6206. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
203. dzień panowania Piotra III Łukasza
Gazeta Teutońska, Carlos Lorenzo de Medici y Zep, 10.06.2016 r. o 16:15:14, tantiemy: 3 141.00 lt
Krwawa Korona #1
Seria wydawnicza: Krwawa Korona
Krwawa Korona
Prawdziwa powieść o koronie skarlandzkiej

LWA0IN4Q.jpg

W
alencja zmęczona chłodnym lutowym dniem ułożyła się do snu. Jak jeden mąż zgasły świeczki płonące w mieszkaniach plebsu, pałacach arystokracji, plebaniach i urzędach. Tylko jedno miejsce było oświetlone - Pałac de Oriente, dryfujący promieniami wśród miasta jak tratwa rozbitka na ciemnych wodach Oceanu Wirtualnego. W sali, niosącej dumne imię Karola I, spotkali się przedstawiciele całej rodziny Medycejskiej - królowa Eleonora wraz z mężem Markiem Pawłem, ubrani jak zwykle w odświętne stroje kroju toskańskiego z wszytymi perłami w marynarkę jak i w suknię z wielkim dekoltem. Przy dębowym stole, okrytym po bokach złotymi płaskorzeźbami przedstawiającymi walkę Samsona z żołnierzami filistyńskimi jak i Dawida z Goliatem, zasiedli również syn królewski Karol Wawrzyniec; Norbert z Catalanów i kanclerz królewski Fernando de Córdoba. Kiedy wybiła północ służba zamknęła ornamentowe drzwi i przy słabym oświetleniu tlących się łojówek rozpoczęła się dyskusja.

- Nikt nie może się dowiedzieć o chorobie Eleonory - stwierdził stanowczo Marek Paweł - pogrąży to nasze rody, Medyceuszów w Skarlandzie i Rotrii, a Zepów w Rzeczypospolitej i Surmenii, gdzie i tak wiele nie znaczymy.
- Trzeba zdetronizować Eleonorę - zasugerował ostro Norbert - odebrać koronę, dać ją komuś z familii i dać odejść Eleonorze w spokoju. Powie się, że miała wypadek podczas jazdy konnej lub opacznie wypiła lampkę zatrutego wina przeznaczonego dla jakiegoś bałwana z Dworu.
- Absolutnie. To wykluczone. Eleonora jest belką trzymającą w ryzach ten walący się dom jakim jest Skarland. Cały lud ma ją za swoją matkę, a cześć jej oddawana przewyższa czci św. Jakuba z Santiago. Nie możemy nagle oddalić Eleonory z tronu bo grozi to zamieszkami. Zaś fakt, że choruje na ciężką realiozę zachowamy tylko dla siebie, dla obecnych w tej sali członków. Zobowiązuje nas tajemnica rodzinna, przecież i ja, choć noszę nazwisko Córdoby, jestem Medyceuszem - rzucił kanclerz królewski i pocałował swoją córkę - Eluniu, coś wymyślimy. Nie damy Cię obalić z tronu przez grupę wariatów noszących ptasie maski. Mam plan...

Fernando rzucił okiem na młodocianego Karola Medyceusza, zauważył błysk w jego oku i zaproponował bardzo dobry układ i Królowi Seniorowi i Królowej Eleonorze.


* * * * * *


K
iedy ostatnie kule armatnie masonów uderzały w wieżę o ironicznej nazwie "Piccolo" Facibeni, Cesare de Medici i Pius IV uciekali podziemnymi kanałami z Bazyliki Laterańskiej do Zamku św. Anioła, gdzie "Przyjaciel Rotrii", jak mawiał Habsburg, przygotował dla nich łodzie ratunkowe. Przedtem podłożyli pod ołtarzem trzy truchła wieśniaków, których ubrali w swoje chórowe stroje, sami zaś pod osłoną nocy uciekali przez wrogami w mniszych worach. Facibeni nie lubił franciszkańskiego ubioru, wydawał mu się za lekki w stosunku do biskupiej szaty i jego ulubionej mitry Praetiosy. Gdy docierali do kresu labiryntu ścieków, wykonanego przez cesarza Tyrencji Hadriana, zauważyli znajomą twarz oświetlaną przez rozpaloną jak heretycki stos pochodnię.

- Lorenzo, e tu? - rzucił na powitanie zdziwiony Cesare.
- Si, tylko nikomu nie mówcie. Wiedziałem od początku o ich zamiarach, dlatego też dołączyłem do nich by poznać ich plan i uratować was, amici. Gdyby się dowiedzieli, że ich zdradziłem to od razu by nas znaleźli i ukatrupili. Oni myślą, że wysadzam mury Rotrii, ale przekupiłem prywatnego strażnika Montiniego, żeby przekazał, że zginąłem przy eksplozji. A teraz do łodzi, uciekajmy do Florencji, gdzie czeka na nas karoca.
- Absolutnie, nigdzie nie jedziemy - zdenerwował się Pius IV. Jestem patriarchą, nie tchórzem. Nie zostawię ojczyzny na pastwę losu.
- Ferdynandzie, Michalski ze swoją spółką przekupili już całą gwardię i Gonfaloniera. Mieli Was zabić gdyby masonom nie udało się włamać do Pałacu Laterańskiego. Ad ogni modo, uciekamy do Skarlandu. Eleonora przygotowała nam miejsce oraz lewe dokumenty. Prędzej, nie mamy czasu! - Ponaglał Lorenzo.
- Nie jadę do żadnego Skarlandu, wybij to sobie z głowy. Co najwyżej pojadę do Monarchii. Z Wami, Medyceuszami nie chcę mieć nic wspólnego! - krzyknął Habsburg, wsiadł natychmiast do jednego z kajaków i popłynął na północ kraju.


* * * * * *


P
od katedrą Najświętszej Maryi Panny znajdowały się prywatne, niezagospodarowane podziemia proboszcza Villagómeza. Poczciwy kapłan nie miał pojęcia, że pod magazynem z winem znajduje się jeszcze jedno tajne wejście, którego chroni tajna piramida masońska. Drugie wejście do jaskini było przez najsławniejszy burdel, z którego korzystali najwybitniejsi politycy Skarlandu, w tym sam następca tronu królewskiego. Przez mały otwór za obrazem Rubensa przedstawiającym Adama i Ewę w momencie zerwania zakazanego owocu, przechodziło się ciemnym tunelem do podziemi katedry. W momencie kiedy w Pałacu de Oriente obradowała rodzina królewska, w Jaskini Salomona spotkali się skarlandzcy masoni chcący zniszczyć rodzinę królewską i Kościół Rotryjski. Wśród nich znajdował się Guido di Huerrera, słynny pułkownik Karola I, który pod osłoną realiozy wbił mu sztylet prosto w serce; Alfonso del Compria, rotryjski arystokrata skłócony z Medyceuszami czy zausznik Norberta de Catalana Raimundo de Grenada. Debatowali oni nad ostatecznym planem zniszczenia królowej Eleonory i wprowadzenia w Imperium upragnionej republiki świeckiej. Kiedy nagle do sali wszedł mężczyzna w czarnym płaszczu i z ptasią maską na twarzy. Niósł bardzo ważne wiadomości dla społeczności masońskiej...
Dotacje
Ten artykuł dotowali: Vladimir ik Lihtenštán.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Vladimir ik Lihtenštán, 10.06.2016 r. o 16:25:03
Oooo! Zacne! <3

Pozwoliłem sobie edytować tekst i go wyjustować dla estetyki. Czasami zdarzają się jakieś paskudne powtórzenia, ale można ich łatwo uniknąć, czytając tekst przed publikacją, a najlepiej odłożyć go na kilka dni i dopiero wtedy przeczytać raz jeszcze oraz nanieść poprawki.

Swoją drogą - znałem Karola I. Działał kiedyś w Teutonii jako Tomasz du Vallon, był moim pierwszym v-ojcem. Potem był w Rotrii kardynałem, a następnie skarlandzkim królem. Ciekawe, co u niego teraz...
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Carlos Lorenzo de Medici y Zep.
Vladimir ik Lihtenštán, 10.06.2016 r. o 16:26:06
Jeśli przewidujesz kolejne części, mogę zrobić w GT oddzielną serię pt. "Krwawa Korona". Chcesz?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Carlos Lorenzo de Medici y Zep, 10.06.2016 r. o 16:27:17
Trudno mi justować na tablecie. Ciężko pisać cokolwiek na tym ustrojstwie. Co do powtórzeń - cały czas staram się je omijać, zobaczymy co z tego wyjdzie. Grunt to chęci! Niemniej dziękuję za poprawkę, ogromnie jestem wdzięczny.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Carlos Lorenzo de Medici y Zep, 10.06.2016 r. o 16:28:09
Będzie cała seria dotycząca Krwawej Korony. Może być i oddzielna seria. Będę wdzięczny. :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Daniel January von Tauer-Krak, 10.06.2016 r. o 17:47:42
Trochę za krótkie :(
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Carlos Lorenzo de Medici y Zep, 10.06.2016 r. o 17:48:45
Będzie więcej. Obiecuję. To tylko zachęta do dalszego czytania. :D
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Gotfryd Slavik de Ruth, 10.06.2016 r. o 20:32:44
Ambitne i adekwatne do naszych Teutońskich klimatów pisarskich. Czekam kolejnego odcinka, aby przekonać jak dalej akcja się potoczy :)
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany