Prasa sarmacka
Aktualizacja o pełnych kwadransach
Artykuły nie reprezentują oficjalnego stanowiska Księstwa Sarmacji.
4 grudnia 2008 r.
A
3 grudnia 2008 r.
A
R
2 grudnia 2008 r.
T
R
O
1 grudnia 2008 r.
A
S
30 listopada 2008 r.
S
A
R
O
C
T
29 listopada 2008 r.
O
28 listopada 2008 r.
S
R
27 listopada 2008 r.
S
S
26 listopada 2008 r.
S
S
S
S
S
G
A
Agencje :: Redakcja :: RSS :: RSS z SzU
Archiwum :: Archiwum Parku :: Archiwum SzU
Przeszukaj archiwa Bramy, Parku i SzU
Park Stołeczny
Literatura z Potockim
Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.
09 lutego 2008 r., 18:52 — Emil Potocki h.
Tutaj będę przedstawiał cykle powieściowe, AAR-y i opowiadania, które napisałem.
Przygody dzielnego Wojaka Emiliana Aemiliusa
Rozdział I Legionów czar...
Niewiele mieliśmy czasu by rozmawiać w barakach. Centurion jednak był zadowolony z ostatnich ćwiczeń i pozwolił nam odpocząć przedpołudniem. Postanowiliśmy więc posiedzieć trochę w baraku i porozmawiać o ważnych sprawach. Dołączyli do nas Sextius i Lucius znani z tego, że kłócili się o wszystko. Siedzieliśmy więc w czwórkę - ja, Antoniusz, Lucius oraz Sextius na drewnianej ławeczce i rozmawialiśmy:
- Skąd wy wogóle jesteście? - spytał Antoniusz, uśmiechając się
- Ja z Achaji i Epiru - zacząłem
- Germania - rzekł Sextius
- Galia - to była odpowiedź Luciusa
- Podobno w Galii ludzie to prawdziwe dzikusy i oszołomy... - zaśmiał się złośliwie Sextius
- A chcesz w łeb? - rozsierdził się Lucius
- Nie kłóćmy się - rzekł pojednawczo Antoniusz - Wiecie już gdzie chcecie trafić?
- Wszędzie byle nie katowski miecz - roześmiał się Sextius
- Baranie! Chodziło mi o jednostkę legionową.
- Aaaaa... Ja do piechoty legionowej
Lucius wybuchnął śmiechem:
- Ty do piechoty? Buahahaha dobre! Słyszeliście chłopaki? Sextius idzie do piechoty legionowej!!
Twarz Sextiusa przypominała barwą krew. Zapytał z marsową miną:
- A co ci się nie podoba?
- To, że potykasz się o własne pilum
- Chcesz w łeb?
Tym razem ja postanowiłem ostudzić ich zapał.
- Panowie pax! Pax romana - zaśmiałem się - nie kłóćcie się
- A Ty, Emilian dokąd idziesz?
- Ja chciałbym do jazdy...
- Umiesz jeździć konno? - spytał Lucius
- Czy umiem?! Całe życie na koniu jeżdżę...
- Ja chciałbym iść do służby na statkach. Piratów będe gonić!
- Przyjemne choć i niebezpieczne życie marynarza. A ty Lucius?
- Ja będe pretorianinem - odparł z dumą Lucjusz
Przez moment panowała idealna cisza. Nagle wszyscy rykneliśmy śmiechem, a szczególnie Sextius. Lucius zdenerwował się:
- A co się wam nie podoba
- Ludzie trzymajcie mnie - śmiał się Sextius - On w Pretorii... Chyba jako błazen dla uciechy Cezara
- Pretoria dobra rzecz, ale wymagane jest doświadczenie - powiedziałem - Na początku to będziesz...
- Gówna w stajni czyścił - podpowiedział Sextius
W tej chwili podbiegł do nas jeden z rekrutów:
- Chłopaki zbiórka!!
Szybko zabraliśmy wyposażenie i poszliśmy na zbiórkę.
Czekał już na nas nasz centurion, więc szybko i płynnie ustawiliśmy się na placu apelowym.
- Dziś nauczycie się posłusznie wykonywać rozkazy. Gladium stringe!
Wyjęliśmy miecze.
- Dość dobrze, ale musicie wykonywać to szybciej i płynniej. Macie wyrobić sobie odruch... Gladium stringe!
Wyjęliśmy miecze tak szybko jak mogliśmy najszybciej.
- Lepiej, ale ruchy musicie mieć płynne. Raz jeszcze...
Po kilku ćwiczeniach dowódca uznał, że umiemy już niedostrzegalnie wyjmować gladiusa.
Krzyknął: Pila tolle!
Schyliłem się szybko i podniosłem włocznię. Znów popatrzył o nas i westchnął:
- Szybciej! Pilum podnosi się błyskawicznie, szybko rozglądasz się, wybierasz cel i rzucasz. Raz jeszcze...
Kilka prób i uznał, że robimy to dobrze.
Wieczorem mieliśmy to co tygrysy lubią najbardziej - zdobywanie twierdzy: wspinamy się na palisadę, którą uprzednio sami stawiamy.
Rozdział II Warta
Dzisiaj był naprawdę piękny poranek. Ciepło, ale jeszcze nie gorąco, wiał lekki wiatr. Aż żal było wstawać, ale niestety - mus to mus. Usłyszeliśmy dźwięk trąbki, a następnie głos optiona - prawdziwego skur******.
- Wstawać! MOVE ! MOVE ! ACCLERA, ACCLERA! Ruszać się panienki! Ruszać!
Wtem podszedł centurion - żołnierz legenda. Powiadają, że jednym ciosem topora zabił 7 Germanów.
- Przestań już na nich wrzeszczeć bo Ci gardło wysiądzie - zaśmiał się serdecznie - Ave legioniści!
- Ave! - wszyscy wyprężyliśmy się jak struny
- Teraz będziecie mieli śniadanie a następnie zwyczajowe poranne marsze na 4 miliarium. Potem będziecie mieli pół godziny wolnego i ćwiczenia w walce gladiusem i pilum.
Śniadanie nie było złe: 4 placki i kubek cienkusza z wodą. Potem poszliśmy na marsze. Nawet je lubię. Jednak w czasie marszów najgorsze jest zawsze to, że zawsze przechodzimy obok tawerny...dochodzą z niej tak miłe zapachy, że czasem miałoby się ochotę odłączyć z oddziału i porządnie się napić i najeść...
Później przed ćwiczeniami, centurion przyszedł do naszej kohorty z jakąś listą.
- Żołnierze, wyczytam teraz kilkanaście nazwisk, każdy kto usłyszy swoje, tę noc spędzi na palisadzie, w pełnym rynsztunku i bez możliwości przymknięcia oczu choćby na chwilę. Drgnąłem lekko, warta nie była dla mnie niczym nowym, ale do tej pory pełniłem ją tylko w dzień. Nagle zrodziła się we mnie myśl: "żeby tylko wyczytał mnie… może być coś ciekawego". Widocznie Bogowie wysłuchali mej prośby, gdyż chwilę potem usłyszałem głos centuriona.
- Emilian Aemilius
O mało nie podskoczyłem z radości. Powstrzymałem się jednak i poszedłem z resztą centurii na ćwiczenia. Tradycyjnie było atakowanie wkopanego wcześniej dwumetrowego słupa. Potem dodatkowo kazano nam wskakiwać w pełnym rynsztunku na pędzącego konia. Było to naprawdę męczące…
Wieczorem byłem pierwszy przy drewnianych murach obozu. Po krótkim czasie zaczęli się schodzić inni żołnierze.Zauważyłem, że większość z nich była rekrutami tak jak ja. Prawdziwych legionistów było tylko kilku. W końcu przyszedł także nasz centurion.
- No dobrze, każdy dostaje wyznaczony odcinek palisady i ma go pilnować do świtu. Będę was odwiedzał, więc lepiej żeby nikt nie zasnął, bo marnie skończy – powiedział – zaśnięcie na warcie karzemy zachłostaniem na śmierć.
Rozeszliśmy się na swoje stanowiska. Chwilę postałem w miejscu, potem chwyciłem pilum w dłoń i zacząłem się przechadzać. Niestety nie było ze mną Titusa. Przynajmniej miałbym z kim pogadać. Nie było też nikogo z mojego pokoju... Po około godzinie podszedł do mnie pewien rekrut. Powiedział, że nazywa się Paulus Vinicius.
- Jak tam, przyjacielu, myślisz, że coś się wydarzy?
- Nie mam pojęcia. Dobrze by było, zaczyna mi się nudzić.
- Warta to naprawdę niewdzięczne zajęcie.
Porozmawialiśmy jeszcze trochę. Nagle usłyszeliśmy jakiś hałas, jakby upadło coś ciężkiego, zadźwięczała także lorica.
- Co to było – spytał mnie nowy kolega
- Nie mam pojęcia. Trzeba iść i zobaczyć.
Po przejściu kilkunastu kroków niespodziewanie usłyszałem głos dobrze znanego mi legionisty z II kohorty.
- Co za kretyn kładzie scutum w poprzek palisady?
Wstał i zobaczywszy mnie spytał:
- Kto tu powinien stać?
- Nie wiem, to nie mój odcinek - odrzekłem prędko
- Eee, to chyba moja tarcza - usłyszałem głos Paulusa zza moich pleców.
Podszedł do niego zmieszany ze spuszczoną głową. Tymczasem legionista dawał upust swojej złości.
- Ty kretynie! Przez ciebie o mało nie złamałem nogi! Poza tym po jaką cholerę zostawiasz rynsztunek bez opieki i opuszczasz miejsce warty?! A gdyby tak jacyś barbarzyńcy chcieli zaatakować obóz i wybraliby sobie twój odcinek?!
- Przepraszam – odrzekł Paulus
- Widzę, że jesteś nowy, więc ci daruję, ale jeśli zdarzy się to drugi raz centurion dowie się o wszystkim powiedział żołnierz i odszedł.
Spojrzałem na obóz. Nasz dowódca udawał się właśnie w kierunku palisady. W pośpiechu udałem się na swoje stanowisko aby nie narazić się na gniew centuriona.
Przygody dzielnego Wojaka Emiliana Aemiliusa
Rozdział I Legionów czar...
Niewiele mieliśmy czasu by rozmawiać w barakach. Centurion jednak był zadowolony z ostatnich ćwiczeń i pozwolił nam odpocząć przedpołudniem. Postanowiliśmy więc posiedzieć trochę w baraku i porozmawiać o ważnych sprawach. Dołączyli do nas Sextius i Lucius znani z tego, że kłócili się o wszystko. Siedzieliśmy więc w czwórkę - ja, Antoniusz, Lucius oraz Sextius na drewnianej ławeczce i rozmawialiśmy:
- Skąd wy wogóle jesteście? - spytał Antoniusz, uśmiechając się
- Ja z Achaji i Epiru - zacząłem
- Germania - rzekł Sextius
- Galia - to była odpowiedź Luciusa
- Podobno w Galii ludzie to prawdziwe dzikusy i oszołomy... - zaśmiał się złośliwie Sextius
- A chcesz w łeb? - rozsierdził się Lucius
- Nie kłóćmy się - rzekł pojednawczo Antoniusz - Wiecie już gdzie chcecie trafić?
- Wszędzie byle nie katowski miecz - roześmiał się Sextius
- Baranie! Chodziło mi o jednostkę legionową.
- Aaaaa... Ja do piechoty legionowej
Lucius wybuchnął śmiechem:
- Ty do piechoty? Buahahaha dobre! Słyszeliście chłopaki? Sextius idzie do piechoty legionowej!!
Twarz Sextiusa przypominała barwą krew. Zapytał z marsową miną:
- A co ci się nie podoba?
- To, że potykasz się o własne pilum
- Chcesz w łeb?
Tym razem ja postanowiłem ostudzić ich zapał.
- Panowie pax! Pax romana - zaśmiałem się - nie kłóćcie się
- A Ty, Emilian dokąd idziesz?
- Ja chciałbym do jazdy...
- Umiesz jeździć konno? - spytał Lucius
- Czy umiem?! Całe życie na koniu jeżdżę...
- Ja chciałbym iść do służby na statkach. Piratów będe gonić!
- Przyjemne choć i niebezpieczne życie marynarza. A ty Lucius?
- Ja będe pretorianinem - odparł z dumą Lucjusz
Przez moment panowała idealna cisza. Nagle wszyscy rykneliśmy śmiechem, a szczególnie Sextius. Lucius zdenerwował się:
- A co się wam nie podoba
- Ludzie trzymajcie mnie - śmiał się Sextius - On w Pretorii... Chyba jako błazen dla uciechy Cezara
- Pretoria dobra rzecz, ale wymagane jest doświadczenie - powiedziałem - Na początku to będziesz...
- Gówna w stajni czyścił - podpowiedział Sextius
W tej chwili podbiegł do nas jeden z rekrutów:
- Chłopaki zbiórka!!
Szybko zabraliśmy wyposażenie i poszliśmy na zbiórkę.
Czekał już na nas nasz centurion, więc szybko i płynnie ustawiliśmy się na placu apelowym.
- Dziś nauczycie się posłusznie wykonywać rozkazy. Gladium stringe!
Wyjęliśmy miecze.
- Dość dobrze, ale musicie wykonywać to szybciej i płynniej. Macie wyrobić sobie odruch... Gladium stringe!
Wyjęliśmy miecze tak szybko jak mogliśmy najszybciej.
- Lepiej, ale ruchy musicie mieć płynne. Raz jeszcze...
Po kilku ćwiczeniach dowódca uznał, że umiemy już niedostrzegalnie wyjmować gladiusa.
Krzyknął: Pila tolle!
Schyliłem się szybko i podniosłem włocznię. Znów popatrzył o nas i westchnął:
- Szybciej! Pilum podnosi się błyskawicznie, szybko rozglądasz się, wybierasz cel i rzucasz. Raz jeszcze...
Kilka prób i uznał, że robimy to dobrze.
Wieczorem mieliśmy to co tygrysy lubią najbardziej - zdobywanie twierdzy: wspinamy się na palisadę, którą uprzednio sami stawiamy.
Rozdział II Warta
Dzisiaj był naprawdę piękny poranek. Ciepło, ale jeszcze nie gorąco, wiał lekki wiatr. Aż żal było wstawać, ale niestety - mus to mus. Usłyszeliśmy dźwięk trąbki, a następnie głos optiona - prawdziwego skur******.
- Wstawać! MOVE ! MOVE ! ACCLERA, ACCLERA! Ruszać się panienki! Ruszać!
Wtem podszedł centurion - żołnierz legenda. Powiadają, że jednym ciosem topora zabił 7 Germanów.
- Przestań już na nich wrzeszczeć bo Ci gardło wysiądzie - zaśmiał się serdecznie - Ave legioniści!
- Ave! - wszyscy wyprężyliśmy się jak struny
- Teraz będziecie mieli śniadanie a następnie zwyczajowe poranne marsze na 4 miliarium. Potem będziecie mieli pół godziny wolnego i ćwiczenia w walce gladiusem i pilum.
Śniadanie nie było złe: 4 placki i kubek cienkusza z wodą. Potem poszliśmy na marsze. Nawet je lubię. Jednak w czasie marszów najgorsze jest zawsze to, że zawsze przechodzimy obok tawerny...dochodzą z niej tak miłe zapachy, że czasem miałoby się ochotę odłączyć z oddziału i porządnie się napić i najeść...
Później przed ćwiczeniami, centurion przyszedł do naszej kohorty z jakąś listą.
- Żołnierze, wyczytam teraz kilkanaście nazwisk, każdy kto usłyszy swoje, tę noc spędzi na palisadzie, w pełnym rynsztunku i bez możliwości przymknięcia oczu choćby na chwilę. Drgnąłem lekko, warta nie była dla mnie niczym nowym, ale do tej pory pełniłem ją tylko w dzień. Nagle zrodziła się we mnie myśl: "żeby tylko wyczytał mnie… może być coś ciekawego". Widocznie Bogowie wysłuchali mej prośby, gdyż chwilę potem usłyszałem głos centuriona.
- Emilian Aemilius
O mało nie podskoczyłem z radości. Powstrzymałem się jednak i poszedłem z resztą centurii na ćwiczenia. Tradycyjnie było atakowanie wkopanego wcześniej dwumetrowego słupa. Potem dodatkowo kazano nam wskakiwać w pełnym rynsztunku na pędzącego konia. Było to naprawdę męczące…
Wieczorem byłem pierwszy przy drewnianych murach obozu. Po krótkim czasie zaczęli się schodzić inni żołnierze.Zauważyłem, że większość z nich była rekrutami tak jak ja. Prawdziwych legionistów było tylko kilku. W końcu przyszedł także nasz centurion.
- No dobrze, każdy dostaje wyznaczony odcinek palisady i ma go pilnować do świtu. Będę was odwiedzał, więc lepiej żeby nikt nie zasnął, bo marnie skończy – powiedział – zaśnięcie na warcie karzemy zachłostaniem na śmierć.
Rozeszliśmy się na swoje stanowiska. Chwilę postałem w miejscu, potem chwyciłem pilum w dłoń i zacząłem się przechadzać. Niestety nie było ze mną Titusa. Przynajmniej miałbym z kim pogadać. Nie było też nikogo z mojego pokoju... Po około godzinie podszedł do mnie pewien rekrut. Powiedział, że nazywa się Paulus Vinicius.
- Jak tam, przyjacielu, myślisz, że coś się wydarzy?
- Nie mam pojęcia. Dobrze by było, zaczyna mi się nudzić.
- Warta to naprawdę niewdzięczne zajęcie.
Porozmawialiśmy jeszcze trochę. Nagle usłyszeliśmy jakiś hałas, jakby upadło coś ciężkiego, zadźwięczała także lorica.
- Co to było – spytał mnie nowy kolega
- Nie mam pojęcia. Trzeba iść i zobaczyć.
Po przejściu kilkunastu kroków niespodziewanie usłyszałem głos dobrze znanego mi legionisty z II kohorty.
- Co za kretyn kładzie scutum w poprzek palisady?
Wstał i zobaczywszy mnie spytał:
- Kto tu powinien stać?
- Nie wiem, to nie mój odcinek - odrzekłem prędko
- Eee, to chyba moja tarcza - usłyszałem głos Paulusa zza moich pleców.
Podszedł do niego zmieszany ze spuszczoną głową. Tymczasem legionista dawał upust swojej złości.
- Ty kretynie! Przez ciebie o mało nie złamałem nogi! Poza tym po jaką cholerę zostawiasz rynsztunek bez opieki i opuszczasz miejsce warty?! A gdyby tak jacyś barbarzyńcy chcieli zaatakować obóz i wybraliby sobie twój odcinek?!
- Przepraszam – odrzekł Paulus
- Widzę, że jesteś nowy, więc ci daruję, ale jeśli zdarzy się to drugi raz centurion dowie się o wszystkim powiedział żołnierz i odszedł.
Spojrzałem na obóz. Nasz dowódca udawał się właśnie w kierunku palisady. W pośpiechu udałem się na swoje stanowisko aby nie narazić się na gniew centuriona.
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 1 czytelników. Średnia nota: 4 Artykuł czytano 90 razy.
Komentarze
Brak komentarzy.
Opcje archiwum
- Inne teksty tego autora.
- Najwyżej oceniane. (ponad 10 ocen)
- Najczęściej czytana.
- 40 lat minęło... czyli teksty dokładnie sprzed roku, dwóch itd.



Bank Sarmacji
Restauracje w Sarmacji
Sarmacka Liga Piłkarska
Encyklopedia Micropedia
Serwis Organizacji
Katalog Sarmacki
Baridajski Serwis Aukcyjny
Poczta Baridajska
Czat Sarmacki