Prasa sarmacka
Aktualizacja o pełnych kwadransach
Artykuły nie reprezentują oficjalnego stanowiska Księstwa Sarmacji.
Agencje :: Redakcja :: RSS :: RSS z SzU
Archiwum :: Archiwum Parku :: Archiwum SzU
Przeszukaj archiwa Bramy, Parku i SzU
Brama Sarmacka
Homar w toalecie i na statywie
Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów Bramy Sarmackiej. Zaproponuj artykuł Opublikuj artykuł w Parku. Regulamin Bramy Sarmackiej.
20 listopada 2006 r., 18:10 — Michał kaw. Radetzky
Tak więc witam na kolejnej odsłonie naszego marniutkiego humorku dla niepełnosprawnych umysłowo inaczej. Tak czy inaczej zaczynamy... bo co będziemy czekać...
Wasz
Homar Wszechczasu
***
Znany Książe PMK umiera i mówi do faceta, który spisuje testament:
- Chciałbym, aby na moim pogrzebie zagrała orkiestra symfoniczna.
- A co JW chciałby usłyszeć?
***
Major Wołyńczyk otwiera drzwi:
- Szlachetna Damo Margo, jest pani przepiękna w tej toalecie....
- Cham!!! Proszę natychmiast zamknąć drzwi!!!
***
Przychodzi pijany Avistak do domu, i na całe gardło z progu
krzyczy:
- Przyszedłeeeeeemm!
Ostrym ruchem nogi, zrzuca lewego buta, ten ulatuje w koniec korytarza,
potem, zrzuca prawego,który zostawiwszy na suficie ślad podeszwy, pada na podłogę.
Silnie klnąc pod nosem, i czepiając się rękoma ścian, przechodzi do
kuchni,gdzie wywraca stół, taborety i bije naczynia.
- JA kuu***wa przyszedłemmmm!
Następnie, przechodzi do pokoju, zrzuca z półek wszystkie książki, wywraca
telewizor, bije kryształową wazę.
I znowu na całe gardło:
- W domuu jestemmm!
Przechodzi do sypialni, zrywa z łóżka prześcieradło, rzuca je na podłogę i
depcze nogami.
- Przyszedłeeemm... W domuuu jeestemmm!
Nareszcie opadłszy z sił, pada plecami na łóżko, i wzdycha:
- Jak zajebiście być kawalerem....
***
Trafia Morwańczyk do nieba.
- Grzeszyło się za życia?
- No, grzeszyło.
- Podkładało się bombki?
- No, podkładało.
- Gineli niewinni?
- No, gineli.
- To co chciało by się do nieba, co?!
- Nie pie*dol! Macie 5 minut, żeby się ewakuować.
***
W kawiarni dwaj Natańczycy przyglądają się pięknym kobietom.
- Podejdziemy? - pyta pierwszy.
- Nie, jeszcze nie teraz!
- Dlaczego?
- Najpierw niech zapłacą rachunek.
***
Konferencja prasowa Gerarda Szopkowskiego z UKL.
- Panie Gerardzie, fama mówi, że używa Pan słów, których znaczenia Pan nie rozumie.
- To absolutna nieprawda i propaganda naszych wrogów. A poza tym, może Pan powiedzieć
tej Famie, żeby mnie w d*pę pocałowała i vice versa!
***
Morvańczycy wchodzą do komory gazowej w KL Morvenau. Nagle odzywa się staruszek z końca:
- Nie tak ciasno bo, się tu wszyscy podusimy!
***
W parku na ławce siedzi baronetessa Melanie i czyta książkę. Dosiada się do niej Radetzky.
- Jaką książkę czytasz?
- "Geografia seksu".
- I jaka jest główna myśl tej książki?
- Że najlepszymi kochankami są Scholandczycy i Żydzi.
- Czy mówiłem ci że dawniej nazywałem się Armin Rosenbaum?
***
Po latach spotyka Rhadmor nauczycielkę z liceum.
- Co u ciebie słychać Rhadmor, co porabiasz? - pyta go nauczycielka.
- A wie Pani, chemię wykładam.
- Niemożliwe, a gdzie?
- W "MarcSarmie"...
***
Mel słyszy dzwonek do drzwi. Po chwili otwiera je i widzi kolegę męża, który pracuje z Fenrirem w browarze.
- Mam dla pani złą wiadomość. W browarze był wypadek i pani mąż zginął.
- O Boże! Jak to się stało?
- Wpadł do kadzi z piwem i się utopił.
Melanie pyta przez łzy:
- Ale czy przynajmniej miał szybką śmierć?
- Obawiam się, że nie. Zanim utonął, wyłaził z kadzi pięć razy, żeby się odlać.
***
Pewne sarmackie małżeństwo (anonimowe pozostaje na swoją prośbę), w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
- Dzień dobry, madame, ja jestem...
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach...
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji:
- To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się wyluzować...
"Dywan w salonie..." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego, że nam nic nie wychdziło..."
- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf.
- Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu...
Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
- Musi się pani liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...
Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy...
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
- Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...
- Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć,że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?
- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal... No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
- STATYW?
- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić...Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera...zemdlała...
***
Młody sędzia i Khand idą razem na salę rozpraw. Młody - stosy kserówek, teka wypchana książkami, kodeksy w zębach. Stary idzie na luzaka, niesie tylko młotek.
Młody mówi z podziwem:
- No no, po tylu latach pracy, to pan ma to wszystko w głowie?
- Nie synu, w dupie...
***
- Majorze Wołyńczyk, co to za hałasy z pana kwatery dochodziły w nocy? Kakieś rżenie, jak by pan klacz sprowadził, nie dziewczynę...
- A to w rzeczy samej dobra myśl panie Hetmanie, następnym razem dziewczynę sprowadzę.
***
W sobotę idzie Rabbi do synagogi, patrzy a tu Aydamusek myje mu samochód.
Następnego dnia, idzie Aydamusek na mszę, patrzy, a tu mu rabin odcina rurę wydechową w samochodzie.
- Rabbi! co ty robisz z moim samochodem?! - krzyczy Aydam.
Na to Rabbi odpowiada:
- Ty mi wczoraj ochrzciłeś samochód, to ja ci dzisiaj twój obrzezam.
***
Spotyka się Rabbi ze swym przyjacielem Lewim.
- Mój syn się wychrzcił - oznajmia zniesmaczony Elijahu.
- I co ty na to?
- No cóż, żaliłem się przed Panem Bogiem...
- I co On ci powiedział?
- Powiedział: "Mój syn także się wychrzcił. Więc zrób to samo, co Ja..."
- A mianowicie?v
- "Sporządź Nowy Testament!"
***
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 10 czytelników. Średnia nota: 4.5 Artykuł czytano 53 razy.
Komentarze
2006-11-20 18:16 - autor: Rhadmor Van Helsing
już jeden babol : nie chodze do liceum :D
2006-11-20 18:19 - autor: Małgorzata s.d. "Margo" Muzyk
Precz z podglądactwem!;P
Poza tym BOSKIE!
2006-11-20 18:20 - autor: Iwan Maria Ingawaar
fotograf da best:)
2006-11-20 18:26 - autor: Król Patryk I Labacki
Homar jak zwykle boski :)
2006-11-20 18:27 - autor: Timios v-hr. "Stormtrooper" von Kiechajas
No no, vicehrabia zapomniał zaznaczyc że mu troszke pomogłem
;D
2006-11-20 18:47 - autor: Calisto "Winheart" Kami-Chojnacka-Czekańska
Humor Homara to to czego brakowało mi najbardziej....
łuzaaaa... boskie... :D
2006-11-20 19:05 - autor: Kryspin hr. "Retro321" Bober
Dowcip z panem Szopkowskim już był... ale z C*****skim w
roli głównej... :)
2006-11-20 19:34 - autor: Piotr diuk "Khand" Krupiński
W dupie? Skandal! ... ;d;d;d; - cudowne 5 na 5
2006-11-20 19:38 - autor: Lilianna de Folvil
p. Tmiosie- o mnie też zapomniał ;>
2006-11-20 19:51 - autor: Timios v-hr. "Stormtrooper" von Kiechajas
No to już zakrawa na skandal, szkaluje moje prawnuczęta.
2006-11-20 23:46 - autor: Król Patryk I Labacki
O tym że ja pomagałem to także zapomniano :P
2006-11-21 15:32 - autor: Bartek "Fenrir" Janiczek-Chojnacki
Looooool!:D:D:D:D z tą kadzią to looooooool:D:D:::D:D:DD:
2006-11-21 20:35 - autor: Krzysztof bnt "Alchemik" Bojar
Bardzo dobry Homar, jeden z najlepszych jakie pamietam. :-)
2006-11-22 10:19 - autor: Michał Rokicki
Eeee.... polityczny the best! :D
Opcje archiwum
- Inne artykuły tego autora.
- Najwyżej oceniane. (ponad 10 ocen)
- Najczęściej czytane.
- 40 lat minęło... czyli artykuły dokładnie sprzed roku, dwóch itd.



Bank Sarmacji
Restauracje w Sarmacji
Sarmacka Liga Piłkarska
Encyklopedia Micropedia
Serwis Organizacji
Katalog Sarmacki
Baridajski Serwis Aukcyjny
Poczta Baridajska
Czat Sarmacki