5599. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
1405. dzień panowania księcia Tomasza Ivo Hugona
Głos Sclavinii, Karolina Aleksandra, 29.03.2015 r. o 18:56:35, tantiemy: 13 506.00 lt
Niedziela z... JKW Danielem Łukaszem [#10]
Seria wydawnicza: Niedziela z…
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
82OyQZ5z.png

W jubileuszowym odcinku „Niedzieli z...” Głos Sclavinii umówił się na rozmowę z JKW Danielem Łukaszem, Księciem-Seniorem i trendsetterem. Jako pierwszy abdykował niespodziewanie, zrobił Przepad™ (ten pierwszy i oryginalny), a dzisiaj spogląda na Sarmację z nieco innej pozycji. Zapraszamy do lektury.

Głos Sclavinii: Bądźmy szczerzy. Panowanie JKM Daniela Łukasza wydarzyło się tak dawno temu, że nowi mieszkańcy bez lektury kronik mogą mieć problem ze skojarzeniem, kiedy to właściwie było. Od momentu abdykacji WKW w Księstwie wydarzyło się już wiele, m. in. kolejny przepad i kolejne abdykacje. Jak się na obecną sytuację Księstwa zapatruje Książę-Senior, wypoczywający w swojej willi na sarmackiej prowincji?

Daniel Łukasz: Ta prowincja to wiocha Grodziskiem zwana. Tu się v-urodziłem i tu v-umrę. Zaczynałem jako... gimnazjalista, za panowania Piotra Mikołaja, jeszcze przed Wandejskim Czerwcem. Szmat czasu.

Sarmacja nie jest w kryzysie, w kryzysie są mikronacje jako całość, ten projekt po prostu potrzebuje nowych ludzi. My natomiast, jako państwo, potrzebujemy liderów, których nie ma. Przydałby się kolejny Michaś, Piotr Mikołaj, Khand i Kedar. Nawet obecny stan liczebny to spory potencjał, ale brakuje wyrazistości. Sam nie wiem, dlaczego nowym twarzom ciężko jest wprost walczyć o swoje poglądy, negować konkretne rozwiązania ustrojowe. Krótko mówiąc, brakuje sporu i trwałego podziału.

Sarmacja wygląda mniej-więcej tak jak wojna okopowa na rzucanie się papierowymi samolocikami. Proszę spojrzeć - gdy pojawia się Helwetyk Romański, za nim podąża rewolucja ustrojowa. Przewraca wszystko do góry nogami za każdym razem, gdy tylko rzuci ideę. Obecni liderzy są jedynie wykonawcami modyfikującymi pierwotny zamysł. Brakuje ludzi, którzy sami kreowaliby pomysły.

GS: Tworzenie idei nie jest łatwą rzeczą, a wielu z osób, które wymienia JKW, nie ma już z nami lub wpadają tylko raz na jakiś czas. Michaś — JKW Michał Feliks (także Defloriusz Dyman Wander) ostatnio chyba wypoczywa na plażach Tropikany, JKW Helwetyk Romański mimo zaawansowanej realiozy, dogląda stanu państwa, a markiz Kedar z Margon udziela się tylko jako trener drużyny teutońskiej w Xperteleven. A oś sporu jest — co pokazał chociażby Sejm Walny czy ostatnia kampania wyborcza. Można się spierać o cudzoziemców, o rozumienie wolności słowa. Czego brakuje? Być może ludzi chętnych do podjęcia polemiki?

DŁ: Stąd stwierdzenie "kolejny", potrzebujemy wyrazistych osobowości, czyli następców tych, którzy polaryzowali scenę polityczną. Z całą pewnością obecnym graczom nie brakuje podstawowej wiedzy. Odnoszę wrażenie, że nie mają parcia na szkło.

Spór o Sejm Walny się skończył. Nie wiem, czy ktoś jeszcze aktywnie o niego walczy. A gdzie podziała się idea likwidacji monarchii i wprowadzenia republiki? Dlaczego ci, którzy nazywają się monarchistami, nie podejmują aktywnych działań do wzmocnienia uprawnień Korony? Naród nie był kiedyś wyłącznym suwerenem, a książę miał prawo do wydawania dekretów z mocą ustawy.

Osiągnęliśmy ten punkt ewolucji ustroju, w którym monarchia parlamentarna i znikome uprawnienia księcia została uznana za linię, której nie wolno przekraczać. Nawet monarchistom.
Ostatnia kampania wyborcza była nudna jak flaki z olejem. Markus Arped stworzył z niczego formację, która bez żadnego pomysłu na siebie wygrała wybory. Teraz odwalają cyrki w parlamencie, bo nie łączy ich nic oprócz tego, że nie są Teutończykami.

Tym, którzy grają pierwsze skrzypce w polityce (całkiem niedawno to były młode wilczki), brakuje zębów. Nie mają parcia na władzę, a jeśli nawet ją mają, to nie wiedzą, co z nią zrobić.

GS: A WKW? Nie marzy się Waszej Książęcej Wysokości powrót do władzy, niekoniecznie centralnej, może w którymś samorządzie? Doświadczenie i inne walory WKW na pewno mogłyby być cenne.

DŁ: Ostatni epizod z kierowaniem rządem skończył się tak, że musiałem zrezygnować, bo nie najpierw nie miałem czasu doglądać wszystkiego tak perfekcyjnie, jak gdy zostałem Kanclerzem. Potem nie miałem... dostępu do internetu. Nie mam 'fazy' na samorządy. Jasne, że czasami nachodzi chęć na złapanie wszystkiego za twarz i zaprowadzenie swoich porządków... (śmiech) Ale rolą byłego monarchy nie jest panoszenie się, a i z czasem nie jest tak łatwo, jak to bywało dawniej. Jeśli zachodzi taka potrzeba, staram się pomóc. Mam nadzieję, że udowodniłem to latem podczas regencji.

GS: Zasłynął WKW między innymi z dosyć burzliwej abdykacji. Wiele osób jednak odniosło wrażenie, że JKW Piotr II Grzegorz przebił WKW w tym rankingu…

DŁ: Ciężko to ocenić. W zasadzie wszystko,co zrobiłem (poza jedną decyzją) bym powtórzył. Sarmacja potrzebowała, w mojej ocenie, wstrząsu. Taka terapia została zastosowania i... chyba wszystko zaskoczyło. Może nie dokładnie tak, jak sobie to zaplanowaliśmy, ale cel uświęcał środki.

Natomiast mój następca był, jaki był. Każdy, kto go znał, miał również świadomość wyjątkowo wybuchowego charakteru. Mieliśmy na tronie nerwusa, aczkolwiek zdolnego i potrafiącego podejmować trudne decyzje. Moim zdaniem to było bardzo dobre panowanie. Potem zwinął zabawki, ale taka była umowa. Od samego początku. Złota Wolność była Piotra II Grzegorza.

Mój nastepca polaryzował scenę polityczną, wokół siebie skupił sporo grono oddanych mu ludzi. Potrafił namawiać do powrotu tych, których reszta społeczeństwa nie chciała znać. Był zręcznym i bardzo kontrowersyjnym politykiem. Walczył też o swoje uprawnienia, bo to również z nich wypływała jego pozycja. Takich ludzi potrzebowalibyśmy dzisiaj.

GS: Dzisiejsza Sarmacja bardzo się różni od Sarmacji 2007 roku, w której byliśmy oboje, mimo że w różnych pozycjach. Za nami lata historii i różnorakich doświadczeń. Doświadczeń, które doprowadziły m. in. do ograniczenia uprawnień i roli monarchy. To źle czy dobrze?

DŁ: Sarmaci nauczyli się odpowiedzialności za swoje państwo. To jest coś, czego nie było. Nie byłoby tego, gdyby nie ograniczenie uprawnień księcia, który usunął się w cień i nie odgrywa już pierwszoplanowej roli. Myślę, że zmiany ustroju poszły w dobrą stronę. Władza księcia rzeczywiście była zbyt wielka.

Należy tylko pamiętać, że korona to żaden przywilej. Piastun tego stanowiska też musi, mówiąc kolokwialnie, mieć fun. Inaczej szybko się wypali. Głowa państwa musi też zachować pewne uprawnienia na wypadek kryzysu, które może stosować niezależnie od innych. Rząd książęcy to żadne uprawnienie. Rada Ministrów w zasadzie robi coś innego oprócz czystej administracji? Nie zauważyłem. Chyba jedyny aspekt, w którym można dać się ponieść fantazji, to polityka zagraniczna.

GS: Polityka zagraniczna w ogóle pod koniec zeszłego roku była gorąca. Sarmacja przypomniała sprawę Awary, wzbudzając wiele aktywności, oświadczeń i artykułów w gazetach mikroświata. Warto było?

DŁ: Pewnie, że tak. Jak się skończyło? Awara jest nasza, mikroświat pokazał swoją bezsilność. Jedynie premier von Witt próbował niczym spartiata, z gołą klatą i czerwonym płaszczem (no dobra, w „300” to byli jacyś klauni, nie hoplici), bronić wydumanego porządku. Przeliczył się jednak. Pokazaliśmy klasę, bo byliśmy zjednoczeni. Myślę, że bawiliśmy się przednio i utarliśmy nosa wszystkim dookoła. Zniesmaczenie na twarzach tzw. niezależnych komentatorów tylko utwierdza mnie w tym, że było... super. Uwielbiam zapach napalmu o poranku! (śmiech)

GS: Widać, że mimo wypoczywania, orientuje się WKW w sarmackiej polityce i ma zdanie na każdy temat. A już poza polityką — co w wolnym czasie robi WKW?

DŁ: Mam takie wielkie koło fortuny w ogródku. Kręcę i sprawdzam, jaka sprawa wpłynie do sądu i do mojego referatu. Do wyboru są znieważenie, znieważenie, znieważenie i znieważenie. Weźcie się, ludzie, ogarnijcie.

GS: Innymi słowami, namawia WKW do wyluzowania? (śmiech)

DŁ: Tak, pośladów.

GS: Miło się rozmawia, niemniej, powoli czas już kończyć. Kto następny do przepytania?

DŁ: Dż.

GS: Dobrze zatem. Dla młodszych i niezorientowanych w sarmackim słowniku, wyjaśniamy — w następną niedzielę zobaczymy się z Mateuszem von Lichtenstein-Iontzem! A teraz czas na pozdrowienia, kisski i loffki.

DŁ: No więc pozdrawiam Dż., księcia Foszka oraz, oczywiście, premiera von Witta. Mam nadzieję, że pelerynka się nie przybrudziła.
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Młynek Kawowy, Andrzej Fryderyk.
Siergiusz Asketil, 29.03.2015 r. o 19:06:20
Jako młodziak pozwolę sobie dopytać: dlaczego „Dż”?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adam Jerzy Piastowski, 29.03.2015 r. o 19:36:16
No i to jest wywiad z luzem, nie powiem gdzie ;)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Henryk von Thorn-Leszczyński, 29.03.2015 r. o 19:43:02
ej nawet ja nie pamiętam, dlaczego dż.

słuszny wywiad.

i nie, karolina, nie ma osi sporu.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Henryk von Thorn-Leszczyński.
Krzysztof Czuguł-Chan, 29.03.2015 r. o 19:46:39
Jest tylko linia stęknięć, a to nie to samo.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Daniel Chojnacki, 29.03.2015 r. o 20:18:13
W zasadzie ja też nie pamiętam. Pytajcie Cetnara.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Misza "JK" Korab-Kaku, 30.03.2015 r. o 07:13:05
Quote:
A gdzie podziała się idea likwidacji monarchii i wprowadzenia republiki?
Oj takiej idei chyba nikt śmiało nie głosił. Raczej byłoby to złe rozwiązanie. Ale już rozważenie zwiększenia uprawnień korony na przykład w postaci wzmocnienia weta wraz z dostosowaniem długości panowania do warunków mikronacyjnych...
Tyle że nawet będąc za takim rozwiązaniem, przemawia pragmatyzm: to ile więcej rzeczy byłoby zrobionych.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Misza "JK" Korab-Kaku, 30.03.2015 r. o 07:18:08
Quote:
Rada Ministrów w zasadzie robi coś innego oprócz czystej administracji? Nie zauważyłem.
I to jest smutne...
odpowiedz

Rejestr zmian

Ten komentarz czeka na serca.
Krzysztof St. M. Kwazi, 30.03.2015 r. o 09:02:01
Quote:
A gdzie podziała się idea likwidacji monarchii i wprowadzenia republiki?
Przecież w czasie ostatniej debaty przy wyborze Kanclerza napisałem, że chętnie zostanę prezydentem.
odpowiedz

Rejestr zmian

Ten komentarz czeka na serca.
Misza "JK" Korab-Kaku, 30.03.2015 r. o 09:36:00
Quote:
Przecież w czasie ostatniej debaty przy wyborze Kanclerza napisałem, że chętnie zostanę prezydentem.
Wydaje mi się jednak, że ze względu na "otoczkę", która jest atutem, ograniczenie czasowe sprawowania władzy Monarchy byłoby korzystniejsze. Zniwelowałoby to wady, które były i są obecne. Realizacja projektu niemonarchistycznej "Rzeczpospolita Sarmacka", wydaje mi się w konstrukcji Prezydenckiej pójściem pod ostrą górkę. Potrafię sobie to wyobrazić, ale walczyć o to i umierać nie zamierzam.
Trzeba pogodzić się, że społeczeństwo już raz nie dało dla takiego rozwiązania zielonego światła. Szkoda, bo moim zdaniem w przeciągu roku oznaczałoby to niesamowity progres związany z "rygorem czasowym" do realizacją programu.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Daniel Chojnacki, 30.03.2015 r. o 10:30:10
Quote:
Przecież w czasie ostatniej debaty przy wyborze Kanclerza napisałem, że chętnie zostanę prezydentem.

Napisanie o tym rzeczywiście wystarczy, żeby nim zostać, prawda?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Krzysztof St. M. Kwazi, 30.03.2015 r. o 11:45:15
Quote:
Napisanie o tym rzeczywiście wystarczy, żeby nim zostać, prawda?
Nie ma takiej możliwości, żeby taki urząd w KS w ogóle powstał.
Ja - podobnie jak Misza - nie zamierzam umierać za projekt niemonarchistycznej Rzeczpospolitej Sarmackiej, który przecież nie znajduje zrozumienia ani wśród starych, ani nowych obywateli.

Czekam natomiast cierpliwie na moment, w którym moje ugrupowanie (z takich czy innych powodów) będzie miało samodzielną konstytucyjną większość. Wówczas bez żadnych zahamowań zamierzam realizować program T-K-M. Jeżeli mój plan się powiedzie, JKM Tomasz Ivo Hugo będzie ostatnim Księciem Sarmacji, choć Sarmacja formalnie nie przestanie być monarchią.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Helwetyk Romański, 30.03.2015 r. o 16:01:39
Sejm Walny był lepszym rozwiązaniem, ale skoro większość uznała, że woli powrót do partyjnych wyborów pomimo braku partii — to, cytując klasyka, „to nie kryzys, to rezultat”. Przy czym będę ostatnim, który będzie obwiniał władzę wykonawczą za administrowanie; problemem ostatnich miesięcy jest właśnie niedowład administracyjny. Z porywającymi wizjami zaczekałbym do momentu, aż w kranie będzie woda, a w gniazdku internet.

Zresztą: póki co, bardzo sobie tę wyjątkowo „postpolityczną” kadencję, z dokładnie tego powodu, chwalę — ponieważ mogę spokojnie zajmować się prowincją, nie tracąc niepotrzebnie czasu i (co najważniejsze) nerwów na ideologiczne spory.

Republikanizm jest dla mnie postulatem drugo-, jeżeli nie trzeciorzędnym. Nie dostrzegam istotnej zmiany jakościowej, jaką miałby tu i teraz wprowadzić wybór kadencyjnej Głowy Państwa. Już najzupełniej cynicznie patrząc: po co odwoływać dobrego monarchę, którego jeszcze nie dopadł Syndrom Tronu, i narażać się na wybór potencjalnie (i wielce prawdopodobnie) gorszego następcy?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Piotr von Thorn-Cetnarovich, 30.03.2015 r. o 20:45:08
A więc pytacie czemu Dż...
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Tomasz Ivo Hugo, 31.03.2015 r. o 08:20:03
Quote:
Czekam natomiast cierpliwie na moment, w którym moje ugrupowanie (z takich czy innych powodów) będzie miało samodzielną konstytucyjną większość. Wówczas bez żadnych zahamowań zamierzam realizować program T-K-M.
Deklaracja realizowania programu (polityki) TKM napawa smutkiem i strachem. Wprowadza JO Diuk i "jego" ugrupowanie przepisy mające chronić Prowincje, bo anuż pojawi się ktoś, kto chce im zaszkodzić (wcale nie wyimaginowane zagrożenie, wcale), a tutaj się okazuje, że moja nowelizacja Konstytucji wprowadzająca m.in. obowiązkowe referenum w przypadku nowelizacji Konstytucji, przypadkiem okazało się przeciwdziałaniem realnemu zagrożeniu.

Nie o takie idee w wywiadzie z Diuczessą von Lichtenstein mi chodziło
.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Krzysztof St. M. Kwazi, 31.03.2015 r. o 09:49:29
Wasza Książęca Mość! Za sformułowaniem "moje ugrupowanie" nie kryje się nic więcej, niż "ugrupowanie, którego jestem członkiem". Gdy nadejdzie dogodny czas, T-K-M w naszym wykonaniu będzie dla Sarmacji okresem prosperity. Strach przed nieznanym jest oczywiście naturalny, natomiast nie pojmuję tego "smutku". W przyszłość należy patrzeć z nadzieją.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Tomasz Ivo Hugo, 31.03.2015 r. o 17:39:09
Smutne, ponieważ JO roztacza wyimaginowane zagrożenia wobec Prowincji płynące nie wiadomo skąd, a sam próbuje stworzyć rzeczywiste. Czy będzie czasem prosperity, tego nawet Diuk nie wie
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Krzysztof St. M. Kwazi, 31.03.2015 r. o 18:14:19
Diuk akurat wie, to reszta Sarmacji JESZCZE nie wie :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Fryderyk von Hohenzollern, 31.03.2015 r. o 21:43:12
Powiem krótko, "Monarchia albo śmierć".
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Krzysztof St. M. Kwazi, 31.03.2015 r. o 23:10:45
Tak. Monarchia, albo śmierć...
...Monarchii.
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany