Prasa sarmacka
Aktualizacja o pełnych kwadransach
Artykuły nie reprezentują oficjalnego stanowiska Księstwa Sarmacji.
Agencje :: Redakcja :: RSS :: RSS z SzU
Archiwum :: Archiwum Parku :: Archiwum SzU
Przeszukaj archiwa Bramy, Parku i SzU
Park Stołeczny
Antologia humaru, literka "B"
Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.
05 października 2008 r., 09:38 — Paweł bar. Szermiński
Elżbieta Sofía Kaczyńska z rana dzwoni do swojego szefa i mówi mu, że nie przyjdzie do pracy,
bo jest chora.
- A co pani jest? - pyta szef.
- Mam jaskrę analną.
- Że co!? Czym to się objawia?
- Po prostu nie widzę dziś możliwości przytoczenia swojej d*py do pracy..
Córka mówi do mamy:
-Mamo mamo, a chłopcy mówili coś w szkole o impotencji. Co to jest??
-Córciu, to jest to samo jakbyś gotowanym makaronem grała w bierki.
Spotyka się dwóch Wandów i jeden mówi:
- Ty, słuchaj wiesz że w tym roku sylwester wypada w piątek?
A na to drugi:
- Kurcze, żeby tylko nie trzynastego!
Wpada nawalony Michał O’Rhanda do Pizzerii z gównem w ręku i krzyczy:
- Patrzcie, patrzcie w co prawie bym wdepnął.
Przychodzi Wand do lekarza z mózgiem w rekach i mówi:
- Panie doktorze, to mi się w głowie nie mieści!
Młoda sarmacka ortodoksyjna para Żydów przygotowuje się do ślubu. Poszli do rabiego, aby zadać mu parę pytań.
- Czy to prawda, że kobieta i mężczyzna nie mogą ze sobą tańczyć?
- Tak to prawda - odpowiada Rabi - Z powodów moralności kobieta i mężczyzna mogą tańczyć tylko osobno.
- Nawet, jeśli są małżeństwem?
- Tak.
- A co z seksem?
- Będziecie małżeństwem, więc nie ma żadnego problemu.
- A możemy próbować różnych pozycji?
- Oczywiście.
- Kobieta może być na górze?
- Jak najbardziej.
- Możemy to robić na pieska?
- Jeśli lubicie.
- A na stojąco?
- Na stojąco kategorycznie nie!
- Ale Rabbi, czemu na stojąco nie?
- Bo to może skończyć się tańcem!
Karolina Sobieszek w wąskiej mini spódniczce chce wsiąść do autobusu. Nie może podnieść nogi, aby postawić ją na stopniu, więc sięga ręką do tyłu, aby rozpiąć guziczek z tyłu spódniczki. Jeden, drugi, trzeci... Zrobiła się za nią kolejka. W końcu stojący za nią mężczyzna chwycił ją za pupę i podsadził na stopień.
- Świnia! - krzyczy Karolina.
- Ja świnia?! A kto przed chwilą rozpiął mi wszystkie guziki w rozporku?
Idą przez las dwa smoki. Jeden mówi do drugiego.
- Wiesz chce mi się srać!
- To idź w krzaki!
Ten poszedł za krzaki i krzyczy.
- Poroniłem, poroniłem!!!
Podchodzi drugi:
- Głupi jesteś, na żabę narobiłeś.
Idzie niedźwiedź przez gelloński las i widzi na drodze jeża, który coś sobie zajada:
- Co jesz? - pyta niedźwiedź.
- Co niedźwiedź? - odpowiada jeż.
Niedźwiedziowi zrobiło się trochę głupio, więc postanowił zapytać inaczej:
- Co jesz jeżyku?
- Co niedźwiedź misiu?
Nad rzeką, obok farmy siedzi Silent Mani pali trawkę. Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:
- Te, Silent, co robisz?
- Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK.
- Daj trochę, jeszcze nigdy nie kurzyłem...
- Jasne! Ciągnij macha bracie!
Bóbr wciągnął dym i od razu go wypuścił. Na to Silent:
- Stary, nie taaak! Patrz: ciągniesz macha i trzymasz go w płucach dłuższą chwilę. Zresztą - wiesz co? W tym czasie jak wciągniesz, przepłyń się kawałek pod wodą w dół rzeki, wróć tu i wtedy wypuść powietrze. I mówię ci będzie OK.
Jak uradzili tak zrobili. Bóbr się zaciągnął, płynie pod wodą, ale już po kilku chwilach zrobiło mu się happy. Wyszedł na brzeg po drugiej stronie rzeki, walnął się na trawę i orbituje. Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
- Te bóbr, co robisz?
- Aaaa, widzisz hipciu, fazuję sobie troszkę...
- Daj trochę stuffu, ja też chcę.
- Podpłyń na drugi brzeg do Silenta – on ci da.
Hipopotam podpłynął w górę rzeki, wychodzi na brzeg, a Silent wywalił gały i krzyczy:
- Bóbr, k..wa, WYPUŚĆ POWIETRZE!
Siedzą dwie sowy wieczorem na gałęzi.
Nagle jedna sowa:
- Huuu huuuu
Na to druga :
- Weź ty ku*wa mnie nie strasz, bo spadnę.
Egzamin na GIN’ie.
Egzaminatorka świeżo po magisterce, piękna kobieta egzaminuje juz ostatniego studenta.
Ten nic nie umie, duka, gubi się w końcu pani nie wytrzymuje i mówi:
- Jeżeli za chwile mi nie pokażesz, że cokolwiek umiesz to będziesz pierwszym którego obleje!
Student mówi:
-za tróję to mogę przejść się po ścianie....
-No dobra, dawaj- mówi pani i już chce wpisywać brak zaliczenia, a tu myk!! student zapie..la na wysokości lamperii.....
Babka szok....Ale student mówi, ze to nic. Za czwórkę się przejdzie po suficie....
Babka:
- oki
Student ciach i zapierdala po suficie.. Babce szczena na kolana opadła....
Student mówi:
- nie no to jeszcze nic!! Za piątkę to pokażę pani, że mam zamiast spermy sok pomarańczowy...
Pani nie znając lepszego sposobu zabiera się do lodzika. Robi, robi w końcu student strzelił....
Babka w krzyk, że to zwykła sperma, na dodatek gorzka!!!
Student:
-No dobra, dobra niech juz będzie czwórka.
Idzie Yaraeh i Marcin na imprezę, Marcin mówi do Yareaha:
- Słuchaj, ile razy jesteśmy na imprezie i Ty się na***iesz to potem
mnie bijesz. Obiecaj ze dzisiaj nie będziesz.
Yaraeh:
- Ok, nie ma sprawy.
Rano Marcin się budzi cały posiniaczony, we krwi i bez 2 zębów.
W****iony biegnie do Yaraeha i mówi:
- ****a ! Obiecałeś, że nie będziesz mnie bić!
Yaraeh na to:
- Słuchaj Marcin, poszliśmy na imprezę ty się na***ałeś i zacząłeś szaleć najpierw zacząłeś mnie bluzgać ze jestem grubym gejem i debilem. Już miałem ci na***ać, ale myślę ok obiecałem... Potem zacząłeś jechać moją dziewczynę, że to ****a i pruje się z każdym w całym lesie. Ledwo, co wytrzymałem, ale ok, myślę jesteś na***any i w ogóle... Potem, do***ałeś się do mojej matki...Ledwo, co mnie ludzie utrzymali, ale nic ci nie zrobiłem... Ale jak wróciliśmy do domu, a ty narżnąłeś wielką kupę do łóżka, wetknąłeś w nią kredki i
powiedziałeś: JEŻYK ŚPI DZISIAJ Z NAMI to nie wytrzymałem...
Wraca diuk Kościński automobilem do domu, Jan drzwi otwiera, w pas się kłania i z szerokim uśmiechem mówi:
- Co... Stary capie... Pewnie znowu chlałeś denaturat i tanie Rosjanki żeś w d*pę ładował?
- Nie, Janie... byłem kupić nowy aparat słuchowy i od dziś możesz szukać nowej pracy...
Zbyszko miał przyjaciela. Takiego dobrego, oddanego, od serca...od lat. Człowiek ten był sparaliżowany i większość życia spędził na wózku nie licząc łóżka. Pewnego dnia Zbyszko postanowił odwiedzić swojego przyjaciela.
Siedzieli sobie wieczorem, gadali o tym i owym, popijali czerwone wino, w pewnej chwili przyjaciel prosi Zbyszka:
- Słuchaj czy byłbyś taki miły i skoczył na piętro do mojej sypialni i przyniósł mi ciepłe skarpety? Zimno mi się strasznie zrobiło.
- Nie ma sprawy już lecę... - i pobiegł.
Wchodzi na górę, otwiera drzwi do pokoju i... Oups!!! Pomyłka. W pokoju siedzą dwie nastoletnie córki przyjaciela. A że były całkiem ponętne, więc Zbyszko postanowił wykorzystać sytuacje. Mówi, więc do nich:
- Wasz Tato przysłał mnie tutaj żebym Was przeleciał.
- Niemożliwe! - Wykrzyknęły - Na pewno tak nie było!
- Ależ oczywiście, że tak, a jak nie wierzycie to możemy to sprawdzić.
Zbyszko wychylił się z pokoju i krzyczy:
- Obie?
- Obie! Dzięki stary...
Dwaj Scholandczycy na wycieczce mają straszną ochotę na kobietę, ale tym pustkowiu nigdzie nie mogą jej znaleźć, więc postanawiają, że poradzą sobie sami. ***ią się, nagle patrzą, a tu Wand. Mówią jeden do drugiego:
-Musimy go złapać, bo wszystkim rozgada.
Gonią go przez las, łąkę i wbiegają na zamarznięte jezioro. Wand wpadł do rzeki.
-Szybko! Wyłówmy go, bo wypłynie gdzieś dalej i będzie z nami słabo!
Jeden z nich nurkuje, coś złapał, ale zamiast Wanda wyłowił szczupaka i się go pyta:
-Widziałeś Wanda?
-Utonął ty pedale.
Przychodzi wandejski wieśniak z krową do weterynarza.
Obydwoje zadowoleni i uśmiechnięci. Weterynarz pyta:
-Co wam tak wesoło?
Krowa:
-A bo ja wiem? Może to po trawie?
Płynie Yaraeh z Kwazim łódką po jeziorze. Zachód słońca, cieplutko, zero wiatru, ptaszki śpiewają, kwiatki na brzegu kwitną...
Yaraeh nagle ***nął Kwaziego w twarz. Kwazi rymnął orła na dno łódki i żali się przez wybite ząbki:
- Sa co? Sa co?
- A bo coś ****a za pięknie było...
Do lekarza przychodzi sclawinka i stwierdza, że jest śmiertelnie chora. Dotyka palcem wskazującym pleców, brzucha, głowy i nóg.
- Boli mnie tutaj, tutaj i tutaj... - mówi.
Lekarz patrzy na nią podejrzliwie.
- Czy jest Pani na pewno ze Sclawinii?
- Oczywiście!
- W takim razie ma Pani złamany palec.
Dwóch Wandów wyłowiło trupa. Pomimo, że trup był już nieźle pozieleniały Wandowie pomyśleli, że trzeba człowieka ratować, i tak zrobili. Pierwszy robi reanimacje. Wbił mu słomkę w d*pę i dmucha. Trochę się zmęczył, powiedział do drugiego:
- Teraz ty.
A tamten wyjął słomkę, włożył drugą stronę i powiedział:
- Brzydzę się po tobie.
Matka Jasia sprząta w domu przed świętami. Zła jest, bo roboty kupa - a
mąż Michał, jak zwykle, w knajpie. Wysyła więc Jasia, żeby ojca sprowadził do
domu.
Jasiu znajduje ojca, prosi, żeby wrócił do domu, bo matka zła, że sama
sprzątać musi.
Ojciec napełnia kieliszek i mówi:
- Siadaj synu i pij!
- Ale tato ja mały jestem!!
- Pij, mówię!!
- Ale tato!!!!
- Pij!!
Jasiu wypił, oczy mu wyszły na wierzch, krzywi się mocno.
- No i co dobre było?
- Oj, okropne, tato, okropne!
- No! To biegaj do matki i powiedz jej, że ja też tu miodów nie mam!
Profesor biologii mówi do studentów:
- Zaraz pokażę państwu żabę. Będzie ona tematem dzisiejszego wykładu.
Zaczyna szukać w teczce. Po chwili wyciąga z niej bułkę z kiełbasa.
- A wydawało mi się - mówi zdziwiony - ze śniadanie już jadłem...
/-/ Piotr Mikołaj, anonimowy następca tronu i Konias złapali złotą rybkę, która obiecała spełnić po jednym ich życzeniu w zamian za wolność.
Anonimowy:
- Chcę być na Bahama i jeździć superszybką łodzią z fantastyczną dziewczyną bez stanika.
Puff! Zniknął.
Konias:
- Chcę być na Hawajach otoczony tancerkami hula.
Puff! Zniknął.
Piotr Mikołaj:
- Ci dwaj mają być w na swoich stanowiskach zaraz po lunchu...
Na dyskotece w remizie Ojek do dziewczyny:
- Zatańczymy?
- Z miastowymi nie skikam!
Podchodzi do drugiej:
- Zatańczymy?
- Z miastowymi nie skikam!
Podchodzi do trzeciej:
- Poskikamy?
- Spi**dalaj wieśniaku.
Ciupak, oraz dwóch Wandów siedzą w łódce na środku jeziora. Połowy nocne, wędki w wodzie, spokój, sielanka, powoli zaczyna się rozwidniać. Jeden z wędkarzy zagaja:
- Słońce wschodzi.
Drugi mówi:
- Faktycznie, dawno nie widziałem takiego wschodu.
Nagle Ciupak szybkimi ruchami ramion wypycha dwóch pozostałych z łódki. Ci, przerażeni, machając gorączkowo rękoma wołają do pozostałego w łódce:
- Odbiło ci!? Za co?
Ten mówi:
- Pierwszego za offtopic, a drugiego za flooda.
Na to wściekli wędkarze w wodzie:
- A ty to co, cwaniaczku jeden!!
Ten w odpowiedzi chwyta za wiosło i wpycha ich końcem pod wodę mówiąc:
- Za niepotrzebne dyskusje PLONK!!!
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 3 czytelników. Średnia nota: 5 Artykuł czytano 153 razy.
Wynagrodź twórcę
Wpłaciło różnych osób: 3.
Wpłacono łącznie: 10.05 lt.
Komentarze
2008-10-05 10:31 - autor: Timios hr. Kiechajas
Klasa! :D Z Silentem wymiata ;d;d
2008-10-05 10:51 - autor: Aaron v-hr. von Lichtenstein-Rozman
Mistrzowskie, Ciupak klasa :)
2008-10-05 11:18 - autor: Jordan van Zjom
Dobre :D
2008-10-05 12:46 - autor: Don Miguel Kami-Chojnacki-Euskadi-Bronowski
JEŻYK ŚPI DZISIAJ Z NAMI - genialne :DD
2008-10-05 14:45 - autor: Piotr Mikołaj
Wyborny zestaw. Piąteczka (x2)!
2008-10-05 16:11 - autor: Bartosz v-hr. von Thorn-Mackiewicz
Jeżyk stary i ludwikowicki ;D ale i tak świetny.
A ostatni miażdży :D
Poskikamy?
2008-10-05 16:36 - autor: Patryk Maria Szac
Wszystko cycuś, ale co to ma wspólnego z literą B? ; )
2008-10-05 17:02 - autor: Karolina bnt. Sobieszek
Razem z bratem jednomyślnie stwierdziliśmy, że fantastyczne :D:D:D
Opcje archiwum
- Inne teksty tego autora.
- Najwyżej oceniane. (ponad 10 ocen)
- Najczęściej czytana.
- 40 lat minęło... czyli teksty dokładnie sprzed roku, dwóch itd.



Bank Sarmacji
Restauracje w Sarmacji
Sarmacka Liga Piłkarska
Encyklopedia Micropedia
Serwis Organizacji
Katalog Sarmacki
Baridajski Serwis Aukcyjny
Poczta Baridajska
Czat Sarmacki