6205. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
202. dzień panowania Piotra III Łukasza
Gazeta Teutońska, Adam Jerzy Piastowski, 11.01.2015 r. o 21:03:15, tantiemy: 5 624.00 lt
Teutońska Furia cz.1
Seria wydawnicza: Sztuka Apollina
Teutońska Furia – od czasu znalezienia w ziemi odznaki z takim właśnie napisem zwrot ten chodził mi po głowie i nie dawał o sobie zapomnieć, domagając się zweryfikowania co tak naprawdę oznacza to określenie.

Miałem szczęście posiadać fotograficzną pamięć i dałbym sobie głowę uciąć, że gdzieś już widziałem podobny wizerunek jak na wspomnianym powyżej przedmiocie. Kilka dni po publikacji na łamach „Gazety Teutońskiej” mojego artykułu zatrzymała mnie na ulicy stara mieszkanka Ruhnhoff, która twierdziła że kiedyś podróżowała ze swoim zmarłym mężem po krainach Enderasji i widziała w Zielnymborze obraz łudząco podobny do mojego odkrycia, który wisiał w tamtejszej gospodzie.

Niemal z miejsca mnie olśniło, gdyż sam widziałem ten obraz nie raz, stołując się jak mi się wydaje w tej samej gospodzie w czasach moich początków na ziemiach teutońskich kiedy to właśnie tam znalazłem swoją oazę spokoju. Dziś w mieście można spotkać znacznie mniej ludzi niż kiedyś. Pomimo niesprzyjającej pogody postanowiłem udać się w góry starym szlakiem łączącym oba miasta wybudowanym jeszcze za czasów Księcia Grzymisława około 1430 roku.
NCuW94zI.jpg Po dotarciu na miejsce skierowałem się do gospody zobaczyłem, że została splądrowana, lub jej właściciel wyniósł się dosyć szybko zostawiając po sobie bałagan: poprzewracane meble, rozbite naczynia, sztućce walające się po całym przybytku, luźno wiszące firany w oknach i kilka zerwanych leżących na podłodze obrazów. Podszedłem do pierwszego z nich, przedstawiał piękny widok górskich szczytów, na kolejnym było namalowane pobliskie jezioro Lokan, nigdzie jednak nie widziałem szukanego przeze mnie malowidła. Pewnie było zbyt cenne dla właściciela i zabrał je ze sobą. Kiedy miałem już wychodzić postanowiłem skorzystać z sytuacji, że jestem tu prawdopodobnie sam i chyba nikt mi nie zarzuci włamania skoro wszystko stoi otworem. Wszedłem na piętro rozejrzeć się trochę. Na górze znajdował się pokój. Zamknięty pokój z dość dużą dziurką od klucza, przez którą widać było oparty o ścianę prostokątny przedmiot zasłonięty białym prześcieradłem. Od razu pomyślałem o szukanym przeze mnie obrazie. Ehhh tylko ten zamek w drzwiach…
Reinhold I – Bitwa pod Argon Cux 1664 rok

Nie będę się wdawał w szczegóły, ale przeczucie mnie nie zawiodło. To był obraz, którego szukałem i którego nie mogłem tak po prostu zostawić w zapomnieniu na tym odludziu, żeby się bezpowrotnie zniszczył. Warto wspomnieć, że gospoda znajdowała się kawałek poza ścisłym centrum miasta. Obraz zapakowałem starannie i wyszedłem.

W drodze powrotne udałem się do najbliżej stojącego domu w kierunku miasta, żeby dowiedzieć się co stało się w karczmie. Zapukałem do pięknie położonego domku nieopodal płynącego strumienia z rozciągającym się cudnym widokiem na przełęcz Kelegard oraz szczyt Kalladum. Otworzyła mi starsza pani imieniem Apolonia, którą serdecznie pozdrawiam. Rozmawialiśmy na różne tematy zmierzając nieuchronnie do tego, który mnie najbardziej interesował. Okazało się, że właściciel popełnił samobójstwo w niewyjaśnionych okolicznościach ogarnięty szaleństwem. Pani Apolonia była przyjacielem jego domu i od czasu do czasu zaglądała do niszczejącej gospody. Powiedziałem, że bardzo interesuje mnie pewien obraz, zaciekawiona staruszka niemal od razu podłapała temat. Rozmawialiśmy kilka godzin, w końcu nie wytrzymałem i przyznałem, że mam ten obraz w aucie, że nie mogłem go tam zostawić, że jestem miłośnikiem sztuki, że pracuję nad kilkoma symbolami i próbuję rozwikłać stare historyczne zagadki. Ku mojemu zaskoczeniu pani Apolonia bardzo się ucieszyła, że go przywiozłem i poprosiła, żebym jej pokazał to dzieło sztuki ponieważ już bardzo dawno go nie oglądała. No cóż, nie chcąc być o nic oskarżonym czym prędzej pospieszyłem do samochodu.

Kiedy wróciłem rozłożyłem obraz na stole i zacząłem mu się przyglądać. Jakież było moje zdziwienie gdy po wnikliwej analizie okazało się, że autorem obrazu jest sam cesarz Reinhold I żyjący w latach 1731 – 1817, to by się zgadzało, gdyż władca znany jest szczególnie ze swojego zamiłowania do sztuki. Swój kunszt doskonalił na wielu dworach często podróżując. Na odwrocie widnieje data 1817 i podpis Reinhold I – Bitwa pod Argon Cux 1664 rok. Zastanawiającym jest wątek, że właśnie w 1817 roku cesarz popełnił samobójstwo, mam nadzieję że nie uczynił tego zaraz po namalowaniu obrazu.

Oglądając malowidło skupiłem się na podobieństwach jakie łączyło moje poprzednie znalezisko. Niemal od razu daje się zauważyć skrzydlate hełmy rycerzy, którzy zasiadają na koniach. Rycerze Ci są na samym przedzie natarcia co by świadczyło, że są wprawionymi w bojach żołnierzami, którzy musieli dowodzić i prowadzić innych do boju.

347rYEzc.jpg
"Mity i legendy starożytnych Teutonów" Starcie wojsk Hydrykańskich i Teutońskich w lasach pod Argon Cux 1677 (Źródło Teutoński Instytut Historii)

Pani Apolonia przyglądała mi się z uwagą po czym przyniosła starą książkę zatytułowaną „Mity i legendy starożytnych Teutonów”. Wręczyła mi ją i poprosiła, żebym przeanalizował książkę i porównał ją z malowidłem. Książka miała jakieś 300 stron i stwierdziłem, że trudno mi będzie przeczytać wszystko, nawet jeśli miał bym zostać w Zielnymborze na kilka dni, staruszka tylko się uśmiechnęła i oznajmiła, że to prezent dołączony do obrazu. Wytłumaczyła, że zmarły gospodarz nie miał rodziny, ani nikogo kto mógłby żądać zwrotu majątku. Ona sama jest już zbyt stara, żeby zaprzątać sobie głowę takimi bzdurami. Natomiast ja, wydaje jej się odpowiednią osobą, która należycie będzie dbała zarówno o obraz jak i kultywowanie tradycji teutońskich. Ma do mnie pełne zaufanie i chce, żebym zabrał obie rzeczy do Ruinhoff gdyż, jak głosi legenda to właśnie tam obraz został namalowany, dzięki temu że go tam zabiorę historia zatoczy koło.

Podziękowałem za gościnę i życząc miłego wieczoru udałem się w kierunku domu.

Tajemnicze znalezisko
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Lubią ten komentarz: Adam Jerzy Piastowski.
Karolina Aleksandra, 11.01.2015 r. o 21:58:24
Kwestia trochę off-topowa: w Zielnyborze czy w Zielnymborze? Zawsze w sumie mnie to zastanawiało, a w artykule występuje druga forma...
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adam Jerzy Piastowski, 11.01.2015 r. o 22:06:20
A racja, powinno być w Zielnyborze moje niedopatrzenie... A ten temat wałkowałem już kiedyś :P
odpowiedz
Tomasz Ivo Hugo, 11.01.2015 r. o 23:46:33
Moim zdaniem "w Zielnymborze" jest własnie poprawna.

Analogia jak najbardziej wskazana http://pl.wiktionary.org/wiki/Bia%C5%82ystok
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Adam Jerzy Piastowski.
Rihanna Aureliuš-Sedrovski, 12.01.2015 r. o 04:03:12
Panie Adamie - pięknie. Bardzo mi się podoba.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Adam Jerzy Piastowski.
Mateusz Wilhelm, 12.01.2015 r. o 16:21:36
mimo wszystko tantiem i serducho
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Adam Jerzy Piastowski.
Marek von Thorn-Chojnacki, 12.01.2015 r. o 20:52:52
Całkiem fajne, czekam na kolejne odcinki.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adam Jerzy Piastowski, 12.01.2015 r. o 22:03:11
Nie przystoi mi spierać się z JKM, ale uważam że jednak Zielnyborze jest poprawną formą... Z tego względu, że próbowałem wyjaśnić właśnie tą kwestię z Vladimirem, który zasugerował, że odmieniamy tylko koniec słowa.

Ale może kwestię ostatecznego wyjaśnienia i wypowiedzi zostawię Vladimirowi, żeby potem nie było na mnie :P

Dziękuję za pochlebne opinie, które motywują do działania i sprawiają, że się chce podjąć jakiś temat :)
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Adam Jerzy Piastowski.
Gotfryd Slavik de Ruth, 13.01.2015 r. o 20:34:52
Witam
Rośnie mi młoda konkurencja :) Gratuluje pomysłu.
Lubią ten komentarz: Adam Jerzy Piastowski.
Laurencjusz Ma Hi at Atera, 13.01.2015 r. o 21:44:29
Podoba mi się. Czekam na ciąg dalszy :)
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany