Tomasz Ivo Hugo
Komentarze
Libertów na opał zabrakło? ;-P
Przedłużycie czas edycji artykułów, wydłużycie kadencję Sejmu i co potem? Będzie się dłużej opierniczać? ;-)

A tak na serio, to co się kryje pod tymi hasłami? Bo to są hasła, nie konkrety.

Utrzymanie monarchii, to nie jest jakieś zadanie Sejmu, ani też nie idzie legion republikanów w wyborach do Sejmu, żeby im się przeciwstawiać.

W jaki sposób, jako Poseł, chce Kandydat aktywizować społeczeństwo i czemu nie może tego robić bez mandatu?

Co powoduje, że teraz Sejm nie jest dla obywateli? Co chcecie zmienić w obecnym stanie?
No cóż, krawiec kraje, jak mu materiału staje, czy jakoś tak. Myślę, że to jest, powinna być jedna z istotnych zasad, którymi powinien się kierować ktoś, kto obejmuje tak wysoki urząd. Miast psioczyć na to, jak kiepskie ma prerogatywy i to jeszcze obarczać winą poprzednika.

Tak, tak, ciąży mi to, ponieważ wyznawałem jeszcze jedną zasadę, którą przejąłem po poprzednikach, choć nigdy na głos nie została wypowiedziana, ani spisana; a wobec mnie nie była zachowana chyba nawet kwartał. Jeśli nie szacunek, to przynajmniej niekrytykowanie poprzedników; a wobec mnie było to chyba w możliwie najgorszej formie "patrzcie jak zajebiście zrobiłem to, co tamten spartaczył" - no oczywiście, że nie wprost, choć i tak pewnie będę miał proces.

Czysta karta w przypadku Księcia działa dwustronnie. Społeczeństwo powinno ją dawać przynajmniej na początku, żeby nie uprzedzać się tym, co było. Jednak i sobie Książę też powinien w jakiś sposób dać czystą, pustą kartę - byli inni przede mną, ale teraz jestem ja i buduję swój wizerunek na sobie. I w mojej ocenie podejście do siebie samego, nie przez pryzmat poprzedników, nie szarganie poprzedników też ma wpływ na etos i szacunek Księcia. Co prawda piszę tu z pozycji seniora, więc każda inna osoba, nie-senior, może z łatwością utrącić ten argument. No i z pewnością ciężko to "udowodnić", niby wyczuwalne, ale jednak nie namacalne.

Wracając do prerogatyw, to myślę, że wiele osób zna, może łatwo poznać nastroje panujące przed wyniesieniem mojej skromnej osoby na Tron. Nawet Autor, który otrzymał paszport w dniu mojej koronacji. Generalnie zamykało się to w pojęciu "zmniejszyć prerogatywy Księciu". I ja poszedłem tym torem, jednak nie można mi zarzucić, że był to chwyt polityczny, narzędzie służące elekcji.

Nie wracałem do zwiększania prerogatyw sam; i w ogóle wcale szybko ten temat się nie pojawił. Albo ktoś mi je zwiększał, chciał zwiększyć, albo z inicjatywy kogoś ja występowałem z taką propozycją. Zdawało się, że takie były nastroje społeczne, ale jak to nastroje, nie są one właściwe wszystkim, więc pojawiały się głosy sprzeciwu; co najśmieszniejsze - czasem najgłośniejsi byli ci, którzy sprzeciwiali się zmniejszaniu przed elekcją. Ale zgodzę się z tą krytyczną uwagą, że zmiany pod konkretną osobę nie są niczym dobrym. Choć może też nie zawsze - nie da się tego zagadnienia opisać tylko w czerni i bieli. Inna sprawa, że "moje" prerogatywy na wstępie zostały zmienione (zmniejszone) nie przez wzgląd na mnie, a właśnie poprzednika; stąd cudzysłów - jeszcze nie były moje.

Co do inflacji tytułów, odznaczeń. Akurat Autor zna tę stronę (nomen omen) medalu i nie trzeba Jemu tłumaczyć, ale wiedzcie, że ciężko być oceniającym i nagradzającym. Myślę, że sporo napisałem na temat swojego podejścia do tytułów. Pokrótce - chciałem, starałem się nagrodzić wkład ludzi w rozwój naszego Księstwa, stąd odpowiadała mi "instytucja" wsi. Mogłem nagrodzić, docenić nawet mniejszy wkład, ale nie musiałem od razu dawać tytułu. Ale i tak, z jednej strony pojawiali się komentatorzy twierdzący, że jednak same tytułu były ciekawsze, bo osnute nimbem tajemniczości, a z drugiej strony miałem mnóstwo tylkopytań* "czemu ja mniej dostałem niż tamten?". Potem stwierdziłem, że można by częściej nagradzać, ale czym innym. Pojawiły się odznaczenia i ordery, które na marginesie, miały (i mają!) w pewnym sensie bardziej wymierne korzyści. Niestety zacząłem od tych "statystycznych", czyli przeliczanych na post (nieważne jakiej jakości) i uzyskane serca. No i przylgnęła do wszystkich odznaczeń łatka achivementów - nikt nie zwracał uwagi, że kolejne są już jakościowe. Doszło do tego, że nawet przy ostatnich nadaniach dostałem tylkopytanie czemu tylkopytający dostał niższą kategorię niż inny (wymieniony z nazwiska), choć ten drugi napisał mniej artykułów; od osoby, z którą niejednokrotnie o tym rozmawiałem i wydawała się rozumieć zasady. Kurde, miało być "pokrótce".

Co do tego czy Księstwo, czy republika, to zgadzam się z Autorem, więc nie będę się rozpisywał. Jeśli ktoś zostaje Księciem, to albo z przeświadczeniem, że będzie mu wygodnie w tych butach, albo z zapleczem, które pomoże wykonać wygodniejsze, większe. Bo chyba nie po to, żeby zmienić Księstwo w republikę? Chociaż tak naprawdę to, jak to jest być Księciem pozna tylko ten, kto nim zostanie, to chyba jednak każdy może sobie choć po części wyobrazić po lekturze uprawnień Władcy, jak to będzie, gdyby został Księciem.

To tyle. Tak, jest to z perspektywy seniora. Bo z jakiej? W zwykłego obywatela nikt nie uwierzy ;-) Zdaję sobie sprawę, że mi zaraz ktoś wypomni, że się użalam, spyta czy startuje na jakieś stanowiska, ale żal byłoby nie skomentować takiego artykułu, czy napisać tylko w stylu "super artykuł"

*specjalnie "stworzyłem" takiego potworka, bo pytający oczywiście zapewniali mnie, że "tylko pytają", ale dało się "wyczuć" rozgoryczenie, pretensje itp. ;-) Mógłbym z nich chyba wydać książkę, a jeden "autor" miałby swój odrębny roz
Choć zasercowałem, a nawet dałem dotację (pierwszą od dawna), to tak trochę "w rozkroku" jestem. Zgadzam się i z Prześwietną Wiedźmą, i z Jaśnie Oświeconym Zombim.
Pytanie czy te 3-5 osób chciało się świetnie bawić, czy zaimponować tym wielkim państwom. Bo jeśli w wyniku wyśmiewania zrezygnowali, to całkiem możliwe, że ten drugi powód był bliższy prawdzie. Gorzej, jeśli ta "akcja" sprawiła, że te 3-5 osób w ogóle zrezygnowało z zabawy, gry w mikronacje. Ale jeśli zamknęło swoje v-państwo i przyszło do nas, to tylko win-win.
Nie obwiniałbym też za każdy upadek tego obśmiewania. Austro-Węgry wyczerpały swoją formułę, ale jak się okazało - nie do końca i powstały z popiołów. Al Rajn - no nie przesadzajmy, sami sobie są winni, a może i winien w zasadzie: ten, który tych klonów natworzył, żeby... właśnie zaimponować pozostałym v-nacjom, jak to liczny nie jest jego kraj. Rotria, no cóż, mnie nigdy nie kręciło katolickie państwo, do mikronacji przychodziłem raczej po to, żeby oderwać się od rzeczywistości, nawet jeśli to nie było wszystko fantazją, to jednak np. w swoim kraju nie mam monarchii, lenn, tytułów; a wiem, że Rotria się np. domagała od innych v-państw konkrodatów. Więc te dwa ostatnie wymienione przeze mnie państwa raczej zjadły same siebie.
Szczerze polecam tego Allegrowicza. Jako obywatel, były książę i w ogóle
Nigdzie nie napisałem, że mi ktoś coś każe. Czysta postać nie zawsze jest dobra, a marketingu też trzeba używać z rozwagą. No ale to tylko moja opinia
Chcecie dyskutować, to dyskutujcie. Tu i teraz. Sejm nie jest do tego niezbędny.
My go nie dawaliśmy. Kto go wziął, niech teraz odpowiada i tłumaczy się. Nie powiem, żeby nie było fety, ale to nie my za tym stoimy.
Dziwne czasy nastały, gdy nawet ciekawy wywiad miesza się za partyjną agitką
Powód zrzeczenia się kawalera przekonał mnie!
Brakowało mi lektury Diuka opracowań bitewnych. Dziękuję! Kawał świetnej pracy
Patrząc na to, że Bialenia oddała się pod skrzydła KS, złowróżbnie ten tytuł zabrzmiał ;-)
Chyba raczej NIEsławnego Kodeksu ;-)
Zgadzam się, świetne relacje
Z niecierpliwością czekam na publikację wyników badań i kolejne artykuły. Gratuluję inicjatywy!
Prawo nie zwalnia z myślenia
Cytuję:
A Rada Ministrów apeluje o rozwagę :)
Patrząc na datę najbliższej emisji znaczka, nie wiem czy ma prawo ;)

Buduję
O, nie dość, że aktywność od jednego wyrazu podskoczy, to jeszcze przybędzie dziennie punktów pracy. No to cóż... buduję
Serce przez wzgląd na... wiek Autora ;-)
@Karolina @Helwetyk tak, ogrom działów, poddziałów w Sclavinii trochę... przeraża. Niby w STS też jest niemało, ale jakoś w Scl wydaje mi się, że bardziej się gubię
Ech, i te ukryte przekazy podprogowe o niepowodzeniu i skrytobójczej śmierci... Czy ja to napisałem na głos? Oj...
A jaka jest średnia ocen? Przy poprzedniej ankiecie podał Pan.
No i trochę niefortunnie przypuszcza Autor jakie są wyniki, skoro opracowuje tę ankietę (wyróżnienie w cytacie moje), a na dodatek na grafice widzimy, że jest inaczej... bodajże ;)
Cytuję:
Największa grupa przebadanych, bo bodajże 9[...]
Powodzenia i awansu. Kojarzę, że wieki temu, gdy prowadziłem AC Szfery, trochę spotkań było z Pasterzami :)
Sky is the limit
Ależ doskonale sobie zdaję sprawę, że zawsze nas budowało. Może budulec (tymczasowo) się wyczerpał? Być może Sarmacja 2.0, to Sarmacja, w której polityka nie jest tak istotnym elementem życia społecznego?

I nie twierdzę, że WKM nie działa. Zresztą nie o to chodzi tutaj, a o pobudzenie innych do działania ;-)
To może zamiast próbować ją wskrzesić, wskrzeszać inne rzeczy? :) A przede wszystkim nie ubolewać i nie rozczulać się nad nią "bez przerwy". Mówi się trudno... jednak chyba mniej osób, spraw "ucierpi", gdy nie będzie polityki, a jeno zarządzanie, niż gdyby likwidować monarchię, wywracać do góry nogami samorządy. Może się mylę...
Widać trzeba im pomóc w tej walce z nie-aktywnością.

No może i tak, z tym dogadaniem się przesadziłem. Jednak czasem mam wrażenie, że barykada między niektórymi jest sztuczna. Zresztą czy jakakolwiek polityka ostatnio istnieje w Sarmacji? Księstwo na niej wyrosło, ale czy jest ona, aby wciąż filarem, czy "tylko" jednym z elementów życia?
Myślę, że z faktami, które WKM przedstawił, nikt nie dyskutuje. Chodzi raczej o kwestie ideowe, że się tak wyrażę, czyli przyczyny oraz sposób naprawy tych faktów. Więc jeśli ktoś się nie zgadza z przyczynami, to i sposób naprawy jemu nie będzie odpowiadał. Tylko nie ma sensu, żeby WKM brał to "do siebie", jak to się mówi.

A że reakcja Samorządów na wydźwięk artykułu jest, jaka jest, to naprawdę WKM, nie może się WKM dziwić. I nie będę tego rozwijał, żeby nie "katować" WKM.

Skoro ludzie są przywiązani do swoich Samorządów i nawet nie udzielając się w nich, ani w Księstwie, nie pozwolą ruszyć ich, to może warto się zastanowić, jak sprawić, żeby zaczęli się najpierw tam udzielać. Myślę, że kilku centralistów (od tzw. Centrali, nie politycznie ;) ) dałoby radę się dogadać i pociągnąć sprawy ogólnopaństwowe. To też inny pozytyw - mamy ludzi, jak mi się wydaje, zainteresowanych Centralą. Tylko nie zawsze zgadzają się co do szczegółów, kwestii ideowych. Może trzeba im pomóć "spotkać się pośrodku" ;)

Jeśli będziemy "zmuszać" (znowu wyolbrzymienie retoryczne) kogokolwiek, ale zwłaszcza samorządowców (w tym dosłownym i przenośnym znaczeniu) do działania na rzecz centrali, Sarmacji jako takiej, to raczej osiągniemy skutek odwrotny. Lepiej ich przekonać, niż zmusić. A z drugiej strony - jak Samorządy ruszą, to przecież i z pożytkiem dla całej Saramcji.