Prasa sarmacka
Aktualizacja o pełnych kwadransach
Artykuły nie reprezentują oficjalnego stanowiska Księstwa Sarmacji.
Agencje :: Redakcja :: RSS :: RSS z SzU
Archiwum :: Archiwum Parku :: Archiwum SzU
Przeszukaj archiwa Bramy, Parku i SzU
Brama Sarmacka
''Ahoj, homar bez oka na horyzoncie!''
Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów Bramy Sarmackiej. Zaproponuj artykuł Opublikuj artykuł w Parku. Regulamin Bramy Sarmackiej.
04 grudnia 2006 r., 00:23 — Michał kaw. Radetzky
No cóżm, kobiety są stworzeniami skomplikowanymi... tak bardzo, że aż nie sposób się w nie nie zagłębiać... aby badać tajniki ich osobowości of kors...
Wszem i wobec oświadczam, że kontakty z Sarmatkami są najwspanialszą rzeczą jaka mnie spotkała w Sarmacji, jak dotąd ;)
Po tak engmatycznym wstepie, zapraszam do zabawy :-P
Dobranoc
Wasz Boski
Jerzy Homar Wszechczasu
***
Michaś z Majkelem wybrali się do ZOO, nagle, koło klatki goryli, goryl złapał Michasia przez kraty i ewidentnie zabiera się, żeby go wybzykac. Michaś krzyczy do męża, żeby ten coś zrobił a on na to, ze złośliwym uśmiechem:
- Powiedz mu że cie głowa boli!
***
Spotyka sie dwóch Surmeńczyków:
- Ty, wiesz, zalozylem kwartet!
- Tak? A ilu was tam jest?
- No trzech.
- Czyli kto?
- Ja i brat.
- To ty masz brata?
- Nie, skąd?
***
Wielki mułła zebrał cały naród alrajński na naradę wojenną:
- Ałłach Akbał! Jesteśmy wielkim narodem?
- Taaaaak!
- To dlaczego nie mamy własnej rakiety z ładunkiem nuklearnym?
- Taaaa... Zbudujemy? Huurraaa!
Wzieli zbudowali wielką rakietę z piachu, według starej, pustynnej recepty wyprodukowali proch,
napchali go do budowli, zapletli lont, wyprowadzili na zewnątrz rakiety.
- Gdzie ją wystrzelimy?
- Na Grodzisk!
- A dlaczego na Grodzisk?
- Innych miast nie znamy...
Napisali na rakiecie "Na Grodzisk", zbili się w gromadę i podpalili lont.
Jak nie [brutalnie sie kochać]ęło!
Prawdziwy Armageddon: dym, swąd, wszystkich rozrzuciło w promieniu kilkunastu metrów... Wódz bez nogi, bez ręki otrzepuje się z kurzu i mówi:
- Ja [brutalnie sie kochać]ę! Wyobrażacie sobie, co się dzieje w Grodzisku?
***
Przychodzi Winheart do Banku Sarmackiego i chce wpłacić 5 milionów libertów na książeczkę. Jako że to olbrzymia suma, Prezes, Paweł Staszek, pyta, w jaki sposób doszła do takiej sumy. Callisto mówi:
- To wszystko przez zakłady.
-Jak to przez zakłady?
-No tak zakładam się z ludźmi o różne sprawy. Na przykład mogę się z panem założyć o tysiąc libertów, że ma Pan kwadratowe jajka.
Paweł śmieje się i przyjmuje zakład, chodzi przecież o niemałą sumę, a on wie dokładnie że nie ma kwadratowych jajek. Callisto, jako że chodzi o dużo pieniędzy, mówi:
- Przyjdę jutro o dziesiątej z moim adwokatem i wtedy stwierdzimy kto zakład wygrał.
Prezes Staszek nie śpi cala noc, z nerwów sprawdza kształt jajek, ale mimo swojej pewności cały czas się stresuje.
Następnego dnia przychodzi Winheart z adwokatem. Na jej prośbę dyrektor ściąga spodnie, Callisto przygląda się, po czym pyta:
- Przepraszam, ale chodzi o tyle pieniędzy, musze się osobiście przekonać, czy naprawdę nie są kwadratowe.
Prezes Staszek zgadza się (chodzi przecież o dużą sumę). W tym momencie adwokat zaczyna tłuc głową o ścianę. Dyrektor się pyta:
- Co mu jest?
- Ach, nic, ja się z nim założyłam o 50 tys. lt że dziś rano o dziesiatej będę trzymała jajka prezesa banku centralnego w ręku...
***
Rzecz się dzieje po pwprowadzeniu sądów ludowych, trwa sprawa, w której sądzony jest szef oskarżony o molestowanie seksualnie sekretarki. Sędzia pyta sekretarkę:
- Proszę opowiedzieć co proponował pani dyrektor?
- Wstydzę się o tym mówić, jest w tym dużo brzydkich słów. Czy mogę to napisać?
- Zgadzam się - odpowiada sędzia.
Po chwili sędzia prosi, aby napisaną kartkę przekazać do przeczytania przysięgłym. Ławnicy po kolei czytają w skupieniu kartkę... Ławnik Radetzky siedzacy na końcu ławy przysnął. Siedząca obok niego ławniczka Lilianna budzi go szturchnięciem i podaje mu kartkę. Ten czyta i po chwili szepcze do niej:
- Zgadzam się!
***
Dawno temu, edukacja sarmacka... pani w szkole pyta dzieci:
- Dzieci, kim chcecie być w przyszłości?
Fenrir:
- Ja to oczywiście chcę być żołnierzem!
Melanie się zgłasza i mówi:
-No ja to bym chciała być prawniczką.
- A ty Michał? - pyta pani.
- Pani profesor - odpowiada Nietoperz - ja będę badał obsesje seksualne.
- Michałku, co ty mówisz, obsesje seksualne, przecież ty nawet nie wiesz, o czym mówisz.... Czy ty w ogóle wiesz co to są obsesje seksualne?
- Proszę pani - odpowiada Nietoperz - niech pani sobie wyobrazi taką sytuację.. Idą trzy kobiety i każda z nich trzyma loda. Jedna go liże, druga go ssie, a trzecia gryzie. I jak pani się zdaje, która z nich jest mężatką?
Pani zrobiła się pąsowa, kazała przyjść Michałowi na drugi dzień z ojcem, z matką, z dziadkiem do szkoły. Na co Nietoperek spokojnie tłumaczy:
- Niech pani się tak nie unosi, ja pani zaraz wszystko wytłumaczę. Oczywiście mężatką jest ta, która nosi obrączkę, a to, o czym właśnie pani myśli, to są właśnie te obsesje seksualne, które będę badał.
***
Siedzą Jarosad i von Kiechajas w kinie, a przed nimi taki wielki, łysy drechol, grube karczycho, złoty kajdan na szyi - z dziewczyną siedzi. Jarek do Timka:
- Stary, założę się z tobą o 50 libertów, że nie klepniesz łysego w glace.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli i klepie łysego w glace.
Łysy się odwraca, a Timek odważnie:
- Krzychu, to Ty? A nie... To przepraszam...
- Żaden Krzychu, k***a, dotknij mnie jeszcze raz to Ci j***e! - i się odwraca.
Na to Jaro:
- Stary, świetnie to rozegrałeś, ale idę z tobą o 200 lt,
że go drugi raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli sobie ten drugi i
pac łysego w glace. Łysy zjeżony się odwraca, a Timek:
- Krzychu, no k***a, 8 lat w podstawówce, ze 3 lata w jednej
ławce przesiedzielismy, Krzychu, no nie pamiętasz mnie?
- K***a, nie bylem w żadnej podstawówce, zaraz ci tak
przypierdole, że się nie pozbierasz!
Zaczyna się podnosić, żeby wylutować, ale
dziewczyna łapie go za rękaw i mówi:
- No daj spokój, Józek, film jest, a Ty będziesz jakiegoś
cieniasa bił, chodź do pierwszego rzędu i ogladajmy...
Łysy niezadowolony idzie z dziewczyną do pierwszego rzędu, siadają.
Znowu odzywa się Jaro:
- Stary, naprawdę jestem pod wrażeniem, nieźle to wymysliłeś,
ale idę o 1000 lt, że go trzeci raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi.
Ida do drugiego rzędu, siadają za łysym, po czym Timek wali łysego
w łeb. Łysy się odwraca, na maksa napięty, a koleś:
- Krzysiu, no nareszcie, to ja tam na górze jakiegoś łysego w glace
napierdalam, a Ty tu w pierwszym rzędzie siedzisz!
***
Czterech Żydów spotyka się na giełdzie Grodziskiej. Po przywitaniu rozpoczynają się przechwalać:
- Ja wczoraj rozmawiałem z policmajstrem.
- Policmajster... policmajster! Też mi dygnitarz! - lekceważąco krzywi się drugi - Ja gościłem naczelnika powiatu.
- Co tam naczelnik powiatu! - mówi trzeci - Ja byłem w gabinecie radcy!
- To wszystko nic! - powiada czwarty, sam Rabbi - Ja dzisiaj rano rozmawiałem z samym diukiem Krupińskim.
Trzej pozostali słuchacze nie mogą wyjść z podziwu:
- Aj, aj, aj! Z samym diukiem Krupińskim... I co on ci powiedział?
- A co miał powiedzieć? "Paszoł won, jewrej!"
***
Callisto Winheart przyszła do swojej matki i mówi jej, że okres jej się spóźnia o dwa miesiące. Przerażona matka pobiegła do apteki po test ciążowy i po chwili wiadome jest, że dziewczyna jest w ciąży. Zdenerwowana
matka krzyczy:
- Co za świnia Ci to zrobiła?! Musisz mi powiedzieć, chcę go poznać!
Więc dziewczyna pobiegła do pokoju i zadzwoniła do znajomego.
Po pół godziny pod dom zajeżdża nowiutki Namiestnikov, z którego wysiada przystojny, elegancko ubrany gość, znany szerzej jako Nietoperz... Wszyscy siadają przy stole i gość mówi:
- Wasza córka powiedziała mi, o co chodzi, ja jednak niestety, ze względu na moją skomplikowaną sytuację rodzinną, nie mogę się z nią ożenić. Jednak zapewniam Was, że nie chcę się migać od odpowiedzialności, więc jeżeli urodzi się córka, to zapiszę jej 3 sklepy i milion libertów. Jeżeli to będzie syn, to dostanie 2 fabryki i milion libertów. A gdy urodzą się bliźniaki, to dostaną po 5 milionów. Jednak jeżeli wasza córka poroni...
W tym momencie wtrąca się ojciec Morpheus, który od samego początku nie odezwał się słowem:
- To przelecisz ją jeszcze raz.
***
Accursius dorobił się majątku - miał luksusowy dom, Mercedesa z 200 watowymi głośnikami i żonę-blondynkę.
Brakowało mu tylko porządnego psa obronnego. Posłal więc żonę do sklepu zoologicznego:
- Dzień dobry, chciałabym kupić psa obronnego...
- Niestety nie mamy aktualnie psów - mówi zakłopotany sprzedawca po czym dodaje - ale mamy dzięcioła obronnego!
- Dzięcioła?
- Tak dzięcioła. Zaraz pani zademonstruje.
Po czym wyszedł na zaplecze i wyszedł z dzięciołem na ramieniu.
- Na stół, dzięcioł! - rozkazał sprzedawca i za chwilę ze stołu pozostały wióry.
- Na lampę, dzięcioł! - lampa po chwili była w kawałkach.
- Biorę go! - zachwyciła się blondie, po czym skierowała się do domu gdzie chciała wypróbować nowy nabytek:
- Dzięcioł, na stół! - dzięcioł ani drgnął...
- Dzięcioł, na lampę - tak samo...
Wraca więc do sklepu i mówi, że dzięcioł się zepsuł.
- Jak to się zepsuł? - pyta zdziwiony sprzedawca.
- No mówię "dzięcioł na stół" albo "dzięcioł na lampę" i nic!
- Nie, nie... nie "dzięcioł, na stół", tylko "na stół, dzięcioł".
- Aha!
Blondynka wróciła do domu powtarzając po drodze składnię komendy, a w domu czekał na nią już Accursius.
I co? Masz psa obronnego?
- Nie, ale mam dzięcioła!
- NA [CZŁONEK MĘSKI WZWIEDZONY]J MI DZIĘCIOŁ?!
***
Michaś przychodzi do domu i szczebiota do Majkela:
- Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzyłem - mój rozmiar!
- Taaa... Poszczęściło Ci się.
Po paru dniach Michaś znowu mówi:
- Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, czapka z norek wisi. Przymierzyłem - mój rozmiar!
Mąż kręci głową z podziwem:
- Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wyciągam wczoraj spod poduszki bokserki - i nie mój rozmiar!
***
Gospoda w Athos. Sąsiad mówi do bacy Szymańskiego:
- Baco, tam za stodołą na waszych deskach chłopaki gwałcą waszą córkę.
Baca przerażony biegnie natychmiast za stodołę, po chwili wraca uśmiechnięty i mówi:
- Aaaaa... wiedziołem, że zartowołeś, to wcale nie moje deski.
***
Leży Abraxas na łożu śmierci. Lekarz powiedział, że nie dotrwa do rana. Nagle poczuł z kuchni zapach jego ulubionych ciasteczek czekoladowych zrobionych przez żonę. Ostatkiem sił wydobył się z lóżka i czołga się do kuchni. Zapach tych ciasteczek przypominał mu dziecinstwo, on wiedział, że zasmakuje ich po raz ostatni. Wczołgał się do kuchni i widzi jak
jego żona przygotowuje te ciasteczka, o których teraz marzył. Ostatnimi siłami sięgnął po jedno i w tym momencie żona zdzielila go ścierką mówiąc:
- Zostaw, to na stypę!
***
Kasyno w Ferze. Dwaj znudzeni krupierzy siedzą przy stole z ruletką, gdy do kasyna wchodzi szlachetna dama Margo. Podeszła do stołu i zadeklarowała zakład na 20 tys. libertów na konkretną liczbę. Zaraz potem dodała:
- Mam nadzieję, że to wam nie będzie przeszkadzać, ale naprawdę szczęśliwe zakłady obstawiam kompletnie nago.
Po czym zrzuciła z siebie sukienkę, buty i bieliznę, po czym nago rozkręciła talerz ruletki z okrzykiem:
- Mamusia potrzebuje pieniążki na nowe ubranko!
Chwilę później już wykrzykiwała:
- Tak! Tak! Wygrałam! Naprawdę wygrałam!
Podskakiwała przy tym jak mała dziewczynka i obejmowała każdego z krupierów. Zaraz potem zebrała wszystkie pieniądze i swoje rzeczy, i prędko opuściła kasyno. Krupierzy nieco zakłopotani popatrzyli na siebie, po czym jeden z nich zapytał drugiego:
- Ty, a co ona właściwie obstawiała?
- Nie mam pojęcia, myślałem, że Ty to sprawdzasz! - odparł tamten.
***
XVII w., Dreamlandzcy piraci... młody pirat pyta starego pirata:
- Czemu masz drewnianą nogę?
- Kiedy dawno temu płyneliśmy na statku, to ktoś strącił mnie do wody, wyciągneli mnie, ale rekin odgryzł mi nogę.
- A czemu zamiast prawej ręki masz hak?
- Zdobywaliśmy kiedyś inny statek i marynarz, z którym walczyłem, chlasnął mi dłoń szablą.
- A czemu nie masz jednego oka?
- Spojrzałem w górę i akurat mewa mi narobiła prosto w oko.
- Przecież od tego oka się nie traci.
- No tak... ale to był mój pierwszy dzień z hakiem zamiast ręki.
***
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 9 czytelników. Średnia nota: 4.77778 Artykuł czytano 155 razy.
Komentarze
2006-12-04 00:52 - autor: pplk Michas diuk Winnicki
LOOOOOOOL !!!
2006-12-04 02:32 - autor: Zbyszko bnt "ziutek" C*****ski
I po raz kolejny genialne ;-) Timke rulez :D
2006-12-04 08:48 - autor: Piotr diuk "Khand" Krupiński
Świetne! Poszła won! - dobre ;) :)
2006-12-04 08:53 - autor: Pamela "Pamela" Andersen
Jak zwykle świetne.:D
2006-12-04 09:55 - autor: Małgorzata s.d. "Margo" Muzyk
Nietoperku przestań mnie szpiegować:P
2006-12-04 10:59 - autor: Emanuel bnt "nospheratu" Śmigło
:D
2006-12-04 12:17 - autor: Patryk kaw. "Snoob" Bones
o piratach ROTFL:D
2006-12-04 13:47 - autor: Calisto "Winheart" Kami-Chojnacka-Czekańska
ah ten Homar... zjadłabym go na śniadanie... ale jednego nie
rozumię, czy to był zamierzony efekt czy pomyłka: "Michaś
krzyczy do męża"?
2006-12-04 14:55 - autor: Leszek kaw. "Rudobrody" Karakachanow
Bo Michaś jest żoną :P
2006-12-04 16:45 - autor: Calisto "Winheart" Kami-Chojnacka-Czekańska
tak myślałam, ale nie byłam pewna :D
2006-12-04 18:10 - autor: Timios hr. "Stormtrooper" von Kiechajas
Co prawda znam wszystkie w/w kawały to jednak w większości
są one świetne ;) Niemniej dzisiaj daję 4 ;D
2006-12-04 21:07 - autor: Jarek bnt "Dexter" Sadowski
A ja muszę złożyć zażalenie. :d Nie ocenzurowałeś tekstu
Timka. ;) Tego ostatniego, że na.... jakiegoś gościa wyżej
;)
Opcje archiwum
- Inne artykuły tego autora.
- Najwyżej oceniane. (ponad 10 ocen)
- Najczęściej czytane.
- 40 lat minęło... czyli artykuły dokładnie sprzed roku, dwóch itd.



Bank Sarmacji
Restauracje w Sarmacji
Sarmacka Liga Piłkarska
Encyklopedia Micropedia
Serwis Organizacji
Katalog Sarmacki
Baridajski Serwis Aukcyjny
Poczta Baridajska
Czat Sarmacki