Prasa sarmacka
Aktualizacja o pełnych kwadransach
Artykuły nie reprezentują oficjalnego stanowiska Księstwa Sarmacji.
Agencje :: Redakcja :: RSS :: RSS z SzU
Archiwum :: Archiwum Parku :: Archiwum SzU
Przeszukaj archiwa Bramy, Parku i SzU
Park Stołeczny
Sądownictwo – wizja
Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.
22 kwietnia 2008 r., 00:00 — Przemysław mar. Figiel
Sprawy karne
Sprawy karne powinny pozostać w dotychczasowym reżimie. Powinny być rozpatrywane w składzie trzech sędziów lub sędzia i dwóch asesorów. Akt oskarżenia, następnie odpowiedź na niego i ewentualna rozprawa (na zarządzenie sędziego).
Sprawy cywilne
Ta gałąź wymaga największych zmian. Przeważającą liczbę spraw stanowią sprawy o niewykonanie umowy, dotyczące drobnych zaległości. Można by je spokojnie rozwiązać, nie angażując do tego wymiaru sprawiedliwości.
Tak więc sprawy cywilne należy wyjąć spod kognicji państwa – przejęliby je sędziowie prywatni. Oto jakby to działało – strony, między którymi jest spór, zawierają umowę na sąd. W umowie tej określaliby przede wszystkim sędziego (dowolna osoba) oraz jego wynagrodzenie i sposób zapłaty (po połowie, przegrany płaci, proporcjonalnie, etc.) a także roszczenie powoda i żądanie pozwanego (np. wnosi o oddalenie). Powód składa pozew i zawiadamia o tym pozwanego, doręczając odpis pozwu. Reszta należałaby do sędziego, który prowadziłby sprawę według własnego uznania i przysługiwałaby mu w tym czasie ochrona jak dla funkcjonariusza publicznego. Wydany przez niego wyrok byłby niezaskarżalny (umowa!) i podlegałby wykonaniu w ciągu 7 dni od wydania. Po upływie tego czasu, powód mógłby dochodzić swoich należności na drodze przymusu państwowego (postępowanie nakazowe – niżej).
Oczywiście, są tutaj dwie pułapki. Pierwsza: co, jeśli strony nie dogadają się co do sędziego (obojętnie, czy z braku odpowiedzi którejś strony, czy braku zgody)? Wtedy udają się do Prezesa SK, który losuje trzech sędziów z publicznej listy (lista ta zawierałaby nazwiska wszystkich, którzy zgłosili chęć bycia sędzią prywatnym) i spośród nich strony muszą dokonać wyboru. Jeśli i tego nie uczynią – Prezes KS losuje jedną osobę spośród tych trzech i to ona będzie rozpatrywała sprawę.
Zaraz, zaraz – zauważy ktoś – przecież jeśli druga strona się nie odezwie, nie można będzie podpisać z nią umowy! Z pomocą przychodzi jednak Kodeks Cywilny i sądowe oświadczenie woli w zastępstwie. Mówiąc prościej – robimy tak: piszemy komuś, że chcemy spisać z nim umowę o sąd. Ten się nie odzywa, ponawiamy wezwanie, wyznaczając ostateczny termin odpowiedzi. Jeśli nadal się nie odezwał – składamy przygotowaną umowę i pisma na ręce Prezesa SK, a ten na posiedzeniu wydaje na podstawie tego postanowienie o podpisaniu umowy w zastępstwie powoda. I już. Wtedy obowiązywałaby zasada przegrany płaci oraz to, że powód wnosi o oddalenie.
Druga: co, jeśli sędzia okaże się niesolidny, stronniczy, poprowadzi postępowanie niechlujnie, niestarannie etc. i ogólnie zawali sprawę? Wtedy wytaczamy mu powództwo (nienależyte wykonanie umowy) i dochodzimy swoich roszczeń (szkoda w pełnym wymiarze).
Jak napisałem wyżej, postępowanie takie wyłączyłoby w większości udział Korony, dzięki czemu nie trzeba by angażować sądu do błahych spraw. Korona zaangażowana byłaby tylko w postępowaniach nakazowych. Wyglądałoby to w ten sposób, że, jeśli wyrok nie zostałby wykonany w ciągu 7 dni, składałoby się do SK treść wyroku oraz np. wyciąg z konta (lub inny fakt, stwierdzający niewykonanie), a SK na posiedzeniu nadawałby klauzulę wykonalności (na podstawie której PASI wykonywałaby orzeczenie sądu). Równoległe mogłoby być wszczęte postępowanie ws. niewykonania wyroku sądu.
W innym trybie będzie się jednak dochodziło spraw z udziałem Korony, ponieważ nie są one możliwe do przeprowadzenia w tym trybie. Roszczenia te dochodziłoby się na zasadach polskiego postępowania gospodarczego, tj.: w pierwszym piśmie procesowym należy zawrzeć wszystkie dowody, które potwierdzają istnienie zobowiązania (prekluzja dowodowa). Tak samo, jeśli chodzi o odpowiedź na pozew. Rozprawę przeprowadza się tylko w przypadku spraw szczególnie skomplikowanych, wymagających przesłuchania stron, przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego etc. (przy czym inicjatywa należy do stron, sąd z urzędu nie przeprowadza żadnych dowodów). W pozostałych przypadkach – wyrok wydaje się na niejawnej rozprawie i doręcza stronom. Apelacja możliwa jest tylko w przypadku ujawnienia się nowych okoliczności, nieznanych stronom wcześniej lub naruszenia prawa proceduralnego, które miało istotny wpływ na wynik postępowania.
Postępowanie sądowo-administracyjne.
Postuluje się jego zlikwidowanie. W Sarmacji bowiem nie przestrzega się sztywno reguł i zasad, obowiązujących w postępowaniu administracyjnym (wiele rzeczy załatwia się prywatnie, zamiast w drodze decyzji administracyjnej). Dlatego też trudno jest wykorzystać to narzędzie w praktyce, a szkoda miejsca na nieużywane instytucje. Postępowanie w takich sprawach połączyć można z postępowaniami karnym lub cywilnym, gdzie sąd, obok wyroku, będzie też wydawał stosowne dyspozycje co do zachowania się administracji (np. uchylając decyzję czy wskazując na niewłaściwość praktyki).
Pytania?
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0 Artykuł czytano 136 razy.
Komentarze
2008-04-22 00:53 - autor: Dariusz v-hr. "Kedar" Makowski
Ta wizja mnie się podoba. Będzie prościej i może szybciej.
2008-04-22 10:27 - autor: Calisto bar. "Winheart" Kami-Chojnacka
A kto ją wykona? W Sarmacji ludzie, którzy znają się na prawie wolą je krytykować niż zmieniać... Mamy "Gazetę Prawną" mamy to co pisze Przemek... Innymi słowy wiem co zrobić, ale brakuje nam osób, które by to należycie zrobić potrafiły. Tak, pomysłów nasi "prawnicy" mają multum, chęci do "kopania łopatą" zero. Chciałabym wierzyć, że teksty Przemka nie ucichną jak echo, ale jakoś nie mogę...
2008-04-22 14:43 - autor: Piotr Mikołaj
Odniosę się do części administracyjnej.
"W Sarmacji bowiem nie przestrzega się sztywno reguł i zasad, obowiązujących w postępowaniu administracyjnym (wiele rzeczy załatwia się prywatnie, zamiast w drodze decyzji administracyjnej)".
Zgodnie z Ustawą o postępowaniu administracyjnym, "sprawy jednakże mogą być załatwiane przy użyciu komunikatora internetowego lub innego środka komunikacji bezpośredniej, gdy przemawia za tym interes strony, a przepis prawny nie stoi temu na przeszkodzie". Decyzje są powszechnie stosowane, tyle, że nie są one "papierkami" - bo i ustawa nie wymaga dla nich, co do zasady, określonej formy (tu różnica z RP).
Załóżmy, że ktoś będzie chciał dodać swoją gazetę do strony głównej - i otrzyma odmowę. Dzisiaj odmowę będzie mógł zaskarżyć w postępowaniu administracyjnym, wystarczy, że przedstawi stan faktyczny. W przypadku jego zniesienia, w postępowaniu cywilnym musiałby dodatkowo dowodzić wyrządzonej mu szkody (oraz pojawia się problem z jej szacowaniem). Postępowanie administracyjne jest prostsze. Po co zmieniać dobre regulacje?
2008-04-22 14:49 - autor: Piotr Mikołaj
Uzupełniając jeszcze. Postępowanie administracyjne ma w naszych warunkach zasadniczą przewagę nad postępowaniem karnym lub cywilnym. Funkcjonariusz publiczny, który "przegrał" takie postępowanie, nie otrzymuje kary, czy to finansowej, czy to ograniczającej jego wolność. Nie pojawiają się niezręczności natury osobistej etc. Sędzia może ograniczyć się do stwierdzenia samej niezgodności działań z przepisami prawa, nie "karze" osoby, którą zna osobiście.
Orzekając w sprawie karnej czy cywilnej, w nielicznej - bądź co bądź - społeczności, sędzia, choćby chciał, nie będzie mógł zapomnieć o swoich osobistych relacjach z podsądnym.
2008-04-22 19:13 - autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-Czekański
Moim zdanie, na szybko, proponowane przez markiza Figiela rozwiązania są bardzo ciekawe! Warto nad nimi usiąść!
2008-04-22 20:04 - autor: Bartosz kaw. "Ojebejbe" von Thorn-Mackiewicz
A to nie jest przypadkiem podobnie do tego co miało być w CV? To z tym sędziom wybieranym przez strony konfliktu?
2008-04-22 20:42 - autor: Ariston "zgasić światło" z Chios
Postulat jasności i prostoty prawa jest niemal tak oczywisty jak to że dysponenci prawa i korzyści z tego płynących zrobią wszystko by prawo było potopem niejasnych, rozdętych, niespójnych w większości martwych norm służących jedynie urzędnikom, urzędom i "hydrze nienasyconej, ich dzieciom, żonom i matkom". Takie bowiem jest prawo stanowione, które powstaje w drodze ustanowienia, uchwalenia - skomplikowane, bardzo złożone.
(...) Mamy "Gazetę Prawną" mamy to co pisze Przemek... Innymi słowy wiem co zrobić, ale brakuje nam osób, które by to należycie zrobić potrafiły. Tak, pomysłów nasi "prawnicy" mają multum, chęci do "kopania łopatą" zero....
Osoby które w mniejszym, większym stopniu wiedzą, starają się wiedzieć przedstawiają pomysły a ich realizacja w Sarmacji należy na pewno nie do nich, od dawna wszystko należy do jednego dysponenta, a większość projektów i aktów prawnych powstaje w wyniku dostosowywania prawa do złych praktyk tegoż (złych w sensie prawnym, bowiem dla właściciela Sarmacji dobrych). Na czym miałoby polegać kopanie łopatą a nie tylko jak rozumiem machanie nią przez Gazetę Prawną nie wiem i prawdę powiedziawszy nie rozumiem. Przez pewien czas znajdowałem się wśród asesorów Sądu Sarmacji, ale szczęśliwy rychły koniec kadencji oraz jednoczesny przytłaczający jak dla mnie wybór osoby zasiadającej w tymże składzie (i na pewno nie fachowca w "prawie") umożliwił mi nie uczestniczenie w takiej szopce. Jeśli stronniczość, zaangażowanie we wszelkie możliwe konflikty jest kryterium powoływania asesora to lepiej łopatą nie kopać. Natomiast wymiar sprawiedliwości w kwestiach karnych mogłoby zastąpić cykliczne wydawanie jak ostatnio aktu powszechnej abolicji, nie byłoby wtedy jedynych w Sarmacji spraw sądowych - zniesławienia i znieważenia... i wymiar sprawiedliwości potrzebny by nie był.....
2008-04-23 11:33 - autor: Calisto bar. "Winheart" Kami-Chojnacka
Już spieszę z wyjaśnieniem, co owe "kopanie łopatą" mogłoby znaczyć. Wie Pan jaka jest dla mnie różnica miedzy aktem prawnym pisanym w sposób pseudoprawniczy a pisanym "po chłopsku"? Żadna - bo ja się na prawie nie znam. Poznaję jego podstawy. W chwili obecnej mogę, czasem bezbłędnie, czasem z potknięciami rozszyfrować niektóre akty prawne. Czasem nawet wychwycić jakieś błędy w ich formułowaniu. Gdybym usiadła dopisania ustawy lub choćby do przerabiania ustawy byłoby to tłumaczenie upośledzone - bo przecież mogę źle zrozumieć to co zostało już napisane. Jeśli prawo ma być jasne i czytelne, spójne i dobre dla Sarmacji muszą tworzyć je ludzie pokroju Pana lub Przemka. Nie no może przesadziłam. Tacy jak Wy muszą to zapoczątkować. Pokazać o co chodzi. Wypracować nowe wzorce... Wszczepić w tych, którzy będą działać na rzecz stanowienia prawa, dobre maniery.
"Gazeta Prawna" oprócz tego, że krytykuje, że wytyka błędy mogłaby też uczyć. Jeden mały kurs prawa raz na tydzień. Kurs prawa sarmackiego. Nauka pisania aktów w sposób prosty. Nauka czytania aktów prawnych - nawet jeśli miałoby to być płatne.
Ja wiem, że macie Panowie obaj sporo racji. Powiem więcej, zamiast czekać z założonymi rękami postanowiłam sprawdzić jak na sprawę "Wizji mar.Figla" reaguje LRM. Co prawda nie mamy za wielkiego wpływu na działanie IP, ale przygotowane ustawy możemy zgłaszać, a przypuszczam, że o ile będą one dobre panowie Posłowie nie będą ich odrzucać. Przecież wszyscy chcemy działać dla dobra Sarmacji, prawda?
Dlatego, z tego miejsca, pytam Pana, czy w przypadku, w którym LRM postanowi pracować nad "Wizjami (...)" zgodzi się Pan z nami współpracować? Wskazując błędy, tłumacząc nieścisłości, wyjaśniając to, czego człowiek z prawem niepowiązany nie będzie rozumiał.
Podaje Panu "łopatę", czy zechce Pan kopać?
2008-04-23 19:42 - autor: Ariston "zgasić światło" z Chios
Gazeta prawna jest otwarta na propozycje, dyskusje, wszelkie postulaty. Krytykując staram się wyjaśniać, lecz naprawdę gołym okiem widać że w Sarmacji prawo to temat pozorowany, urocza fasada takiego zamaskowania wszechwładzy właściciela Sarmacji, by ten mógł robić co tylko chce, skrywając to za bibliotekami pełnymi aktów prawnych rzekomo cokolwiek regulujących. Prostota w prawie w zasadzie wymagałaby stworzenie krótkiego regulaminu uczestnictwa, dopuszczenia uczestnika do Sarmacji przez Właściciela, z jednym prawno - ustrojowym przepisem - co Właściciel Powie Prawem Jest...
Opcje archiwum
- Inne teksty tego autora.
- Najwyżej oceniane. (ponad 10 ocen)
- Najczęściej czytana.
- 40 lat minęło... czyli teksty dokładnie sprzed roku, dwóch itd.


Bank Sarmacji
Restauracje w Sarmacji
Sarmacka Liga Piłkarska
Foto-galeria "Razem"
Encyklopedia Micropedia
Serwis Organizacji
Śpiewnik Sarmacki
Baridajski Serwis Aukcyjny
Poczta Baridajska
Czat Sarmacki