Alfred
Komentarze
Nie wiem, czy to jakieś pocieszenie, ale obrót pieniądza zupełnie mnie nie interesuje i nie mam o nim żadnego pojęcia.
Zaznaczam, że powyższy komentarz sercuję w zakresie nieobejmującym tego: „późnienia w TK i tak są już generalnie duże, sprawy już ciągną się niemiłosiernie długo”! A dla nieprzekonanych — jak zapowiadałem — przygotuję merytoryczny artykuł w sprawie, z zachowaniem należytej Powagi.
Najpierw muszę się przespać. W międzyczasie odsyłam do sejmowej debaty — uzasadnienia do projektu oraz mojej ostatniej wypowiedzi (trzecia strona, ostatni post).
Głód w Grodzisku już się skończył, że pozwalacie sobie na takie wyrafinowanie kulinarne? :)
Po zlikwidowaniu Konsulów zmiana nazwy była dosyć logiczna. :)
Złe decyzje personalne i nieaktywność władz równie dobrze można zarzucić późnemu konsulatowi. Pomimo tego nie było narracji "burzymy konsulat". ;)
Nadrobiłem wielomiesięczne zaległości konsulatu, uporządkowałem prawo, pozbyłem się nieefektywnych rozwiązań, rozpocząłem prace nad nowym systemem informatycznym, które do momentu mojej rezygnacji z funkcji trybuna postępowały bardzo szybko. A odnoszę wrażenie, że w nowej narracji republika to był czas jakiejś dewastacji Sclavinii. Cóż — każdy może oceniać, jak chce. Nie warto było.
Entuzhazm, z jakim tańczy się na gribie Repybliki, jest cokolwiek przykry. Ale życzę powodzenia.
Zgadzam się z wicehrabią Aureliuszem-Chojnackim. Słabe finansowanie Trybunału zmusza nas do pisania wyroków na tanim papierze o niskiej gramaturze. Na zapleczu ściany, z których obłazi farba, dziesięcioletnia mikrofala i czajnik, w którym parzymy wodę na herbatę — zawsze najtańszą z dyskontu. Gdy trafi się trudniejszy problem prawny i trzeba zostać po godzinach, żeby sprostać terminom, świecimy sobie latarkami, bo żarówki wypaliły się dwie kadencje temu.

Zresztą — my chociaż mamy etaty, a na przykład sprzątaczki są z agencji pracy tymczasowej. Robią na śmieciowych umowach, po sześć libertów za godzinę. No i co my mamy powiedzieć, kiedy nam się żalą? Że będą miały do portfolio?
Przytyk pod adresem ministra zasłużony. To rzeczywiście ważne wydarzenie i dziwi, że pominięte. Nie należy jednak przesadzać. Aktywizacja Wspólnoty Korony Ebruzów to stały element programów dreamlandzkich polityków od lat. Wspólnota cały czas właściwie leży. W sprawie Awary rząd dreamlandzki zapewne będzie często i głośno zgrzytał zębami, ale wiąże go zawarta umowa. Diuk von Witt nie lubi Sarmacji od dawna i nietrudno to zauważyć. Również od jego ministra spraw zageanicznych trudno oczekiwać, by kochał kraj, który go wydalił.

Nie ma potrzeby bić na alarm. Wszystko będzie się zapewne toczyć dalej swoim rytmem, tak jak wcześniej.
Hrabio Paczenko, lenno Prawda należało, o ile pamiętam, do diuka Nowickiego. ;)
Kongres Intelektualistów - nazwa cudo. Polecam dyskusje sprzed kilku lat na ten temat. Są chyba gdzieś w "Polityce i społeczeństwie". W ogóle mam wrażenie, że kiedyś ten dział był o wiele żywszy.
Mam pewne wątpliwości, czy warto wynosić kogoś ponad mechanizmy demokracji, aby zapewnić wyższą jakość orzecznictwa ustrojowego. Sejm powołuje asesora taką samą większością, co zmienia Konstytucję. Poza tym od osoby na takim stanowisku należałoby oczekiwać pełnej apolityczności, nie wiem, czy dla ludzi o takich kompetencjach nie znalazłyby się lepsze funkcje.

Natomiast na pewno powinniśmy dążyć do podnoszenia standardów. Dyskutujemy w Trybunale nad możliwymi obszarami korzystnych zmian - zarówno w prawie, jak i zwyczaju, praktyce. Bardzo możliwe, że wkrótce coś pokażemy. :)
He, he. Przynajmniej w jednym przypadku domyślam się, o kogo chodzi. Natomiast uważam za wybitnie słabe rzucanie zarzutów niekompetencji pod adresem bliżej nieokreślonych osób. Ciekaw jestem też tej krytyki mechanizmów. Kto miałby rozpoznawać sprawy ustrojowe, jak nie Trybunał?
Fajnie byłoby, prawda, rzucić nazwiskami tych osób.
Wprawia mnie w irytację, by nie powiedzieć dosadniej, narzekanie na brak wykształcenia/doświadczenia prawniczego asesorów Trybunału Koronnego. Całe państwo tworzą amatorzy, którzy przecież nie są w realu szefami rządów, posłami czy ministrami, a w znakomitej większości zapewne nie sprawują w ogóle żadnych istotniejszych stanowisk w administracji. Jest w porządku. Ale nie w sądownictwie. Jeżeli człowiek nie jest realowo prawnikiem, choćby się starał, wszystko to nieważne. Jest tylko zapchajdziurą, z braku laku.

Nie rozumiem, czemu poseł może być na przykład licealistą i spokojnie brać udział w stanowieniu prawa, ale już wykładni jego ustawy powinien dokonywać sędzia zawodowy. Najlepiej pewnie z Trybunału Konstytucyjnego, bo co w jakichś śmiesznych sądach rejonowych wiedzą o poważnych konstytucjach i ustrojach?

Zluzujmy poślady. Bywają nieprawidłowości. Czasem wszystko trwa długo. Ostatnio wydanie jednego wyroku przeciągnęło się mocno poza termin — bo z jednej strony istniały rozbieżności zdań, a z drugiej opóźnienia w komunikacji. To niedobrze i za to, w jakim zakresie się do tego przyczyniłem, przepraszam. Mimo wszystko mam jednak dojmujące wrażenie, że z igły robi się tu widły.
Podziwiam tych ludzi. Mnie czasem nie chce się być jedym Martinem Schlesingerem-Asketilem, a ich jest dziewiątka.
Dziękuję za to oświadczenie. Zostało już zauważone w Kugarii; zdaje się, że przekazywanie adresów IP nie będzie konieczne, chociaż jestem w tej kwestii do dyspozycji władz Chanatu.
Używanie "wgl" podczas besztania kogoś za jego polszczyznę trochę razi.
Nie, ludzie tworzący partii nie muszą mieć wytycznych. Co one im mają dać?
Nie za bardzo wiem, o co chodzi z tą "nową formą". Tego wciąż się nie da czytać.
Pozwolę sobie wyjaśnić -- współpraca z Waszą Książęcą Mością była bardzo dobra, a jako Marszałek Trybunału działałem swobodnie (w zakresie swoich kompetencji, oczywiście). Dymisję złożyłem, ponieważ byłem niezadowolony z siebie. Odczuwałem pewien spadek formy, popełniłem dwa błędy: w sprawie Hansa, zwracając wniosek oraz w sprawie RCA, przyjmując wniosek od nieuprawnionego wnioskodawcy.
Kiedy zapoznawałem się z peojektem, kluczową kwestią były dla mnie zmiany mające uniezależnić Trybunał od Sejmu, z czym się jak najbardziej zgadzam. Powierzenie przewodnictwa Prezesowi właściwie sankcjonuje stan obecny; natomiast wybór przewodniczącego sądu przez sędziów wydał mi się zupełnie sensowny.
Przy tym nie ukrywam -- nigdy nie ukrywałem -- że jestem zwolennikiem rządów republikańskich. Mamy to szczęście, że żyjemy pod panowaniem dobrze pełniącego swe funkcje monarchy; doświadczyłem kiedyś jednak, jak to jest, gdy monarcha i środowiska arystokratyczne zawodzą, gdy podejmują złe dla państwa decyzje. Właśnie dlatego jestem teraz w Sarmacji, nie Dreamlandzie.
Ta "nowa" ustawa była w dużej mierze kopią obowiązującej ustawy o prefektach, chciałbym zauważyć.
Przecież baron Hans — na szczęście! — sam jest często w Sarmacji nieobecny. Ale nie powiem, żebym spodziewał się sensu, otwierając ten artykuł...
A ja pierdzielę.