6206. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
203. dzień panowania Piotra III Łukasza
Gazeta Teutońska, Vladimir ik Lihtenštán, 29.11.2015 r. o 14:09:25, tantiemy: 7 024.00 lt
Próba interpretacji "Markiza Altborskiego" pióra Kristiana Arpeda
Seria wydawnicza: Sztuka Apollina
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Upadek idei wyrażony w "Markizie Altborskim",

czyli próba interpretacji dzieła Kristiana Arpeda przez pryzmat nihilizmu i filozofii hinduizmu.



"Z herbów oblazła pozłota i w jedwab wżarły
Się mole, szumne idee i piękno zmarły,
Pozostały dumne słowa oraz wspomnienia
Dni minionej chwały, też niewielkie marzenia
Gubione gdzieś wśród celebracji pustej formy."

Jest rok 2015. Von Thorn-Czekański na łamach "Kuriera" wyraża w pierwszym akapicie swój zachwyt z powodu ukończenia przez mikroświat 18 lat. Tymczasem idea mikroświata mozolnie chyli się ku upadkowi, w świadomości mikronautów powstał mit Złotego Wieku - czasów dobrobytu, aktywności i zaangażowania. Wielkie mocarstwa, jak Dreamland i Scholandia są martwe, choć starają się nas przekonać, że daje im to możliwość spojrzenia na v-świat z dystansem. Optymistyczne samooszukiwanie się? Tak i nie. Tak, bo z tego dystansu nie zrodzi się już nic; nie, bo z perspektywy trupa wiele spraw może się wydać śmiesznych, które dla wciąż żywych są tak bardzo poważne.

"Jeżeli mikroświat upada politycznie, prawie – ratujmy go sztuką, kulturą!" pisze autor "Markiza Altborskiego" w komentarzu do pierwszego wydania tego wiekopomnego dzieła. Czy mikroświat ma przejść z republiki nołlajfów, którzy zaspokajają swoje niespełnione realnie ambicje w v-polityce ku nowej formie? Idylliczne królestwo sztuki! Cóż, to zawsze jakaś alternatywa, bo do wyboru mamy chyba tylko rozpamiętywanie "dni minionej chwały" lub skupienie się na sztuce i doskonaleniu własnego warsztatu twórczego.

Ten artykuł jest tylko zbiorem przemyśleń, niczym więcej. Interpretacje nawet największych dzieł zawsze stanowiły dla mnie trudność, ale mam nadzieję, że ta nie będzie całkiem bezpodstawna.



Faza Brahmy, nadzieja odrodzenia?

W dziele mamy do czynienia z minimum dwoma głównymi wątkami. Pierwszy to morderstwo Lamberta dokonane z zimną krwią przez Herolda. Lambert uzurpuje sobie tytuł należący do Herolda (możnowładcy altborskiego). Gniew i frustracja z tego powodu znalazły manifestację w świecie zewnętrznym w postaci krwawego czynu. Jedna niegodziwość zrodziła kolejną niegodziwość, choć tytułowy Markiz Altborski nie planuje w ogóle zabójstwa z zimną krwią, przynajmniej nie w pierwszej chwili.

Herold udaje się w podróż na królewskie wezwanie, w czasie której pada ofiarą własnych emocji:
"Udać do Almery – do małżonka! – się miałem
Zbłądziłem, chęć zemsty w złej frustracji amoku
Mną ogarnęła. Jak dalej żyć – zapomniałem
Kiedy ludzie żerują na życia dorobku.

Zamiast tego – u wrót kraju Gideny jestem
Widzę at Aterów nieziemskie posiadłości
Pomimo tego, że intencje miałem czystem
Zrobię wszystko, by chronić Ferskich – moje! – włości."

Kolejny wątek to upadek, który jest związany ściśle z pierwszym i stanowi jakby jego pogłębienie do warstwy filozoficznej. Herold, jako wybitny znawca swej dziedziny, ma pomóc przy organizacji dworu. Jako że jego droga zahacza o miejsce pobytu uzurpatora, postanawia wyjaśnić sprawę z Lambertem. Niestety całe zajście, jak już wspomniałem, kończy się źle dla obu stron. Lambert umiera, a Herold staje przez Trybunałem, który skazuje go na zesłanie do Loardii.

Herold może symbolizować idee (mikroświata), która się wypaliła:

"Realiozy zgrozo! Odbierasz mi nadzieje
Wszystkie, by przywrócić moje młodzieńcze dzieje.
Aktywny byłem; wszystko na guzik spinałem
Ostatni. Już nie umiem… Wszystko… Zapomniałem…"

Mimo to w fazie Brahmy, w fazie powstawania (jakiego?), tli się dla niego jeszcze nadzieja. Herold bowiem po otrzymaniu listu wzywającego go na dwór, mówi z energią: "Czas wziąć sprawy w Herolda ręce."

Jak więc możliwe, że Herold, który co prawda jest już zmęczony, ale wciąż chce się wykazywać zapałem, ostatecznie upada? Chór w akcie I., scenie 3. wyraźnie przepowiada:

"Kto pysznił się za życia – hybris! – nie jeden raz,
Swoją doniczkę nad innymi stawiał; lęki.
Ten będzie tym, kim gardził za żywota nieraz
Pośmiertne będzie katorżnicze cierpiał męki."

Sam Herold recytuje również:
"Stoimy – my – wielcy v-świata
Emanując ignorancją błękitnokrwistych
Nikt w pollinie z nami się nie brata
Głupi!, nie widzi naszych atutów oczywistych"

Czy powodem upadku wielkich idei, potężnych mikronacji może być pycha? Tym samym Faza Brahmy, która zgodnie z kosmologią hinduistyczną jest fazą, w której z pępka Brahmana-Iśwary wyrasta lotos, z którego z kolei rodzi się Brahma pogrążony w medytacji. Z jego głębokiego stanu wewnętrznej zadumy rodzi się iluzja-świat. Ta faza nie wyraża więc nadziei, ale rozpacz, albowiem każde narodziny oznaczają śmierć. Tutaj nie ma nadziei na odrodzenie, jest tylko pewność upadku, gdy to, co jest iluzją, pojmujemy na serio.

Czy dla Herolda była nadzieja? Oczywiście, wystarczyło, żeby zrezygnował z pychy. Czy dla mikroświata jest wciąż nadzieja?



Faza Wisznu, powolne zatracenie


Herold przybywa do domu Lamberta, by wyjaśnić z nim, dlaczego on uzurpuje sobie tytuł altborski. Niestety na scenie występuje dwa charaktery destrukcyjne i przepełnione pychą. Lambert opluwa gościa, Herold postanawia uzewnętrznić swój gniew i przebija serce uzurpatora sztyletem.

W celi więziennej Herold w pierwszej chwili usprawiedliwia swój czyn i wygłasza długi monolog. Zdaje sobie sprawę w własnego położenia i czyni autorefleksję nad sobą:

"Mnie pilno było wciąż do innych się czepiania –
Teraz mi grozi śmierci brygada, kompania."

Mimo to Herold nie czuje skruchy. Gdy Trybunał wydaje wyrok, krzyczy: "Skandal, łajdactwo!".



Faza Śiwy, lgnięcie do złudzeń świata

Herold trafia do Loardii, gdzie pracuje przy budowie muru teutońskiego na granicy z Al-Farun. Niegodziwość zrodziła niegodziwość, jedna śmierć skutkuje drugą śmiercią, niczym w odwiecznym kołowrocie pustych, iluzorycznych zdarzeń. Prawo karmiczne, przyczyny i skutki, które wiodą jednostkę w objęcia zatracenia...

Herold umiera. Właściwie dlaczego? Czy z powodu ciężkiej pracy? Czy z powodu wyrzutów sumienia? Nie i nie.

"Piękne miałem życie – teraz nic, tylko płakać!
[...]
Korona cierniowa na mej głowie spoczywa;
Marzenia a propos wolności błogiej zmywa.
Nie dam już rady…
… Tchu brak
… Hadesa ramię duszę oplata."

Markiz oddaje się słodkim objęciom śmierci z żalu nad własnym życiem; z żalu nad tym wszystkim, co osiągnął i bezpowrotnie utracił; z tęsknoty za wolnością. Jego życia było wielkim lgnięciem do iluzji Brahmy, co manifestowało się pychą i pogardą.

Pierwsze wersy epilogu oddają według mnie obecne położenie części państw polskiego mikroświata, szczególnie mówię tutaj o naszych drogich sąsiadach - Dreamlandzie i zhołdowanej Scholandii:

"Umrzeć – ku ach! rozpaczy – przyszło mu samotnie;
Nie było dla niego wybawicielki – Sonii.
Chociaż mówił zawsze o wszystkim górnolotnie
Zgasnąć przyszło we własnych jękach kakofonii"

Ale czy takim stwierdzeniem nie grzeszę, podobnie jak tytułowy bohater wielkiego dzieła Kristiana Arpeda, pychą?



Moksza

Wyrwanie się z iluzji, możliwość spojrzenia na rzeczywistość z boku, tym jest najświętsza moksza. Czy mokszę odnajdujemy w "Markizie Altborskim"? Według mnie (w pewien sposób) tak. Autor w moim odczuciu, choć sam zaprzecza, jakoby przy pisaniu dramatu przyświecał mu wyższy cel, próbuje pokazać nam zatracenie, któremu poddaje się już od dłuższego czasu mikroświat. Podobnie, jak Herold Wielka Trójka zgrzeszyła pychą i zapewne nadal nią grzeszymy w stosunku do wyradzających się z pustki i równie szybko obumierających państewek Nordaty. Czy my, Sarmaci, nie czujemy wyższości i pogardy w stosunku do Dreamlandu i Scholandii?

Mikroświat umiera i raczej nie uda się tego zahamować. Oczywiście nie pamiętam początków v-świata, ale mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że np. w 2008 roku było wśród nas więcej życia i radości. Dziś patrzę na wszystko z perspektywy mikronauty, który osiągnął wszystko i nic więcej osiągnąć nie może. Wszystko stało się puste i nijakie, choć nadal pozostali ludzie!

Faza Brahmy to rozpacz z powodu narodzin i pewności śmierci, Faza Wisznu to powolne zmierzanie ku Hadesowi, Faza Śiwy to lgnięcie do iluzji. W której fazie jest obecnie Sarmacja? W której z nich znajduje się mikroświat?

Kristian Arped postuluje, żebyśmy zajęli się sztuką. Jak pisałem na początku, jest to pewna alternatywa, ale czy i sztuka nie wyblakła? Dla kogo mielibyśmy pisać? Ilu z odbiorców będzie w stanie nas pojąć? W końcu i "Markiz Altborski", który zrobił ogromne wrażenie i ujawnił z całą pewnością jeden z największych talentów pisarskich w historii Sarmacji, straci swój sens, bo za kilka lat nowi nie będę już rozumieć kontekstu, ani wyrafinowanych aluzji i gier słownych, które są zawarte w tekście. W takim razie, skoro nic nie jest trwałe, czy cokolwiek ma sens? Może zwyczajnie usiądźmy i poczekajmy na śmierć?
Dotacje
Ten artykuł dotowali: Kristian Arped, Gotfryd Slavik de Ruth.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Kristian Arped, 29.11.2015 r. o 14:30:38
Po pierwsze, chciałbym podziękować za powyższą interpretację. Poświęcenie czasu na analizę i interpretację utworu jest największym honorarium, jakie może twórca otrzymać.

Ciężko powiedzieć czy interpretacja jest dobra czy zła. Każdy ma własny rozum. Każdego spotkało w życiu co innego i w końcu – wszyscy odbieramy świat inaczej. Jednak muszę przyznać, że nihilistyczna interpretacja para-neoromantycznego Markiza Altborskiego b. przypadła mi do gustu.

Chciałbym się jeszcze odnieść do ostatniego paragrafu. Jeżeli ktokolwiek będzie pamiętał nawet za rok o Markizie Altborskim, to będzie to cud, więc takimi rzeczami nie warto się przejmować.

Wszystko jest ulotne, ale czy ulotności nie można kochać? Japończycy przez swój romans z nią spłodzili miliony haiku. Nie było warto? Jasne że było.

My – nie tylko w Sarmacji – nie jesteśmy profesjonalistami; nie trudnimy się na co dzień rzemiosłem Apollina, a przynajmniej nie ja. Co jest lepsze – zapisać cały zeszyt wierszem i wrzucić do szuflady, by potem go przy porządkach wyrzucić, spalić, czy może opublikować w mikroświecie, gdzie na pewno ktoś twoje wypociny przeczyta?

Mikroświat jest pięknym zbiorowiskiem ponadprzeciętnych ludzi, jak ujął to pewnego dnia na IRC-u mar. Kawowy. I nie – pozostając w tematyce –, nie pysznię się. :D

Nawet jeżeli mikroświat nie jest preludium do kariery w nieistniejącym realu, to lepiej coś tworzyć, niż ciągle być biernym konsumentem. Nawet, jeżeli ta pseudo-sława miałaby zniknąć w okamgnieniu.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Marek von Thorn-Chojnacki, 30.11.2015 r. o 18:51:39
Piękne czytałem z łezką w oku.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adunaphel Kovall, 01.12.2015 r. o 15:12:27
Ciekawie przedstawione. Czytania jest ale warto się doedukować czytając artykuł :D
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany