Różne > "Bazyliańska replika Korony"
Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.
05 czerwca 2007 r., 16:03 — Książę Piotr Mikołaj
Wczoraj odbyłem ciekawą rozmowę z jednym z nowo nobilitowanych szlachciców. Zastanawialiśmy się, co sprawia, że samorządy — kiedy osiągną pewien stopień aktywności lub rozwoju — zaczynają kreować swoją tożsamość w opozycji do Księstwa Sarmacji. Tak było w przypadku Teutonii, tak jest również teraz w przypadku Wandystanu. W pewnym momencie szuka się wroga w mniej lub bardziej określonym rządzie centralnym, a kiedy rząd ten podejmuje działania, by zapewnić spójność państwa, rozpoczyna się wojnę podjazdową, na różnych polach.
Zjawisko ma tendencję do powtarzania się, chociaż konia z rzędem temu, kto mógłby podać przykład uciskania władz lokalnych przez centralę. Można by zastanawiać się się, co by było, gdyby obowiązujące w Sarmacji prawo samorządowe chociaż trochę podobne byłoby do prawa polskiego, gdzie samorząd jest właściwie skrępowany granicami wytyczonymi przez rozbudowane ustawodawstwo centralne — ale nie, sarmackie samorządy na swoim terytorium mogą czynić wszystko, co jest im niezbędne do rozwoju — i więcej.
Ostatnie stanowisko Mandragora Wandystanu wyraźnie obrazuje to, o czym piszę. Otóż czyni on rzecz niedopuszczalną, pisząc o monarchofaszyzmie i OKUPACYJNYCH tendencjach władz sarmackich. Jeżeli nazywa się jakiekolwiek działania rządu państwowego, czy to słuszne, czy też nie, ale działania rządu państwa, do którego się należy i któremu się przysięgało wierność, okupacją, oznacza to zaburzenie podstawowych zasad współpracy wewnątrz jednego organizmu państwowego oraz kreowanie wrogości i dążenie w prostej linii do otwartego konfliktu.
Jeżeli czytam oczywiste kłamstwa, pisane pod moim adresem odnośnie samorządów — domagam się natychmiastowego przedstawienia dowodów na to, iż kiedykolwiek wydawałem jakiemukolwiek samorządowi polecenia inne od próśb i wezwań do przestrzegania obowiązującego w Księstwie Sarmacji porządku. Innymi słowy, domagam się natychmiast podania choć jednego przykładu, w którym nakazywałem pod groźbą sankcji jakiemukolwiek samorządowi czynienie czegokolwiek, do czego nie był zobowiązany zgodnie z prawem.
Samodzielność Mandragoratu Wandystanu nie była dławiona, przez jakiekolwiek działania prawne lub faktyczne władz państwowych. Nie ulega wątpliwości natomiast, iż źródłem konfliktu są działania podjęte przez najwyższych funkcjonariuszy komunistycznego reżimu (Państwo wybaczą mi tę retorykę, ale jako „monarchofaszysta” i „okupant” czuję się w prawie...). Poczynając ostatnio od nader wątpliwego od strony etycznej podwójnego złożenia przysięgi przez Prezydenta Wandystanu, bnt. Peruna, a na kryzysie herbowym i wysadzaniu pomnika monarchy (jako symbolu państwa, o czym władze wandejskie pisały wyraźnie) kończąc.
Mandragor Wandystanu pisze wprost. Zgłosił się do niego mój prywatny audytor, więc żeby pokazać, jak to Wandystan nie pozwoli sobie kaszę w dmuchać, zamiast wysłać tego audytora do diabła — co mógł uczynić — jako ORGAN WŁADZY PUBLICZNEJ uchyla demonstracyjnie dla terytorium Wandystanu obowiązujące PRAWO PAŃSTWOWE, przy czym nie jakieś tam zwykłe przepisy, ale przepisy o symbolach państwowych. Najwyraźniej po to, aby całej Sarmacji pokazać, jak to Wandystan może mieć w nosie wspólne dla reszty wartości. Nader smutny widok, gdy przypomni się magnatów doby Pierwszej Rzeczypospolitej.
Dalej, Mandragor Wandystanu — pełniący jednocześnie funkcję Prezesa Sądu Najwyższego — zarzuca mi złamanie Konstytucji Księstwa Sarmacji. Jeżeli Prezes Mandragor poda te artykuły, na których swój wywód opiera, widać będzie wyraźnie będzie jak na dłoni, że nie mają one żadnego związku ze sprawą, ponieważ gwarancje samorządności zmuszają władze państwowe do tego, aby się od pewnych działań powstrzymywały, nie zaś, by pewne działania podejmowały. Samorządność samorządów będzie zaś faktem niezależnie od tego, czy na stronie Księstwa będzie herb któregokolwiek z samorządów, czy też nie. Upolitycznianie władzy sądowniczej byłoby niepokojące, gdyby nie to, że wiem szczęśliwie, że gdy opadną emocje — diuk Krupiński wyda w razie czego wyrok zgodny z Konstytucją.
Istotnie zaś — w ramach obowiązującego prawa — starałem się nakłonić Wandystan do tego, aby szanował obowiązujące w Sarmacji normy. Bo nie jest normą Księstwa Sarmacji, i oby nigdy nie było, podnoszenie ręki na symbole państwa, które są czymś daleko więcej, niż jedynie bitmapami zamieszczonymi na stronach internetowych. Ani myślę twierdzić, że potraktowałem Wandystan jak zbuntowaną prowincję. Gdyby tak było, ta publiczna debata nie miałaby miejsca. Raczej, odebrałem wówczas Wandystan jak zbuntowanego nastolatka, któremu burza hormonów uderzyła do głowy i który zapomniał o tym, że działania władz publicznych mają swoje konsekwencje w przestrzeni publicznej.
Tę skrajną udowodnię w oparciu o następny akapit wystąpienia Mandragora. Otóż Mandragor Wandystanu zarzuca mi brak reakcji na to, że Minister Spraw Zagranicznych — członek konstytucyjnego organu Księstwa Sarmacji — zwrócił uwagę władzom wandejskim na niezgodność podejmowanych przez nie działań z Konstytucją Księstwa Sarmacji. Innymi słowy, wezwanie władz państwowych do tego, aby przestrzegane było obowiązujące w Księstwie Sarmacji prawo, nazywa się atakowaniem wolnego samorządu. Jest to, faktycznie, działanie bez precedensu. Mandragor pisze tak, jakby Wandystan był niepodległym państwem. Nie jest.
Nie dziwię się zatem temu, że takie, a nie inne działania — i nade wszystko taka, a nie inna postawa — najwyższych władz Mandragoratu Wandystanu wywołały sprzeciw ludzi, którzy nie mogli patrzeć bezczynnie na to, jak nieustannie antagonizujące, krok po kroku, działania władz wandejskich naruszają fundamenty Księstwa Sarmacji. Na to, jak w imię partykularnych interesów podważa się wypracowany z trudem konsensus i porządek społeczny. Dlatego też z tego miejsca pragnę wyrazić najgłębsze wyrazy podziękowania Panu Konradowi hr. von Staufen, Pani Calisto bnt. Kami-Kaczyńskiej i Panu Danielowi von Staufen za to, że podjęli tę ważką kwestię, stając się przedmiotem zmasowanej i bolesnej krytyki. Od dzisiaj jestem bazylianinem.
Dlaczego? Ano dlatego, że Mandragor Wandystanu zadeklarował naruszenie niepisanej umowy, jaka została zawarta przy akcie zjednoczenia. Umowy, w myśl której konstytucyjne uprawnienia Wandystanu miały służyć TYLKO I WYŁĄCZNIE ochronie swobód wandejskich. Mandragor pisząc „pozycja ustrojowa Mandragora Jutrzenki to gwarancja niezawisłych (a przynajmniej zawisłych od dwóch niezależnych ośrodków władzy) sądów, niezależnego senatu i przede wszystkim niezależnych prowincji [...] czy mamy umożliwić Księciu Sarmacji dalsze dławienie Narodu Sarmackiego?” uzurpuje sobie rolę suwerena.
Proponując dodanie do konstytucji wandejskiej zapisu „Mandragor Jutrzenki wyrazi wiążącą i negatywną opinię w przedmiocie podpisania zmiany konstytucji, nadania lub odebrania tytułu arystokratycznego, powołania i odwołania sędziego lub prokuratora na wniosek przedstawiciela prowincji sarmackiej akredytowanego przy Prezydencie Mandragoratu Wandystanu” czyni zamach na jedność państwa, usiłując zantagonizować prowincje z Koroną. Dlaczego? Ponieważ rozbicie jedności Rzeczypospolitej — co jest napisane otwartym tekstem — najwyraźniej zdaniem władz wandejskich leży w interesie Mandragoratu Wandystanu.
Zgodnie z Konstytucją, władza w Księstwie Sarmacji należy do Księcia i Narodu — i to wyłącznie od ich suwerennej woli musi zależeć ustrój Księstwa Sarmacji. Pragnę powiedzieć wyraźnie — nie będzie mojej zgody na ograniczanie suwerennych praw Narodu Sarmackiego, przez kogokolwiek. Jeżeli idzie o rozmowę na temat moich praw suwerennych, stroną do rozmów będą wyłącznie przedstawiciele Narodu Sarmackiego. I nikt inny.
[B] (–) Piotr Mikołaj.
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0 Artykuł czytano 190 razy.
Komentarze
2007-06-05 16:18 - autor: Michał bar. Sosnowiecki
Jestem zaniepokojony tym, że Książę dołącza do 'bandy
krzykaczy', że daje przyzwolenie na zwalnianie
Wandejczyków z pracy, na deptenie czerwonych pająków i co
najważniejsze na rozbicie Księstwa. Ta Sarmacja wraca do
stanu sprzed powstania Wandystanu, a takiej Sarmacji nie
chcę. Nie chcę też samodzielnego Wandystanu - nie po to rok
temu popisałem się pod punktem, że Wandystan po wsze czasy
będzie krajem Księstwa Sarmacji, żeby teraz po zaledwie roku
się z tego wycofywać. Książę chce chyba ułatwic co niektórym
decyzję o rozwodzie. Ale ja prędzej wyląduję w Scholandii,
Walhalli, czy nawet w Al Rajn niż zostanę w Sarmacji bez
Wandystanu, czy Wandystanie bez Sarmacji. I z mojej strony
tyle.
2007-06-05 16:32 - autor: Piotr Mikołaj
NIe chcę Sarmacji i Wandystanu obok siebie. Chcę tego, co
zostało zaproponowane w umowie rozwodowej. Nie mogę jednak
patrzeć bezczynnie, gdy najwyższe władze wandejskie
podejmują działania prowadzące bezpośrednio do rozpadu
państwa w myśl zasady słaba Sarmacja-silny Wandystan. Jeżeli
są Wandejczycy, którzy myślą inaczej, niż ich władze - mają
szansę działania teraz, zanim będzie za późno. Przepraszam,
że to brzmi taj, jak brzmi.
2007-06-05 17:00 - autor: Andrzej bnt Dzikowski
Podoba mi się ostatni akapit. A co do unii z Wandystanem -
od początku twierdziłem, że warunki były fatalne. No i błędy
przeszłości zaczynają się mścić... To już jest koniec idei
zjednoczonej Sarmacji. Czy tego chcemy, czy nie faktyczny
podział już się dokonał - w umysłach Sarmatów i Wandejczyków
(przedtem pisałbym o Sarmatach z Wandystanu).
2007-06-05 17:03 - autor: Calisto bnt. "Winheart" Kami-Kaczyńska
Vivat Książę! I to by było tyle na temat "krzyku" bo
resztę staramy się wam wbić do główek na spokojnie. Jeśli
słowa nasze w Was udeżają, to i dobrze, gdyż to znaczy, że
jeszcze kochacie Sarmacje, tylko po prostu nie widzicie co
się dzieję. Co do zwolnień Wandów i deptań czerwonych
pająków - to są hasła, których żadne z nas nie zastosowało i
zastosować nie zamierza, ot tani chwyt, jak nazwanie mnie
urzędnikiem średniego szczebla. Za to prawdziwe
prześladowanie, nie tylko słowne, jak pokazał pan redaktor
BS zaczęły się i trwają nadal z waszej strony. My nie
zmuszamy nikogo do zrezygnowania ze stanowiska. My nie
oczerniamy nikogo kierując się swoimi subiktywnymi
odczuciami. Zatem jesli kogokolwiek można tu nazwać
"bandą krzykaczy" to własnie pana redaktora, pana
prezydenta, pana Wandera i pana wichrzyciela spokoju, który
myśli że znowu mu się upiecze ze względu na sympatię JKM.
Aha, takiego! Swoją drogą jakież to zabawne, gdy oskarza się
innych o to co robi się samemu. Panie Khand, Panie Wander,
ukłon w waszą strone.
2007-06-05 17:08 - autor: Calisto bnt. "Winheart" Kami-Kaczyńska
Panie Dzikowski: podział jest od dawna. Cieszę się że Pan to
dostrzega. I podział się pogłabia z dnia na dzień. Nowi
ludzie zapisując się do Sarmacji trafiają do Wandystanu,
przypadkowo, czasem przekupowani (jak cała akcja z
Uniwersytetem, którego diuk Mandragor nie chciał za żadne
skarby w Czarnolesie). Problem w tym, że młodzi mieszkańcy
moga się czuć oszukani, gdyż wlewa się w nich niechęć do KS.
Czy tak robią ludzie, ktoży stanowią za nami pewną jedność?
Śmiem wątpić.
2007-06-05 17:12 - autor: Piotr diuk "Mandragor" Khand
Jeżeli Książę uważa, że stawanie po stronie osób które
NAKAZUJĄ dyskryminację Jego poddanych, jest okej to nie
wymaga to dalszego komentarza. Szkoda, że tak wielki
monarcha niczym dwa gołębie z piosenki Frytki Frykowskiej
oddaje fekalia na własny pomnik.
2007-06-05 17:30 - autor: Michał bar. Sosnowiecki
To proszę się zastanowić, dlaczego stałem się takim
krzykaczem. Co takiego w ciągu 2 dni sie stało, że nagle
zaczął się mój słowotok?
2007-06-05 18:24 - autor: Lord Darth diuk Wander
Skomentowalbym, ale z racji pelnionego urzedu zachowam
milczenie. Moze w ogole poki co przestane sie na ten temat
wypowiadac, zwlaszcza po tym, czego dowiedzialem sie dzis.
2007-06-05 18:29 - autor: Bruthus bnt Perun
Po tym tekście stwierdzam, że dopiero poznałem prawdziwe
oblicze JKM. I tyle komentarza. MW postara się o
skonstruowanie jednolitego komunikatu zaangażowanych
wandejczyków.
2007-06-05 20:38 - autor: Timios hr. von Kiechajas
Firmowanie przez osobę Księcie klubu deptania czerwonych
pająków uważam za śmieszne i niepoważne. Zwłaszcza
przypominając sobie 'poziom' wczorajszej dyskusji. A z
resztą tez jestem skłonny się zgodzic, zwłaszcza że WCz
Mandragor pojechał po Księciu jak po fiszbinie płetwala. CO
w żaden sposób nie zmienia mojego stanowiska - Mandragorat
Wandystanu powinnien pozostac w Księstwie Sarmacji. Nie po
to się jednoczyliśmy, żeby teraz to wszystko przekreślac. A
to się tyczy OBU stron.
