6204. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
201. dzień panowania Piotra III Łukasza
Gazeta Teutońska, Vladimir ik Lihtenštán, 23.03.2016 r. o 19:44:16, tantiemy: 3 944.00 lt
Czwarty rozdział "Instytutu Tajemnej Wiedzy" – Szalony archont
Seria wydawnicza: Instytut Tajemnej Wiedzy
aOpPK554.png

Dedykacja


Ten rozdział dedykuję wszystkim tajnym agentom wandejskim, dreamlandzkim i sarmackim rozsianym po całym mikroświecie. Imperializm jest fajny!


11kP3Bod.jpg Instytut

Tajemnej Wiedzy
11kP3Bod.jpg


ROZDZIAŁ III "PLAMY Z KRWI"

q35Iw53R.jpg

Szalony archont


Część I

W rządowym szpitalu leczy się dwie kategorie ludzi – pierwsza to politycy, którzy mogą ukryć w jego murach wstydliwe schorzenia lub słabości przed kamerami wścibskich dziennikarzy; druga to więźniowie, na życiu których bardzo zależy władzy. Viktorjos Pappas zaliczał się do tej drugiej kategorii.

Po trzygodzinnej operacji udało się pozszywać bark i kolano, choć pacjent już nigdy nie będzie chodził. Po udanym zabiegu odizolowano Pappasa w zamkniętej sali, której strzegli dwaj ochroniarze biura archonta. Dostali polecenie wpuszczania do chorego tylko lekarzy, których zadaniem było doprowadzenie zamachowca do stanu używalności. Potem Pappasa czekały przesłuchania, procesy i wyrok śmierci.

Chory dochodził do siebie, drzemiąc, gdy przed drzwi jego pokoju podszedł na oko trzydziestoparoletni mężczyzna w białym kitlu i nienagannie zaczesanej fryzurze.
- Dzień dobry, nazywam się doktor Dimirti Dimitriosigos. Chciałbym sprawdzić stan pacjenta – powiedział do dwóch strażników.

Ochroniarze przyjrzeli się plakietce na piersi lekarza, a potem tylko kiwnęli głowami. Dimitriosigos wszedł do pokoju. Śpi, to dobrze – pomyślał, wyjmując z kieszeni fartucha niewielką strzykawkę. Gdy stanął przy chorym, Pappas otworzył nagle oczy.
- Przysłał cię Instytut? – zapytał zachrypniętym głosem.
- Tak – morderca nie musiał tego ukrywać. Nawet skrytobójcy mają sumienie.
- Może to i dobrze. Sypnąłbym na torturach – wycharczał i wyciągnął ramię. – Kłuj. Mam nadzieję, że nie będzie bolało – dodał.
- Po prostu zaśniesz, już na zawsze – odpowiedział morderca, gładko wkłuwając się w żyłę.

Tego samego dnia raz na zawsze zasnął również Petros Domestosigos, brat Orojna Domestosigosa. Chyba tylko idiotów przyjmują na służbę do ochrony biura archonta – pomyślał morderca, gdy wychodził tyłami szpitala w przebraniu pracownika sanitarnego.



Część II


Orjon Surma z trwogą oglądał pierwszą stronę kolejnej gazety, która leżała na jego biurku. „Zamach na Domestosigosów!”, „Stan wyjątkowy w Surmenii!”, „Korupcja, seks i intrygi – kulisy surmeński polityki” – to tylko niektóre z tytułów. Zagraniczne media również pisały tylko o wydarzeniach z bankietu archonckiego.

Do gabinetu wszedł Ananstosigos.
- Przywieźli Mikisigosa – zakomunikował.

Surma wstał i zszedł do piwnic Efetii, gdzie przesłuchiwano więźniów.
- Niech dostojny uważa, były archont chyba zwariował – ostrzegł go Ananstosigos.

Surma otworzył drzwi. Za niewielkim, białym stołem siedział Mikisigos. Bardzo schudł, jego policzki i oczy zapadły się do środka twarzy.
- Zdravo dostojny archoncie – przywitał się efeta.
- Już nie jestem archontem – odpowiedział mu strapiony głos. – Będziecie mnie torturować? – zapytał i spojrzał w twarz Surmy szklistymi oczami.
- Nie, być może dostojny stosował takie praktyki za swoich rządów, dziś czasy się zmieniły – Orjon zajął miejsce naprzeciwko przesłuchiwanego.
- Wszyscy jesteśmy tylko pionkami w grze wielkich sił, a Surmenia stała się wielką szachownicą. Nawet dostojny nie wie, że jest popychany niewidzialną dłonią po kolejnych polach intrygi – wymamrotał niespodziewanie archont.

Chyba rzeczywiście zwariował – pomyślał Surma.
- Zwerbowali cię? – zapytał Mikisigos.
- Słucham? – Surma wpatrywał się w oczy starszego mężczyzny.
- Do którego obozu należysz? Hrabiego apo Voo, czy Domestosigosów?

Surma był zaskoczony.
- Do żadnego, Efetia jest apolityczna – odpowiedział, archont gorzko się zaśmiał.
- Apolityczna to może była. Pamiętaj, nie ufaj nikomu, czy były to hrabia, czy Domestosigos, czy kardynał. Najlepiej wyjedź z Surmenii, wszystko stracone.

Po godzinie Surma wyszedł z pokoju przesłuchań. Nie dowiedział się niczego istotnego. Mikisigos bredził od rzeczy. Mimo to późną nocą Orojn pojechał do Instytutu. Poprosił hrabiego, by ten raz jeszcze pokazał mu dowody obciążające Domestosigosów.



Część III


Samolot nie był ulubionym środkiem transportu kardynała Alberta van Oranje-Nassau. Ogólnie eminencja nie lubił nowoczesnych maszyn i urządzeń. Niedługo ludzkość w swojej pysze sięgnie po tron boży – myślał z rozgoryczeniem, mimo to wsiadł do latającego wehikułu. Sprawy w Surmenii zbyt szybko się rozwijały, musiał osobiście interweniować.
O9xMJ0S7.jpg
Dotacje
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Ryszard Paczenko, 23.03.2016 r. o 21:59:18
Lubię pokoje przesłuchań :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Alfred, 23.03.2016 r. o 22:24:03
Trochę to jednak za krótkie.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Gotfryd Slavik de Ruth.
Vladimir ik Lihtenštán, 23.03.2016 r. o 22:24:57
A jak za długie, to nikt nie czyta.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Gotfryd Slavik de Ruth, 24.03.2016 r. o 20:18:53
Długość nie ma znaczenia :D największe kłamstwo ludzkości... Fajny kolejny odcinek. Poziom jak zawsze zadowalający i trzymający w napięciu.
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany