Zobacz interaktywną mapę

KSZPrasa sarmacka
Aktualizacja o pełnych kwadransach

Artykuły nie reprezentują oficjalnego stanowiska Księstwa Sarmacji.

Agencje :: Redakcja :: RSS :: RSS z SzU
Archiwum :: Archiwum Parku :: Archiwum SzU
Przeszukaj archiwa Bramy, Parku i SzU

Website monitoring Creative Commons License

Brama Sarmacka
Sarmacja kontra...

Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów Bramy Sarmackiej. Zaproponuj artykuł Opublikuj artykuł w Parku. Regulamin Bramy Sarmackiej.

13 listopada 2006 r., 00:26 — Matwiej Skarbnikow

Dzieje się wiele i można powiedzieć, że aż za wiele. Wydarzenia ostatnich dni niechybnie odbiją się negatywnie na stosunku innych v-państw do Sarmacji. Nasz kraj, nie bójmy się tego powiedzieć, jest największy i najaktywniejszy. Spotykamy się więc często z murem zazdrości i niechęci.

Współpraca międzynarodowa praktycznie nie istnieje. W każdym razie nie w kategoriach wymiernych. Każdy się boi o swoją autonomię. Strach ten wynika ze słabości. Państwo które nie ma prawie nic do zaoferowania swoim mieszkańcom powinno się bać Sarmacji. Sarmacja jest ciekawa. Dzieje się tutaj więcej niż we wszystkich innych państwach łącznie. Ale również między innymi krajami współpraca ogranicza się do polityki - znaczy czczego gadania. Pewnie dlatego, że nikt nie ma nadmiaru aktywnych ludzi którzy mogliby zająć się budowaniem mostów.

Raz na jakiś czas podnosi się międzynarodowy lament. A to przez inkorporację Wandystanu, a to znowu przez rozdmuchaną aferę KL Morvenau i wreszcie teraz zapowiada się kolejna burza w szklance wody z powodu Unii z Baridasem. Śmieszne. plujące jadem państewka jak Cesarstwo Valhalli i Sułtanat Al Rajn zwierają szeregi z nadzieją że podkradną choć jednego mieszkańca - co w ich sytuacji byłoby dwukrotnym przekroczeniem miesięcznego planu promocyjnego. Sojusz Dreamlandzko Scholandzki również przypomina o sobie tylko wtedy gdy Sarmacja jest "zbyt aktywna". A szkoda. Co by nie mówić to właśnie nasze państwa powinny trzymać się razem gdyż prezentują pewien poziom, nazwijmy to stabilności, który jest obcy większości mniejszych państw.

Jeżeli wirtualne państwa zdecydowałyby się uznawać tzw. "wolny Baridas" wbrew zdrowemu rozsądkowi i faktom mówiącym o tym, że Unia odbyła się z przyzwoleniem społeczeństw naszych państw, będzie to sygnał zły. Będzie to znaczyło, że ważniejsze od żywego i ciekawego v-świata jest utrzymywanie martwych państewek które dobrze wyglądają na mapie jeżeli są w innym kolorze niż Sarmacja. Wszyscy tworzymy wirtualny świat i wielka szkoda, że niektóre państwa nie chcą aby słabsze i podupadłe kraje szukały ratunku u większych. Wolą skazać je na powolną agonię niż dać im szansę.

Sarmacja żyje. Baridas też weźmie wkrótce głęboki oddech sarmackiego powietrza i będzie świętował swój złoty wiek. Inni pogadają, pogadają i będą się cieszyli, że powołali do życia nowy "wolny Baridas" - państwo bardziej martwe od Jedynego Prawdziwego CV i Leblandii. Wszyscy będą zadowoleni. I o to chodzi !

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 3 czytelników. Średnia nota: 3.66667
Artykuł czytano 84 razy.

Komentarze

2006-11-13 08:20 - autor: Bruthus Perun
Świetnie, że państwo wirtualne daje różne możliwości zabawy-
nawet politykę zagraniczną. Ale jeśli inni nie chcą się
bawić z nami, czy jest sens w ogóle zaczynać pewne zabawy?
Ja widzę dwa wyjście- zrezygnować z polityki zagranicznej,
ale wtedy zabieramy wielu Sarmatom możliwość aktywnego
działania, albo inaczej- bawmy się na całego. Obrażajmy inne
v-kraje, wypowiadajmy wojny, róbmy akcje sabotażowe na ich
forach (chodzi mi raczej o spam niż włamywanie na serwery).
Może będzie ciekawiej. Pokażmy wreszcie kto jest mocarstwem.
A małe kraje wchłaniajmy do Sarmacji.

2006-11-13 12:53 - autor: Krzysztof bnt "Alchemik" Bojar
Moim zdaniem nie mozna powiedziec, ze inne panstwa nie chca
sie z nami "bawic" w polityke zagraniczna, bywa ze
chca tego dosc mocno, a czasami mam wrazenie, ze same nie
wiedza czego chca.

2006-11-13 13:41 - autor: Zbyszko kaw. "ziutek" C*****ski
Nie wszyscy boją się Sarmacji, przykład - Natania :) I
przyomnę, że nie ma sojuszu drealandzko-scholnadzkiego,
tylko łączy on również Natanię ;-)

2006-11-13 19:13 - autor: Michał bar. Radetzky
No właśnie. Trza pogadać z Patryczkiem :D

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Użyteczne odsyłacze i wyszukiwarki