6206. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
203. dzień panowania Piotra III Łukasza
Gazeta Teutońska, Karolina Aleksandra, 07.01.2013 r. o 11:50:53, tantiemy: 0.00 lt
Podsumowanie roku 2012, cz. 4. i ostatnia
Seria wydawnicza: Wywiady
Nudne podsumowanie 2012 cz. 4
Karolina von Lichtenstein & Krzysztof Czuguł-chan

Redakcja Gazety Teutońskiej wzięła urlop na okres okołosylwestrowy, ale wraca już do pracy z hukiem, aby dokończyć wielkie i bardzo nudne podsumowanie roku 2012, który zakończył się parę dni temu. Nasz grande finale dzisiaj spędzimy z osobą, dla której nie jest to pierwszy rok w Sarmacji.

Poprzednie części:
Dla tych, którym się nie chce czytać, spis tematów
  • samorządy;
  • afera kopalniana;
  • afera teleportacyjna;
  • znowu - flejm.

Karolina: Dobry wieczór, Jaśnie Wielmożny Markizie Czuguł-chanie! Śniegu za oknem już, niestety, nie ma...

Krzysztof: Dobry wieczór, Pani Redaktor! Śniegu może nie ma, ale chłodne stosunki z Teutonią ociepleniu nie uległy. (he, he)

Karolina: Dosyć dziwnym byłoby, gdyby Gellonia i Starosarmacja nagle zaczęła kochać Teutonię, więc nihil novi... Natomiast, jeśli już mówimy o samorządach, ten rok chyba nie był jednym z lepszych dla nich... Tylko Baridas wybił się pozytywnie swoją reaktywacją, co zmotywowało innych do pracy.

Krzysztof: Tak, z całą pewnością można powiedzieć, że miniony rok dla Baridasu był bardzo korzystny. Wicekról Mikołaj Arped-Muzyk pociągnął za sobą rzeszę ludzi, niektórych wręcz wydzierając umierającej naturalnie, pod nieobecność diuka Lichtensteina, Teutonii. Jednakże krzywdzącym byłoby stwierdzenie, że “tylko Baridas”. Z całą pewnością powrót Sclavinii i aktywność Gellonii i Starosarmacji za premierowania JO Diuka Koraba są warte odnotowania.

Karolina: Przed Sclavinią jeszcze długa droga, chociaż muszę przyznać, że gdy patrzę na depesze Sclavińskiej Agencji Informacyjnej, jestem zdumiona tym, jak wiele się dzieje w tym, do niedawna niezbyt żywym, samorządzie. Mam nadzieję, że tym razem Guedes wesprze swoim doświadczeniem Królestwo na dłużej, gdyż wcześniej różnie bywało z jego powrotami do Sarmacji. Jednakże, jego aktywność póki co jest obiecująca. Co do GiSu, spodobał mi się powrót demokracji bezpośredniej vel Rady. To taki ładny powrót do starych czasów... Jak ocenia JW Markiz działanie tego systemu?

Krzysztof: Z całą pewnością Rada GiS, w której zasiada każdy obywatel prowincji to dobry motor aktywności. Przy “natarczywym” Marszałku, który daje się we znaki prywatnymi wiadomościami o nowych debatach i głosowaniach, można wyciągnąć potencjał z tych, którzy normalnie nie zaglądają do działu prowincji na forum. Świadomość tego, że ma się wpływ na cokolwiek również jest tu czynnikiem motywującym. Mam nadzieję.

Karolina: Niewątpliwie, ale w sumie na tym opiera się cała idea mikronacji — ma się wpływ na rozwój państwa, nieprawdaż? Zresztą, same akty prawne i głosowania na długo nie wystarczą, trzeba jeszcze mieć pomysły na inicjatywy. Ale to już, miejmy nadzieję, przyjdzie z czasem. Zresztą, w Senacie też się ma pewien wpływ, a nie jest to tak pożądana instytucja... A przynajmniej nie przez wszystkich.

Krzysztof: Oczywiście, ale w centrali nie ma tej bezpośredniości. Głosujesz, wybierasz i czekasz, a tego w GiSie chcemy uniknąć, czego dowodem jest dyskusja nt. zmian w Konstytucji Gellonii i Starosarmacji, ale to już sprawa na inną rozmowę. Co do samego Senatu, cóż mogę powiedzieć. Tu wkraczamy w v-świat v-polityki i pojawiają się konflikty na tle ideologicznym, czego, na szczęście, nie doświadczamy jeszcze lokalnie. Jedni chcą likwidacji, inni zmian, a niektórzy po prostu pragną zachowania Powagi Senatu.

Karolina: Ach, ta polityka. Tyle dobrego, że konflikty w ogóle są, co chroni nas od marazmu. A w tym roku w ogóle nie tylko spory urozmaicały nasze życie w Sarmacji, ale także parę zaskakujących afer... Jak to mawia markiz Chojnacki de Ruth, w Sarmacji przynajmniej raz na rok musi się coś wielkiego wydarzyć, i nie ominęło to również roku 2012. Już w kwietniu, paradoksalnie — w Prima Aprilis, dowiedzieliśmy się o zaskakujących defraudacjach, którym nadano potem nazwę afery kopalnianej. Czy JW Markiz ma jakieś refleksje w tym temacie?
Afera kopalniana:
Afera kopalniana

Powiązana z osobą eks-diuka Nowickiego, wieloletniego pracownika Sarmackiej Racji Stanu, jednego z założycieli Księstwa, ochrzczona mianem kopalnianej, gdyż jej głównym wyróżnikiem było uzyskiwanie przez eks-diuka nielegalnych wydobyć w kopalniach wówczas działającego systemu Syriusz 3.0. Szczegółowy opis całego procederu można znaleźć w tym wątku.

Krzysztof: Z całą pewnością było to wydarzenie, które przysporzyło sporo emocji i wywołało wiele zamieszania. W jednym momencie wielu Sarmatów zaczęło przecierać oczy z niedowierzania, a wielu przeciera je do tej pory. Abstrahując od samej afery kopalnianej, takie zajścia niejako podkręcają intensywność życia w Księstwie. To w zasadzie drugi, zaraz po flejmach, katalizator aktywności i co ciekawe, również negatywny.

2wgelx2.jpg
Źródło: PiSMOK

Karolina: Z jednej strony, po części takie rzeczy demotywują niektórych do działalności w Księstwie — wiadomo, podczas wspólnej zabawy nikt się nie spodziewa takich rzeczy... Ale akurat na przykład w moim przypadku ta konkretna sprawa budzi do dzisiaj wielkie zdziwienie, może odrobinę irytacji, i tylko to. Natomiast, żeby nam afer nie było dość, w lecie doszła nam kolejna — teleportacyjna vel jogurtowa...

Krzysztof: Tak, trzeba oddać JW Markizowi Bakonyi, że ma talent do wywoływania afer. W moim odczuciu to działanie w afekcie, pod silnym wzburzeniem, zaowocowało karą, która odbiła się nie tylko na samym sprawcy, a na osobach postronnych (tu: ja i inni Czarnolesianie), które zupełnie zostały pominięte w analizie jej dotkliwości. Oczywiście nie ma powodów, by sprawę roztrząsać, bo prawo jest prawem, ale mam prawo do odrobiny, jak ująłby to tow. Radziecki, butthurtu. Stąd też nie odniosę się szerzej do całego zajścia, Pani Redaktor wybaczy.
Afera teleportacyjna:
Afera teleportacyjna
Główną rolę w tej aferze odegrały Miecze Wandy, które stały się powodem sporu między dwoma Sarmatami. Działający — jak tłumaczył się w sądzie — pod wpływem afektu wobec systemu gospodarczego JW Markiz Bakonyi uniemożliwił Simonowi Villee uzyskanie pieniędzy z rozbicia Mieczy Wandy i przeniósł go w inne miejsce na sarmackiej mapie. Więcej szczegółów sprawy można znaleźć tutaj.

Karolina: Oczywiście, jest to jak najbardziej zrozumiałe. Niestety, dura lex, sed lex i nie nam wypada rozstrząsać wyroki Sądu, których — skądinąd — w tym roku było wiele. Nawet obecnie przed obliczem Temidy toczą się sprawy, większość z nich z powództwa prywatnego. Niektóre z nich są wynikami ostatnich konfliktów sarmackich. O ile flejmy zawsze będą, o tyle ostatnio mówi się o znaczącym pogorszeniu afery. Niektórym po przeczytaniu paru postów na forum odechciewa się aktywności. Jak sądzi JW Markiz, przesada czy jednak coś jest na rzeczy...?

Krzysztof: Od dłuższego czasu można zaobserwować na forum tendencję do zbyt mocnych reakcji na publiczne zaczepki. Niektórzy wręcz przerzucają się wszelkimi formami wyzwisk i pyskówek. Na pewno nie jest to zachęcające, gdy w szczytowych momentach flejmu pojawia się w ciągu pół godziny około 50-60 postów lub komentarzy o treściach, które nie są nawet zbliżone do wyrafinowanych. Co jest tego powodem? Nie wiem. Niezgodność charakterów? Wrodzona złośliwość? Nadwrażliwość? Może to ta szarówa za oknem albo układ planet, jednakże faktem jest, że po dłuższej serii takich zachowań ja naciskam “Oznacz działy jako przeczytane” i przypuszczam, że nie tylko ja.

Karolina: Faktycznie, czytanie niektórych komentarzy nie jest zbyt miłe, natomiast samo narzekanie wiele nie pomoże — w przeciwnym bowiem razie już dawno byśmy mieli problem z głowy. Podejrzewam, że wielu Sarmatów w kuluarach łamie sobie głowy nad rozwiązaniem konfliktów osobistych — bo to o nie i ich zaognienie w tym roku głównie idzie, niestety. Najlepszym wyjściem obecnie jest chyba po prostu nieangażowanie się w potencjalnie “ogniste” dyskursy. Natomiast, z drugiej strony, zniechęca to trochę do krytyki — bo a nuż ktoś weźmie ją sobie zbyt do serca i odpowie kanonadą? I to może być punkt, w którym flejm, zamiast intensyfikować sarmackie życie, sprawia, iż ono zamiera. A przynajmniej takie mam wrażenie...

8.jpg
Źródło, niestety, nieznane.

Krzysztof: Nie wiem czy nieangażowanie się to dobre rozwiązanie, bo mimo wszystko to samonapędzająca się machina, która aż prosi, by wsadzić jej patyk między szprychy. Pytaniem tylko jest co może pomóc, gdy apele i prośby nie przynoszą rezultatów. Czasami zapominamy, że jesteśmy tu dla wspólnej zabawy i przecież dla przyjemności, by od stresującego “reala” uciec, a nie pogłębić swój stan lub wpłynąć negatywnie na nasze realne życie sytuacją w “wirtualu”. Z drugiej strony ciężko podchodzić do czegoś, co się kocha, z dystansem. Tak właśnie stajemy nad przepaścią, którą przeskoczyć możemy jedynie, jeśli mimo wszystko uda nam się podejść na chłodno do Sarmacji, kiedy coś nas mierzi.

Karolina: Taak... Takie banalne słowa, a tak często o nich zapominamy... Ale cóż, to, jak kto potraktuje te słowa, to jest już osobista sprawa każdego. Jak słusznie zauważyłeś, apele nie do końca pomogły. Być może konflikty same umrą śmiercią naturalną, kto wie... A przynajmniej można mieć taką nadzieję na ten rok. W ogóle, myśląc perspektywicznie, spróbujmy zabawić się w jasnowidzów i na zakończenie serii podsumowań przewidzieć, co nas czeka w tym roku... Wprawdzie od wróżenia jest Zgromadzenie Wtajemniczonych, ale można spróbować. Przede wszystkim samorządy. Jako premier Gellonii i Starosarmacji może JW Markiz uchylić nam rąbka tajemnicy... czy szykowane jest coś ciekawego?

Krzysztof: Na pewno jest wiele pomysłów. Zbliżające się widmo sesji i deadline’ów związanych z projektami może trochę pokrzyżować szyki, ale jeśli się uda to postaramy się pchnąć do przodu wspomnianą wcześniej zmianę Konstytucji GiS, w opracowaniu są materiały promocyjne prowincji, a w powietrzu wisi też kilka innych działań, które mam cichą nadzieję wcielić w życie.

Karolina: Czyli stawiacie na wewnętrzne ustawodawstwo? Wygląda na to, że Baridas też będzie robił porządki prawne, tak samo jak Sclavinia, która pracuje nad Konstytucją. Biurokracja się zapowiada, nie ma co... Aczkolwiek widzę, że Czarnolas ostatnio się rozwija pod względem tekstów narracyjnych. W zeszłym roku w sarmackiej prasie pojawił się tekst Iva o upadku tzw. oldschoolu, narracji zabawy, na rzecz klikania. "Real nie istnieje!" - to hasło powstało nie bez powodu i często nie jest dobrze rozumiane. — pisze JW Redaktor Karakachanow-Pac. Czy przewiduje JW Markiz jakieś poruszenie w tej kwestii w tym roku?


06691140440595894106.jpg
Źródło: Okiem rysownika

Krzysztof: Wiele prawdy jest w słowach JW markiza Karakachanowa Średniego. Rozpasanie systemowe doprowadziło co prawda do zwiększenia produkcji “contentu”, ale przy jednoczesnym zmniejszeniu jego wartości narracyjnej, a często też i jakości. Czy to piętno postępu, a może po prostu zaczęliśmy patrzeć w złym kierunku? Co powinniśmy zmienić i czy w ogóle powinniśmy coś zmieniać? Sprowadzenie bytności w mikronacji do klikania doprowadza do izolacji jednostki w v-społeczeństwie. Izolacji, której za wszelką cenę powinniśmy uniknąć.

Karolina: Słuszne słowa. I obyśmy tego uniknęli, czego życzę JW Markizowi, sobie i wszystkim Sarmatom w roku 2013. Więcej kreatywności, mniej klikania (chyba że mówimy o igrzyskach). A do tego dołączam jeszcze życzenia mocnych nerwów, na pewno się przydadzą. Jakieś ostatnie słówko dla Czytelników, którzy niewątpliwie już zostali przez nas zanudzeni?

Krzysztof: Przepraszam?

Karolina: To dołączam się do przeprosin.
* * *

Redakcja dziękuje tym, którzy wytrzymali z nami do końca i przeczytali wszystkie cztery podsumowania. Od dziś możecie się tytułować Bojownikami o Wolność Ścian Tekstu. Gorąco zachęcamy do komentowania, wskazywania błędów, zwracania uwag — nasz Czytelnik, nasz Pan!

Dziękujemy również rozmówcom, którzy podsumowywali rok 2012 z redakcją.

A już niedługo konkurs na bazie podsumowań z libertami do wygrania!
Dotacje
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Ryszard Paczenko, 08.01.2013 r. o 01:32:39
Lubię długie artykuły, dzięki nim czuję, że real jest niepotrzebny ;)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
John Rasmusen, 08.01.2013 r. o 07:35:53
Karolino, ale afera kopalniana była chyba przed Syriuszem...
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Guedes de Lima, 08.01.2013 r. o 07:36:07
Do końca kwietnia będę na pewno, później wszystko będzie uzależniony od tego czy zostanę w pracy na dłużej czy nie... :))
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Karolina Aleksandra, 08.01.2013 r. o 07:54:27
O Wando, masz rację, John. To przez tę późną porę...
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Tomasz Ivo Hugo, 08.01.2013 r. o 11:15:23
Niestety śnieg znowu rzyga...
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Andrzej Swarzewski, 08.01.2013 r. o 15:42:27
Ciekawe jakie afery spotkają nas w 2013 :-)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Krzysztof Czuguł-Chan, 08.01.2013 r. o 16:06:19
Co do źródła drugiej grafiki:Obłęd Ogólnosarmacki
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany