5599. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
1405. dzień panowania księcia Tomasza Ivo Hugona
Gazeta Teutońska, Carlos Lorenzo de Medici y Zep, 16.06.2016 r. o 17:16:42, tantiemy: 3 571.00 lt
Gra do własnej bramki to żadne rozwiązanie
Seria wydawnicza: Freie Gespräche
Freie Gespräche


Dzisiejszym gościem Gazety Teutońskiej jest Karol III, trzeci z linii medycejskiej Król Imperium Skarlandu i zapewne ostatni władca państwa w obecnej odsłonie. Z Jego Arcykatolicką Mością rozmawiałem o marazmie w Imperium, sporze z Kosmą Medyceuszem i o tęsknocie za dawnym mikroświatem. Zapraszam do lektury!




XCEXYh36.png
Karol III Skarlandzki (Carlos Juan de Medici y Zep) wstąpił na tron skarlandzki po swojej babce Eleonorze I 31 stycznia 2016 r., jest synem Karola II Pobożnego. Wcześniej znany jako Karol von Habsburg-Lotharingen, syn tragicznie zmarłego Piusa IV, ściśle związany z Monarchią Austro-Węgierską. Jego królewskie rządy przypadły na najtrudniejszy dla Imperium czas po "Reformie '14". Wraz z Norbertem de Catalan stara się odbudować państwo na II Posiedzeniu Kortez Generalnych w Toledo.



Gazeta Teutońska: Witam Jego Arcykatolicką Mość Karola III, Króla Imperium Skarlandu, wybitnego prawnika i mojego syna.

Karol III: Witam Pana Redaktora, a zarazem mojego drogiego Ojca, oraz Szanownych Państwa Czytelników.

GT: Wasza Królewska Mość, mikroświat z niepokojem przygląda się Skarlandowi, który niestety zapadł na ciężką, i można rzec, że śmiertelną chorobę - wypalenie się wszystkiego co możliwe. Mamy nadzieję, że diagnoza się nie sprawdzi i dobrzy specjaliści wyleczą Imperium. Jednak, jak Wasza Arcykatolicka Mość myśli, co jest przyczyną tak krytycznego stanu?

KIII: Przede wszystkim nie uprzedzajmy faktów. Dopóki tli się życie, nie można nazywać obecnego stanu "śmiertelną chorobą". Wracając jednak do odpowiedzi na pytanie - zawsze trudno jest wskazać takie przyczyny jednoznacznie, ale by choć spróbować to zrobić trzeba pokrótce nakreślić kontekst. Otóż, jak większość z Państwa Czytelników na pewno dobrze wie, po zmianie formuły jakiś czas temu Skarland stał się państwem stricte historycznym, mocno inspirowanym nowożytną historią realnej Hiszpanii. Takie rozwiązanie przez długi czas wydawało się być dobre, z uwagi na przekrój osób mieszkających w Imperium - byli to głównie "uchodźcy" z Rotrii, a więc osoby chcące w mikronacjach tę historię odtwarzać i bawić się właśnie w taki sposób. Oczywiście na przestrzeni ostatnich lat skład nieco się zmieniał, cześć odchodziła, inni przychodzili, jednak przeciętnego mieszkańca zawsze można było scharakteryzować dość podobnie. Jednocześnie, grono osób, z którego rekrutowali się obywatele Skarlandu to była grupa zamknięta, tj. "cyrkulacja" tychże mieszkańców przebiegała tylko w obrębie pewnej grupy. Dodatkowo musimy pamiętać, że ci ludzie lubili bawić się w różnych, ale jednak podobnych pod względem odtwarzania historii, v-państwach. Gdy nie udawało im się w jednym miejscu, szli do drugiego, potem wracali do pierwszego państwa i znowu znikali - i tak w kółko. Aż im się w końcu znudziło. Orientyka, która rekrutowała ludzi w zasadzie z tej samej grupy, obumiera. I dokładnie to samo dzieje się ze Skarlandem. Ci ludzie, którzy do tej pory chcieli bawić się w takiej formule, po prostu zniknęli z mikroświata, wyraźnie nim znudzeni, lub po prostu zajęci życiem realnym, zaś nieliczne "niedobitki" zasiliły większe mikronacje. To właśnie moim zdaniem jest przyczyną kryzysu.

GT: Jak zamierza Wasza Królewska Mość zmienić ten bieg rzeczy? Bo jak na chwilę obecną widać nawet atmosfera w Skarlandzie nie jest zbyt ciekawa. Nadal trwa spór obywateli z Koroną. Czym on jest spowodowany i jak jemu zaradzić?

KIII: Trudno powiedzieć by istniał spór na linii obywatele-korona. Po pierwsze dlatego, że jedyna osoba otwarcie mnie krytykująca nie jest już obywatelem (zostało jej odebrane obywatelstwo w związku z dwumiesięczną nieobecnością), a po drugie ten spór nie jest ciągłością z okresu rządów moich poprzedników. Natomiast spór z bratem mojej v-babki spowodowany jest... No właśnie nie do końca wiadomo czym. Nie jest bowiem chyba wielką tajemnicą, przynajmniej w skarlandzkich kręgach, że to właśnie Kosma Medycejski miał zostać następcą JKW Eleonory, jednak w wyniku jego zniknięcia ostatecznie zrezygnowano z tego rozwiązania, co jest raczej naturalną i zrozumiałą konsekwencją. Ostatecznie na tron wstąpiłem ja, przyznaję, że po prośbie, bo sam absolutnie na złote krzesło się nie pchałem, czego dowodzi moja wcześniejsza rezygnacja z bycia następcą. Myślę zatem, że ta sytuacja mogła wywołać w Księciu Kosmie pewną dozę frustracji, którą teraz, po wyłonieniu się z niebytu, wyładowuje. Odpowiadając na pierwsze pytanie - przede wszystkim pamiętajmy, że nikogo nie zmuszę. Próbowałem kontaktować się z kilkoma starymi obywatelami - część odpowiedziała, jednak zasłaniali się sytuacją realną (co w pełni rozumiem, samemu mając takie problemy), i dawali pewne mgliste obietnice, które, jak widać, pozostały jednak bez pokrycia. Ze swojej strony mogę na pewno obiecać zaangażowanie do maksymalnego poziomu czasowego, który urósł trochę w ostatnim tygodniu. Tu od razu odpowiem na pojawiające się zarzuty, że osoba ze słabą aktywnością nie powinna być głową państwa - najpewniej tak, gdybym tylko jeszcze miał komu oddać koronę... Nie dokonam także cudów w kwestiach informatycznych - tutaj całe szczęście, jest Jego Wysokość Norbert de Catalan, który wspiera mnie i Skarland od strony technicznej. Jednak i jego możliwości, także czasowe, są ograniczone. W chwili obecnej, po nieco przydługiej debacie, jednak częściowo owocnej, przedstawiłem projekt nowej konstytucji. Oczywiście, nie jest to pełna recepta na kryzys, a tylko element przebudowy, jakiej potrzebuje Imperium. Począwszy od szkieletu, tj. ustroju, przez design strony i forum, a skończywszy na klimacie i kulturze, która do tej pory była dosyć uboga w Iberii mikroświata. Już raz w ten sposób udało się uratować Skarland. Jak widać tamta formuła sprawdzała się tylko przez jakiś czas, a zatem znowu przyszedł czas na zmiany.

GT: Co Wasza Królewska Mość radzi Książęcej Mości Kosmie Medyceuszowi, jakie podpowiedzi, jako doświadczony mikronauta chce przekazać Wasza Arcykatolicka Mość "świadomemu problemów Skarlandu" ex-bywatelowi?

KIII: Cóż, Książę Kosma także ma pokaźny bagaż doświadczenia w mikronacjach. Natomiast w kwestii rady - jeżeli Jego Książęcej Mości faktycznie zależy na dobru Skarlandu, to sam wie co ma robić. Na pewno dobrym rozwiązaniem nie jest krytyka dla krytyki, zwłaszcza, gdy samemu do tej pory nic się do kraju nie wniosło, jednak tuszę, iż Książę przejrzy na oczy i zrozumie, że jedynym, co może przynieść korzyść, jest współpraca ze współtowarzyszami tworzącymi, jakby nie patrzeć, jakąś drużynę, grupę ludzi, których łączy, a przynajmniej powinien, wspólny cel; i jednocześnie dojrzy, że gra do własnej bramki to żadne rozwiązanie, że posłużę się taką piłkarską terminologią.

GT: Do wspomnianego sporu dołączył także na swój sposób Daniel von Witt. Jak Wasza Królewska Mość skomentuje takie jego zaangażowanie?

KIII: Zdziwił mnie trochę ten wywiad dla "Tygodnika Luindorskiego". Oczywiście, odpowiedzi udzielał Książę Kosma, a nie Książę von Witt, ale ciężko jednak nie odnieść wrażenia, że pytania były zadawane nieco tendencyjnie. Zwłaszcza, że (elderlandzkiego przecież) redaktora praktycznie nie interesowała kwestia nieobecności i stosunku Księcia Medycejskiego wobec Monderii. Poza tym, wątpię by pomysł wywiadu wyszedł od Księcia Kosmy, no chyba, że przyszedł do Daniela von Witta i prosił o wywiad, by mi trochę dokopać (śmiech). Poza tym jest jeszcze kwestia tego, że nigdy z Księciem von Wittem nie darzyliśmy się przesadną sympatią i lubiliśmy sobie wzajemnie dokuczyć. Przyznam jednak, że dobrze się stało, że ten wywiad powstał, przynajmniej coś się wyjaśniło. No i pamiętajmy o zasadzie "nieważne jak o nas piszą, ważne, żeby pisali" (śmiech).

GT: Skoro sprawę sporu wyjaśniliśmy, to pragnę zapytać o plany Waszej Królewskiej Mości i Jego Wysokości Norberta na odbudowę Imperium. Może Król uchylić rąbka tajemnicy?

KIII: W zasadzie podałem je wyżej. Przebudowie musi ulec niemal wszystko - podobnie jak w 2014 roku. Zaczęliśmy od ustroju - tutaj doszliśmy do wniosku, że najlepsza dla Skarlandu będzie monarchia parlamentarna, jako że udowodniła ona już swoją elastyczność, a co za tym idzie liberalizacja w życiu politycznym kraju i odejście od absolutyzmu. W warstwie narracyjnej - tutaj Skarland wykona obrót o 180 stopni w stosunku do ostatniej reformy. Planujemy bowiem wrócić do współczesności, która obecnie daje mikronautom chyba najwięcej możliwości działania, a jednocześnie nie zamyka kraju na wąską grupę fanów historii danego regionu. W obszarze technicznym - tutaj wciąż trwają dyskusje - pożądanym przez niektórych byłby model podobny do sarmackiego z bogatą stroną i platformą prasową, jednak wciąż nie mamy pewności, czy uda nam się to osiągnąć. Jeżeli jednak tego nie sprawdzimy, to się nie przekonamy. Na pewno taka przebudowa będzie nie lada wyzwaniem, zwłaszcza przy tak niskiej liczbie aktywnych mieszkańców, ale jest to nasza ostatnia szansa i skoro już zdecydowaliśmy się ją podjąć, to trzeba postarać się by doprowadzić ją do końca.

GT: Tylko czy taka zmiana klimatu nie będzie gwoździem do trumny? Pamiętajmy, że przed reformą z 2014 r. Skarland staczał się właśnie w marazmie współczesności. Czy przebudowa strony i klimatu wracająca do współczesnej Hiszpanii będzie kluczem do sukcesu? Pytałem wcześniej pewnych mikronautów i stwierdzili, że właśnie "Reforma '14" nadała pewien "smaczek" Skarlandowi. Czy nie lepiej byłoby przesunąć ramę tylko o sto lat niż o trzysta?

KIII: A cóż zmieniłaby taka kosmetyczna poprawka? Zwłaszcza w obliczu powszechnego kryzysu i upadku mikronacji zbudowanych na fundamencie historii. Prawdą jest, że ostatnia reforma z 2014 była próbą odpowiedzi na marazm "Skarlandu współczesnego", jednak skoro większość obywateli znudziła się już tą formułą i wygląda na to, że uległa ona już globalnemu wypaleniu, to czy rozsądnym byłoby trwanie przy niej? Nie oszukujmy się także, że Skarlandowi (czy jakiejkolwiek innej mikronacji) uda się przyciągnąć zupełnie nowych mieszkańców spoza v-świata, zwłaszcza przy tak słabej promocji mikronacji, a w zasadzie jej braku. Jedyną nadzieją jest napływ już w jakiś sposób doświadczonych mikronautów, a ci najwyraźniej preferują v-państwa o luźniejszym klimacie, osadzone w czasach współczesnych lub też bliżej nieokreślonym okresie.

GT: Wydaje się to dość logiczne. Jakie zmiany administracyjne, kulturowe czy społeczne niosłaby taka zmiana? Pożegnalibyśmy się ze szlachtą i arystokracją; wpływem Kościoła; kulturą opartą tylko na katolicyzmie czy czekałoby nas coś jeszcze? Które urzędy by zniknęły, a jakie by się pojawiły?

KIII: Trudno wskazywać tutaj na konkretne urzędy. Na pewno odeszlibyśmy od koncepcji ziem grandów, która i tak zbytnio się nie sprawdzała. W projekcie nowej konstytucji widnieje przepis zakładający jednolitość państwa, tj. jego unitarny charakter. Nowa ustawa zasadnicza nie wyklucza jednak podziału administracyjnego, a co za tym idzie zróżnicowania kulturowego kraju, nie czyni jednak także z niego elementu obligatoryjnego. Na pewno nowością, przynajmniej w stosunku do obecnej formy, będą wybory i dużo większy wpływ obywateli na państwo za pośrednictwem Kortezów Generalnych. Moją ideą jest, by to obywatele stanowili prawo i decydowali o kształcie kraju, zaś ustawodawcze i wykonawcze kompetencje Króla miałyby być wykorzystywane jedynie w ostateczności - tj. w obliczu poważnego kryzysu aktywności, gdy niemożliwym jest zarządzenie państwem przez większą grupę, gdyż tej wówczas po prostu nie ma. Jest to więc pewna forma zabezpieczenia.

GT: Jak Wasza Królewska Mość wspomina rządy swojego ojca; klimat panowania króla Karola II, jak Król myśli, co było przyczyną gwałtownego pożegnania się Carlosa la Loca z tronem?

KIII: Zdecydowanie większą część tamtych rządów wspominam dobrze, to był bowiem czas aktywności dla naszego kraju. Z drugiej jednak strony Skarland toczony był przez nieustające spiski i intrygi, co w końcu doprowadziło do rozpadu Imperium, a w konsekwencji do poważnego kryzysu w samym kraju. Jedyne, o co miałem wówczas pretensje do mojego Ojca, to to, że nie wytrzymał presji i postanowił, nie do końca legalnie, rozkawałkować Skarland, co było wówczas chyba najgorszym możliwym rozwiązaniem.

GT: I ostatnie pytanie: Co Wasza Królewska Mość sądzi o nowej serii Gazety Teutońskiej opisującej czasy skarlandzkiej reformy 2014? Myśli Wasza Arcykatolicka Mość, że będzie to strzałem w dziesiątkę na rynku wobec "boom opowieści" w mikroświecie?

KIII: Jak najbardziej. Już po samych reakcjach sarmackich Czytelników widać wyraźnie, że chętnie widzieliby takie opowiadania, a ja sam z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek tej świetnie zapowiadającej się serii.

GT: Za czym Wasza Królewska Mość tęskni w tzw. "starym mikroświecie", tym sprzed kilku lat?

KIII: Myślałem, że poprzednie pytanie już było ostatnim (śmiech). Odpowiem krótko: za tymi wszystkimi ludźmi, którzy odeszli w realowy niebyt, a z którymi utraciłem jakikolwiek kontakt. A także trochę za tym uczuciem pewnej beztroski i brakiem potrzeby bicia się o każdego mieszkańca, gdyż niestety teraz mikroświat powoli wchodzi w swoją ostatnią fazę, i chyba każdy już to zauważył.

GT: Tak mi się nasunęło jeszcze jedno pytanie w trakcie odpowiedzi (śmiech). Dziękuję ogromnie za wywiad Synu i wraz z czytelnikami życzę wszystkiego dobrego w odbudowywaniu Skarlandu.

KIII: I ja również dziękuję Tobie drogi Ojcze oraz Szanownym Państwu, którzy przebrnęli przez moje przydługawe „zwierzenia”.
Dotacje
Ten artykuł dotowali: Vladimir ik Lihtenštán.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Carlos Lorenzo de Medici y Zep, 16.06.2016 r. o 17:25:56
Tak odkryłem, że ten wywiad jest kolejnym wywiadem ze skarlandzkim monarchą po prawie równym roku. Wówczas Skarland był w pełni sił, dziś na taki nie wygląda.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Vladimir ik Lihtenštán, 17.06.2016 r. o 07:42:49
Fajny kontrwywiad dla Luindoru. ;) No i pięknie wpisuje się w serię.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
David de Hoenhaim, 17.06.2016 r. o 09:55:06
Ładny wywiad.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Ryszard Paczenko, 18.06.2016 r. o 14:24:19
Mnie ujął fragment o tym, że póki tli się życie, nie mamy do czynienia ze śmiertelną chorobą. Jak rozumiem, na śmiertelne choroby zapadają tylko zwłoki. Ale pomijając ten lapsus, życzę powodzenia w resuscytacji chociaż!
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany