6048. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
45. dzień panowania Piotra III Łukasza
Ostatni Bastion Teutonizmu, Wojciech Hergemon, 04.02.2016 r. o 20:45:41, tantiemy: 4 224.00 lt
Historia Niewydarzona 1 - Teutońscy Hydraulicy
T
eutońscy hydraulicy wstali jak zawsze wcześnie. Wszyscy jeszcze spali, kiedy po Srebrnym Rogu zaczęły nieść się pierwsze odgłosy wiercenia i walenia młotkiem. Od rana wylewało się ze studzienki w alei Króla Lichtensteina.
Maciek i Mieczysław pałaszowali pierwsze śniadanie, w tym pyszne parówki, a Stefan dłubał coś przy rurach.
- Maaaaaciek !
- …
- Maaaaciek !
- …
- Kurza twarz, Maciek ty placku, cho no tu!
- Motyla noga, już idem*.
Maciek podszedł do Stefana, dłubiącego coś przy rurach.
- Co jest, kreci kopiec?
- Bambusowa tyczka, woda, kurka wodna, nie chce, psa ogon, lecieć.
- Poka. Trzeba, garb wielbłąda, mocno ciongnąć. Coś, kurczę, rułe zatyka.
Maciek ze Stefanem zaparli się nogami o krawężnik i ciągnęli z całej siły.
- Kaczy dziób! Idzie!
- Sam, desuetudo, idziesz! Nie idzie, koci ogon!
Nagle, udało się. Maciek ze Stefanem polecieli do tyłu.
- Niech mnie kulę biją…
- Do jasnych kominów! Co to, psia kostka, jest?
Przed dwójką odważnych teutońskich hydraulików leżał pobrudzony szlamem przedmiot, jakiego w życiu nie widzieli.
- Mieeeetek!
- …
- Mieeeetek!
- …
- E, złamany psi patyku! Choć, psie siki, tutaj!
- Idem per idem.
Mietek krytycznie przyjrzał się leżącemu w szlamie przedmiotowi.
- Kurczę blaszka, ja nie mogę!
Mietek głęboko się zamyślił. Był z całej trójki teutońskich hydraulików najstarszy, a przez to jak wszyscy trzej wierzyli, także najmądrzejszy. Marmurowy Król Michael dobrotliwie spoglądał ze swojego postumentu na całą scenę. Mietek wziął leżący obok drewniany kij i ostrożnie poszturchiwał leżący przedmiot. Potem ostrożnie obrócił go na drugą stronę.
- Kurza twarz, to chyba książka!
- Niech to dunder świśnie!
Teutońscy hydraulicy odsunęli się na bezpieczną odległość. Mietek jako najstarszy zadzwonił po straż miejską.

***

T
eutońscy hydraulicy wraz z dwoma Strażakami – Adrianem i Przemkiem – przyglądali się książce.
- Adrian, ty umiesz czytać – powiedział Przemek – weź przeczytaj co tam jest napisane.
- Może lepiej weźmiemy to dla komendanta?
- Nie, on już książkę ma, czytaj.
- S… S… yyy… Sąd! Sąd! Sąd! Rejajow… yyy… Rewiro… Rejonowy! Sąd Rejonowy!
- Na rany oga**, to pewnie książka jakiegoś sędziego. Dzwonimy do Sądu.

***

A
nastazja poprawiła niesforny lok, tak żeby wyglądał na bardzo niesforny. Kamerzysta Telewizji Sarmackiej był już gotowy, ujęcie na Anastazję i gmach Sądu Rejonowego w Srebrnym Rogu.
- Wchodzimy!
- Dzień dobry! Anastazja Gadzina na żywo spod Sądu Rejonowego w Złotym Rogu! W dniu dzisiejszym tutejsi teutońscy hydraulicy znaleźli w kanalizacji akta cywilne tutejszego Sądu! Jak one tam trafiły! Śledztwo wykazało, że spuściła je w muszli tutejsza sędzina, która miała dość sporów pomiędzy zwaśnionymi od 7 pokoleń sąsiadami! Sędzina została już wyprowadzona z Sądu przez uzbrojonych prefektów! Łączymy się teraz na żywo z naszym mobilnym studiem live, które jest zaparkowane po drugiej stronie ulicy!
- Dzień dobry państwu! Z tej strony Jan Natropie! Gościmy w naszym mobilnym studiu live specjalnego gościa! Pełnomocnika powoda w sprawie, której akta sędzina spłukała w sedesie! Dzień dobry panie mecenasie!
- Dzień dobry państwu.
- Panie Mecenasie! Niech Pan przybliży naszym telewidzom sprawę!
- Szanowni telewidzowie, sprawa dotyczy szkody wywołanej przez kury pozwanego, które wtargnęły na posesję mojego mandanta i wyjadły trawnik, w niniejszej sprawie dochodzone jest nie tylko damnum emergens związane z ubytkiem trawnika, ale także lucrum cessans, bowiem mój mandant od 7 pokoleń marzył o tym, żeby wygrać konkurs na najbardziej zielony trawnik we v-świecie, w tym roku zamierzał po raz pierwszy w konkursie wystartować i go wygrać, mój mandant dochodzi także zadośćuczynienia za cierpienia psychiczne i fizyczne które poniósł w związku ze zjedzeniem trawnika, a przez to niemożność realizacji swoich życiowych marzeń, powód ma problemy ze snem, w nocy budzi się wielokrotnie z bijącym sercem, źle śpi, ma ataki płaczu, agresji, zamknął się w sobie, kłuje go w boku, załamało się jego pożycie małżeńskie…

PSTRYK!

J
anusz wyłączył telewizor. Nie mógł znieść już tej sieczki. Janusz był teutońskim emerytowanym nauczycielem, mieszkającym pod Srebrnym Rogiem. Zamiast oglądać telewizję wolał poświęcić się swoim zainteresowaniom.
Janusz od 2 lat i 4 miesięcy pracował z zapałkami. Starannymi mozaikami wykleił już duży pokój, toaletę i przedpokój. Janusz spojrzał z zachwytem na swoje dzieło oświetlane przez promienie zachodzącego słońca.


* Autor uprzejmie wyjaśnia, że dialogi między Maćkiem, Mieczysławem i Stefanem w rzeczywistości wyglądały nieco odmiennie, jednakże autor nie chce epatować wulgarnym językiem. Autor uprzejmie informuje czytelnika, że może w swojej własnej wyobraźni ubogacić dialogi wskazanej trójki o taką liczbę kurew jaką uzna za odpowiednią. Świadczy to nie o autorze, lecz o czytelniku.

** Autor uprzejmie wyjaśnia, że nie chciał nikogo obrazić, a miał poważne wątpliwości co do tego, czy sporny wyraz napisać przez małe b, czy też przez duże B. Obie formy mogłyby kogoś urazić, czego autor za wszelką cenę chce uniknąć. Czytelnik powinien sam, w zgodzie ze swoim sumieniem, zdecydować jakie b/B jest tam użyte.
Dotacje
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Vladimir ik Lihtenštán, 05.02.2016 r. o 06:36:59
Za ładniejsze formatowanie dałbym serduszko. :(
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Robert Fryderyk, 05.02.2016 r. o 07:00:44
Majndfak z rana jak śmietana!
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Maxymilian Velmilla-Popow, 05.02.2016 r. o 12:25:08
Idem per idem! hahahahaha!

czy autor po prawie albo na prawie?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Wojciech Hergemon, 05.02.2016 r. o 13:35:57
Chłop dostał w kinie zawału.
- Czy jest na sali lekarz?
- Nie, ale ja jestem studentem prawa.


Jak widać mało co jest bardziej obciachowe niż bycie studentem prawa. Autor w swoim życiu dąży do unikania obciachu, o ile tylko jest to możliwe.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Alexander White.
Wojciech Hergemon, 05.02.2016 r. o 13:43:00
Co do formatowania. Za jakoś druku odpowiada wydawca, który jest strasznym centusiem. Oczywiście, że znacznie lepiej by się czytano, gdyby drukowano OBT porządnie, na kredowym papierze, artykuły były ilustrowane dużymi zdjęciami z seksownymi panienkami, a zamiast reklam panaceum na halusky były reklamy TAG Heuera i Breitlinga.

Niestety. Jest jak jest. Wydawca to skąpiradło, i OBT jest drukowany starym laserjetem, na końcówce toneru, na ekopapierze z odzysku, zdjęcia są marnej jakości i czarnobiałe, a czytelnik musi czytać o środkach, które likwidują haluksy dzięki jednej prostej metodzie w 3 minuty.

Plusem jest za to to, że OBT jest niezastąpione przy wszelkich remontach, czy też przy rozpalaniu pieca kaflowego, czy kominka. Można też go dawać świniom na niestrawność, zwłaszcza że nie stać wydawcy na kolorowe, toksyczne farby, takie jak w modnych żurnalach.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Maxymilian Velmilla-Popow, 05.02.2016 r. o 14:45:53
W takim razie z autorem mamy na pieńku. Łatwo obrażasz.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Wojciech Hergemon, 05.02.2016 r. o 17:16:21
Autor dokonuje jedynie syntezy ogólnie znanych faktów, dążąc do ustalenia prawdy. Autor nie jest w stanie nic poradzić na to, że są osoby w ocenie których jest to jedynie prawda o charakterze materialnym, w dodatku w dużym stopniu subiektywna.

Nota bene, autor pamięta czasy, kiedy studenci prawa mieli tak wysoką samoocenę, że nic ich nie ruszało ;).
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Maxymilian Velmilla-Popow, 05.02.2016 r. o 17:31:49
Nie chcę autora smucić, ale czasy się zmieniły. Jeżeli autor z taką swobodą ocenia i obraża (nie wiedząc z kim ma do czynienia) to jest żałosny.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Wojciech Hergemon, 05.02.2016 r. o 18:17:02
Autor w pełni zdaje sobie sprawę, że jest nikim, nadto w ocenie niektórych kreaturą żałosną. Autora takie rewelacje ani nie smucą, ani nie ruszają.

Autor jednakże wskazuje, że postawa nacechowana chociażby odrobinką dystansu do siebie i otaczającego świata często sprawia, że odbiorca rozumie rzeczywisty sens i cel wypowiedzi.

Brak takiegoż dystansu nieurchronnie natomiast prowadzi do odbierania wszelkich wypowiedzy ad personam i chowania uraz. Autor jednakże pozostawia czytelnikom swobodny wybór co do tego, w jaki sposób chcą odbierać OBT.

Wydawca dał jasno do zrozumienia autorowi, że ważne jest nie żeby rozumieli, tylko żeby kupowali.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Maxymilian Velmilla-Popow, 05.02.2016 r. o 19:07:53
No dobrze Panie Hergamonie.
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany