6206. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
203. dzień panowania Piotra III Łukasza
Gazeta Teutońska, Vladimir ik Lihtenštán, 22.03.2015 r. o 10:26:09, tantiemy: 7 228.00 lt
Tron i ołtarz (I)
Seria wydawnicza: Sztuka Apollina
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Tron i ołtarz

władza, pieniądze i intrygi,
czyli powieść rotryjska.


q35Iw53R.jpg

C
arlos Lorenzo de Medici y Zep spoglądał ze swojego ogromnego, czarnego araba na mury Apostolskiego Miasta. Wiatr delikatnie targał płótnami sztandarów z dwugłowym orłem Imperium. Pośród żołnierzy panował wesoły nastrój i przedbitewne podniecenie. Dodatkowo każdy w rozległym obozie, od markietanki po kawalerzystę, wierzył w świętość i słuszność tej wyprawy. Czyż Bóg nie pobłogosławiłby temu przedsięwzięciu oczyszczenia Świętego Kościoła z brudów i nieczystości? Czy regent nie został namaszczony rękami biskupów i kardynałów, którzy prosili go o tę interwencję? Czy nie było wielkim zaszczytem służyć pod rozkazami tego Fidei Defensor, stać się częścią tego Magnum Opus Dei?

Rozkazy zostały już wydane, oddziały lokowały się zgodnie z wolą naczelnego dowódcy. Wszystko szło tak, jak powinno pójść. Działa otoczyły miejskie mury. Wódz kiwnął głową, posłańcy popędzili wzdłuż linii wojsk. Jednocześnie dało się słyszeć ryk kilkunastu dział. Kule armatnie uderzyły z hukiem w grubą potylicę murów. Główne natarcie skoncentrowano na bramie. Regent wiedział, że to oblężenie potrwa jeszcze kilka godzin.
* * * * * *

J
ego świątobliwość Aleksander IV w ciszy i spokoju patrzył przez okno Pałacu Kwirynalskiego. Do jego uszu dochodził daleka muzyka oblężenia. Zastanawiał się, gdzie popełnił błąd i komu jeszcze może zaufać.

Komnata ozdobiona arrasami i antycznymi, surmeńskimi rzeźbami wydawała się ostają spokoju w przeciwieństwie do tego, co działo się na murach i na ulicach Świętego Miasta. Ludzie uciekali i ukrywali się w domach, ryglując drzwi przed nieznajomymi. Żołnierze starali się prowadzić ostrzał linii wroga ze szczytów wież, ale działa patriarsze nie mogły dorównać zasięgowi skarlandzkiej artylerii. Kto by pomyślał, że należałoby inwestować w sztukę wojenną w kraju, który przecież powinien cieszyć się szczególną opieką boską.

Patriarcha w białej, jedwabistej sutannie odwrócił się od okna. Nad kominkiem wisiał portret Leona II. Podziwiałem tego Medyceusza. Pomyślał.

Aleksander chwycił trzonek niewielkiego dzwoneczka i potrząsnął nim. Delikatny dźwięk metalu zwabił kamerdynera.
- Wezwijcie do mnie della Popoly'ego.

Po kilkunastu minutach do komnaty wszedł gonfalonier Wojsk Patriarszych.
- Wzywał mnie Wasza Świątobliwość - powiedział z delikatnym ukłonie.
- Wasza Ekscelencjo - zaczął Aleksander. - doskonale wiemy, że ten niewierny syn Kościoła wedrze się za mury Świętego Miasta. Chciałbym, żeby Wasza Ekscelencja zaplanował jak najszybciej moją ewakuację z pałacu - rozkazał patriarcha.

Della Popoly ukłonił się się ponownie i furkotem fioletowej sutanny wyszedł z komnat.
* * * * * *

R
egent Imperium Skarlandzkiego wjechał do Rotrii pośród wiwatów i okrzyków radości. Na ile szczere były to wiwaty? Być może jedyni widzieli w skarlandzkiej armii wyzwolenie z ucisku wielkich, duchownych feudałów, inni być może wiedzieli szanse na reformy, a jeszcze inni wylegli na ulice z radością na twarzach w nadziei, że zdobywca nie będzie grabił, palił i gwałcił.

Carlos skierował swoje oddziały na Pałac Kwirynalski. W całym mieście nie było ani jednego żołnierza wroga. Wydało się to zbyt podejrzane. Dowódca nakazał otoczyć Pałac i wziąć go szturmem w obawie przed niespodziewaną zasadzką.
* * * * * *

O
jcze Święty! Jesteś aresztowany! - krzyknął della Popoly, wtargnąwszy do prywatnych komnat Aleksandra IV. - Wojska skarlandzkie zajęły właśnie miasto. Gwardia przyłącza się do czynu oczyszczenia Patrimonium Snacti Pauli z brudów, które wypełzły za waszego pontyfikatu.

Gonfalonier w otoczeniu gwardzistów prezentował się nijako. Wokół niego stali młodzi mężczyźni w zbrojach idealnie dopasowanych do ich ciał. Biskup della Popoly w obszernej sutannie, z biretem na głowie i złotym krzyżem na piersi trząsł tłustym brzuchem przy każdym słowie, a jego wielki nos poczerwieniał z ekscytacji.

- Aresztujecie mnie? Prawowitego następcę Klemensa III? - zapytał powoli Aleksander podnosząc się z klęczek przed obrazem Madonny.

Patriarcha podszedł do biskupa, który mimowolnie się cofnął.
- Tak, żmijowe plemię - powiedział patriarcha. - Trzymacie z tym, kto ma władzę. Myślicie, że świat nie oburzy się na to bezprawie? - zapytał.

Biskupowi wrócił rezon.
- Wasz wybór był bezprawiem, które kompromituje Stolicę Świętą w oczach świata. Bóg nam to wybaczy, to jego zadanie - odpowiedział.

Aleksander w jednej chwili stracił emocjonalną równowagę. Dłonią z ciężkim, złotym różańcem zamachnął się na gonfaloniera. Uderzenie rozeszło się echem po komnacie. Na twarzy della Popoly'ego powstało zadrapanie po wielkim krzyżu.
- Nie bluźnij, synu - powiedział patriarcha znowu spokojnie.
- Pojmać go! - krzyknął biskup trzymając jedną dłoń na opuchniętym policzku, a drugą wymierzając w pektorał na piersi dawnego suwerena.
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Vladimir ik Lihtenštán, 22.03.2015 r. o 10:27:07
Oświadczenie: Opowiadanie (i być może cykl) jest fikcją literacką, która nie ma na celu obrazić kogokolwiek.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Vladimir ik Lihtenštán.
Siergiusz Asketil, 22.03.2015 r. o 10:36:50
Wspaniały pomysł! :x
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Mateusz Wilhelm, 22.03.2015 r. o 11:41:07
podoba mi sie ;)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Vladimir ik Lihtenštán.
Adam Jerzy Piastowski, 22.03.2015 r. o 12:15:56
Ciekawa i intrygująca opowieść o dobrym rozmiarze (nie za dużo, nie za mało) i łatwym, swobodnym języku. Chętnie przeczytam kolejną część :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Gotfryd Slavik de Ruth, 22.03.2015 r. o 17:20:49
Witam
Fajnie się czyta. Wciąga i przykuwa uwagę :)
Ten komentarz czeka na serca.
Marek von Thorn-Chojnacki, 22.03.2015 r. o 19:27:49
Kolejny wspaniały pomysł.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Vladimir ik Lihtenštán.
Carlos Lorenzo de Medici y Zep, 23.03.2015 r. o 09:38:51
Czekam na więcej. Nie spodziewałem się, że zostanę bohaterem jakichkolwiek opowiadań :D
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany