Zobacz interaktywną mapę

KSZPrasa sarmacka
Aktualizacja o pełnych kwadransach

Artykuły nie reprezentują oficjalnego stanowiska Księstwa Sarmacji.

Agencje :: Redakcja :: RSS :: RSS z SzU
Archiwum :: Archiwum Parku :: Archiwum SzU
Przeszukaj archiwa Bramy, Parku i SzU

Website monitoring Creative Commons License

Park Stołeczny
Replika w złości, więcej radości

Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.

09 marca 2007 r., 22:34 — książę Piotr Mikołaj h. Wąż

Moja ostatnia replika doczekała się odpowiedzi Pana Bruthusa Peruna, za którą serdecznie dziękuję. Jednocześnie czuję się w obowiązku przeprosić za zwłokę wynikłą z intensywnej pracy nad pewnym nowym, sarmackim projektem - mam nadzieję, że już wkrótce efekty wspólnej pracy będzie można przedstawić szerszemu gronu Sarmatów. Tymczasem jednak - ad rem.

Na wstępie pragnę złożyć wszelako homagium zasadom języka polskiego. Jestem do nich na tyle mocno przywiązany, iż staram się używać słów we właściwych ich znaczeniach. Jeżeli napisałbym, iż żądam dla siebie korony sarmackiej i pałacu w Grodzisku, wzbudziłbym tym zapewne dwojakiego rodzaju reakcje. Reakcją czytelników nieco bardziej zorientowanych w temacie byłoby zapewne zatroskanie o stan mojego umysłu, w najlepszym razie - wzruszenie rąk. Reakcją czytelników w temacie zorientowanych nieco mniej byłaby zapewne myśl, dlaczego jakiś koleś, co to w Parku pisze, chce zostać monarchą - i jakim prawem.

Powyższe przywiązanie skłania mnie właśnie do tego, by treści nie szukać przesadnie mocno między wierszami, często bowiem zdarza się nam znajdować tam to, czego w istocie nie ma. Jeżeli czytam zatem o postulacie rezygnacji z tajnych narad i konsultacji, to jest to dla mnie przede wszystkim postulat rezygnacji z tajnych narad i konsultacji. Język polski jest skądinąd na tyle bogaty, iż bez większych trudności właściwe rzeczy można znaleźć słowo, a fraza "żądamy większej przejrzystości działań władz" jest sformułowaniem krótszym, niż "żądamy rezygnacji z tajnych narad i konsultacji". Przy okazji niejako, z postulatem większej przejrzystości działań władz się zgadzam, ale - przynajmniej mnie osobiście - prasa o udzielanie wywiadów prosi zbyt rzadko, a ja próżny jestem i wywiadów udzielać lubię.

Istotnie natomiast, jestem zorientowany europocentrycznie. Po pierwsze dlatego, iż czuję się przedstawicielem cywilizacji łacińskiej. Po drugie dlatego, iż to cywilizacja łacińska wygrała - i, mimo wszystko, wygrywa nadal - co skłania mnie do konkluzji, iż jej rozwiązania były - i mimo wszystko, są nadal - najlepsze. Gdyby rozwiązania plemienne Germanów były równie dobre, co podbitego Rzymu (który z kolei podbił wcześniej Grecję i przejął jej spuściznę...), to zapewne zwycięskie plemiona nie przejmowałyby dorobku cywilizacyjnego Imperium Romanum, zadowalając się dotychczasowymi, rodzimymi osiągnięciami.

Idąc dalej, i zmieniając temat. Nie wiem, czemu diuk Kościński twierdzi, iż tytuł senatora nie jest dożywotni i nieodwołalny. Zgodnie z prawem, najwyżsi arystokraci - diukowie, markizowie i hrabiowie - mają prawo do zasiadania w Senacie, a ci z nich, którzy decydują się z tego prawa skorzystać, zostają senatorami. Skoro tytuły arystokratyczne są dożywotnie, to i - siłą rzeczy - dożywotnie są tytuły senatorskie. Tytuł senatora można utracić tylko i wyłącznie tracąc tytuł arystokratyczny.

Niesłusznie pyta zaś pan Perun, jak mogę tolerować demokratyczne rozwiązania (którymi, jak słusznie zauważa, się brzydzę, aczkolwiek przede wszystkim w Najjaśniejszej). Otóż, ja właśnie demokrację toleruję - jako zło konieczne. Jestem przekonany o słuszności "doktryny Kościńskiego", w myśl której (aczkolwiek autor zapewne rozumie swoją doktrynę w bardziej wysublimowany sposób...) ludowi należy zapewnić igrzyska w postaci regularnie przeprowadzanych wyborów i walk o możliwość zajmowania się nieprzyjemnymi zadaniami w rodzaju tłumaczenia gamoniom spraw oczywistych czy rozpatrywania różnej maści wniosków.

Jeżeli chodzi o prawo do samostanowienia, to - ponowie - słowo samostanowienie rozumiem dosłownie. W dosłownym rozumieniu oznacza ono możliwość ogłoszenia niepodległości przez daną zbiorowość. Jeżeli zatem Pan Perun miał na myśli nie to właśnie, a możliwie najszerszą autonomię prowincji w ramach jednego i niepodzielnego Księstwa Sarmacji - to z radością stwierdzam, iż w pełni się zgadzamy.

Pisze dalej pan Perun na temat cenzury. Otóż, nie przyjmuję za aksjomat tezy, iż miarą rozwoju jest stosunek do wolności słowa. Gdyby Rosja carska poprześladowała trochę bardziej boleszewików, a republika weimarska - nazistów, nie doszłoby do genocydu milionów. Intuicyjnie zgadzam się z tezami, jakie postawił pan Perun w swoim akapicie, jednak żadną miarą bezrefleksyjnie. Cenzurę obyczajową akceptuję, toż to już bodaj Sokrates zauważył, że upadek zaczyna się od zepsucia obyczajów... Wolność słowa nie jest dla mnie wolnością [AUTOCENZURA].

Last, but not least. Wolałbym niepublicznie, ale też i publiczna polemika rządzi się swoimi prawami. Nie posiadam obiektywnych kryteriów nadawania tytułów. Kieruję się tutaj przede wszystkim swoją intuicją, wspomaganą pamięcią i archiwami. W przypadku Pana Peruna, nie byłem w stanie przypomnieć sobie żadnych konkretnych osiągnięć, pamiętałem natomiast rozpoczęte, a nieskończone projekty. Natomiast, po prelekcji poświęconej mikronacjom i Księstwu Sarmacji, podjąłem decyzję...

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0
Artykuł czytano 83 razy.

Komentarze

2007-03-09 22:44 - autor: Bruthus Perun
Serdecznie dziękuję Jego Wysokości za uświadomienie, że
warto pomyśleć dwa razy, ostudzić emocje i poprawnie i jasno
formułować w polszczyźnie myśli swoje.

Postaram się
zgodnie ze wskazówkami Księcia postępować. I za dopominanie
o tytuł, bo tak niektórzy zrozumieli moje w afekcie
wykrzyczane zdania, przepraszam Księcia najmocniej,
pozdrawiając jednocześnie.

2007-03-09 22:50 - autor: Paweł kaw. Ciupak
[OT]Hm, a czy sama carska Rosja była aż takim aniołkiem i
nie ssyłała tej garstki ludzi na katorgę na Syberię, a
zaczęli to wstrętni bolszewicy? ;) Notabene, co mogłoby się
stać, gdyby bolszewicy przegrali walkę o władzę pokazuje nam
ładnie alternatywna historia Ill Bethisad -
http://ib.frath.net/w/SNOR.[/OT]

2007-03-09 23:24 - autor: Piotr Mikołaj
(1) Ano właśnie, bolszewików zamiast zsyłać, należało
rozstrzelać. (2) Całkiem sensowne te QSS i QAA dla
opracowywania sarmackiej historii przedinternetowej!

2007-03-10 00:29 - autor: Paweł kaw. Ciupak
Taa...

"Zbrodni morwańskiej nigdy nie
było!"
"Jak to nie było, przecież to jest QSS!... A
jak nie, to zaraz Siły Wyższe [1] wydadżą taki ukaz [2], że
twój fiat ci nie pomoże!"

:P

[1] ang.
Powers That Be
[2]. ang. ukase

2007-03-10 01:35 - autor: Piotr Mikołaj
Oczywiście, zapomniałbym dodać. QSS i QAA są dobre, ale PSV
(Princeps Semper Verus) lepsze. ;-)

2007-03-10 13:47 - autor: Paweł kaw. Ciupak
1. Książę ma zawsze rację
2. Jeżeli Książę nie ma racji
patrz punkt 1... :P

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Użyteczne odsyłacze i wyszukiwarki