Niestety nie. Już próbowałem, ale parę kilometrów dalej jest służbowe wyjście. Niestety nie mam kluczy. Zostały w dyżurce do której teraz nie ma dojścia. A znajdziemy tutaj jakieś jedzenie i wodę?

Starzec
Oczywiście, jednak nie ma tego dużo. Tam w pomieszczeniu są automaty z batonami. Zawsze to coś.

Weronika.
Pan zna to metro. Jak daleko do następnej stacji?

Starzec
Jakieś 10 km.

Weronika.
Idzie pan z nami?

Starzec
Nie. Już jestem stary. Nie mam siły. Zostanę tutaj gdzie się wychowałem i,przeżyłem większość życia. Kocham metro i właśnie tutaj chciałbym umrzeć.

Weronika

W takim razie do widzenia i dziękuję za wszystko.

Zjedliśmy batoniki nie pierwszej świeżości, ale czekolada dodaje energii. Napełniliśmy butelki z wodą i ruszyliśmy w drogę....

Oto poprzednie części jeżeli ktoś nie jest w temacie.
Cz.1
http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/9995/5
Cz.2
http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/10009/4
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
2 732,00 lt
Ten artykuł lubią: Guedes de Lima, Roland Heach-Romański, Defloriusz Dyman Wander, David de Hoenhaim.
Komentarze
Susanne Delfina Kierkeller
Ciekawe, jaki to gatunek literacki? Albo rodzaj...?
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Metro w Eldoracie ma doskonałą reklamę. ;)
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
To oczywiste, że powyższe to dzieło z gatunku bezaktówek.
Odpowiedz Permalink
Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło
Gatunek kanałowy:) rodzaj nijaki:) Nie jestem wytrawnym pisarzem. Mam tylko sporo pomysłów:)
Odpowiedz Permalink
Bartek Staniszczak
Dialog, ale ciekawy ;)
Permalink
Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło
To będzie poplątane. Raz dialog, raz opowiadanie. W zależności i od mojego samopoczucia:)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.