Tomasz Ivo Hugo
Komentarze
Fajnie, że ktoś zabrał się za opis Giełdy. Powodzenia i wytrwałości!
Ptoweirdzam! Perzypszne nlaweki!
Przeczytałem "Exodus"... ;-)
Poważne to i Sprawiedliwe
@AlbertJanMaat ja tam w to nie wnikam, dlatego tak na końcu o tym wspomniałem, bo marginesów nie mamy ;-)
Żeby zaoszczędzić Radzie Ministrów pracy z przeglądaniem mojej korespondencji, w dniu wczorajszym przekażę całą swoją korespondencję prywatną z pozaznaczanymi fragmentami, w których krytykuję członków RM, utyskuję na Kanclerza (nawet gdy nie był kanclerzem, choć niewiele takich okresów chyba) oraz gloryfikuję taplanie w błocie.
Mam nadzieję, że reszta Mieszkanek i Obywatelek oraz Mieszkańców i Obywateli pójdzie w moje ślady
Mam tylko nadzieję, że cały Gabinet Kanclerza ma już sesję za sobą ;-)
badum tsss

@Antoni serio? Nie jestem nawet współpracownikiem obozu obecnie rządzącego, ale żeby tak odczytywać to zdanie. Czy może nie umiemy czytać ze zrozumieniem?
Co prawda nie podzielam obaw Autora, ale serce i tantiemy komentarzowe za inwencję. Wybory Kanclerza były długo bezpośrednie, zbyt długo wg mnie, bo tak naprawdę nic nie zmieniły w życiu politycznym Księstwa. Polityka została rozwleczona na kolejne wybory, które były poprzedzone momentami żadną kampanią; nie wspominając o jedynych kandydatach w niektórych wyborach. Kanclerze tacy nie zawsze mieli zaplecze w Sejmie i niejednokrotnie nie dawali rady dociągnąć do końca kadencji z powodu ściany na jaką wpadali w Sejmie (inna sprawa, że nie można mieć do Sejmu o to pretensji).

Mam nadzieję, że przeciwnicy w żaden sposób nie okażą się zblazowanymi starcami, którzy zakrzyczą Barona, czy obrzucą go inwektywami. Mam nadzieję, że w tym artykule odrodzi się... polityka sarmacka, której wciąż brakuje porządnej opozycji.

Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy ze wszystkimi się zgadzają, ale mam nadzieję na spory nie tylko merytoryczne, których wbrew pozorom aż tak nie brakuje w Sejmie czy w ogóle KS, co także ideologiczne.

Oczywiście nie twierdzę, że to pierwszy taki spór, ale mam nadzieję, że rozwinie się w końcu coś dobrego z pożytkiem dla aktywności i życia politycznego w Sarmacji. Że nie zabraknie opozycji zapału.

Trochę niepokoi to informacja o fochu. I nie chodzi o to, że Hrabia von Spee-Asketil o tym wspomniał, tylko, że jest(?) on źródłem frustracji, która zrodziła ten artykuł.
Ale żeby Autorka nazywała siebie Autorem? ;-)
Czy gratulowanie nowego członka nikogo nie obrazi? ;-)
Bardzo przyjemnie się czyta. Gratuluję kolejnego udanego numeru!
Libertów na opał zabrakło? ;-P
Przedłużycie czas edycji artykułów, wydłużycie kadencję Sejmu i co potem? Będzie się dłużej opierniczać? ;-)

A tak na serio, to co się kryje pod tymi hasłami? Bo to są hasła, nie konkrety.

Utrzymanie monarchii, to nie jest jakieś zadanie Sejmu, ani też nie idzie legion republikanów w wyborach do Sejmu, żeby im się przeciwstawiać.

W jaki sposób, jako Poseł, chce Kandydat aktywizować społeczeństwo i czemu nie może tego robić bez mandatu?

Co powoduje, że teraz Sejm nie jest dla obywateli? Co chcecie zmienić w obecnym stanie?
No cóż, krawiec kraje, jak mu materiału staje, czy jakoś tak. Myślę, że to jest, powinna być jedna z istotnych zasad, którymi powinien się kierować ktoś, kto obejmuje tak wysoki urząd. Miast psioczyć na to, jak kiepskie ma prerogatywy i to jeszcze obarczać winą poprzednika.

Tak, tak, ciąży mi to, ponieważ wyznawałem jeszcze jedną zasadę, którą przejąłem po poprzednikach, choć nigdy na głos nie została wypowiedziana, ani spisana; a wobec mnie nie była zachowana chyba nawet kwartał. Jeśli nie szacunek, to przynajmniej niekrytykowanie poprzedników; a wobec mnie było to chyba w możliwie najgorszej formie "patrzcie jak zajebiście zrobiłem to, co tamten spartaczył" - no oczywiście, że nie wprost, choć i tak pewnie będę miał proces.

Czysta karta w przypadku Księcia działa dwustronnie. Społeczeństwo powinno ją dawać przynajmniej na początku, żeby nie uprzedzać się tym, co było. Jednak i sobie Książę też powinien w jakiś sposób dać czystą, pustą kartę - byli inni przede mną, ale teraz jestem ja i buduję swój wizerunek na sobie. I w mojej ocenie podejście do siebie samego, nie przez pryzmat poprzedników, nie szarganie poprzedników też ma wpływ na etos i szacunek Księcia. Co prawda piszę tu z pozycji seniora, więc każda inna osoba, nie-senior, może z łatwością utrącić ten argument. No i z pewnością ciężko to "udowodnić", niby wyczuwalne, ale jednak nie namacalne.

Wracając do prerogatyw, to myślę, że wiele osób zna, może łatwo poznać nastroje panujące przed wyniesieniem mojej skromnej osoby na Tron. Nawet Autor, który otrzymał paszport w dniu mojej koronacji. Generalnie zamykało się to w pojęciu "zmniejszyć prerogatywy Księciu". I ja poszedłem tym torem, jednak nie można mi zarzucić, że był to chwyt polityczny, narzędzie służące elekcji.

Nie wracałem do zwiększania prerogatyw sam; i w ogóle wcale szybko ten temat się nie pojawił. Albo ktoś mi je zwiększał, chciał zwiększyć, albo z inicjatywy kogoś ja występowałem z taką propozycją. Zdawało się, że takie były nastroje społeczne, ale jak to nastroje, nie są one właściwe wszystkim, więc pojawiały się głosy sprzeciwu; co najśmieszniejsze - czasem najgłośniejsi byli ci, którzy sprzeciwiali się zmniejszaniu przed elekcją. Ale zgodzę się z tą krytyczną uwagą, że zmiany pod konkretną osobę nie są niczym dobrym. Choć może też nie zawsze - nie da się tego zagadnienia opisać tylko w czerni i bieli. Inna sprawa, że "moje" prerogatywy na wstępie zostały zmienione (zmniejszone) nie przez wzgląd na mnie, a właśnie poprzednika; stąd cudzysłów - jeszcze nie były moje.

Co do inflacji tytułów, odznaczeń. Akurat Autor zna tę stronę (nomen omen) medalu i nie trzeba Jemu tłumaczyć, ale wiedzcie, że ciężko być oceniającym i nagradzającym. Myślę, że sporo napisałem na temat swojego podejścia do tytułów. Pokrótce - chciałem, starałem się nagrodzić wkład ludzi w rozwój naszego Księstwa, stąd odpowiadała mi "instytucja" wsi. Mogłem nagrodzić, docenić nawet mniejszy wkład, ale nie musiałem od razu dawać tytułu. Ale i tak, z jednej strony pojawiali się komentatorzy twierdzący, że jednak same tytułu były ciekawsze, bo osnute nimbem tajemniczości, a z drugiej strony miałem mnóstwo tylkopytań* "czemu ja mniej dostałem niż tamten?". Potem stwierdziłem, że można by częściej nagradzać, ale czym innym. Pojawiły się odznaczenia i ordery, które na marginesie, miały (i mają!) w pewnym sensie bardziej wymierne korzyści. Niestety zacząłem od tych "statystycznych", czyli przeliczanych na post (nieważne jakiej jakości) i uzyskane serca. No i przylgnęła do wszystkich odznaczeń łatka achivementów - nikt nie zwracał uwagi, że kolejne są już jakościowe. Doszło do tego, że nawet przy ostatnich nadaniach dostałem tylkopytanie czemu tylkopytający dostał niższą kategorię niż inny (wymieniony z nazwiska), choć ten drugi napisał mniej artykułów; od osoby, z którą niejednokrotnie o tym rozmawiałem i wydawała się rozumieć zasady. Kurde, miało być "pokrótce".

Co do tego czy Księstwo, czy republika, to zgadzam się z Autorem, więc nie będę się rozpisywał. Jeśli ktoś zostaje Księciem, to albo z przeświadczeniem, że będzie mu wygodnie w tych butach, albo z zapleczem, które pomoże wykonać wygodniejsze, większe. Bo chyba nie po to, żeby zmienić Księstwo w republikę? Chociaż tak naprawdę to, jak to jest być Księciem pozna tylko ten, kto nim zostanie, to chyba jednak każdy może sobie choć po części wyobrazić po lekturze uprawnień Władcy, jak to będzie, gdyby został Księciem.

To tyle. Tak, jest to z perspektywy seniora. Bo z jakiej? W zwykłego obywatela nikt nie uwierzy ;-) Zdaję sobie sprawę, że mi zaraz ktoś wypomni, że się użalam, spyta czy startuje na jakieś stanowiska, ale żal byłoby nie skomentować takiego artykułu, czy napisać tylko w stylu "super artykuł"

*specjalnie "stworzyłem" takiego potworka, bo pytający oczywiście zapewniali mnie, że "tylko pytają", ale dało się "wyczuć" rozgoryczenie, pretensje itp. ;-) Mógłbym z nich chyba wydać książkę, a jeden "autor" miałby swój odrębny roz
Choć zasercowałem, a nawet dałem dotację (pierwszą od dawna), to tak trochę "w rozkroku" jestem. Zgadzam się i z Prześwietną Wiedźmą, i z Jaśnie Oświeconym Zombim.
Pytanie czy te 3-5 osób chciało się świetnie bawić, czy zaimponować tym wielkim państwom. Bo jeśli w wyniku wyśmiewania zrezygnowali, to całkiem możliwe, że ten drugi powód był bliższy prawdzie. Gorzej, jeśli ta "akcja" sprawiła, że te 3-5 osób w ogóle zrezygnowało z zabawy, gry w mikronacje. Ale jeśli zamknęło swoje v-państwo i przyszło do nas, to tylko win-win.
Nie obwiniałbym też za każdy upadek tego obśmiewania. Austro-Węgry wyczerpały swoją formułę, ale jak się okazało - nie do końca i powstały z popiołów. Al Rajn - no nie przesadzajmy, sami sobie są winni, a może i winien w zasadzie: ten, który tych klonów natworzył, żeby... właśnie zaimponować pozostałym v-nacjom, jak to liczny nie jest jego kraj. Rotria, no cóż, mnie nigdy nie kręciło katolickie państwo, do mikronacji przychodziłem raczej po to, żeby oderwać się od rzeczywistości, nawet jeśli to nie było wszystko fantazją, to jednak np. w swoim kraju nie mam monarchii, lenn, tytułów; a wiem, że Rotria się np. domagała od innych v-państw konkrodatów. Więc te dwa ostatnie wymienione przeze mnie państwa raczej zjadły same siebie.
Szczerze polecam tego Allegrowicza. Jako obywatel, były książę i w ogóle
Nigdzie nie napisałem, że mi ktoś coś każe. Czysta postać nie zawsze jest dobra, a marketingu też trzeba używać z rozwagą. No ale to tylko moja opinia
Chcecie dyskutować, to dyskutujcie. Tu i teraz. Sejm nie jest do tego niezbędny.
My go nie dawaliśmy. Kto go wziął, niech teraz odpowiada i tłumaczy się. Nie powiem, żeby nie było fety, ale to nie my za tym stoimy.
Dziwne czasy nastały, gdy nawet ciekawy wywiad miesza się za partyjną agitką
Powód zrzeczenia się kawalera przekonał mnie!
Brakowało mi lektury Diuka opracowań bitewnych. Dziękuję! Kawał świetnej pracy
Patrząc na to, że Bialenia oddała się pod skrzydła KS, złowróżbnie ten tytuł zabrzmiał ;-)
Chyba raczej NIEsławnego Kodeksu ;-)
Zgadzam się, świetne relacje
Z niecierpliwością czekam na publikację wyników badań i kolejne artykuły. Gratuluję inicjatywy!