Tomasz Ivo Hugo
Komentarze
Przypadek, który jest w sądzie w ogóle mnie nie obchodzi. Był przyczynkiem, ale nic więcej -nie chcę się nim zajmować z różnych względów
Dlatego napisałem, żeby to przemyśleć, zastanowić się nad regulacją. Nie od razu ograniczeniem tylko do wirtuala, ale może jemu dać, co do zasady pierwszeństwo. Wszystko jest do przemyślenia, przedyskutowania.
Tak, zwłaszcza kiedy świadków nie ma, a nawet stron, bo tylko strona, a nawet brak autora aktu (abdykacji). Co wydaje mi się, że łatwo wywieść z treści mojego artykułu. No ale lepiej się wywyższać, ujmować w cudzysłów i zniesmaczać. Miłego dnia panu życzę
Oby w kolejnych tygodniach zapał Pana był wciąż wysoki :)
Ależ to wspaniałe. Pierwsza od dawien dawna dotacja idzie
Cytuję:
Przepis ten stanowi, że działania muszą odpowiadać stopniowi zagrożenia. Żadne z rozporządzeń z mocą ustawy zagrożenia nie usunęło.
Działania nie muszą usuwać zagrożenia - one mają odpowiadać stopniowi zagrożenia. Z drugiego zdania wynika, że Autor chyba nie zrozumiał.

Osoby z otoczenia Księcia mogą być powołane przez niego na regenta, gdy nie ma kryzysu - np. gdy Książę ot po prostu chce odpocząć, ma ważne realowe zajęcia, które nie spadają na niego, jak grom z jasnego nieba. Kryzys to coś niespodziewanego i wówczas powinny działać organy państwa, Dwór nim nie jest i nie był (nie napiszę "nigdy", ponieważ nie znam archiwum konstytucji). Autor przeciwko regencji Marszałka Sejmu w zasadzie przeciwstawia tylko argumenty "bo ciężko jednej osobie" i "powinien to być ktoś z Dworu, bo zna księcia plany". Bardzo mało i wątło.

Ależ jak najbardziej zrozumiałym jest pominięcie Królestw Baridasu i Hasselandu - są to odrębne byty państwowe. Z bardzo ograniczonymi prerogatywami samodzielności, ale jednak. Ich obecność w Koronie regulują traktaty międzynarodowe.
Żaden namiestnik nie przekazuje regencji następnemu "w kolejce" ustanowionej w konstytucji - taka kolejność jest zapisana na wypadek nieobecności kolejnych "kandydatów" do regencji.

Stan wyjątkowy chyba zawsze jest sprawą kontrowersyjną - czy to dla wszystkich, czy dla grupy osób. Kontrowersji uniknąć się nie da. W mojej ocenie nie wykazał Autor, że stan wyjątkowy nie był potrzebny. Owszem, błędy formalne dotyczące np. przedłużenia kadencji sejmu, gdy 3 miesiące już dawno minęły, jak najbardziej trafne. Ale przeciwstawianie stanowi wyjątkowemu argumentu, że "przecież jest regencja" uważam za chybiony.
Myślę, że możemy mieć cały rok prima aprillis - nie brać od razu na poważnie wszystkiego
Kontrola jest najwyższą formą zaufania ;-)
Świetnie, że tak młody Sarmata został Kanclerzem. A patrząc na mieszankę młodości i doświadczenia w Barona rządzie, rodzi się we mnie nadzieja, że będzie to mieszanka świetna, a my będziemy na koniec wstrząśnięci, aczkolwiek nie zmieszani... czy jakoś tak.

Życzę powodzenia w restrukturyzacji, ale i rozwagi - róbcie(-my) wszystko, co się da, ale też nic na siłę.
Cytuję:
Na sam koniec (nie ta kolejność, sic!)
W angielskim jest takie fajne powiedzenie "last but not least" (niezbyt trafnie jak dla mnie tłumaczone), więc nie ma czym się przejmować.
Była od początku, już nie odpływajcie w tej zajebistości ;-)
@AdekJozef nie, jedyny Dobry Obywatel - Adrian Jasiński
Wyrósł nam ten Adrian
Tak to czasem (zwykle?) bywa z pakietem propozycji, postulatów. Grupa biegnie tak szybko, jak najwolniejszy, a postulaty są oceniane przez pryzmat tego najbardziej kontrowersyjnego. Przez to Hrabia nawet serduszek za dużo nie zdobędzie i będzie myślał, że tak wielu osobom się nie podoba (u nas trzeba uważać, bo serduszka są często podobnie rozpatrywane - że podoba się sercującemu na pewno to "najgorsze"). Bo trzeba szczerze przyznać, że tekst ów jawi się mimo wszystko raczej, jako "reformujmy i likwidujmy co się". A prócz ostatniego akapitu, zawiera on przecież ciekawe propozycje; nawet ta "likwidacja" RM. Po co Prześwietnemu to było? Naprawdę sądzi Hrabia, że te nadmiary odstraszają nowych i sprawiają, że brak aktywności?

Serio, uważacie, że jest taki nadmiar arystokracji i szlachty, że trzeba to ściąć? Tytuły nie są obok życia w Księstwie - one są integralną jego częścią; i tego życia, i tego Księstwa. Bardzo łatwo się ocenia nadproduktywność diuków, ale już trudniej, gdy jest się "po drugiej stronie barykady". A tam, co krok, to mina - "nikomu" się nie dogodzi, ale "każdy" by chciał zaszczytów, nawet jeśli się do tego nie przyzna, odżegnuje. Nie dość, że trzeba (a przynajmniej powinno się) ocenić wszystkich, to potem i tak jest się "na świeczniku" oceny wszystkich w Sarmacji. Ja rozumiem, że kiedyś czekało się miesiącami na kawalera, a teraz ktoś dostał po chyba kilku tygodniach, ale nie ma w tej sprawie żadnego złotego środka. Jednak i Sarmacja to już nie to samo co kiedyś, prawda? Bardziej chyba jest problemem to, że Diuk już nie ma aż tak fajnej perspektywy awansu. No ale czy to znaczy, że mamy "mielić" tytuły np. co roku? W tytułach chyba jednak nie o to chodzi...

Mam wrażenie, że akurat w przypadku tytułów ten, kto chce ich "ścięcia" za bardzo się odnosi, może nieświadomie, do reala; choć idea ich "zerowania" jest przecież daleka od tych realowych systemów tytułów. Jak to tyle tytułów naraz? Nie przystoi! Tylko przeliczmy sobie ile istniejemy. Weźmy za przelicznik... kadencję Sejmu - w roku takich kadencji mogą być 4. Gdyby od początku był kadencyjny Sejm, kończylibyśmy 69. kadencję. I teraz przeliczmy to na 4 lata realnego Sejmu - prawie 276 lat. I wyobraźcie sobie, że mamy wciąż w księstwie takich 200-latków! (sam mam prawie 1,5 wieku ;) )

Nie sądzę, żeby w obecnych czasach liczba arystokracji czy nawet szlachty odstraszała, ponieważ każdy nowy obywatel ma w perspektywie wcale nie długie oczekiwanie na awans do tych grup.
Świetne podsumowania drużyn. Ciekawie się dzieje w SLP. Szok i niedowierzanie w przypadku Synów. Trzymam kciuki za Byki i Krokodyle!
@Leszke popalić to drink da na drugi dzień ;)
Przynajmniej młody Poseł nie secesjonował żadnego miasta ;-P
Badum tsss...
Co do wzorowania się na poprzednich ustawach, to mam nadzieję, że Autorzy nowych rozwiązań wezmą pod uwagę to, co napisałem rozpoczynając debatę nad wzmiankowanym aktem prawnym
Cytuję:
Poprzednia ustawa o Trybunale Koronnym miała tę niewątpliwą zaletę, że była krótka, bardzo krótka. Jednak wiele rzeczy było "na czuja", zgodnie ze zwyczajem, czasem w odniesieniu do reala. Nie musiała to być wcale jej wada i dopóki sądownictwem zajmowały się osoby obeznane i okrzepnięte w sarmackim ustawodawstwie, prawnicy realni. Ale to powodowało hermetyzacje sarmackiego sądownictwa, a wraz z odejściem kolejnych osób, to środowisko dodatkowo się kurczyło. A nowe osoby miały ten problem, że mogły nie znać zwyczajów, nie "czuć" niektórych spraw. To w oczach niektórych osób dyskwalifikowało ich jako asesorów. Ale czy o to chodzi, żeby środowisko było elitarne, bo jest w nim mało osób, czy dlatego, że są fachowcami? Bo nawet jeśli te wspomniane nowe osoby zostawały asesorami, to ulegały naciskom - a kiedyś to pamiętam, że tę kwestię tak rozwiązywano, a ja jako asesor zawsze tak robiłem. Ale dlaczego? Bo ja tak mówię. Wiem, że to przerysowany "dialog", ale zbyt duża swoboda ustawy o TK mogła nastręczać wielu trudności. Chociaż muszę zaznaczyć, że i z jej rozwiązań korzystałem
Wy tu gadu, gadu, a niedługo 25. miesiąc stuknie kodeksowi. Zresztą JKW już tyle razy zapowiadał jego "wysadzenie w powietrze", że chyba nie zliczę.

Co do osób przystępujących do sprawy ustrojowej, to chodziło z jednej strony o to, żeby każdy z uprawnionych podmiotów (organów) mógł się wypowiedzieć w sprawie, w której mógłby przecież być wnioskodawcą, ale ktoś innych "zablokował" jemu tę możliwość. A z drugiej, przy całym szacunku do organów, podmiotów czy osób pełniących ich funkcję, ciężko było je nazwać biegłymi. Zresztą w sprawach ustrojowych inne podmioty poza asesorami niewiele uprawnień i roboty mają.

Co do art. art. 3a i 16a, to były co prawda za mojego panowania uchwalane, ale już nie miałem cierpliwości - czekałem na nowy akt.

Warto też zauważyć, że Autor Komentarza był bardzo aktywnym uczestnikiem debaty nad kodeksem; ciekawostka - debata trwała tak długo, że musiały być dwie ze względów proceduralnych.
Nie można tego było załatwić przez Pocztę Konną i komentarze pod artykułami, na forum?...
To jest, róża, dramat. Ja mam to w róży
Gdyby nie jeden anonimowy Książę-Senior, to Starosarmacja byłaby jeszcze młodsza
@SantiVilarte cieszy mnie to niezmiernie. Tylko, że nie bardzo widzę odniesienia do mojej wypowiedzi - Kawalera wypowiedź w żaden sposób nie jest polemiką wobec niej
Ja mam też spojrzenie "z drugiej strony". Istniejemy 17 lat. To dobrze, że mamy tylu diuków, diuko-markizów itd. To znaczy, że tyle osób miało wpływ na Sarmację i chciało się w nią bawić, z wymierną korzyścią dla innych, bo coś wnieśli do Księstwa. Stałość monarchii, to także stałość tytułów, a nie odbieranie ich, bo za dużo. Może od razu róbmy w ogóle reset, bo ja wiem - co 4 lata?

Z pewnością bez porównania jest obecne "tempo" awansowania (i nie jest to przytyk do JKM - za moich czasów było podobnie) do awansowania u zarania. Ale jesteście pewni, że zostałoby wielu młodych, gdy oczekiwanie na awans to będzie perspektywa min. 6 miesięcy? Tak, były takie. I tak, wtedy nie było to nic złego, inaczej podchodzono do tematu. Czasy się zmieniają, Sarmacja też, czasem trochę jakby niezauważalnie i gdy te zmiany "zauważymy" coś nas w nich uwiera. Chcemy zmieniać Sarmację, ale nie akceptujemy zmian, które się dokonały, bo... wolimy, jak było kiedyś.
Realu w to nie mieszajmy, bo jeszcze kibicom Barcelony będzie przykro
Gdzie jest prefekt?
Serce i komentarz na zachętę. Miejmy nadzieję, że nie spocznie Pan w pisaniu i rozwijaniu się w tym pisaniu.
@ZdrajcaNarodu już dawno nikt, poza młodymi właśnie, nie oburza się na bycie grą
Pyszna majówka. Spóźnione, ale szczere życzenia wszystkiego najlepszego dla JKW @MAP