Filip I Gryf
Komentarze
Gratuluję Wasza Książęca Mość! ;-)

Wiem, że czasy Waszego panowania będą szczególnie ważnym etapem na drodze ku świetlanej przyszłości.
I dalej swoje - byłbym naiwny, gdyby było inaczej. ;-)

Ale na szczęście dopiąłeś swego.
*sam się nie pogrążaj. Żałosny jest fakt, że nie masz nic do powiedzenia, a i tak się odzywasz. Zresztą, takie wszystko mądre, a zarazem bezsensowne.

Nie będę już odpowiadał na Wasze zaczepki, bo jak widać, czy nic nie powiem, czy jednak swoje zdanie wyłożę i tak nie ma to sensu.

Życzę wesołej dalszej zabawy i miłego weekendu. ;-)
@BrunonKrasnodebski cieszy mnie, że można sobie boki zrywać. Nie będę już nawet się powtarzał, żebyś postawił się na moim miejscu i przeanalizował, czy Twoje działania były jak najbardziej "normalne" - bo jak na razie widzę wybieranie sobie zdań z kontekstu to Wam dobrze idzie.

Żenujące jest to, bo zrobiliście sobie szybko otoczke wokół siebie zważając tylko na jedno - na super zabawę w pogardzaniu innymi. Niezła ta wasza apolityczność muszę przyznać...
@kaxiu jak najbardziej, z ust mi to wyjąłeś.

Muszę przyznać, że znasz sie lepiej na zagrywkach. Kiedy byłem potrzebny i tańczyłem jak mi zagrano to było wesoło, fajniutko, znośnie. Szkoda tylko, że jakoś nigfy tańczyć się nie nauczyłem...
Odbębniłem co miałem i teraz mogę być szkalowany. Superowo.

@joahimvonribertrop ależ jasne, że Ty nie widziesz, że mogłeś przegiąć ze swoimi wypowiedziami. Jeśli chcesz to sobie przeglądnij i wyobraź sobie, że to ktoś do Ciebie pisze. Zobaczymy, czy wtedy również będzie: "ale co ja zrobiłem". Zresztą odnosząc sie do Twojej wypowiedzi np. z Voxlandu - zakładać kaganiec wrogom politycznym - szkoda, że moje prawo do sądowego załatwienia sprawy jest również podważane (jakbym to już słyszał gdzieś...)
@Zombiakov

Powiem tyle, że czas ucieka, a mi się już nie chcę myśleć.

W Sarmacji jestem prawie 2 lata. Popełniałem błędy ciągle (inne mniejszej wagi, inne trzeba było osobiście poprawić jak najszybciej). I to mówię o całym tym okresie - nie tylko wtedy, kiedy zacząłem dostawać więcej zaufania do pełnienia różnych funkcji.

Przy każdym z takich, nawet najdrobniejszych błędów przepraszałem (może nie oficjalnie, ale jednak). Zdaję sobie sprawę, że ja nie jestem świętoszkiem i za każdy swój czyn - czy to świadomy, czy nie - będę musiał wziąć odpowiedzialność.

Pierwsze, co pomyślałem, kiedy dowiedziałem się, że jestem "przesłuchiwany" (bo nie wiem, jak mam nazwać sytuację, kiedy Prefekt oficjalnie nie rozpoczął żadnego postępowania przygotowawczego, podczas tego przesłuchania traktuje mnie zarazem jako świadka i oskarżonego - gdyż 1 rozmowa leży w materiale dowodowym "mojej" sprawy i drugiej). A że Prefekt, wdł. mnie, zrobił tą sprawę po macoszemu i ewidentnie sam przekracza uprawnienia (a przecie to ja jestem ten nie fair play). Ale nie wnikam w to już, gdyż mi jest wszystko jedno.

Za bardzo odbiegłem od tego co chciałem powiedzieć, więc wrócę.

Nie czuję już nawet wstydu!

Ja rozumiem, że każdy ma prawo do tego, żeby skrytykować (nie raz dzięki temu mój tyłek był bezpieczny, gdyż miałem szanse uratować to, co zaniedbałem etc.)

Jednak to, co działo się przez ostatnie kilka dni to jest po prostu chamstwo. Poziom krytyki został na pewno przekroczony poza dozwolony.

Zrobiliście ze mnie (i mojego rodu) jakiś potworów, którzy za nic mają wszystkich i wszystko. Z jednej strony żądacie wyjaśnień (i oczywiście słusznie), a z drugiej mieszacie mnie z błotem i w emocjach - i zapewne ukrywanej już dawno niechęci - obrażacie moją osobę. Oczywiście nie będę generalizować i mówić, że tak wszyscy robili.

Jednak szereg drwin nie działa na razie na korzyść drwiących.

Nie bez powodu praktycznie nie odzywam się w tej sprawie - sam czuję frustrację, gniew i upór, by dać niektórym prztyczka na odchodne.

Krótko określając sytuacje - przed chwilą byłem wygodny, bo zachcianki były spełnianie. Teraz jestem wrogiem publicznym nr 1.

Nie będę nawet porównywał innych sytuacji z tą. Nie mam na to chęci.

Dzięki wyniszczającym działaniom, a w szczególności Pana Hergemona (no ale jazda), Joahima, Brunona i Artura (tak, tych, co pozwoliłem sobie zanieść przed TK, ale w zasadzie i tak nie ma to już znaczenia).

Jeśli już stąd odejdę (a niewątpliwie się to stanie) zachęcam do głębszej lektury całości sprawy i wszystkich tekstów lecących w moją stronę, czy moich bliskich. Niech się wtedy ktoś postara wczuć we mnie (poczuć, co mogłem czuć czytając szereg wyzwisk i wypatrywać wypowiedzi nacechowanych pogardą i ubliżaniem).

Wtedy może dojdzie do Was pewna rzecz - może po prostu tak się nie robi, mimo, że żądam wyjaśnień w sprawie to nie będę w międzyczasie szykanował i zrównywał z brukiem wszystkiego, bo według mnie samego przecież zasłużył książę na taką reakcje.

Reakcje od ludzi, dla których sama odpowiedź na zarzuty to drobnostka - dla nich liczy się tylko "fizyczna" eksterminacja i problem z głowy.

No właśnie, problem z głowy. Jak już wpomniałem nie czuję już nawet wstydu. Szkoda mi jest, że nawet tych 2 lat nie v-przeżyłem, a muszę się pożegnać z największą mikronacją, jaką jest Sarmacja.

Mimo, że zostanę zapamiętany przez pryzmat ostatniego wydarzenia (i może obok Teutońskiego Maja, tak ochoczo dopasowywany do sytuacji - może powstanie Hippogriffowskie Lipiec? Choć to już trwało dłużej). Pierwsza lampka zapaliła się podczas sprawy Santiego - również osoby, która wiele wnosiła do naszej społeczności, a została potraktowana, jak potraktowana. A czemu? Ponieważ zadarł nie z tymi osobami, co trzeba. Widać, że nawet na takich sytuacjach nie nauczyłem się dostatecznie.

Jeśli mam za coś wyrażać skruchę to za to, w jaki sposób zostawiam Sarmację. Ale na szczęście mogę jeszcze czemuś zaradzić. Jak naprzykład dopomóc Wam w świetnej zabawie i dać tego, czego tak bardzo chcecie. Wybierzcie sobie "wzór sarmackich wartości", chociaż po ostatniej elekcji jakoś boję się, że będą zupełnie inne priorytety.

Muszę powiedzieć na koniec, że jeśli tak dalej w Sarmacji będą traktowani młodzi i/lub innego zdania to długo ten wózek nie zajedzie. A mam nadzieję, że tak się nie stanie.

Nadal szkoda mi, że zostałem zrobiony jako najgorszy wróg i potwór. A mam nadzieję, że jak zniknę z Waszego radaru to chociaż oszczędzą sobie niektórzy bezsensownych komentarzy (od których aż się roi na forum, stronie głównej, ale również na discordzie i na zagranicy).

Jeśli mój nastepca będzie chciał dalej utrzymywać (daj Boże) instytucję Księcia to niech uważa co robi - jak widzimy łatwo jest teraz wziąć sprawy w swoje ręce i uruchomić procedurę odwoławczą. Ewidentnie, raz ruszoną machinę ciężko zatrzymać...
@Mkbewe
Cytuję:
Tutaj należy się więc mały plusik dla „FIGi”, że sprawnie zorganizowała całkiem dobry spektakl, który dał nam poznać naszych przyszłych reprezentantów.

Uśmiechnąłbym się bardziej (nie wiem, czy ironicznie, czy po prostu), gdyby FIGa nie była dziewczyną - chyba, że ja o czymś nie wiem. ;-)
Rzeczywiście obecna, już kończąca się kadencja zarówno Sejmu i Rządu była ciekawa, wprowadziła nowe rozwiązania, albo odświeżyła te starsze. Aktywność wzrasta z każdym miesiącem (a przecież są wakacje!) - chciałbym pogratulować owocnej kadencji obecnemu Kanclerzowi oraz całej RM. Współpracowało się naprawdę świetnie. ;-)
Oby i powrót do Księstwa był udany! ;-)
Bardzo dobrze czyta się prace wychodzące z Akademii jak również Arcyksięcia Teutończyków.

Ale bez Szanownego Brunona nie było by tej pracy. Powodzenia w dalszej pracy naukowej. ;-)
Bardzo ciekawa inicjatywa!
Gratuluję zwycięzcy.
@leszcz to fakt - zresztą w ogóle języki to nie moja bajka.
Bardzo ciekawy sposób na uczczenie Sarmatnicy. ;-)
Bardzo dziękuję - mam nadzieję, że wejdzie to do krwioobiegu. ;-)
Myślałem, że nie będę musiał nz takiej "drobnostki" się spowiadać, ale jak trzeba wyjaśnić to czemu nie.

Jeśli chodzi o kwestię alfabetu to znam go (o zgrozo, nawet na pamięć!), jednak zmiana sposobu ustalenia kolejności jest dla mnie ważna.

Wdł. obecnej ordynacji kolejność kandydatów ustala się w kolejności alfabetycznej od nazwiska, potem imię. Również wiem, czym się różni nazwisko od imienia. ;-)

To jaki problem? Otóż nie wszyscy używają w Sarmacji nazwisk i imion. Przykłady: moja skromna osoba, JKM Joanna Izabela, JKW Andrzej Fryderyk lub ramael, Andronik. I teraz jest problem, czy możemy określić, które to nazwiska. Imiona monarsze raczej nie - również w sytuacji, kiedy ktoś używa tylko 1 członu. Podczas ostatnich wyborów miałem lekki problem przy ustaleniu kolejności z tej właśnie racji.

Jak pisałem - drobnostka. Ale nie chcąc popełnić gafy, ani nikomu uchybić wpisując jego dane na kartę w błędny sposób. Ustalenie losowe nie znaczy również, że miałbym sam ustawiać listy kandydatów na boga.

Konstrukcja przepisy prawnego nie jest nowa. W poprzedniej ordynacji art. 7 ust. 7 ostatnie zdanie. Jedynie wtedy mieliśmy listy wyborcze od komitetów (kolejność kandydatów komitet ustalał sam). Sytuacja inna, ale w moim przekonaniu lepsze będzie to niż obecne. Losowanie winno wyglądać tak samo, jak za pośrednika.

Mam nadzieję, że obawy i wątpliwości rozwiane, mogę zapewnić, że z przekrętami zabaw nie będzie. ;-)
Wspaniałe wieści, że Puls będzie w normie. ;-)
Aż się skusiłem ;-)
Wielka to strata dla całego mikroświata - można powiedzieć, że skurczył się on o 1 mikronautę. Najszczersze kondolencje dla wspólnoty rotryjskiej, Rzeczpospolitej i realnej rodziny.
Szkoda Santi... mam nadzieję, że to będzie tylko ten "dłuższy odpoczynek". ;-)
Tekst dał mi sporo do myślenia - myślę, że jest to najlepsza recenzja. ;-)
Cieszy fakt, że organizacja imprezy posuwa sie naprzód dzięki wspaniałemu organizatorowi. ;-)

Miejmy nadzieję, że formuła Juniora też chwyci.
Muszę sie zgodzić z treścią artykuły (o dziełach sztuki mogę powiedzieć jedno - rewelacja!).

Obraz może być przytłaczający, lecz przyszłość jest w "ruchu". Może nasze realistyczne prognozy sir nie sprawdzą?

*jak na razie widać Sarmacja trzyma się w ryzach, tylko pytanie, ile na to nakłada się kłótni i sporów. Są czynnikiem aktywnościowym, ale czy na dłuższą metę?
Aż jeszcze może sie załapę... ;-)
Bardzo dobra seria - aż nostalgicznie, że się kończy. ;-)
Zgadzam się z Przedmówcą w całości - a gazetkę zakupię za niedługo - żeby na spokojnie czytać najlepszą gazetę! ;-)
Wspaniała gazeta! ;-)
Pomysł genialny, podoba mi się. ;-)

Jednak też zgodzę się z JKM, że lepiej by było "zająć się" obecnymi systemowymi miastami niż tworzyć nowe, które w naszych warunkach nie miały by większej racji bytu...

Jednak miasto naturalnie można rozwijać, nie musi być wklepane w system, aby istniało i miało się dobrze, czego życzę z całego serca. ;-)