Zobacz interaktywną mapę

KSZPrasa sarmacka
Aktualizacja o pełnych kwadransach

Artykuły nie reprezentują oficjalnego stanowiska Księstwa Sarmacji.

Agencje :: Redakcja :: RSS :: RSS z SzU
Archiwum :: Archiwum Parku :: Archiwum SzU
Przeszukaj archiwa Bramy, Parku i SzU

Website monitoring Creative Commons License

Brama Sarmacka
Hoo...mar?

Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów Bramy Sarmackiej. Zaproponuj artykuł Opublikuj artykuł w Parku. Regulamin Bramy Sarmackiej.

11 grudnia 2006 r., 23:03 — Michał kaw. Radetzky

Ave!

Pozdrawiam!

Jerzy Homar Wszechczasu

***

Scholandzka Agencja Kosmiczna ogłosiła plany, by wybudować bazę na księżycu. Kłół szybko dodał, że Scholandia zamierza zostać na księżycu jedynie do momentu, gdy ludzie zamieszkujący księżyc będą potrafili rządzić bez pomocy.

***

Wchodzi Wołyńczyk do baru i mówi:
- Poproszę piwcio!
Barman:
- Spadaj, pedałom nie sprzedajemy.
Lekko zdziwiony idzie do drugiego i mówi:
-Poproszę piwko!
Barman
- Odejdź, gejom nie sprzedajemy.
Idzie wkurwiony do trzeciego baru i mówi:
- Piwo, k***a! I to już!
- Oj, nie bądź taki brutalny...

***

Radetzky zaprosił swoją mamę na obiad. W mieście, w którym studiował, wynajmował małe mieszkanie, razem z koleżanką, Calisto. Kiedy matka odwiedziła Nietoperza, zauważyła, że współlokatorka syna jest wyjątkowo atrakcyjną dziewczyną. Matka, jak to matka, zaczęła zastanawiać się, czy aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikną jakieś problemy. Kiedy więc byli sam na sam, Michał oznajmił:
> - Domyślam się, o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy.
Tydzień później Calisto stwierdziła, że w ich wynajętym mieszkaniu brakuje cukiernicy. Zwróciła się więc do Michała:
- Nie chcę nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła. Jak myślisz?
Radetzky zdecydował się więc napisać list do matki:
"Droga Mamo, Nie twierdzę, że wzięłaś pamiątkową cukiernicę Calisto... nie twierdzę też, że jej nie wzięłaś. Faktem jednak jest to, że od czasu Twojej wizyty u nas nie możemy jej znaleźć. Całuję, Michał."
Kilka dni później otrzymał odpowiedź:
"Drogi Synku, Nie twierdzę, że sypiasz z Callisto... Nie twierdzę również, że z nią nie sypiasz. Faktem jednak jest to, że gdyby ona spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła. Buziaczki, Mama."

***

Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy Rabbiego jako nowego sprzedawcę i konsultanta dla kupujących, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
-No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy libertów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Wandę, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że nad jeziorem Błękitnym, w Morvanie. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że za małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu porządnego jeepa z przyczepą...
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nie. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

***

Timios zmarł i normalną koleją rzeczy stanął przed świętym Piotrem. Ten mówi:
- Niestety, przyjacielu, popełniłeś w życiu straszny grzech i nie zostaniesz wpuszczony do nieba, zanim za niego nie odpokutujesz. Oszukiwałeś mianowicie na podatku dochodowym od osób fizycznych. Twoja kara będzie polegała na tym, że wrócisz na Ziemię i spędzisz pięć lat z obrzydliwą, otyłą i paskudną babą, ze wszystkimi małżeńskimi obowiązkami włącznie. Jeśli ci się uda, wejdziesz do nieba.
Kiechajas uznał, że pięć lat to niewiele wobec perspektywy wieczności w niebie, wrócił na Ziemię i żył z kaszalotem, którego mu święty Piotr przeznaczył. Któregoś dnia, idąc z nią po ulicy, zobaczył Jarosada, idącego z naprzeciwka w towarzystwie tak odrażającego babsztyla, że w porównaniu z nią kobieta naszego bohatera była niczym erotyczny sen nastolatka.
-Czołem, stary! Jak to się stało, że urzędujesz z taką paszczurą?!
- Hm, no wiesz, zmarło mi się niedawno i święty Piotr powiedział mi, że popełniłem straszliwy grzech, oszukując na podatku dochodowym od osób fizycznych, przez co narżnąłem rząd na grubą kasę, i że muszę odpokutować, przeżywając pięć lat na Ziemi z tym mięchem, które widzisz.
Panowie uścisnęli sobie dłonie w pełnym zrozumieniu i obiecali sobie wspomagać się nawzajem w biedzie. Kiedy już mieli się rozejść, zauważyli Koniasa, idącego ulicą w towarzystwie kobiety pięknej jak marzenie, o boskiej figurze, seksownej jak wszyscy diabli.
-Hej, stary! Rany bosskie, skądżeś ty, stary kawaler, dorwał taką lufę?
-Hm, szczerze mówiąc nie wiem. Pewnego razu obudziłem się, a ona leżała koło mnie. Od paru lat mam wszystko, o czym mogę marzyć: piękną kobietę, cudownie prowadzony dom i obłędny, naprawdę bajeczny seks. Nie wiem tylko, dlaczego zawsze, kiedy się skończymy kochać, ona odwraca się do ściany i mruczy coś jak: "J****y podatek dochodowy od osób fizycznych"

***

Podchodzi Abraxas do Accursiusa.
- Ty, gdzie tu jest druga strona ulicy.
- No, tam.
- Kuu**a! A jak bylem tam to mi powiedzieli, że tu.

***

- Janie!
- Tak Panie Hrabio?
- Kto wysiusiał na sniegu: "Wesołego Alleluja Panu Hrabio?"
- Ja Panie Hrabio.
- Przecież nie umiesz pisać!
- Ale Pani Hrabina mnie prowadziła...

***

Diuk Khand, po hucznej zabawie:
-Janie!
-Tak?
-Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają sie do góry?
-Nie...
-Cholera, znów przywieżli mnie w bagażniku...

***

U fryzjera:
- Dzień dobry panie Seneszalu. Tniemy jak zwykle? O, a co się panu stało, ze ma pan takiego siniaka na karku?
- Byłem u lekarza, bo mam łupież. Zalecił mi nacierać włosy wodą toaletową.
- No i co?
- No i nacierałem, nacierałem, aż mi deska sedesowa spadła na kark...

***

Juhas widzi bacę Szymańskiego prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Będę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Cóż, będą się musiały przyzwyczaić.

***

Czasy przyszłe. Diuk Radetzky ze względu na swój podeszły wiek jest już niemal ślepy, jak to Nietoperz, ale nadal uwielbia grać w golfa. Niestety, za każdym razem kiedy uderza mocniej piłeczke nie widzi gdzie wylądowała.
- Może Jaśnie Pan będzie grał w golfa z diukiem Kiechajasem? - zaproponował Jan hrabiemu.
- Masz racje - odpowiedział Nietoperz - mimo swojego sędziwego wieku ma sokoli wzrok - dodał.
Na drugi dzień gracze spotykają się przy pierwszym dołku. Diuk Radetzky podchodzi do piłeczki, wymienia kij, przymierza się i uderza. Piłeczka leciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii i spada, ale jak zwykle Nietoperz nie widzi gdzie..
. - Timios, widziałeś gdzie spadła ta piłeczka?
- Widziałem.
- Gdzie? Gdzie?
- Zapomniałem.....

***

Podczas zwiedzania elektrowni Margo pyta się profesora który ich oprowadzał:
- Panie profesorze, a dlaczego ten transformator tak głośno buczy?.
Pan profesor patrzy na wwskazany transformator i odpowiada:
- Też by pani buczała, jakby miała pani 200 okresów na sekundę...

***

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 7 czytelników. Średnia nota: 4.57143
Artykuł czytano 71 razy.

Komentarze

2006-12-11 23:12 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Pięęęękne :D:D:D:D

2006-12-11 23:21 - autor: Mateusz hr. "Matis" Bartkowiak
Ten z cukierniczką genialny :D:D

2006-12-11 23:30 - autor: Henryk K. kaw. "Leperr" Leszczyński
Homary robią się coraz bardziej wyszukane:)

2006-12-11 23:40 - autor: Zbyszko bnt "ziutek" C*****ski
Kolejny raz potwierdza się, że Radziu ma jednak do czegoś
talent :D

2006-12-11 23:52 - autor: Timios hr. "Stormtrooper" von Kiechajas
Brawo... poza dowicpem z okresami który jest już chyba
trzeci raz ;d

2006-12-12 00:52 - autor: pplk Michas diuk Winnicki
:D:D:D:D:D:D

2006-12-12 08:04 - autor: Pamela "Pamela" Andersen
Eh...:D:D:D

2006-12-12 08:19 - autor: Iwan Maria Ingawaar
podatek rządzi:)

2006-12-12 09:38 - autor: Rhadmor Van Helsing
to wędkarz jet kolejny raz...

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Użyteczne odsyłacze i wyszukiwarki