Aleksander
Komentarze
Po przeczytaniu całego tego "wypracowania" poczułem absmak. Z całym szacunkiem, ale jeżeli są wątpliwości co do prawdziwości umowy, to można przesłuchać strony na okoliczność jej zawarcia, a nie a priori zakładać, że umowa jest sfałszowana. Wynurzenia o tym, że spotkania w świecie realnym to dodatek wskazuję, że nie jest to pierwszy i zapewne nie ostatni akt, który miał miejsce w realu a wywarł skutki w wirtualu. Wystarczy wspomnieć deklarację podpisaną wspólnie przez Mandragorów Wandystanu oraz Księcia Sarmacji, wyniki wyborów do sarmackiej legislatywy ogłoszone na którymś z sarmackich zjazdów w Toruniu czy wreszcie deklaracje niepodległości kilku krajów mikroświata ;-)
Zapomnialem też dodać w poprzedniej wypowiedzi, ale z racji tantiem to autora tego "dzieła" raczej nie zaboli, iż jako obywatel sarmacki mam pełne prawo do krytykowania ustawodawcy. Zwłaszcza, że kiedyś mieliśmy normalne kodeksy, a nie coś co przypomina regulamin gry przeglądarkowej ;)
To jest typowa praktyka, gdy chce się kogoś poniżyć przed resztą społeczeństwa. Gdyby autor tej uroczej grafiki zacytował całe zdanie, które brzmi "Niestety, ale ponieważ tak zwany "Kodeks Sprawiedliwości" zdaje się być wyjątkowo skromny, jeżeli chodzi o materię prawa administracyjnego, w ramach wniosku do sądu posługiwać będę się posiłkowo polskim, tj. realnym, dorobkiem prawnym."

A teraz zajrzyjmy do przywoływanej ustawy. W art. 11., jedynym traktującym o sprawach administracyjnych możemy przeczytać:

Art. 11. [Sprawy administracyjne]

1. Sąd Najwyższy orzeka jako sąd administracyjny (sprawy administracyjne).
2. Sąd Najwyższy orzeka w sprawach administracyjnych na wniosek strony posiadającej interes prawny.
3. Decyzje administracyjne mogą być zaskarżane z powodu ich niezgodności z przepisami prawa. Sąd Najwyższy może stwierdzić nieważność decyzji, dokonać jej zmiany lub ją uchylić oraz nakazać ponowne wydanie decyzji w określonym terminie.
4. Przedmiotem skargi może być także zaniedbanie lub nienależyte wykonywanie zadań przez właściwe organy, naruszenie interesów skarżących, a także przewlekłe załatwianie spraw.


Nie mamy na dobrą sprawę niczego. Skromność tej regulacji można obnażyć przyrównując to chociażby do realowego dorobku prawnego, którym mój pełnomocnik zmuszony się był posługiwać.

Rozważam wytoczenie powództwa przeciwko bar. Karakachanowi w związku z tą grafiką.
Azaliż baron Bytowa nie jest tego pewien ;-)
Nigdy nie zrozumiem tych żartów z klubu seniora.
Wprowadziliśmy system, w którym nadrządcę miasta wybierają wszyscy mieszkańcy, zaś samo miasto jest po prostu taką tablicą ogłoszeń. Dla przykładu, prezentuję stronę Siemianowic: http://cipronex.boo.pl/siemianowice/ a także Prokto-Hemolan: http://cipronex.boo.pl/prokto/

Same miasta nie są aktywne, sporadycznie uzupełniane są ich treści przez nadrządców, zaś całość życia koncentruje się na tzw. szczeblu centralnym.
A czy przypadkiem, par excellence JKM nie jest osobą nietykalną? Par excellence?
Usytuowanie prowincji w strukturze władz publicznych wcale nie jest warunkiem koniecznym. W zasadzie, model ten akcentuje jedynie narracyjną rolę prowincji. A propos, podobny model wykorzystaliśmy w przypadku miast, ale nie sprawdzi się on w Księstwie Sarmacji.
Zatem siłą rzeczy moje komentarze pozostają bardzo wartościowe, niezależnie od tego, czy rozprawiam na temat instytucji estoppelu, czy o praktycznym zastosowaniu kija z kupą.
W zasadzie, tezy WKW nie kłócą się z tym modelem. Ten model odpowiada na pytanie o uprawnienia prowincji, a nie o sposób ich powstania. Szczerze powiedziawszy, to jeżeli uzyskam mandat poselski chętnie ten projekt poprę.
A takie konto się jakoś cudownie odnawia w czasie?
Krótko mówiąc, WKW chce realizacji modelu siemianowickiego z przygrywką w postaci przeorania liczby prowincji. Temu pomysłowi mówię stanowcze: "Czemu nie?".
Ad. 2. Gdyby wprowadzić związki komunalne to i tak prowincje odrodzą się w tym samym kształcie tyle, że o innym charakterze ustrojowym.
Śmierdzisz klockiem.

A na marginesie to czy zauważyłeś, że niezależnie od długości komentarza zyskujesz tyle samo?
Jest. Gdyby nie była, to w czasach starożytnej Mezopotamii wszyscy byliby bogaci.
Ale wartość całości pieniądza w obiegu jest stała.
Tak zawsze jest. Handel jest grą o sumie zerowej.
No i?
A nie mówiłem? ;]
W oparciu o intuicję, to można wróżyć. Albo wybierać kolor sukienki. Ale nie inwestować pieniądze.
Wasza Książęca Mość,

Rachunek różniczkowy wskazuje na coś zupełnie innego.
Niestety, ale zdawać by się mogło, że właściciel DIH został wykształcony na srumeńskim uniwersytecie, biorąc pod uwagę poziom fachowości swojej wiedzy.
Jeżeli liczycie metodą Biernackiego, to faktycznie może wam SpO wyjść po 97%. Ale metoda Biernackiego jest przestarzała i daje zakłamiana przy wartościach powyżej 50%. Korzystając z metody MCV, która jest zdecydownaie bardziej miarodajna uzyskamy 97% dla GTA, 99% dla Jaworzna II, 95% dla Uixak SA, po 78% dla Marex SA i Gelloński Rubinów oraz 54% dla Baridajskiego Żelaza.

Korzystając ze wzoru Fajersztajna-Krzemickiego dla wartości P/BV 1,2 oraz SpO 97%, a także ilości akcji w obiegu wychodzi, że akcje GTA są warte obecnie 1,8 liberta.
Dom Inwestycyjny się myli. Wskaźnik P/BV jest bardzo korzystny, zaś SpO wynosi aż 97%. Takimi wynikami nie jest w stanie pochwalić się żadna inna spółka.
Nie zmienia to faktu, iż obowiązujące fluktuacje wskazują na tendencję prowzrostową.
Chyba cię posrało. GTA czeka świetlana przyszłość, w której zyski dalece przekroczą poniesione nakłady. Rzeczoną wycenę traktuję w kategoriach nieuczciwej konkurencji.
Haha, złapało mój komentarz z usuniętego artykułu. Co się tyczy dywidend, czy podczasy na bieżąco remontuje kopalnię? Najpierw powinniśmy zadbać o to, by stracone sztolnie odbudowywać. Potem pomyślimy nad dywidentami.
E, ja bym tutaj dał zdjęcie mojego czcigodnego ojca.