6207. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
204. dzień panowania Piotra III Łukasza
Gazeta Teutońska, Vladimir ik Lihtenštán, 04.10.2015 r. o 10:56:45, tantiemy: 7 304.00 lt
Wyznania markiza
Seria wydawnicza: Sztuka Apollina
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Wyznania markiza,

albo słońce nad Abvienolheim



Z
obacz, jak pięknie słońce wschodzi na horyzoncie. Usiądźmy razem na mojej werandzie i delektujmy się pięknem blasku życiodajnych promieni. Słońce delikatnie padnie na Twoją twarz, parujący kubek kawy wypełni chłodną, jesienną przestrzeń między nami kłębami kojącego ciepła, a mój papieros będzie dymił leniwie niczym trociczka na ołtarzu jakiegoś egzotycznego bóstwa.

Urodziłem się w Grodzisku za panowania Piotra Mikołaja. Pewnie Cię to zaskoczy, bo większość ludzi jest przekonana, że od zawsze żyłem w Teutonii. Tak jednak nie jest. Urodziłem się w najuboższej dzielnicy, pośród wandejskich imigrantów. Moja rodzina pochodziła ze starej, slaviańskiej szlachty, która w wyniku historycznych zawirowań utraciła tytuły i ziemie. Przodkowie przeprowadzili się do stolicy Sarmacji, by tam pędzić biedę.

Iwanowiczowie od niepamiętnych czasów byli panami Abvienolheim. Slaviańska nazwa tej posiadłości już dawno temu przepadła w mrokach historii, a moje nazwisko pochodzi od legendarnego założyciela rodu - Ivana Gryfojeźdźcy, który otrzymał od boga lasów - Aspargaja, magicznego gryfa, na grzebiecie którego uwolnił księżniczkę z rąk enderaskiego możnowładcy i wywołał tym samym wojnę między Slavianami, a Ednerasjanami. To tyle, jeśli chodzi o legendy. Moja rodzina zawsze miała kroczącego lub wspiętego gryfa na tarczy, a kiedy swoją pracą otrzymałem szlachectwo, umieściłem go na teutońskiej szachownicy.

Po śmierci moich szacownych rodzicieli wróciłem do Teutonii, wówczas jeszcze Marchii. Swoją pracą piąłem się po drabinach tytułów, urzędów i godności. W międzyczasie musiałem uciekać z Teutonii i tułać się po mmikroświecie. Gdy ponownie wróciłem, zwrócił na mnie uwagę ówczesnych król teutońskich Michael von Lichtenstein i mnie adoptował. Tym samym stałem się członkiem jednego z najwyśmienitszych sarmackich rodów i odzyskałem stare rodzinne lenno.

Nie wiem, skąd pochodzi nazwisko mojego przybranego ojca. Wiem, że moja rodzina spokrewniona jest z Rodem Wężów, który wydał Piotra Mikołaja, tego, który lata wcześniej, przed adopcją, skazał mnie na banicje. Być może rodzina von Lichtensteinów jest tak stara, że i ich ziemie, nad którymi panowali, przestały istnieć pod swoją pierwotną nazwą?

Później szczęśliwie pojąłem małżonka, zgodnie z rytuałami Wielkich Binarów. Jego bialeńskie nazwisko brzmiało Iversen, ale naród bialeński, jako naród barbarzyński, nie może mieć chwalebnej historii swoich atentatów! Natomiast po adopcji stał się Arpedem. Przez to małżeństwo zjednoczyliśmy dwie największe i najwspanialsze rodziny.

Oj, widzę, że Twoja kawa całkowicie wystygła! Może masz ochotę na herbatę? Zaraz nastawię czajnik.



Potwierdzenie przelewu
Dotacje
Ten artykuł dotowali: Kristian Arped, Gotfryd Slavik de Ruth.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Daniel Chojnacki, 04.10.2015 r. o 11:04:55
Popraw mnie, jeśli się mylę, ale zostałeś nie skazany na banicję, tylko wydalony z powodu nawoływania do secesji Marchii Teutońskiej?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Vladimir ik Lihtenštán, 04.10.2015 r. o 11:23:35
Być może i wydalony, kto dzisiaj o tym jeszcze pamięta...
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Daniel Chojnacki, 04.10.2015 r. o 11:42:50
Ja :D
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Kristian Arped, 04.10.2015 r. o 11:47:34
http://prawo.sarmacja.org/akt,2906.html
:D
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Vladimir ik Lihtenštán, 04.10.2015 r. o 11:48:28
:(
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Teodozjusz Azoramath-Arped, 04.10.2015 r. o 11:51:21
No nie, wychowałeś wśród wandusiów, to wyjaśnia dlaczego cie nie lubiłem. :D

Jeszcze trochę, i będziesz diukiem!
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Vladimir ik Lihtenštán, 04.10.2015 r. o 11:57:22
Ja zawsze powtarzam, że dwa rodzaje diuków:
a) prawdziwi diukowie,
b) diukowie_bo_akurat_uzbierali_wymaganą_ilość_wsi.

Ja będę tym drugim diukiem, jak Książę da...
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Daniel Chojnacki.
Michał Pséftis, 04.10.2015 r. o 12:07:11
Czyli mamy tylko jednego prawdziwego diuka (nie liczę diuczess) - diuka hasselandzkiego, który na dodatek nie przeprosił?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Irmina de Ruth y Thorn, 04.10.2015 r. o 12:38:50
Diuk musi przeprosić :D
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Avril von Levengothon, 04.10.2015 r. o 12:51:02
Czyżby jakaś zapowiedź biografii się szykowała? :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Daniel Chojnacki, 04.10.2015 r. o 12:54:02
Długo mi zajęło, żeby się do Ciebie przekonać po tym, jak ponownie zostałeś wpuszczony do Sarmacji.

...

Ale się przekonałem.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Daniel Chojnacki.
Vladimir ik Lihtenštán, 04.10.2015 r. o 13:05:01
Nieee, nadal jestem tylko teutońskim gówniarzem. :(
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Marek von Thorn-Chojnacki, 04.10.2015 r. o 19:45:02
Jak zwykle przesadzasz z skromnością.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Gotfryd Slavik de Ruth, 04.10.2015 r. o 20:47:12
Wcale nie taki "teutońskim gówniarzem", bo z tego co ja wiem to nie jeden samorząd może nam zazdrościć takiego gówniarza... :P
A tak poza tym to fajna historia...
Ten komentarz czeka na serca.
Daniel Chojnacki, 05.10.2015 r. o 00:13:12
ok, to sie odprzekonuje ;p
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany