Herold, Fryderyk von Hohenzollern, 08.05.2017 r. o 12:04
Czas się zatrzymać i zastanowić
Seria wydawnicza: Baridajski rzut okiem ...

ju5zB133.png

Drodzy Sarmaci, szanowni Baridajczycy. Coraz częściej spotykamy się z opinią że ”Tytuły są gówno warte, że można się nimi co najwyżej podetrzeć”. Takie głosy coraz częściej są słyszane w Księstwie Sarmacji. Czy to oznacza, że etos rycerza, szlachty, arystokracji się wypalił? Idea państwa oparta na zhierarchizowanej społeczności powoli zaczyna się rozsypywać jak ten domek z kart. A może po prostu społeczność sarmacka dorosła do szczytnych idei wywieszonych niegdyś na powiewających sztandarach sarmackich komunistów. Równość, Wolność, Braterstwo, czy aby na pewno jest odpowiedzią na utopijne marzenia o idealnym państwie? Zwłaszcza biorąc pod uwagę że społeczeństwo sarmackie jest zróżnicowane pod wieloma względami. Cenzusy społeczne skutecznie ustawiają nas w szeregu. Kwalifikują do określonych grup, definiują nas jako jednostki, oraz naszą siłę oddziaływania na państwo. Rzecz jasna daleko nam do klasycznej walki klas, czy też permanentnej wojny poszczególnych grup społecznych. Jednak równość wszystkich obywateli wobec prawa jest mrzonką, a przynajmniej pobożnym życzeniem wolnomyślicieli i liberałów.

Sarmaci i Sarmatki wciąż biegną w pogoni za szczęściem i lepszym życiem. Raz jest to wyścig szczurów, znany nam z takich filmów jak choćby ”Wilk z Wall Street’, gdzie podążamy za libertami, znaczkami, władzą, i poprawą własnego komfortu życia. Drugim razem jest to bieg Forresta Gumpa z filmu pod tym samym tytułem, gdzie na oślep biegniemy ku celu który nazywa się szczęście. Społeczność sarmacka nie potrafi się na chwilę zatrzymać, rozkoszować owocami pracy, rozsiąść się wygodnie i zanurzyć się w refleksji. Musi ciągle coś zmieniać, udoskonalać, choć nie zawsze to wychodzi, i niekiedy efekt jest zupełnie inny od zamierzonego.Często na siłę próbuje się uszczęśliwiać członków wspólnoty, choć oni sami tego nie chcą, gdyż prezentują postawę konserwatywną, z tego względu iż obecne realia jej odpowiadają. Często bywa też, że wraz z prowadzeniem jakiś zmian Sarmaci się do nich przekonują, jednak dalej podchodzą do nich z nieufnością i ostrożnością. Natomiast gdy się już do nich przyzwyczają, oswoją się z nimi, dostrzegą ich zalety. Wtedy ktoś, bądź grupa osób wprowadza znów reformy. Takie postępowanie po części wymusza dbałość o stały poziom aktywności i atrakcyjności sarmackiego państwa. Jednak ciągłe życie w biegu, w ciągu nieustających zmian, jest niezdrowe i skutecznie może nie tyle zniechęcać do wspólnej zabawy. Co powodować przytłoczenie nieustająco zmieniającą się wirtualną rzeczywistością.

Dlatego może warto się na chwilę zatrzymać, rozglądnąć, docenić prozę życia dnia codziennego w Księstwie Sarmacji. Zająć się tym na co ma się naprawdę ochotę, a nie tylko tym, co wymuszają na nas obowiązki płynące z zajmowanych stanowisk/funkcji, bądź też imagu jaki budujemy wokół siebie. Wystarczy usiąść napisać jakiś artykuł zgodny z naszymi zainteresowaniami, wziąć udział w jakiejś interesującej nas inicjatywie, stworzyć grafikę i wrzucić ją na forum lub DSG, podzielić się swoją opinią w jakimś temacie czy dyskusji, wejść na irca, discorda czy baridajskiego chata i porozmawiać z Sarmatami, bądź do kogoś wysłać list przez pocztę konną. I aktywność, wraz z atrakcyjnością będzie nam rosła, a w dodatku będzie ciekawie. Nie potrzeba do tego płomiennych przemówień, siarczystych dyskusji, prowokacji i kontrowersji. Nie jest potrzebna krew na widowni, wyprute wnętrzności, wystarczy odrobinę zaangażowania, integracji, i przede wszystkim zrozumienia, jak i tolerancji.

W całej tej pogoni za Edenem, umyka nam rzeczywistość, jej fundamenty zbudowane na określonej narracji, odnoszącej się do monarchii i stanów jej tworzących. Ogólno sarmackiej narracji, o którą przestaliśmy dbać. Zaniedbaliśmy nasz ogród, zrezygnowaliśmy z codziennej pielęgnacji kwiatu jaki posadziliśmy, przez to też ogród zarósł chwastami, których usunięcie nie jest takie proste. Ponieważ jest możliwe jedynie powrotem do korzeni, do przyjętych tradycji i konwenansów, co wydaje się trudne w dobie krytycyzmu tożsamości, uniwersalnych wartości i zaniku dobrych obyczajów. Po omacku szukamy świętego graala, nie dostrzegając że jest on tuż przed nami. To my tak naprawdę jesteśmy świętym graalem, tylko że tego nie dostrzegamy, gdyż w tej całej pogoni właśnie nam to umyka.


Dziennikarz Herolda,
Redaktor Naczelny Herolda,
(-) Frideric et Hohensollern.


Ap7HPjqj.png
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło, Paulus Buddus.
Serduszka
4 660,00 lt
Ten artykuł lubią: Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło, Laurẽt Gedeon I, Gniewosz Sforski, Yennefer von Witcher, Guedes de Lima, Paulus Buddus.
Komentarze
Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło
U mnie bynajmniej się nie wypalił. Nie skromnie powiem że jestem skromnym człowiekiem i akurat w moim przypadku nie jestem ani rankingowej i sam zapewne nie będę ubiegał się o tytuł czy nagrody, medale. Co innego konkursy jak ten o pisaniu. Zazwyczaj jestem zdania że za mało zrobiłem dla takiego zaszczytu a i nie chcę być uważany za kogoś lepszego, niedostępnego. Chcę być po prostu kumplem i z iloma tylko mogę, to przejść na ty w rozmowach.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
W mojej może nawet dość subiektywnej opinii obecnie chyba nie stać nas na tak gruntowne zmiany.

Jeśli ktoś ma ochotę na uprawianie komunizmu to zapraszam do Republiki Południowego Baridasu. Napewno tam gdzieś się zmieści między tramwajizmem, a bananyzmem :)
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
czas sie zatrzymac, wciagnac kreske lub dwie i znow ruszyc do przodu!
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Czas się zatrzymać, trochę podymać. Ja dymam a Dyman?
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
No cóż, wszystko się kiedyś przejada, zużywa itp. itd. Już niejednokrotnie mi mówiono, że przydałby się... resetu tytułów, a wręcz zachęcano, bo za dużo np. diuków. No cóż, każdy ma swoje racje, ale nie przesadzałbym z uogólnianiem, że tytuły Sarmatkom i Sarmatom są niepotrzebne... Chociaż co ja tam wiem, zwykły książę jestem ;)
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Wasza Książęca Mość,
Wasza Królewska Wysokość,
Jaśnie Wielmożny Markizie,
Wierny Obywatelu,

ogólnie ten artykuł jest taką moją ogólną refleksją na obecny stan społeczeństwa i państwa sarmackiego. Występuje w nim dużo uproszczeń i uogólnień. Ogólnie co raz częściej spotykam się z opinią, słyszy się że tytuły są mało potrzebne, bądź mało warte. Takimi tezami posługiwał się choćby Sławetny Kawaler von Thorn-Maikowski, zresztą podobne stanowisko prezentuje bodajże Vladimir. W każdym razie sam nie twierdzę że są niepotrzebne, pytam się was, ogół społeczeństwa. Przy czym też zwracam uwagę że w tej całej pogoni, zapominamy cieszyć się tym co mamy, przez to wielu rzeczy nie używamy, i przez to one przechodzą w zapomnienie itd..

Ja tam jestem ostatnią osobą która by nawoływała do bądź propagowała wirtualny komunizm. Więc ten tegens ja nie o tym.

Wydaje mi się że komentarz co prawda utrzymany w konwencji narracyjnej JKW Wandera, oddaje istotę tego artykułu.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Wydawało mi się, że Kawaler von Thorn-Maikowski odnosił się z dezaprobatą do odznaczeń i orderów. Ale mogę się mylić. W każdym razie mój komentarz nie był skierowany wprost do Markiza :)
Myślę, że różnie to z tymi tytułami bywa. Dla wspomnianego Kawalera, który w Dreamlandzie jest księciem Monderii, takie tytuły poniżej diuka rzeczywiście mogą być mało potrzebne. Choć nie wiem czy akurat rzeczywiście on ma taki pogląd nt. tytułów. Dla innych młodych Sarmatek i Sarmatów, zwłaszcza nie pochodzących z innych mikronacji, może to stanowić swego rodzaju cel, wyczekiwaną nagrodę. A inni mogą to mieć w nosie. No mi został jeszcze jeden tytuł, który w sumie sam sobie nadam ;) Więc moje zdanie z pewnością nie jest tutaj wyznacznikiem
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.