5599. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
1405. dzień panowania księcia Tomasza Ivo Hugona
Heach Enterprises Holdings Inc., Roland Heach-Romański, 21.01.2017 r. o 23:49:02, tantiemy: 12 360.00 lt
Sułtan Dreamlandu - czyli publiczna diagnoza Daniela von Witta
Seria wydawnicza: Obiektyw
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Daniel von Witt, Sułtan Dremlandu, ojciec wszystkich ojców, mędrzec wszystkich ksiąg, ten który pociąga za sznurki i radośnie rządzi Królestwem Dreamlandu za pomocą fasadowego Premiera i Króla (trzymanych pod stalowym podkuciem swego obuwia), stworzył sobie wyimaginowany świat, w którym istotę swojej egzystencji oparł o niezbyt zrozumiałą (bo nieprawdziwą) ocenę Księstwa Sarmacji i niebywałe kompleksy na punkcie Kanclerza von Thorna.

Drodzy czytelnicy, to że von Witt tak sobie żyje nie powinno dziwić. Wszak podobny styl istnienia kierowany jest względem wszystkiego co się rusza. Dziwi jednak, że większość pozostałych obywateli Dreamlandu podchwyciła ową imaginację, przyjęła ją bezrefleksyjnie na wiarę i ślepo podąża za swym sułtanem w zbiorowej halucynacji.

Jak wiemy Dreamland udzielił azylu Arsacjuszowi Arpedowi, który, niezależnie od postrzegania przez nas sprawy baridajskiego sierpnia, bezapelacyjnie i bezprawnie uzurpuje sobie tytuł Króla Baridasu. Otóż sprawa zaczęła się z chwilą, kiedy sułtan von Witt przyklasnął temu teatrzykowi i udzielił mu aprobaty - swoją drogą wpisując się w historyczną tradycję dreamlandzkiego imperializmu.

Kto choć szczątkowo przegląda od czasu do czasu forum Dreamlandu ten wie, że w owym państwie żyje się Sarmacją mocniej niż w samej Sarmacji. A co Sułtan Dreamlandu głosi swym owcom?

Zamordystycznego Księcia, który z dziką rozkoszą wycina nieprzychylne mu chwasty (no bo przecież wcale nie było abolicji i amnestii wobec uczestników sierpniowych, próby resetu stosunków no i, co najgorsze, wcale nie jest tak, że z Księciem w polemikę można wchodzić, można się nie zgadzać, mieć odmienne poglądy i nawet sprawować najwyższe urzędy państwowe przy zachowaniu pełnej swobody - toż to fikcja).

Wszechwładnego Kanclerza, który niczym faraon trzyma nas wszystkich w kupie i wypiera nam mózgi, a każdy kto Kanclerza w całości, albo części popiera ten jest jego marionetką. Wszystkimi nami włada Kanclerz von Thorn. Jest absolutnym władcą Sarmacji, najbardziej wpływowym człowiekiem mikroświata. Tak, koniec zielonego stoliczka - teraz jest zielony ludzik (no bo przecież wcale nie jest tak, że wolni obywatele sarmaccy mogą się z Kanclerzem zgadzać, że większość w wyborach poparła kanclerski program, że Kanclerz ma ogromną opozycję, która ma pełną swobodę działania - w granicach prawa. Wcale nie jest tak, że nad wszystkim co się w Sarmacji dzieje sprawowana jest kontrola, a społeczeństwo obywatelskie piętnuje błędy władzy, a my wszyscy robimy to co nam sumienie nakazuje - toż to fikcja).

Automatyzacja agregacji to rozpaczliwa próba ratowania imperialistycznego wizerunku Sarmacji i zakrywanie plandeką spadającej na łeb na szyję aktywności. Ową plandeką zaś ma być dodanie do agregacji działów KSZ, które do tej pory były wzgardzone, ale z braku laku się nadają teraz by tworzyć sztuczny tłum (no bo wcale nie jest tak, że NIA zautomatyzowała sobie agregację, by ułatwić sobie życie i zmniejszyć nakłady admińskiej roboty, wcale nie jest tak, że forum agregujemy sobie bo mamy takie techniczne możliwości i tym samym ułatwiamy życie mieszkańcom, a już na pewno nie jest tak, że brak wcześniejszej agregacji KSZ był spowodowany brakiem wniosków o takową agregację - toż to fikcja).

Dreamland nie uznaje uzurpatora baridajskiej korony. Odcina się od jego działań na terytorium Dreamlandu (i wcale nie jest tak, że wspiera go, tworzy Rządowi baridajskiemu na uchodźstwie dedykowane działy na forum dreamlandzkim i przyklaskuje tej hucpie, zasłaniając się prawem wolności słowa, za które to innych mieszkańców Sarmacji krytykują, gdy ich wypowiedzi godzą w Dreamland - toż to fikcja).

W Sarmacji nie ma wolności słowa. U nas to wszystko jest zakazane, można mówić tylko to co Kanclerz von Thorn zaaprobuje, a w Dreamlandzie to można mówić sobie wszystko co się chce, jak się chce i kiedy się chce, a każdy obywatel Dreamlandu może sobie przywłaszczyć dowolny tytuł i prowadzić dowolną narrację (i wcale nie jest tak, że Sarmacja szanuje swoich partnerów zagranicznych oraz struktury samorządowe. Regulacje dotyczące tytułów wcale nie służą ochronie interesów tych podmiotów i ich czci. Toż to nie do pomyślenia, że w Sarmacji nikt bezkarnie nie może sobie tytułować się Królem Dreamlandu [zapewne w oczach sułtana von Witta uniemożliwianie przez Sarmację uzurpowania sobie tytułu dreamlandzkiego monarchy i penalizacja tego typu zachowań to najwyższe barbarzyństwo, pogarda do obywateli itd.] - toż to fikcja).

Wystawianie gołego tyłka to charakterystyczna cecha sarmackiej polityki zagranicznej (i wcale nie jest tak, że ową tradycję zapoczątkował pan Siergiusz Asketil słynną notą do Ministra Spraw Zagranicznych Republiki Bialeńskiej - nota bene syn ziemi dreamlandzkiej - toż to fikcja).

Szanowni czytelnicy, Daniel von Witt najwyraźniej ma kompleks na punkcie Sarmacji i Kanclerza, a jedyny kształt Pollinu jaki akceptuje to ten w jego wyobrażeniu i obrazowany przez KIK. Na każdym kroku krytykuje Sarmację wyssanymi z palca wyobrażeniami chorego umysłu, zarzucając nam kijowdupizm i monowładztwo (zapominając, że to domena Dreamlandu i niedawno wchłoniętej Scholandii - będąca zresztą przyczyną dopiero niedawno przełamanej, niemalże całkowitej nieaktywności w obu wzmiankowanych państwach). Zarzuca nam też imperializm, ale na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy to Dreamland wchłoną dwie inne mikronacje, a obecnie łasi się na trzecią.

W ostatnich dniach pośmialiśmy się, ale myślę, że czas przestać karmić trolle i przejść nad tym do porządku dziennego. Sułtan von Witt niech zaś sobie żyje w świecie swych złudzeń (zresztą niedotyczących tylko Sarmacji, wszak i Republika Bialeńska jest pełna pionków sarmackich, a żywotnym wrogiem Korony Erbuzów jest też Surmenia). Leczyć się nie da, bo chory nie chce być leczony, a podawane leki - w postaci faktów - wymiotuje z bulimiczną pasją.
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Roland Heach-Romański, Oskar ben Grozny.
Mikołaj Torped, 22.01.2017 r. o 00:28:20
Panie von Witt, nie igraj pan z ogniem.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Oskar ben Grozny, 22.01.2017 r. o 00:50:59
Artykuł mocno nieobiektywny, stronniczy, aż do bólu w stronę Sarmacji. Dreamland naprawdę chciałby mieć z Sarmacją dobre stosunki, jednak sposób, w jakim odnoszą się mieszkańcy księstwa jest karygodny, a w większości przez samego kanclerza tak jak np. wysyłanie gołych odbytów mieszkańcom Królestwa Dreamlandu.
Ten komentarz czeka na serca.
Robert von Thorn, 22.01.2017 r. o 01:06:07
Panie Oskarze... Zanim Pan cos napisze to proszę zobaczyć jak wygoda odbut,a jak wygląda zwykla dupa. No i warto poznać cala korespondencje, nie jej wycinek, który akurat podpasował.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Robert von Thorn, Roland Heach-Romański.
Mikołaj Torped, 22.01.2017 r. o 08:19:24
>wejdź na stronę Sarmacji
>przeczytaj artykuł dot. relacji KS i KD
>bóldupp że nieobiektywny i do bólu w stronę Sarmacji
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Roland Heach-Romański, 22.01.2017 r. o 09:09:49
Artykuł jak najbardziej obiektywny. Gdzie to niby naciągam fakty? Coś z powyższego nie miało miejsca?
odpowiedz
Tomasz Ivo Hugo, 22.01.2017 r. o 09:49:54
Zapomniał Wicehrabia o tym, że były MSZ nam grozi Awarą za brak znajomości kontekstu kursywy, a obecny Premier Dreamlandu zaleca nam referendum... na temat tego kto ma władzę w Baridasie. My jesteśmy pod kopułą i nie znamy niczyjego kontekstu, Dreamland zna wszystko i ma prawo nas pouczać...

Ach i nie obrażajmy się na bratni Dreamland, bo gdy oni nas opluwają, to wystarczy rozłożyć parasol - przecież to deszcz.
odpowiedz
Tomasz Ivo Hugo, 22.01.2017 r. o 09:51:53
Ach, zapomniałem - u nich jest wolność słowa, u nas jej nie ma, więc mają prawo nam jej odmawiać, prawda? Gdy ktoś u nich coś napisze na Sarmację i Baridas, to jest turystą, prywatną osobą, a u nas jest wysłannikiem np. Kanclerza.

A Wicehrabia czyim jest klonem? ;)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Roland Heach-Romański, 22.01.2017 r. o 09:55:47
eMBe, oczywiście. A WKM? Tak pytam, z ciekawości ;P Trochę mi TomemBondem trącacie.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Mikołaj Torped.
Paviel Gustolúpulo, 22.01.2017 r. o 10:10:22
von Witt? To z tych słynnych scholandzkich von Wittów, producentów soków jabłkowych? Całe Alexiopolis się nimi zapijało. Ale, że wyszli z sądów do miasta to bym nigdy nie powiedział...
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Robert von Thorn, 22.01.2017 r. o 10:34:23
W Starosarmacji od jakiegoś czasu w cukierniach i piekarniach hitem są Witt-niki. Takie wypiekane w Teutonii zakręcane rurki z kremem, które następnie nadziewane są na specjalny kijek, powstający z dreamlandzkiego drewna (ponoć najsztywniejsze w całym Pollinie).
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Sorcha Raven, 22.01.2017 r. o 10:50:20
tumblr_n20xxahoij1rc2hr9o1_250.gif
Nareszcie jakiś sułtan w tym książęco-królewskim piekiełku. Tylko czy mam szansę...
Ten komentarz czeka na serca.
Daniło de la Vega, 22.01.2017 r. o 10:53:37
Panie Rolandzie, pragnę Panu bardzo serdecznie podziękować za dedykowany w całości artykuł oraz nadanie tytułu sułtana. Jestem szczerze wzruszony i zobowiązany. Jednak z racji, że sułtan nikomu się nie kłania to podam Panu rękę do pocałowania w geście mojej wdzięczności za ten tekst.
Ten komentarz czeka na serca.
Eddard Noqtern, 22.01.2017 r. o 11:22:18
Von Witt głosi różne dziwne teorie spiskowe. Dobrze pamiętam jak wypisywał artykuły o JKM Piotrze de Zaymie, który miał kontrolować całą Bialenię. Teraz jak widać przerzucił się na Kanclerza von Thorna. Co będzie dalej? Zanik kontrolujący mikroświat?
Lubią ten komentarz: Sorcha Raven, Tomasz Ivo Hugo.
Roland Heach-Romański, 22.01.2017 r. o 11:24:45
Soracha Raven, ja bym się tak nie cieszył. Sułtani na Pollinie źle kończą :D
odpowiedz
Sorcha Raven, 22.01.2017 r. o 11:36:15
Rolandzie, stąd moja radość, tylko nie wiem czy mam szansę tego doczekać :D
Lubią ten komentarz: Daniło de la Vega.
Andrzej Fryderyk, 22.01.2017 r. o 14:50:46
Mimo iż oceniam sarmacką politykę zagraniczną jako tragiczną – o czym mówię już od kwestii Awary, noty dyplomatycznej Siergiusza, a obecnie poczynań Kanclerza von Thorna i niestety niekiedy JKM – w artykule powiedziano wiele prawdy i słuszności.

I żeby nie było – to że doceniłem ten artykuł nie oznacza że moim zdaniem tak powinna wyglądać polityka zagraniczna Sarmacji. Taki sam artykuł opublikowany przez przedstawicieli sarmackiej władzy uznałbym za zupełnie niestosowny.

Oczywiście – jest to artykuł jednostronny i dopasowany – tu za przykład mogę podać wspomnienie o sarmackiej nocie dyplomatycznej od Siergiusza. Wypominanie jego przykładu, szczególnie dreamlandzkiego pochodzenia nie miało zupełnie sensu. Jego działanie było szeroko poparte przez społeczeństwo Sarmatów i też właśnie od Sarmatów pochodziło.

Jednakże – traktując jako refleksję obywatela, sarmackiego patrioty - artykuł uważam za wartościowy i zostawiam swoją pozytywną ocenę w postaci serca.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Robert von Thorn.
Ten komentarz czeka na serca.
Robert von Thorn, 22.01.2017 r. o 15:54:29
To ja tylko panu markizowi przypomnę, że Kanclerz nie prowadzi żadnej polityki zagranicznej, udawanie, i wmawianie, że jest inaczej to tak jakby mówić, że ziemia jest płaska i popyla na żółwiach czy słoniach. Jad oczy zalewa.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Andrzej Fryderyk, 22.01.2017 r. o 18:23:50
Kanclerz nie jest osobą przypadkową. To nie szkodzi, że polityka zagraniczna jest domeną Dworu i Księcia. Oprócz wypowiedzi Księcia, to właśnie wypowiedzi W. Cz. są za granicą odbierane ze szczególną uwagą. Nic dziwnego – jako szef rządu, osoba która ma realny wpływ na politykę wewnętrzną Księstwa. Stanowisko Kanclerza jest jednym z ważniejszych stanowisk centralnych w Księstwie i osobę kanclerza czyni w kwestii relacji zagranicznych publiczną.

I tak. Wielu rzeczy jako Kanclerzowi w stosunku do obywateli, samorządów i państw trzecich robić nie wypada. I o ile te pierwsze dwie rzeczy często zostają wewnątrz państwa i później skutkują w relacjach wewnętrznych, tak zachowania do osób z państw trzecich rzutują w relacji tych państw do naszego państwa – nas wszystkich. I nie ma tu znaczenia, czy oficjalnie Kanclerz pełni rolę przedstawiciela w stosunkach zagranicznych czy nie. Kanclerz nie jest osobą anonimową. I – zapominając chwilowo o osobistych niechęciach – proszę to wziąć pod rozwagę.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Andrzej Fryderyk.
Roland Heach-Romański, 22.01.2017 r. o 18:30:08
Z całym szacunkiem dla królewskiego majestatu, ale Dreamlandu nie można klasyfikować jako poważnego państwa. Tamtejsza ludność rdzenna i napływowa żyje w zbiorowej halucynacji sułtana. I o ile w Al-Rajnie to było zrozumiałe (pamiętamy o nieformalnej dewizie: "Państwo to JA!", he he), o tyle w Dreamlandzie dziwi, chyba że... :D
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Robert von Thorn, 22.01.2017 r. o 20:46:54
Drogi Panie Markizie. Nie jestem i nigdy nie będę osobą, która biernie przygląda się jak czyni się pojazdy w kierunku Sarmacji, a nam się każe milczeć z uwagi na jakąś urojoną poprawność polityczną. Dreamlandczycy, z różnych stron, i przy różnych okazjach, nie raz, i nie dwa, sugerowali, iż należy powrócić do ich niesłusznych roszczeń wobec Awary Południowej. Dziś zwyczajnie czynią ku temu pierwsze kroki... gdy pod przykrywką sytuacji kreowanych przez pożytecznych idiotów szukają z KS zwady, by następnie mieć "casus belli" bo my zwyczajnie staniemy w obronie Księstwa. Staniemy, zapewniam.

Jeśli Pan Markiz tego nie czuje, to stawać nie musi.

My jednak, jako rzekłem, staniemy, obronimy i Awarę, i jak trzeba będzie nasze interesy na Kontynencie, nie wyłączając zabezpieczenia tychże w inny sposób. Wystarczy spojrzeć na mapę by zobaczyć, jakie są nasze interesy lokalne i odpowiednio zacząć o te interesy walczyć.

Nie ulega jednak wątpliwościom, że Dreamland liczy także na poróżnienie nas wewnątrz. Dlatego apeluję do Pana Markiza o wsłuchanie się w swój patriotyczny zew, bijący z samego źródła teutonizmu umiłowanie Ojczyzny jaką jest Księstwo Sarmacji i stanięcie z nami w jednym szeregu w celu obrony Sarmacji przed zbyt daleko posuwającym się nieprzyjacielem.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, 22.01.2017 r. o 20:54:46
Przez stwierdzenie "staniemy i obronimy Awarę" Sarmacja rozumie zredagowanie kilku opisów doprawionych kilkoma obrazkami i opublikowanie ich w miejscach publicznych? Nie szukajcie w tym pytaniu wzgardy, czy prowokacji, bo to zwykłe pytanie.
odpowiedz
Mikołaj Torped, 22.01.2017 r. o 20:55:09
Jeśli władze Dreamlandu nie odnosią się w sposób oficjalny do hucpy Arsacjusza i przestaną udawać że problemu nie ma, utrzymując obecny kurs kolizyjny, to niestety - uważam, że będzie trzeba podjąć symetryczne (jak to w dyplomacji) działania.

Kierując się sympatią ostrzegam naszych dreamlandzkich przyjaciół, że majstrują przy wieku puszki Pandory. Jeden krok za daleko i mikroświat wkroczy w nową erę.
odpowiedz
Andrzej Fryderyk, 23.01.2017 r. o 17:36:43
Wicehrabio,

nie chodzi o to, by być biernym wobec działań, które uznaje się za niesłuszne, czy niesprawiedliwe. Należy jednak takie działania odpowiednio ocenić i sklasyfikować, by dobrać do nich odpowiednią reakcję.

Nie chodzi też o poprawność polityczną. A o odpowiedzialność za nasz kraj. Właśnie przez organy władzy publicznej inne państwa nas postrzegają. Gdy będą zachowywać się inteligentnie, prezentować się w sposób stonowany – tak właśnie będziemy odbierani. Jeśli jednak organy władzy publicznej będą prezentowały chamstwo i brak taktu – to też przełoży się na wizerunek całego kraju. Należy o tym pamiętać, będąc politykiem.

W słowach wicehrabiego widać ten podstawowy problem – będziemy walczyć, obronimy, a jak trzeba to i Dreamland podbijemy! Czy Sarmacja może być za granicą traktowana poważnie, jak tego rodzaju sformułowania padają od Kanclerza Księstwa Sarmacji? Proszę to przemyśleć.

Natomiast co do podziałów – to nie żadne zagraniczne państwo poróżnia nas wewnątrz. Chyba że czegoś nie wiemy o działaniach Wicehrabiego. To właśnie osoba Wicehrabiego jest osią konfliktu wewnętrznego. Moim domem jest Teutonia. Dreamland Teutonii w żaden sposób nie zagraża.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Auksencjusz Butodziej-Witt, 24.01.2017 r. o 19:33:56
Quote:
a obecny Premier Dreamlandu zaleca nam referendum... na temat tego kto ma władzę w Baridasie. My jesteśmy pod kopułą i nie znamy niczyjego kontekstu, Dreamland zna wszystko i ma prawo nas pouczać...

To źle, że wyraziłem swoje zdanie? Skoro Pan Arsacjusz tak usilnie próbuje pozostać Królem Baridasu, a w Dreamlandzie dawni sarmaccy obywatele m.in Kacper Chatliński i Torkan Ingawaar popierają jego działania i rzekomo jak oni i sam Arsacjusz twierdzą są większością, to dlaczego nie przekonać się o tym?(abstrachując od tego, że Torkan nie był obywatelem baridajskim, ale inicjatywę Arsacjusza Arpeda popiera) Tym referendum na zawsze usta Pana Arsacjusza zostałyby zamknięte i jego roszczenia także. Obecni Baridajczycy i przedstawiciele władz uważają, że takie referendum nie ma sensu, gdyż większość zagłosowałaby na "nie". Skoro tak, dlaczegoby się o tym nie przekonać? Ale to moje prywatne zdanie, a i tak zrobicie co uznacie za stosowne, tylko szkoda, że nawet mała inicjatywa pojednawcza jest odbierana jako "pouczanie" jakbym to ja w tym momencie wydał rozporządzenie o rozpoczęciu referendum...
Quote:
radośnie rządzi Królestwem Dreamlandu za pomocą fasadowego Premiera i Króla (trzymanych pod stalowym podkuciem swego obuwia)

Nie wiedziałem, że mój ojciec rządzi za pomocą mnie i JKM Edwarda II. Sprawa nie jest oczywista co już kiedyś wspominałem. Moje zdanie różni się od zdania JKM i Daniela von Witta, co chyba już Szanowni zauważyli. Zarówno strona sarmacka jak i dreamlandzka skutecznie uniemożliwia inicjatywę pojednawczą. W KD moje działania nazywa się "płaszczeniem", a w KS - "pouczaniem". Jak człowiek jest miękki to mu wejdą w dupę i to dziś widać.
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany