6204. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
201. dzień panowania Piotra III Łukasza
Gazeta Teutońska, Vladimir ik Lihtenštán, 24.03.2016 r. o 15:34:48, tantiemy: 8 413.00 lt
Ostatni rozdział "Instytutu Tajemnej Wiedzy" – Purpurat i hrabia
Seria wydawnicza: Instytut Tajemnej Wiedzy
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
aOpPK554.png

11kP3Bod.jpg Instytut

Tajemnej Wiedzy
11kP3Bod.jpg


ROZDZIAŁ IV „SZALONY ARCHONT”

q35Iw53R.jpg

Purpurat i hrabia


Część I

Orjon Surma zaparkował dwie ulice od Instytutu. Nad Kaharoneą już zmierzchało. Choć ludzie wciąż kręcili się po okolicy, efeta postanowił zaryzykować. Wspiął się po schodach ku drzwiom, które jak zwykle uchyliły się z cichym zgrzytem. Mimo, że na zewnątrz było jeszcze widno od blasku zachodzącego słońca, wewnątrz gmachu panował jak zwykle mrok.

Drzwi zatrzasnęły się za Surmą.
- Nie był dostojny umówiony na dziś – odezwał się głos tajemniczego odźwiernego, dochodzący z nieprzeniknionej ciemności. – Co dostojny tutaj robi?
- Muszę się koniecznie zobaczyć z hrabią apo Voo – wymamrotał w odpowiedzi.
- To nie jest możliwe.
- Dlaczego? To naprawdę konieczne!
- Hrabiego apo Voo nie ma w Instytucie. Dostojnego również tutaj nie powinno być.

Surma się zasępił. Mimo że jego wzrok przywykł do panującego wkoło mroku, to nadal nie mógł dostrzec choć zarysu postaci, z którą rozmawiał.
- Gdzie mogę go spotkać? – zapytał.
- Nie udzielamy takich informacji.

Surma wyszedł z Instytutu. Mógł jechać tylko do Voo, miasteczka pod stolicą, dawnego majątku rodowego hrabiego, gdzie do dziś arystokrata miał swój rodzinny dom.



Część II


Po dwóch godzinach jazdy Surma przybył do Voo. Miasteczko było niewielkie, z zabytkowymi kamieniczkami na niewielkim rynku. Pewnie któryś z atentatów hrabiego zbudował te domy – pomyślał Surma, podziwiając zrujnowane frontony niegdyś barokowym budynków.

Stary pałacyk o białych ścianach kryty czerwoną dachówką stał piętnaście minut drugi od Voo. Po obaleniu monarchii Demokracja odebrała wszystkim byłym arystokratom ich majątki. Hrabia był jednak na tyle bogaty, by móc wykupić od skarbu państwa dwór wraz z zabytkowym parkiem i ponownie się do niego wprowadzić.

Surma zajechał przed główne wejście, pod kołami zachrzęścił biały żwirek, którym ktoś wysypał podjazd. Na klombie przed pałacykiem rósł wiekowy dąb. Efeta wysiadł z auta, podszedł do drzwi. Mimo że w oknach nie paliło się światło, ktoś je otworzył. Był to młody człowiek w garniturze. Chyba sekretarz hrabiego – pomyślał Surma.
- Czy zastałem dostojnego apo Voo? – zapytał.
- Niestety nie ma go w domu – odpowiedział mężczyzna.
- Muszę się z nim koniecznie skontaktować. To niezwykle ważne.
- Niestety hrabia nie powiedział, dokąd wyjeżdża. Z kim mam przyjemność? – zapytał sekretarz.
- Z Orjonem Surmą.
- Dostojny efeta? Czyżby hrabia miał problemy z prawem? - na twarzy młodzieńca malowało się autentyczne przerażenie, ostatnimi czasy efetia interesowała się tylko osobami zamieszanymi w Wielką Aferę.
- Nie, ale nie będę ukrywał, że efetia potrzebuje się z nim skontaktować i to natychmiast – skłamał Surma.

Sekretarz się zamyślił.
- Hrabia jest w Katedrze św. Mikołaja w Kaharonei – odparł w końcu.

Surma nawet się nie pożegnał. Wskoczył za kierownicę i pognał z powrotem do stolicy.



Część III


Orjon Domestosigos klęczał przed katafalkiem, na którym ustawiono trumnę z ciałem jego brata Petrosa. Dym z kadzideł był słodki, mieszał się z zapachem świec. W katedrze panował półmrok.

Niespodziewanie obok pogrążonego w modlitwie i żałobie Orjona ukląkł po prawej stronie hrabia apo Voo, po lewej kardynał Albert van Oranje-Nassau, czyniąc znak krzyża zamaszystym ruchem i szepcząc jakąś łacińską modlitwę.
- Wielka szkoda, że tak musiało się to skończyć – wyszeptał po chwili purpurat. – Mogliśmy przecież uniknąć tego wszystkiego, gdybyście dobrowolnie wrócili do starego porządku – dodał.
-Jak tutaj weszliście? Katedra jest otoczona ochroną biura archonckiego – zapytał Orjon również cichym i opanowanym szeptem.
- Archont ma swoich ludzi, my mamy swoich – odpowiedział mu apo Voo. – Czy teraz zrzekniesz się władzy i przekażesz ster rządów prawowitym dziedzicom Surmenii?
- Orańczykom? – dopytał Domestosigos.
- Nie, nie bądźmy głupi – uśmiechnął się kardynał. – Apo Zepom, a jeśli nie zechcą, a ręczę, że nie zechcą wrócić na surmeński tron, Surmenia przekaże go Orańczykom – dodał.

Domestosigos głęboko się zamyślił.
- Zaiste, udana intryga – powiedział po chwili. – Wymazaliście wszelkie ślady po mojej rodzinie, wasza siatka przeniknęła do najwyższych struktur władzy. Zaiste, wyśmienita intryga. Co z tego będziesz miał, hrabio? – zapytał.
- Cóż… - apo Voo odsłonił białe zęby. – Przejdę do historii jako restaurator monarchii, a do tego powiększę swój majątek.
- Wszystko zrobilibyście dla pieniędzy – zniesmaczony Domestosigos chciał wstać od trumny, ale silna dłoń kardynała go powstrzymała.
- Nie tak prędko. Pojedziemy teraz do biura archonta, tam przygotujemy orędzie, które dostojny wygłosi w telewizji…
- A potem mnie zabijecie, jak mojego brata? – przerwał mu Orjon.
- Nie jesteśmy barbarzyńcami – odpowiedział hrabia. – Pozwolimy żyć dostojnemu, gdzieś w zacisznym zakątku Surmenii…
- Pod waszym czujnym okiem? – znowu przerwał mówiącemu. – Będę waszym więźniem?
- Więzień to nieładne słowo – skomentował kardynał.

Nagle katedrą wstrząsnął potężny wybuch. Na środek głównej nawy wyleciały mocne, dębowe i okute żelazem drzwi. W powietrzu wirowały drobinki pyłu i kurzu. Do środka wpadli umundurowani funkcjonariusze, którzy otoczyli zaskoczonych żałobników. Na ich piersiach i czapkach widniał napis: „Efetia Demokracji Surmeńskiej”.
- Aresztować kardynała i hrabiego – powiedział Surma przedzierając się przez gruzy zabytkowego, gotyckiego portyku.



Część IV


Surma siedział w gabinecie za biurkiem Orjona Domestosigosa. Przed nim stał kieliszek wina, którego nie tknął, choć wino było starym rocznikiem i pieściło nos słodkimi aromatami.
- Uratował dostojny mnie i Demokrację w ostatniej chwili, jak mniemam – odezwał się Domestosigos. – Jak rozwikłał dostojny tę sprawę? – zapytał z niekrytą ciekawością w głosie.
- Prawdę mówiąc, pomógł mi Mikisigos i jego szaleńcze przestrogi – odpowiedział Surma z uśmiechem.
- Proszę wybaczyć, ale nie rozumiem – rzekł Domestosigos.
- Mikisigos przestrzegł mnie przed zaufaniem hrabiemu. Gdy nie mogłem znaleźć żadnych informacji o dostojnym i Petrosie w archiwach na terenie Kaharonei, postanowiłem poszukać informacji o apo Voo. Efetia założyła nawet podsłuch w jego pałacu. Całą sprawę chciałem załatwić cicho i czysto, żeby nie wybuchł kolejny skandal, ale jak dostojny zauważył, nie udało się.

Domestosigos się zadumał.
- Intryga była sprytnie uknuta, i podobnie jak dostojny sądzę, że kolejna afera nie jest potrzebna Surmenii. Powinniśmy zapomnieć o całym zajściu. Kardynała wyprawi się do Rotrii z zakazem przekraczanie surmeńskej granicy, a dostojnego apo Voo odizoluje w jego pałacu – Domestosigos wejrzał na Orjona.
- Niech tak będzie – odpowiedział. – W zasadzie mało mnie obchodzi, co dostojny zamierza zrobić z więźniami. Zastosuję się do rady Mikisigosa i dlatego chcę złożyć mój urząd i udać się na wypoczynek – dodał.

Domestosigos był zaskoczony.
- Mam dług wdzięczności wobec dostojnego.
- Nie ma żadnego długu. Wykonywałem tylko moje obowiązki - odparł Surma niecierpliwie. - Zapomnijmy o wszystkim - dodał, gdy stał już przy drzwiach.



Część V


Po kilku dniach od zajść w katedrze Orjon Surma był już spakowany. Zamierzał wyjechać z Surmenii i ułożyć sobie życie gdzieś daleko, może w Sarmacji? Sprzedał auto, mieszkanie i wszystko, czego nie potrzebował. Już miał zamykać drzwi, gdy odwiedził go listonosz.
- List polecony do pana Orjona Surmy.

Orjon pokwitował i przyjrzał się kopercie. W miejscu nadawcy widniał tylko napis: „Instytut Tajemnej Wiedzy”. Rozerwał kopertę. Wyleciał z niej plik banknotów i krótki list: „Instytut przesyła dostojnemu wynagrodzenie za dotychczasową pracę. Jednocześnie informuje, że zwalnia dostojnego ze stanowiska pracownika.” Cóż, pieniądze na emigracji mogą się przydać – pomyślał Surma upychając pliczek w głębi podręcznego bagażu.

O9xMJ0S7.jpg
Dotacje
Ten artykuł dotowali: Rihanna Aureliuš-Sedrovski.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Orjon von Thorn-Surma, 24.03.2016 r. o 15:54:02
Aż żałuję, że to już koniec! :(
Można liczyć na jakiś sequel?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Vladimir ik Lihtenštán, 24.03.2016 r. o 15:56:26
Nie praktykuję wznowień, ale kto wie. Może jak jakaś światła wypowiedź Surmeńczyka lub Rotryjczka mnie natchnie, spłodzę coś całkiem nowego.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Vladimir ik Lihtenštán, 24.03.2016 r. o 15:56:47
Ach, no i cieszę się, że się podobało. :3
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Susanne Delfina Kierkeller, 24.03.2016 r. o 17:26:13
Wspaniałe, chętnie przeczytam coś z kardynałem w roli głównej. Lubię motyw duchowych-intrygantów.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Gotfryd Slavik de Ruth, 24.03.2016 r. o 20:27:17
Trudno że to już koniec. Mam delikatny niedosyt, ale jestem jak najbardziej zachwycony tym co dotychczas się pojawiło.
Ten komentarz czeka na serca.
Defloriusz Dyman Wander, 24.03.2016 r. o 20:59:17
Podziwiam regularność w produkcji!
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adam Jerzy Piastowski, 25.03.2016 r. o 08:28:09
Mnie si zdaje, że te pieniądze były znaczone, żeby tak do końca Orjon nie umknął ;)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Yennefer von Witcher, 25.03.2016 r. o 09:42:35
Cala seria wspaniala. Gratuluje autorowi i licze na wiecej podobnych opowiadan :3
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany