6204. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
201. dzień panowania Piotra III Łukasza
Gazeta Teutońska, Roland Heach-Romański, 14.05.2014 r. o 20:26:32, tantiemy: 5 586.00 lt
[MT] Helena Młockówna - "Celowo staram się być sobą"
Seria wydawnicza: Wywiady
ZJ11mz6Y.png


MAGIEL TOWARZYSKI
Helena Młockówna - "(...) być sobą"

Moi drodzy czytelnicy, w związku z tym, że w ostatnim czasie na fali jest sztuka - nie oszukujmy się, pobudzana przez jedną osobę - chciałbym przybliżyć wam osobę ostatnimi czasy najbardziej dla sztuki zasłużoną. Co starsi zapewne pamiętają mój "Magiel towarzyski" - oto jego kolejna odsłona. Moim gościem tym razem jest Helena Młockówna, życzę udanej lektury.

"(...) To [tu: Mikronacja] jest idea, której trzeba poświęcić czas, wylać trochę potu. I tak, to jest bardzo trudne. Szczególnie dla tych osób nowych, które - być może - są czasem przerażone tym, że to nie jest takie proste. Jakkolwiek, jeśli sprowadzimy mikronację do zestawienia kliknięć to nie wiem czy to nie będzie wówczas jedynia pusta rozgrywka bez możliwości spotkania się z drugim człowiekiem."

ATW: Niektórzy z Sarmatów sądzą, że jesteś osobą nową w Księstwie. Niektórzy uważają, że zapowiadającą się całkiem dobrze. Myślę, że większość zna Cię jednak z wcześniejszych pobytów w Sarmacji. Jak to się w ogóle stało, że pojawiłaś się w Księstwie?

HM: Jestem pewna, że nieprzypadkowo. To był efekt kilku wydarzeń, głównie mojej ciekawości oraz zaawansowanych technologii takich jak najprostsza na świecie wyszukiwarka internetowa. Nie miałam znajomych w mikronacjach, nie słyszałam o nich wcześniej, ale szybko poczułam miętę co do tej społeczności. Ciągle odkrywam na nowo to co łączy mnie z tą platformą wymiany myśli i na pewno jedno wiem - jest we mnie dużo więcej dystansu i - może to zbyt patetycznie brzmi - dojrzałości. Umiem popatrzeć z góry na pewne kwestie, by dać z siebie wszystko w tych tematach, które są mi bliskie. To mnie teraz napędza.

ATW: Zgodzisz się zapewne, że mikronacja nie jest typową zabawą dla każdego. Jak sama wspomniałaś, żeby zostać tu na dłużej trzeba poczuć swoistą miętę. Jestem ciekaw, i sądzę, że czytelnicy również, co okazało się tą "miętą" w Twoim przypadku? Ludzie? Narracja? Klimat? W końcu nie jesteś nowicjuszką i w Sarmacji działasz od lat.

HM: Myślę, że ta "mięta" jest częścią wspólną tego wszystkiego co wymieniłeś. Ludzie motywują i ich obecność daje wrażenie funkcjonowania w społeczności, która jest wspólnotą. Narracja zaś dodaje tej wspólnocie kolorytu oraz hierarchizuje. To zaś pomaga emocjonalnie zaangażować się w pracę na rzecz mikronacji. W efekcie czuję się częścią składową dużej machiny, którą mogę - wraz z innymi ludźmi - napędzać lub zatrzymywać. To daje niesamowitą frajdę, szczególnie gdy widzisz, że to co robisz naoliwia wóz i pomaga mu ruszyć do przodu. Mam szansę, by dzięki pracy nad sobą, docenienie lub naukę pokory, być także lepszą w tym realnym świecie.

ATW: Jesteś już zatem kolejną mikronautką, którą niezależnie od zabawy w narrację, zabawy ambitniejszej niż typowe rozrywki internautów - mam tu na myśli gry komputerowe polegające na klikaniu, nie kreowaniu rzeczywistości - stawia za kluczowe nawiązanie więzi z współmieszkańcami. Nie obawiasz się jednak, że mimo tego wszystkiego co powiedziałaś, taki schemat sprawia, że Sarmacja się hermetyzuje? Zamyka na nowych?

HM: Myślę, że to trudne by jednoznacznie stwierdzić czy Sarmacja - jak i inne mikronacje - się hermetyzują. To nie jest tak, że mikronacje zamykają się na młodych. One wymagają trudu i samodyscypliny w kreowaniu czegoś nienamacalnego. To jest idea, której trzeba poświęcić czas, wylać trochę potu. I tak, to jest bardzo trudne. Szczególnie dla tych osób nowych, które - być może - są czasem przerażone tym, że to nie jest takie proste. Jakkolwiek, jeśli sprowadzimy mikronację do zestawienia kliknięć to nie wiem czy to nie będzie wówczas jedynia pusta rozgrywka bez możliwości spotkania się z drugim człowiekiem. A to jest "plus dodatni", bo uczymy się siebie nawzajem i pomagamy wykonać jakieś dobro. I mnie to fascynuje a innych, to rzecz logiczna, może nudzić.

ATW: Cały czas podkreślasz jak ważnym jest dla ciebie aktywne działanie, współtworzenie, ale i motywowanie innych do udziału w tworzeniu. Wyczówam, że działanie sprawia Ci dużo przyjemności. Wspomniałaś o wykonywaniu jakiegoś dobra. Ty za swoje dobro postawiłaś sztukę. Dlaczego?

HM: Sztuka, jakby to dumnie nie brzmiało, jest dla mnie jedyną komfortową ścieżką komunikacji między mną a odbiorcą. To płaszczyzna, na której czuję się dobrze. Poza tym jest również miejscem ciągłej zmiany i nieustannego kreowania. Sztuka to coś plastycznego, coś co można ulepić na kształt, dostosować lub zupełnie zaprzeczyć rzeczywistości. To działanie spontaniczne, pełne szczerości. Lubię prostotę, uśmiech a także możliwość angażowania innych w to, co mnie pochłania - a to idealne ujście do tych wartości.

ATW: Cenisz sobie zatem sztukę za bogactwo możliwości i wielką modułowość tej formy aktywności? Dałaś się nam poznać już jako zdolna portreciskta, zaskakująca autorka uwieczniająca realia na płótnie. Ostatnio zaś brniesz w swoistą satyrę, publikując komiksy. Jak widać lubisz bawić się formą. Czy wynika to z Twojej natury? Nie lubisz szablonowości?

HM: Absolutnie tak. Nie lubię monotonii i zamykania się w ciasnych, zimnych kajdanach konwencji. To, co mnie napędza to możliwość beztroskiego próbowania czegoś nowego, wypływania na głęboką wodę, które nie grozi utonięciem. To jest właśnie jakaś cudowna moc mikronacji i jej ogromna zaleta - jest w pełni wirtualna. Dzięki temu możesz budować świat i kreować siebie, bez polegania na tym co wypracowane w rzeczywistości. To siedzenie na pustyni i lepienie ciągle nowych konstrukcji z piasku. Trudne? Tak! Mozolne? Tak! Zagrożone szybkim zawalaniem? Tak! Dające radość? Jak najbardziej!

ATW: W kuluarach określa się Ciebie jako "Zagadkę". Sama przyznajesz, że ciągle szukasz nowych koncepcji, skaczesz z formy na formę, poruszasz się między technikami i pomysłami zwinnie i bezszelestnie. Zauważyłem też, że uwielbiasz zaskakiwać odbiorcę. Czy tak jest? Czy Twoja sztuka jest ukierunkowana na szokowanie? Nie jesteś przecież artystką łatwego przekazu i stonowanych treści.

HM: Nie jest tak, że za najwyższy cel wzięłam sobie szokowanie innych. To byłoby proste, ordynarne i nieautentyczne. Staram się być uważna i doceniać różne formy przekazu, poruszać się po miejscach, które mogą być drażliwe i zmuszą do wzbudzenia oceny tego co robię. Jakby jednak nie było, szok to nie jest narzędzie będące moim przyjacielem. Oczywiście ciągle uczę się siebie samej. A każda moja nieudolność to dowód mojej nauki, nie zaś zamierzony cios w naszą społeczność. Ja bardzo chcę za pomocą umiejętności, wrażliwości oraz wzmocnionej świadomości rozluźnić skurczone oskrzeliki płuc kultury mikronacji, by przyczynić się do przepływu świeżości i orzeźwienia nas samych. To wylewanie asfaltu dla innych, pod działalność następnych.

ATW: Jesteś zatem autorką ideową, chcesz być inicjatorką nowości, swoistej nowej jakości w sarmackiej kulturze, to bardzo dobrze. Potrzeba nam bodźca, który poruszy zastojałych twórców. Niemniej Twoje prace wzbudzają kontrowersje, jedni je wielbią niczym ikony, inni traktują z przymróżeniem oka, a jeszcze inni uważają za niesmaczne i zbyt perwersyjne. Jak odnajdujesz się w tak szerokim zakresie krytyki? Czy zdarzały się sytuacje, że próbowano "upomnieć" Cię, żebyś porzuciła swój "niestosowny" styl?

HM: Krytyka jest dla mnie zimnym prysznicem. Pozwala mi odejść na trzy kroki od tego co robię, przemyśleć to i podejść do pracy na nowo, z innym nastawieniem. To słuchanie innych. Nie ulegam im, słucham. Jeśli chodzi o upomnienia to zdarzyło mi się to jedynie raz. Osoba w bardzo oficjalnym, grzecznym tonie poprosiła mnie o zastanowienie się nad tym co robię i uspokojeniem tego, co jest w moim wewnętrznym światku. To jedyna taka sytuacja, w której słówko "granda", jakie usłyszałam na określenie mojej twórczości, leży mi na sercu do dzisiaj. Wiesz, mimo wszystko, sztuka jest formą kontaktu z publiką. Jeśli wyłączę się na publikę, stanę się martwa. Tutaj trzeba słuchać innych i siebie, by budować jak najrzetelniej i jak najbardziej - "swojo".

ATW: Pełna zgoda. Cieszy mnie Twoje podejście do sztuki i do tworzenia. Zbliżając się powolutku do końca. Rozmawiałem całkiem niedawno z osobą, która realnie bardzo związana jest ze sztuką na temat jak sklasyfikować Twój styl, w który nurt Cię wpisać. Okazało się to trudne i stąd moje pytanie. Czy to zabieg celowy - celowo starasz się być pionierką w formie przekazu? I skąd czerpiesz inspiracje do takich a nie innych prac?

HM: Celowo staram się być sobą. Nie szukam wyolbrzymień, nie chcę być napomopowaną kreaturą, która sama nie potrafi rozpoznać siebie. Nieustannie wertuję stronice grafik, dzieł, projektów artystów. Patrzę na to jak przetwarzają świat. A ja jedynie obserwuję i przez pryzmat siebie (doświadczeń, emocji, palety barw) skanuję to co widzę swoimi patrzałkami. To jedyne co mam do ukrycia.

ATW: Na zakończenie, bo choć tematów jest jeszcze wiele, to kończy nam się czas na tę rozmowę, co powiedziałabyś pocżatkującemu artyście, który chce zacząć w Sarmacji, ale boi się reakcji widowni? Co poradzisz nowym, jako, w pewnym sensie, weteranka gatunku?

HM: Powiedziałabym to by w zgodzie z samym sobą przełamał lęk i pokazał siebie światu. Nagość bywa bolesna i niełatwa, ale jest drogą do samooczyszczenia. Jeśli artysta, nawet ten początkujący, jest szczery i wie co chce powiedzieć to on nie ma wyboru, musi ruszyć się z miejsca i pozwolić sobie wejść na świecznik. To jego misja: być światłem dla innych i brnąć, ciągle brnąć do przodu.
Dotacje
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Ivusia Buddusówna, 14.05.2014 r. o 21:33:55
Ciekawe, ale nie odkrywcze. Kropla w morzu pytań. Publiczność szczególnie dzisiaj jest przewrotna a wieczne latanie za nią w celu połechtania jej ego z szybkiego triumfu może nas przenieść bardzo szybko w czasoprzestrzeń wypełnioną mułem, gdzie zostaniemy zjedzeni przez wszelakie robactwo tam żyjące. Konwencje również są otwarte, większość współczesnych artystów ma przekonanie, że urodzili się na poziomie zero i od tego czasu wszystko co stworzą jest nowe i nienaganne. Dobrze, mówisz o czerpaniu wzorców a nie tworzeniu całkiem od podstaw. Wielkie dzieła powstają nie tylko dzięki ogromym talentom manualnym ich twórców, ale też wiedzy, którą posiedli.
Oczywiście odbiór, uwielbienie są niejako wpisane w nasze potrzeby, ale jeżeli dzisiaj krasnale się sprzedają, my stworzymy ich naddatek a jutro ludzie zaczną wybierać anioły... Materiały nam się szybko skończą.
Bardzo podoba mi się Helenko, że ciągle szukasz nowych form wyrazu i znajdujesz w Sarmacji inspiracje do tresci, które tworzysz, mam tylko nadzieję, że nie zostawisz tutaj swojego talentu a wyjdziesz z nim ponad nasz wirtualny świat.... :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Michael von Lichtenstein, 14.05.2014 r. o 23:01:35
Moja Kochana Artystka :)
Ten komentarz czeka na serca.
Ignacy Urban de Ruth, 15.05.2014 r. o 00:01:03
Znakomite, smaczne, wyśmienite, z gracją. Mega. :)


Wszystko to piękne, poza jedną dziegciową miarką:
Quote:
(...)Wyczówam(...)
Moje oczy płoną ;*
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Ignacy Urban de Ruth, 15.05.2014 r. o 00:01:13
Tantiem 2.
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Roland Heach-Romański.
Gotfryd Slavik de Ruth, 15.05.2014 r. o 19:00:38
Witam
Faktycznie Helenka zawładnęła ostatnio naszymi umysłami.
Ten komentarz czeka na serca.
Paweł Szermiński, 16.05.2014 r. o 10:52:24
mało co znam, ale i tak podziwiam :)
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany