Roland Heach-Romański
Komentarze
Słowem wszystko jasne. Zatem odmeldowuję się.
To jest aplikacja RM, więc o co cho? Umowa zawarta z RM była taka: ja koduję, wy ustalacie ceny, NIA wystawia API. Ja zakodowałem, NIA wystawiła API, RM cen nie ustaliła. To kto tu powinien pluć sobie w brodę?

Poza karczmą mam na koncie inne projekty informatyczne - prywatne i samorządowe. Skamlę o pieniądze publiczne? Nie. I gdyby karczma była prywatna to też by nie było skamlania o pieniądze. W sumie nie ma. Sprawa rozbija się o to, że ktoś tu ewidentnie nie zaznajomił się z warunkami stworzenia aplikacji karczmy, od roku z przerwami odpychał od siebie problem. A umowy nie zawierałem z Robertem von Thornem, tylko Radą Ministrów Roberta von Thorna.

Jeśli jego następcom taka umowa nie odpowiadała, można było renegocjować. Tego nie uczyniono. Mnie jest zasadniczo lotto czy aplikacja karczmy będzie działać czy nie. Napisana została jako projekt inżynierski - przekazana została Księstwu i w swoim założeniu nigdy nie miała "na siebie zarabiać".

Nie podoba mi się stawianie tez, że to jest moja inicjatywa prywatna (i do tego uprzywilejowana) albo że jest to inicjatywa sclavińska.
I. To ja może by było łatwiej znaleźć. Wyłączenie nastąpiło po przekazaniu tych dwóch wiadomości:

1)
bdjzBzP9.png

2)
CjA6N0ZU.png

Przy czym informację tę wczoraj dostałem ustnie "przy kolacji", a "na piśmie" dzisiaj, po monicie od pana kanclerza, że korespondencja jest urzędowa i może być publikowana.

Biorąc pod uwagę, że dotychczas komunikacja w sprawie aplikacji odbywała się zawsze nieformalnie, uznano j/w.

II. Pierwszy monit o "zrobieniu czegoś z karczmą" (tu: wykonanie za RM jej części roboty przy implementowaniu aplikacji) spotkało się z odpowiedzią, że to jest zadanie RM, a ja nie mam wiedzy by je wykonać. Kolejne istotnie były ignorowane, gdyż umowa została zawarta. Trzeba też zauważyć, że pozostałe polecenia RM były wykonywane bezzwłocznie i zgodnie z umową zawartą z RM JKM Roberta Fryderyka.

III.
Cytuję:
A jak widać, tam też nic nie ma o jakichś poleceniach wyłączenia. Dlatego tłumaczenie "dostałem polecenie albo A albo B" to całkowita nieprawda.
No widać. Patrz: pkt I.
Każdy ma prawo do swojej oceny.
Ja za komunikację wewnątrz RM nie odpowiadam. To już niech RM rozwiązuje sama ze sobą.
To nie jest informacja nieprawdziwa. To jest informacja niepełna, bo jak wynika ze stanowiska RM taka dyspozycja była pisana, z tym że jak rozumiem nie była głosowana/zatwierdzona/ostateczna.

Całość nie rozbija się o to kto wyłączył - bo od początku jest podawana informacja, że to ja zadecydowałem tak, a nie inaczej, a powody tej decyzji zostały podane. Szum jest o to, że RM (każda kolejna od 13/12/16) miała wykonać jedną rzecz, a teraz się mnie informuje, że albo ja to wykonam, albo wyłączać.

Od początku działania aplikacji jest też jasne kto jest stronami w komunikacji - ja, RM i NIA. To, że pan kanclerz uważał coś innego to czynnik ode mnie niezależny.

I RM ma pełnął własność nad karczmą. Pan kanclerz ma status administratora. Może swobodnie o karczmie decydować, wyznaczać pracowników itd. Zresztą do tej pory takich zarzutów nie było, a wszystkie decyzje RM były wdrażane bezzwłocznie.

Kolejny rząd może ustalić nowe warunki. Skąd wniosek, że nie może? Czy nowy rząd próbował?

I proszę nie pisać, że problemem jest podawanie informacji, że to RM jest winna wyłączenia. Ze strony RM dostałem tylko informację, że mam wybrać albo A albo B. Tyle. Dlaczego retoryka RM jest nastawiona na odwracanie kota ogonem? Nie moja sprawa.

W ramach gestu dobrej woli chcę powiedzieć, że aplikacja została włączona, a ja zmodyfikowałem stosowne parametry tak, że na ogrodzie dziennie można maksymalnie zarobić ok. 160lt, przy czym zwiększono wymagany poziom postaci, co powinno przełożyć się na redukcję kosztów dla budżetu o ok 70%.
Ja nie widzę różnicy między informacją via PK, FB, SMS, a rozmową oko w oko. Jakby pan minister zauważył - jest subtelna różnica między drogą formalną, a nieformalną w komunikacji. Jakoś do tej pory RM nie widziała potrzeby wymiany stanowisk, oczekiwań i uwag w drodze notyfikacji.
Nie prześlę, gdyż nie ma czego przesyłać. W czasie rozmowy przy kolacji pani minister przekazała mi, że pan kanclerz napisał, że mam albo wykonać dobór parametrów tak by się bilansowała aplikacja, albo ją czasowo wyłączyć. No więc jak wyżej.
Nie zrobił, bo kolejne rządy nie chciały podjąć tematu.
Nie została wyłączona bez uzgodnień z RM. Wedle mojej wiedzy RM poprzez osobę pani minister von Witcher przekazała mi jasne instrukcje. Ja tam nie wiem jak u was w gabinecie jest z komunikacją i (wobec powyższego) kto i kogo nie zrozumiał.

Rada Ministrów jest wspólnikiem w ujęciu realnego prawa autorskiego. Przypominam, że aplikację wykonałem w ramach części praktycznej pracy inżynierskiej.

Twórca aplikacji jest w stanie ją "zzerować" od ręki. Przy czym twórca aplikacji nie posiada wiedzy odnośnie do oczekiwań RM (czy aplikacja ma zarabiać, ale być najzwyczajniej w świecie nieatrakcyjna; czy ma się zerować, ale dawać bardzo niewielkie zyski uczestnikom i przez to być mało atrakcyjna czy też ma generować pewne określone straty, ale dawać atrakcyjne profity uczestnikom, a przez to stanowić element machiny redystrybucji środków publicznych).
Uzupełniająco do wypowiedzi pana Ministra FiG w gmachu Sejmu - bilansu można dokonać na dwa sposoby:
- ustawiając racjonalne parametry już działającej mechaniki finansowania (co miało być wykonane już dawno temu, ale jakoś się kolejnym RM nie złożyło);
- wprowadzając całkowicie nowy mechanizm finansowania (kwestia opracowania modelu przez RM, tak by jej pasowała i implementacji - stosunkowo prostej i szybkiej).
@AlbertJanMaat Trzeba było oliwić, to by nie piekło!
Kaziu, ty mnie dej nowy syngel Odzieży używanej.
@AlbertJanMaat "A kto ujrzy drogę przeze mnie objawioną i umocni się w Powadze, a w którym Powaga będzie mieć upodobanie, ten zazna szczęścia wiecznego w Senacie doczesnym i wiecznym, a Powagi jego nie będzie końca".
@Torkan ale ja o prowincjach. Natomiast skoro już o tym wspominasz, druga unia z MW nie była już tak swobodna i nie była już w czasach kefaszyzmu. Ale bardzo mnie ciekawi co w zamian? Bo jeśli Teutonia chce mieć więcej niż inne prowincje, to musi też dać więcej niż inne prowincje.
@anglv choć z drugiej strony, Książę Sarmacji jest zwierzchnikiem WKW.
@anglov co do namiestnika, słusznie. Cały czas mam w głowie, że prawo inicjatywy ustawodawczej miał namiestnik. Obecnie to się zatarło na rzecz ogólnego sformułowania - prowincja.

Co do Sclavinii. Ależ jest monarchią, a funkcja Króla jest normowana.
Wyklułem kukulicę i jest bezimienna niczym protagonista w serii Gothic.
Kamienica przy Różanej stoi pusta, jakby co.
Cytuję:
To naprawdę zabawne. Książę Sarmacji używa tytułu suwerena Teutonii, tymczasem w Teutonii panuje niezależnie od Grodziska wybieralny Król. Książę Sarmacji używa tytułu Króla Sclavinii, choć Sclavinia nie jest monarchią. Książę Sarmacji używa tytułu Króla Baridasu, choć większość jego obowiązków wykonuje Wicekról. Gdzie leży domena, którą Książę Sarmacji mógłby nazwać swoją własną dziedziną?

Jak się nad tym zastanowić, to w ogóle nie jest zabawne. Jak słusznie autor artykułu zauważa, mowa jest o tytułach - a te nie muszą za sobą nieść niczego faktycznego, poza samym faktem istnienia.

Książę Saramacji używa tytułu suwerena Teutonii, bo Cesarz Jakob w akcie komendacji zwierzchnictwo nad teutońskimi ziemiami i poddanymi mu powierzył. Książę jako suweren Teutonii nie jest więc suwerenem ustrojowym, a bardziej suwerenem feudalnym, któremu Cesarz Teutonii i głowa rodu cesarskiego złożyła hołd i przysięgę wierności. De iure Król Teutonii, jakby nie celebrowany jako funkcja w samej Teutonii, jest Namiestnikiem prowincji. Namiestnikiem, którego wybiera suweren ustrojowy (Naród teutoński), a który reprezentuje głowę Księstwa Sarmacji w Teutonii - suwerena lennego, tytularnego. Choć w takiej konfiguracji lepszym znajduję określenie suzeren.

Konsulat Sclavinii jest monarchią. Taki stan prawny określa jasno ustawa o utworzeniu Królestwa Sclavinii, która czyni każdoczesnego Księcia Sarmacji, owym królem. To, że jest to monarchia w której Król nie pełni żadnych funkcji czy ról ustrojowych nie sprawia magicznie, że monarchią być przestaje. A już na pewno nie implikuje wniosku, że tytuł Króla Sclavinii Księciu Sarmacji nie przynależy - bo przynależy. Ustawowo.

Natomiast w sprawie Baridasu. Książę Sarmacji używa tytułu Króla Baridasu, bo jest Królem Baridasu. Urząd wicekróla jest de iure i de facto tylko (lub aż) urzędem namiestnikowskim. To wynika jasno z traktatu unii. Bynajmniej więc nie jest zabawne.

Ograniczona faktyczna rola Księcia w życiu prowincji i kraju korony wynika przede wszystkim z najszerszej w dziejach autonomii regionów. Jednak ta najszersza autonomia musi akceptować stan prawny, który w/w tytuły książęce reguluje.

Swoją własną domeną Książę Sarmacji może nazwać Księstwo Sarmacji, którego jest głową, a którego integralnymi częściami są: Starosarmacja, Teutonia i Sclavinia. Swoją własną domeną Król Baridasu może nazwać Królestwo Baridasu, którego jest głową. To, że faktycznej władzy niezbyt może używać na terenach swoich domen nie jest już rolą Księcia, a ustroju Księstwa i Korony Księstwa. De facto jesteśmy republiką. Od stwierdzenia, że jesteśmy republiką de iure dzieli nas jedynie kadencyjność tronu. De facto jesteśmy federacją. Do uznania nas za federację de iure dzieli nas jedno zdanie w konstytucji.

Na płaszczyźnie międzynarodowej sarmackie samorządy mają w systemie unitarnym większą autonomię i swobodę, niż kraje federalne, np.: w Dreamlandzie.
@RCA w zdecydowanej większości wypadków jest wystarczające: http://historycy.org/
@Helwetyk najpierw dajecie takie, a nie inne geny, a potem "Że po ponad siedmiu latach ktoś — zupełnym przypadkiem! — uznał potrzebę drążenia tematu techniki prawodawczej… ¯\_(ツ)_/¯ ". Dyshonor dla Darwina :D
@anglov zapytać Trybunału nie zaszkodzi, jeśli chce się wam składać wniosek. Ja natomiast dla poszerzenia własnej wiedzy w w/w sprawie pozwalam sobie przekopywać internet i aktualnie jestem na zgłębianiu prawa traktatowego. Z tego co widzę to niezależnie od utrzymania mocy aktu inkorporacyjnego skutek inkorporacji jest ciągły do czasu ogłoszenia aktu secesji i uznania państwa secesjonującego na arenie międzynarodowej (w kontekście uznania podmiotowości i państwowości odrywającego się terytorium).
@RCA no, w poszukiwaniu informacji o inkorporacji i jej wycofaniu ciężko mi znaleźć przykłady w historii najnowszej (za wyjątkiem RFN, ale tu nie miało miejsca wycofanie). Więc sięgam do źródeł historycznych dalszych, a aż się prosi badać w nawiązaniu do RON i Prus.

W ujęciu prawnym google nie wydaje zbyt pomocnych wyników wyszukiwania.
@Helwetyk no tak właśnie czytam sobie teraz na forum historycznym o inkorporacji i faktycznie co do zasady wynikałoby, że macie rację. A co za tym idzie @angolov też ma rację. Moja ciekawość została zaspokojona! Dziękuję.
@RCA wy chyba nie widzieliście archiwów JKW Helwetyka albo JKW Krzystofa w takim razie, WKM.
@anglov tu nie chodzi o autorytet tylko o porządek. Być może mam zbyt małą wiedzę, ale jak na moje oko, to status: uchylony we wszystkich powyżej linkowanych aktach komendacji i inkorporacji świadczy, że są to akty wypowiedziane.

Przy czym zaznaczam - moja wiedza o zachowaniu skutków prawnych inkorporacji przy uchyleniu aktu inkorporacji jest znikoma. Na chłopski rozum prawnika-amatora akt inkorporacji jest swego rodzaju umową i to międzynarodową, w której po prostu jedna ze stron zrzeka się swojej podmiotowości prawnomiędzynarodowej na rzecz drugiej strony. I w tym kontekście skłaniam się ku interpretacji, że uchylenie takiego aktu (a taki jest stan faktyczny w Dz. P.) implikuje również wycofanie owego zrzeczenia.
@anglov WKW, ja jestem prostym asesorem. Dla mnie, jak coś w Dz. P. jest uchylone i znajduje się w sekcji archiwum to znaczy, że nie ma mocy prawnej. I śmiem wątpić, by był uchylony przez przypadek. Zapewne kiedyś ktoś znosił wszystkie DK z mocą ustaw i uczynił przeoczenie. Bardzo trudno mi ustalić jak to się stało (bo Dz. P. nie ma odsyłacza do podstawy uchylenia - sic!).